"Zrobił ich w konia”. Rosati o Ziobrze i kłopocie PiS z lojalnością
Ucieczka Zbigniewa Ziobry na Węgry i ubieganie się o azyl polityczny jest – zdaniem Dariusza Rosatiego – momentem definitywnego upadku wizerunku byłego ministra sprawiedliwości. Polityk, który przez lata budował swoją pozycję na demonstracyjnej bezkompromisowości, dziś unika odpowiedzialności przed polskim wymiarem sprawiedliwości, zasłaniając się retoryką o rzekomej dyktaturze w kraju.
– Wydaje mi się, że były minister sprawiedliwości po prostu się ośmieszył. Jego tłumaczenia, że ucieka na Węgry po to, by walczyć z dyktaturą w Polsce, brzmią groteskowo – mówi Rosati w rozmowie z Gońcem.
Jak podkreśla, Ziobro zamiast stanąć przed sądem i publicznie bronić swojego dorobku, wybrał ucieczkę i polityczny parasol Viktora Orbána. – On kluczy, kręci, zamiast z podniesionym czołem stanąć przed polskim sądem i powiedzieć: „Będę bronił swojego imienia”. Po prostu zabrakło mu odwagi – mówiąc całkiem kolokwialnie – ocenia Rosati.
Upadek mitu nieustraszonego „szeryfa”
Decyzja o wyjeździe na Węgry ma, zdaniem rozmówcy, wymiar symboliczny. Ostatecznie rozpada się mit polityka, który przez lata straszył przeciwników i zapewniał, że „uczciwi nie mają się czego bać”.
– Runął mit nieustraszonego szeryfa. Człowieka, który latał po Polsce z pistoletem w spodniach i krzyczał, że niewinni nie mają się czego bać. Dziś okazuje się, że ucieka – przepraszam za to sformułowanie – z podkulonym ogonem na Węgry – mówi Gońcowi Rosati.
Sytuacja ta jest szczególnie kłopotliwa dla Prawa i Sprawiedliwości, które próbuje zachować resztki lojalności wobec byłego koalicjanta. – Ziobro po prostu zrobił ich w konia. Nie sądzę, by ktokolwiek miał dziś ochotę w sposób otwarty bronić byłego ministra – ocenia rozmówca.
Rosati nie ma wątpliwości co do motywów Ziobry. – On się po prostu boi. A jeżeli ktoś się boi, to znaczy, że czuje się winny – dodaje.
Przypomina, że wobec byłego ministra sformułowano 26 zarzutów, w tym dotyczących kierowania zorganizowaną grupą przestępczą oraz nieprawidłowego wydatkowania środków z Funduszu Sprawiedliwości. Zapowiadana decyzja prokuratury w sprawie wniosku aresztowego może mieć kluczowe znaczenie, a azyl na Węgrzech – jak podkreśla Rosati – nie chroni przed polskim wymiarem sprawiedliwości.
Polska 2050 w stanie głębokiej zapaści
Rozmówca ostro ocenia także sytuację w partii Polska 2050, która – jego zdaniem – znalazła się w stanie niemal całkowitego rozpadu.
– Polska 2050 jest w kompletnej rozsypce. Nie tylko politycznej i organizacyjnej, ale także na zupełnie elementarnym poziomie administracyjnym – mówi Rosati.
Chaos wokół wewnętrznych wyborów i problemy techniczne ujawniły głębsze słabości formacji. – Jeżeli kapitan schodzi jako pierwszy z tonącego okrętu, to jest to bardzo zła sytuacja – dodaje, odnosząc się do przywództwa Szymona Hołowni.
W jego ocenie partia znalazła się w stanie egzystencjalnego kryzysu. – Po tych wszystkich wydarzeniach ugrupowanie zostało bez lidera, bez struktur, bez pieniędzy. Jest w głębokim kryzysie – podkreśla.
Styl polityczny Hołowni Rosati porównuje do pojazdu, który ugrzązł i nie potrafi obrać nowego kierunku. – Zachowuje się jak samochód, który wpadł w głębokie koleiny i nie może się z nich wydostać – ocenia.
Collegium Humanum i systemowa patologia
Jednym z najmocniejszych wątków rozmowy jest afera Collegium Humanum. Rosati nie ma wątpliwości co do jej skali.
– Mamy do czynienia z Collegium Humanum – to największy przypadek korupcji w obszarze nauki i szkolnictwa wyższego – mówi Gońcowi.
Jak podkreśla, proceder masowego „produkowania” dyplomów był oszustwem na ogromną skalę.
– To było oszustwo, bo jedni studiowali pięć lat, uczyli się i ponosili realne koszty, a inni w ciągu kilku miesięcy dostawali dyplomy praktycznie za darmo – zaznacza.
Zdaniem Rosatiego skandal obnaża również problem jakości elit. – Niektórzy ludzie trafiają na bardzo wysokie stanowiska, ale najwyraźniej nie mają ani przygotowania politycznego, ani odpowiedniego kręgosłupa etyczno-moralnego, by oprzeć się pokusom – dodaje.
Prezydent, patriotyzm i granice odpowiedzialności
Krytycznie ocenione zostały także zachowania prezydenta Karola Nawrockiego, zwłaszcza jego kontakty ze środowiskami kibicowskimi o radykalnym charakterze.
– Prezydent Rzeczypospolitej powinien wspierać i krzewić wartości wspólne: patriotyzm, uczciwość, rzetelność i praworządność – podkreśla Rosati.
Jego zdaniem nie można sprowadzać patriotyzmu do stadionowej symboliki. – Dla niektórych patriotą jest ktoś, kto wymachuje szalikiem i wyzywa przeciwników na boisku. To nie jest patriotyzm – zaznacza.
Źródło: GONIEC