Trump powstrzyma ukraińskie ataki? Kulisy "małego rozejmu" przed 9 maja
Władimir Putin pod koniec kwietnia 2026 roku zwrócił się do Donalda Trumpa z propozycją tymczasowego zawieszenia broni obowiązującego 9 maja. Inicjatywa ta, podyktowana obawą przed ukraińskimi uderzeniami dalekiego zasięgu w trakcie obchodów Dnia Zwycięstwa, ma na celu zaangażowanie amerykańskiej dyplomacji do wywarcia presji na Kijów. Strona ukraińska odrzuca jednak krótkoterminowy rozejm, postrzegając go wyłącznie jako próbę ratowania wizerunku Kremla po drastycznym okrojeniu tegorocznej parady wojskowej w Moskwie.
- Władimir Putin zaproponował Donaldowi Trumpowi tymczasowe zawieszenie broni w Ukrainie, które miałoby obowiązywać 9 maja, w Dniu Zwycięstwa
- Donald Trump pozytywnie odniósł się do pomysłu „małego rozejmu”, sugerując, że porozumienie jest blisko
- Moskwa zrezygnowała z tradycyjnej, pełnowymiarowej defilady z ciężkim sprzętem wojskowym na Placu Czerwonym, oficjalnie z powodu sytuacji bezpieczeństwa, co przez analityków interpretowane jest jako obawa przed ukraińskimi atakami z użyciem dronów
Strach przed dronami na Placu Czerwonym
Decyzja rosyjskiego Ministerstwa Obrony o drastycznym okrojeniu tegorocznej parady z okazji Dnia Zwycięstwa jest precedensem, który obnaża słabość rosyjskiej obrony powietrznej. Brak ciężkiego sprzętu – czołgów i wozów opancerzonych – tłumaczony oficjalnie „obecną sytuacją”, to w rzeczywistości bezpośrednia reakcja na rosnące zdolności uderzeniowe Ukrainy. Zasięg ukraińskich dronów pozwala obecnie na skuteczne rażenie celów w głębi Rosji, w tym w samej stolicy.
Dla Putina 9 maja to nie tylko święto historyczne, ale przede wszystkim kluczowy element legitymizacji władzy i trzon propagandy wokół „specjalnej operacji wojskowej”. Ewentualny atak ukraińskich bezzałogowców na maszerujące kolumny w centrum Moskwy byłby dla Kremla gigantycznym upokorzeniem wizerunkowym, którego za wszelką cenę starają się uniknąć rosyjskie służby bezpieczeństwa.
W tym kontekście propozycja czasowego zawieszenia broni wydaje się krokiem podyktowanym wyłącznie pragmatyzmem i obawą o bezpieczeństwo wizerunkowe własnego państwa.
Telefoniczna dyplomacja na linii Waszyngton-Moskwa
Pod koniec kwietnia doszło do ponad półtoragodzinnej rozmowy telefonicznej między Władimirem Putinem a Donaldem Trumpem. Z informacji przekazanych przez doradcę rosyjskiego przywódcy, Jurija Uszakowa, oraz z późniejszych wypowiedzi samego Trumpa wynika, że to właśnie podczas tej konwersacji Putin wyszedł z inicjatywą tymczasowego wstrzymania ognia z okazji zbliżającego się Dnia Zwycięstwa. Trump, relacjonując spotkanie w Gabinecie Owalnym, odniósł się do tych propozycji z entuzjazmem.
– Zasugerowałem małe zawieszenie broni i myślę, że on mógłby to zrobić – stwierdził prezydent Stanów Zjednoczonych, oceniając, że do ogłoszenia rozejmu może dojść w niedługim czasie.
Z wypowiedzi Trumpa wynika również, że uważa on Putina za gotowego do kompromisu, sugerując jednocześnie, że ewentualne trudności w osiągnięciu pokoju leżą po innej stronie.
– Odbyliśmy bardzo dobrą rozmowę – skwitował Trump, choć przyznał, że naciskał na Putina, aby ten bardziej zaangażował się w rozwiązanie konfliktu w Ukrainie, a mniej skupiał na kwestiach związanych z Iranem, które również były przedmiotem rozmowy.
Kijów oczekuje trwałych rozwiązań, nie PR-owych gestów
O ile propozycja Putina znalazła posłuch w Waszyngtonie, o tyle spotyka się z chłodnym przyjęciem w Kijowie. Ukraina, wzmocniona technologicznymi sukcesami w postaci własnych dronów dalekiego zasięgu, nie jest zainteresowana jednodniowym, wizerunkowym ustępstwem, które służyłoby wyłącznie rosyjskiej propagandzie i zabezpieczeniu moskiewskiej defilady. Stanowisko Ukrainy jest jasne: celem są długoterminowe gwarancje i trwałe zawieszenie broni, a nie taktyczny „mały rozejm”.
Sytuacja ta po raz kolejny uwidacznia różnicę w podejściu do negocjacji. Trump, szukając szybkich sukcesów dyplomatycznych i wizerunkowych, jest skłonny przystać na propozycje, które z perspektywy Ukrainy są jedynie grą na zwłokę ze strony Kremla.
W obliczu tych wydarzeń pojawiają się pytania o to, jak silnie administracja Trumpa będzie naciskać na administrację Zełenskiego, by ta przystała na rosyjskie warunki 9 maja, oraz czy Kijów będzie w stanie skutecznie opierać się tym naciskom, utrzymując swój warunek długotrwałego pokoju. Zbliżający się Dzień Zwycięstwa będzie testem nie tylko dla rosyjskiej obrony powietrznej, ale i dla dyplomatycznej odporności Ukrainy.
Źródło: Goniec.pl