Rzecznik MSZ Ukrainy ostrzega Polskę. W tle ustawa zakazująca propagowania banderyzmu
MSZ Ukrainy zaapelowało do Polski o „rozwagę” przy pracach nad ustawą zakazującą propagowania banderyzmu. Rzecznik resortu Heorhij Tychyj ostrzegł Warszawę przed „jednostronną eskalacją napięcia”. W tle są coraz ostrzejsze spory historyczne, decyzja Karola Nawrockiego wobec Wołodymyra Zełenskiego i rocznica rzezi wołyńskiej.
Ukraina komentuje prace w polskim Sejmie
Ukraińska dyplomacja odniosła się do prac nad prezydenckim projektem nowelizacji ustawy o Instytucie Pamięci Narodowej oraz Kodeksu karnego. Dokument, który trafił do polskiego parlamentu we wrześniu 2025 r., jest szerzej opisywany jako projekt dotyczący zakazu propagowania banderyzmu. To właśnie wokół tej inicjatywy narasta kolejny spór między Warszawą a Kijowem.

Stanowisko Ukrainy przedstawił rzecznik tamtejszego MSZ Heorhij Tychyj. Jak wynika z jego wypowiedzi cytowanej przez Ukrinform, Kijów uważnie obserwuje przebieg prac nad projektem w Sejmie RP. Ukraińska strona podkreśla, że sprawa ma dla niej znaczenie nie tylko prawne, lecz także polityczne i dyplomatyczne, ponieważ dotyka jednego z najbardziej wrażliwych obszarów w relacjach obu państw.
– Ukraina uważnie śledzi przebieg prac nad projektem ustawy o IPN i Kodeksie karnym w Sejmie RP. Apelujemy do strony polskiej o rozwagę – podkreślił rzecznik MSZ Ukrainy Heorhij Tychyj, cytowany przez Ukrinform.
Przedstawiciel ukraińskiego resortu dyplomacji zaznaczył jednocześnie, że Polska pozostaje dla Ukrainy jednym z najważniejszych partnerów. Wskazał przy tym na kilka obszarów współpracy, które mają szczególne znaczenie dla Kijowa. Chodzi m.in. o wspólne działania wobec rosyjskiej agresji, wsparcie dla integracji europejskiej Ukrainy, kontakty gospodarcze oraz relacje społeczne między obywatelami obu krajów.
Wypowiedź Tychyja wpisuje się w szerszy kontekst pogarszających się relacji na linii Warszawa-Kijów. Historyczne spory, które przez długi czas były elementem trudnego dialogu, w ostatnich miesiącach coraz wyraźniej przenoszą się na poziom bieżącej polityki. Ukraińskie MSZ sygnalizuje, że dalsze decyzje podejmowane jednostronnie mogą utrudnić odbudowę zaufania.
Rzecznik MSZ Ukrainy ostrzega Polskę przed eskalacją
Heorhij Tychyj w swojej wypowiedzi podkreślił, że tematy historyczne powinny być omawiane w sposób spokojny i ekspercki. Według niego nie powinny one stawać się narzędziem bieżącej retoryki politycznej. Rzecznik ukraińskiego MSZ ocenił, że kwestie budzące tak silne emocje wymagają rozmowy prowadzonej z poszanowaniem obu stron.
Ukraiński dyplomata zaznaczył też, że Kijów nie chce dalszego pogłębiania kryzysu w stosunkach z Polską. Jednocześnie wyraził oczekiwanie, że podobne podejście będzie widoczne po stronie Warszawy. W jego ocenie oba państwa powinny wykorzystywać istniejące kanały współpracy i nie doprowadzać do sytuacji, w której sporne kwestie historyczne przysłonią wspólne interesy bezpieczeństwa.
– Ostrzegamy stronę polską przed jednostronną eskalacją napięcia. Zamiast tego Ukraina proponuje skoncentrować się na konkretnych działaniach na rzecz zmniejszenia napięć, w tym tych omawianych podczas niedawnego spotkania ministerialnego, wykorzystaniu istniejących mechanizmów i instrumentów bilateralnych, maksymalnym zaangażowaniu narzędzi dyplomatycznych oraz intensyfikacji profesjonalnego dialogu historycznego w ramach Polsko-Ukraińskiego Kongresu Historyków – powiedział Heorhij Tychyj, cytowany przez Ukrinform.
