"Ten serial powoli dobiega końca”. Ekspertka o dramatycznej sytuacji Ziobry
Afera wokół Collegium Humanum, kłopoty Krzysztofa Bosaka i polityczna ucieczka Zbigniewa Ziobry pokazują, że na prawicy pękają kolejne mity. Wizerunek „najlepiej przygotowanego” polityka i legenda bezwzględnego „szeryfa” zderzają się z rzeczywistością, która dla Konfederacji i Prawa i Sprawiedliwości okazuje się wyjątkowo niewygodna. O komentarz w tej sprawie poprosiliśmy dziennikarkę OKO.press i TOK FM Agatę Szczęśniak.
Wyjazd czy ucieczka przed odpowiedzialnością?
Wyjazd Zbigniewa Ziobry z kraju zdaniem wielu nie jest politycznym przypadkiem ani wyłącznie kwestią zdrowotną, jak próbują sugerować jego współpracownicy. W tle znajduje się coraz ciaśniej zaciskająca się pętla śledztw, przede wszystkim dotyczących Funduszu Sprawiedliwości – narzędzia, które pod rządami Ziobry stało się symbolem nadużyć władzy.
Fundusz, formalnie przeznaczony na pomoc ofiarom przestępstw, w praktyce służył do finansowania projektów powiązanych z politycznym zapleczem Suwerennej Polski: organizacji, stowarzyszeń i inicjatyw, które wzmacniały partyjną sieć wpływów. Prokuratura bada dziś mechanizmy przyznawania środków, odpowiedzialność urzędników oraz polityczny nadzór nad systemem, który przez lata pozostawał poza realną kontrolą.
Dla Ziobry to sprawa fundamentalna. Jako minister sprawiedliwości i prokurator generalny był twarzą tego modelu zarządzania funduszem. Ewentualne zarzuty nie dotyczyłyby więc politycznego marginesu, lecz samego centrum władzy, którą sprawował przez niemal dekadę. Wyjazd za granicę – i próby uzyskania ochrony prawnej poza Polską – są odczytywane jako działanie wyprzedzające, mające utrudnić postępowanie i zyskać czas.
"Serial" o Ziobrze powoli dobiega końca?
Zbigniew Ziobro to polityk, który przez lata funkcjonował w zbiorowej wyobraźni jako bezwzględny egzekutor prawa, dziś natomiast sam unika odpowiedzialności, starając się o azyl za granicą.
– Od czasów afery Rywina Ziobro istniał jako ten, który rozlicza innych, wie, za co ścigać, jest ostry i nieustępliwy. Być może ta historia właśnie się kończy. Być może serial, w którym Zbigniew Ziobro grał jedną z głównych ról, dobiega końca – mówi w rozmowie z Gońcem Agata Szczęśniak.
Ekspertka zauważa, że upadek mitu „szeryfa” jest tym dotkliwszy, że uderza w fundamentalną narrację prawicy o suwerenności i sile państwa.
Ziobro a PiS – nie jest dobrze
Dla Prawa i Sprawiedliwości sprawa Ziobry to nie tylko wizerunkowa porażka, ale realny problem polityczny.
– To jest ogromny kłopot dla PiS. Partia mówi: „jesteśmy suwerenni”, a potem okazuje się, że los byłego ministra sprawiedliwości zależy od przywódcy obcego państwa. To bardzo poważny problem, o którym politycy PiS mówią nieoficjalnie – relacjonuje Szczęśniak.
Jednocześnie sprawa Ziobry stała się paliwem dla wewnętrznych walk w partii. Obóz Mateusza Morawieckiego wykorzystuje słabość ziobrystów, a Jarosław Kaczyński coraz trudniej panuje nad ambicjami współpracowników.
– Kaczyński wciąż potrafi powiedzieć: nie wynośmy tego na zewnątrz, nie pokazujmy, jak u nas kipi. Ale tam trwa realna walka o władzę z kilkuletnim horyzontem. Tę pokrywkę da się jeszcze na chwilę docisnąć – jednak z każdym rokiem jego siła będzie słabła – podsumowuje dziennikarka.
Źródło: Goniec