Awaryjne lądowanie polskiego samolotu w Oslo. Na pokładzie pojawił się dym
Lot z Warszawy do Oslo zakończył się niespodziewaną interwencją służb. W trakcie rejsu w kabinie pasażerskiej pojawił się dym, co zmusiło załogę do podjęcia decyzji o awaryjnym lądowaniu na lotnisku Oslo-Torp. Na pokładzie znajdowało się 214 osób. Po zakończeniu akcji ratunkowej ujawniono wstępne ustalenia dotyczące przyczyny niebezpiecznego incydentu.
Dym w kabinie podczas lotu z Warszawy. Załoga podjęła decyzję o awaryjnym lądowaniu
Do zdarzenia doszło w poniedziałek, 6 lipca 2026 roku, podczas rejsu linii Wizz Air z Warszawy do Oslo. W trakcie lotu w kabinie pasażerskiej pojawił się dym, co skłoniło załogę do natychmiastowego wdrożenia procedur bezpieczeństwa. Piloci zdecydowali o awaryjnym lądowaniu na lotnisku Oslo-Torp. Maszyna lądowała awaryjnie około godziny 14.30 czasu lokalnego.
Na miejsce natychmiast skierowano straż pożarną, policję oraz zespoły ratownictwa medycznego. Po zatrzymaniu samolotu przeprowadzono ewakuację wszystkich osób znajdujących się na pokładzie. Łącznie maszynę opuściło 214 pasażerów i członków załogi. Norweska policja potwierdziła, że nikt nie odniósł obrażeń, a akcja przebiegła sprawnie i zgodnie z obowiązującymi procedurami. Po ewakuacji służby rozpoczęły dokładne sprawdzanie samolotu, aby wykluczyć inne potencjalne zagrożenia. Na czas prowadzenia działań lotnisko Oslo-Torp wstrzymało ruch lotniczy, co pozwoliło na bezpieczne przeprowadzenie całej akcji ratunkowej. Dopiero po zakończeniu kontroli i uzyskaniu pewności, że nie istnieje zagrożenie dla pasażerów ani infrastruktury portu, możliwe było stopniowe przywrócenie normalnego funkcjonowania lotniska.

Wstępne ustalenia wskazują na telefon jednego z pasażerów
Po zakończeniu działań ratunkowych pojawiły się pierwsze informacje dotyczące prawdopodobnej przyczyny zadymienia. Jak przekazała Polska Agencja Prasowa, według wstępnych ustaleń źródłem problemu nie była usterka samolotu, lecz telefon komórkowy należący do jednego z pasażerów.
Według wstępnych ustaleń przyczyną pojawienia się dymu była usterka baterii telefonu komórkowego, należącego do jednego z pasażerów — przekazała PAP rzeczniczka lotniska Oslo-Torp Tine Kleive-Mathisen.
Rzeczniczka portu lotniczego doprecyzowała również w rozmowie z norweskim nadawcą publicznym NRK, że dym wydobywał się z przegrzanego iPhone'a. Jak poinformowała, dym następnie rozprzestrzenił się po kabinie pasażerskiej. Po wylądowaniu telefon został zabezpieczony przez załogę. Na obecnym etapie są to jednak wstępne ustalenia, a odpowiednie służby wyjaśniają wszystkie okoliczności zdarzenia. Dotychczas nic nie wskazuje na to, by incydent miał związek z usterką samej maszyny.
Lotnisko szybko wznowiło pracę. Samolot wrócił do Warszawy z opóźnieniem
Po ewakuacji pasażerów i zakończeniu kontroli samolotu służby potwierdziły, że nie ma zagrożenia dla bezpieczeństwa portu lotniczego.
Przerwa w funkcjonowaniu lotniska nie trwała długo. Około godziny 15 lotnisko wróciło do normalnego funkcjonowania. Po zakończeniu akcji ratunkowej i kontroli samolotu wznowiono ruch lotniczy. Według przekazanych informacji późniejszy lot powrotny do Warszawy odbył się z około godzinnym opóźnieniem. Choć zdarzenie mogło wzbudzić niepokój wśród pasażerów, najważniejszą informacją pozostaje fakt, że nikt nie ucierpiał, a załoga oraz służby ratunkowe skutecznie przeprowadziły wszystkie procedury bezpieczeństwa. Wstępne ustalenia wskazują, że szybka reakcja personelu pokładowego i decyzja o natychmiastowym lądowaniu pozwoliły uniknąć poważniejszych konsekwencji.