Tychyj wskazał na potrzebę korzystania z mechanizmów, które już istnieją w relacjach dwustronnych. W jego wypowiedzi pojawił się również postulat wzmocnienia profesjonalnego dialogu historycznego, w tym w ramach Polsko-Ukraińskiego Kongresu Historyków.

Rzecznik ukraińskiego resortu spraw zagranicznych zaznaczył także, że mimo obecnych napięć Ukraina i Polska są skazane na dobrosąsiedzkie relacje. Uzasadnił to wspólnym interesem, jakim jest obrona niepodległości, wolności i bezpieczeństwa przed zagrożeniem ze strony Moskwy. To wyraźna próba przypomnienia, że obecny spór toczy się w czasie, gdy Ukraina nadal walczy z rosyjską agresją.
W stanowisku Kijowa widać więc dwa równoległe przekazy. Z jednej strony Ukraina apeluje do Polski o powściągliwość przy procedowaniu projektu ustawy. Z drugiej podkreśla, że nie chce zerwania lub zamrożenia współpracy, zwłaszcza w sprawach strategicznych. Ukraińska dyplomacja sugeruje, że najtrudniejsze kwestie powinny być omawiane w formule, która nie będzie prowadzić do kolejnych politycznych napięć.
Spór o banderyzm i relacje Warszawy z Kijowem
Obecne stanowisko ukraińskiego MSZ pojawia się w czasie narastającego konfliktu wokół pamięci historycznej. Jednym z najważniejszych punktów spornych pozostaje decyzja Wołodymyra Zełenskiego o nadaniu jednej z ukraińskich jednostek wojskowych imienia „Bohaterów UPA”. W Polsce wywołało to zdecydowaną krytykę, ponieważ UPA jest kojarzona przede wszystkim z odpowiedzialnością za zbrodnie na Polakach na Kresach Wschodnich.
Na tę decyzję zareagował Karol Nawrocki. Prezydent zdecydował o odebraniu Wołodymyrowi Zełenskiemu Orderu Orła Białego. Następnego dnia ukraiński prezydent odesłał odznaczenie do Warszawy. Ten gest dodatkowo zaostrzył atmosferę i pokazał, że spór nie ogranicza się już wyłącznie do wypowiedzi polityków, ale przekłada się także na symboliczne decyzje państwowe.
Kolejnym elementem napięć była nieobecność Wołodymyra Zełenskiego na konferencji w Gdańsku. W tym samym okresie ukraiński przywódca wniósł do parlamentu projekt ustawy dotyczący budowy Panteonu Narodowego. Wszystkie te wydarzenia tworzą tło dla obecnej reakcji ukraińskiego MSZ na polski projekt ustawy.
Według informacji „Dziennika Gazety Prawnej” otoczenie Karola Nawrockiego rozważa ograniczenie kontaktów z Wołodymyrem Zełenskim, przy jednoczesnym utrzymaniu pomocy dla Ukrainy. Możliwym momentem przedstawienia stanowiska prezydenta ma być 11 lipca, czyli rocznica rzezi wołyńskiej. Taki termin miałby duże znaczenie symboliczne i z pewnością zostałby odczytany w kontekście sporów historycznych.
U podstaw całego konfliktu leży ocena działalności Ukraińskiej Powstańczej Armii. UPA była organizacją zbrodniczą, która w czasie II wojny światowej kolaborowała z hitlerowskimi Niemcami. To właśnie jej członkowie odpowiadają za rzeź wołyńską, czyli ludobójstwo dokonane na Polakach na Kresach Wschodnich. W latach 1943-1945 ukraińscy nacjonaliści zamordowali około 100 tys. polskich obywateli, wśród których były również kobiety i dzieci.
Dlatego projekt ustawy o zakazie propagowania banderyzmu ma w Polsce silny wymiar historyczny i emocjonalny. Dla strony polskiej jest to sprawa pamięci o ofiarach oraz sprzeciwu wobec gloryfikowania osób i organizacji odpowiedzialnych za zbrodnie. Dla Ukrainy natomiast obecny sposób procedowania przepisów może oznaczać pogłębienie napięcia w relacjach z państwem, które pozostaje jej strategicznym partnerem w czasie wojny.
Reakcja ukraińskiego MSZ pokazuje, że Kijów chce uniknąć dalszego zaostrzenia sytuacji, ale jednocześnie uważnie obserwuje decyzje podejmowane w Warszawie. Polski projekt ustawy może więc stać się kolejnym testem dla relacji obu krajów. Tym bardziej że spór dotyczy nie tylko przeszłości, lecz także obecnej współpracy politycznej, wojskowej i dyplomatycznej.