Żona Grzegorza Miętusa opublikowała oświadczenie. Apel do mediów i internautów
Śmierć Grzegorza Miętusa poruszyła całe środowisko skoków narciarskich. Były reprezentant Polski zmarł w wieku 33 lat, pozostawiając żonę i dwóch synów. Niedługo po pojawieniu się informacji o tragedii głos zabrała jego żona, publikując poruszające oświadczenie z ważnym apelem do mediów i internautów.
Śmierć Grzegorza Miętusa wstrząsnęła środowiskiem skoków narciarskich
Informacja o śmierci Grzegorza Miętusa obiegła media w sobotę, 4 lipca. Jako pierwsza przekazała ją "Gazeta Krakowska”, a wkrótce później oficjalne oświadczenie opublikował Polski Związek Narciarski. Były reprezentant Polski w skokach narciarskich miał zaledwie 33 lata. Wiadomość błyskawicznie wywołała falę poruszenia wśród kibiców oraz osób związanych z polskimi skokami.
W kolejnych godzinach w przestrzeni internetowej zaczęły jednak pojawiać się liczne spekulacje dotyczące okoliczności tragedii. To właśnie one skłoniły rodzinę zmarłego do zabrania głosu i wystosowania publicznego apelu.
Grzegorz Miętus przez lata był kojarzony z polskimi skokami narciarskimi. Choć jego kariera zawodnicza zakończyła się stosunkowo wcześnie, pozostał związany z dyscypliną, szkoląc młodych zawodników. Prywatnie był mężem i ojcem dwóch synów. Informacja o jego śmierci wywołała liczne wyrazy współczucia ze strony przedstawicieli środowiska sportowego, byłych kolegów z reprezentacji oraz kibiców.
Żona Grzegorza Miętusa opublikowała poruszające oświadczenie. Zaapelowała do mediów i internautów
Po pojawieniu się licznych publikacji i komentarzy dotyczących śmierci sportowca głos zabrała jego żona, Magdalena Prochot-Miętus. W opublikowanym w mediach społecznościowych oświadczeniu zwróciła się zarówno do przedstawicieli mediów, jak i użytkowników internetu. Zaapelowała o zaprzestanie rozpowszechniania niepotwierdzonych informacji oraz uszanowanie prywatności rodziny, która przeżywa żałobę.
W związku z pojawiającymi się w mediach oraz w przestrzeni internetowej licznymi spekulacjami dotyczącymi śmierci Grzegorza Miętusa, apelujemy o zaprzestanie rozpowszechniania niepotwierdzonych informacji, domysłów i krzywdzących komentarzy. Prosimy media o odpowiedzialność i rzetelność, a wszystkich użytkowników internetu o powstrzymanie się od komentowania i spekulowania na temat przyczyn śmierci. Uszanujmy prywatność rodziny i pozwólmy jej przeżywać żałobę w spokoju i godności. Największym wyrazem szacunku, jaki możemy dziś okazać, jest milczenie, empatia i powstrzymanie się od powielania niesprawdzonych informacji – napisała Magdalena Prochot-Miętus na Instagramie.
Wdowa po byłym skoczku podkreśliła również, że za każdą podobną tragedią stoją bliscy, którzy mierzą się z ogromnym cierpieniem.
Od reprezentanta Polski do trenera młodych skoczków
Grzegorz Miętus należał do grona najbardziej utalentowanych polskich skoczków swojego pokolenia. W 2009 roku wywalczył brązowy medal mistrzostw świata juniorów w konkursie drużynowym. W składzie reprezentacji znaleźli się wówczas również Maciej Kot, Jakub Kot oraz Andrzej Zapotoczny. Reprezentował Polskę na wielu zawodach juniorskich i zdobywał medale mistrzostw kraju, uchodząc za jednego z zawodników, z którymi wiązano duże nadzieje.
W Pucharze Świata zadebiutował w 2010 roku podczas zawodów w Zakopanem. Pierwsze punkty wywalczył w Klingenthal, gdzie zajął 22. miejsce, natomiast najlepszym indywidualnym wynikiem w zawodach tej rangi było 20. miejsce osiągnięte w Willingen. Mimo obiecującego początku nie zdołał na stałe przebić się do światowej czołówki. W wieku 23 lat zakończył sportową karierę. Jako powody tej decyzji wskazywano brak satysfakcjonujących wyników oraz niewystarczające wsparcie finansowe.
Rozstanie z zawodowym skakaniem nie oznaczało jednak odejścia od dyscypliny. Miętus pozostał aktywny w środowisku narciarskim jako trener. Pracował w AZS Zakopane, a także był związany ze strukturami Polskiego Związku Narciarskiego. W ostatnim czasie odpowiadał za szkolenie juniorów z okolic Zakopanego jako trener główny. Dla wielu młodych zawodników był nie tylko szkoleniowcem, ale również mentorem przekazującym doświadczenie zdobyte podczas reprezentowania Polski na arenie międzynarodowej. Jego śmierć oznacza stratę nie tylko dla najbliższych, ale również dla środowiska polskich skoków narciarskich.