"To miało się skończyć. Nie skończyło się”. Ekspertka bezlitośnie rozlicza Hołownię
Miała być „nowa jakość” w polskiej polityce: przejrzystość, sprawność i odejście od starych nawyków. Tymczasem Polska 2050 ugrzęzła w chaosie, wewnętrznych sporach i kryzysie przywództwa.
– Awaria partyjnych wyborów tylko obnażyła problemy, które narastały od miesięcy – od topniejącego kapitału zaufania Szymona Hołowni po walkę frakcji o kurs wobec Donalda Tuska – mówi w rozmowie z Gońcem Agata Szczęśniak, dziennikarka OKO.press i TOK FM.
Nowa partia, stare problemy
Awaria systemu głosowania podczas wyborów władz Polski 2050 nie była jedynie technicznym incydentem. Stała się symbolem kryzysu formacji, która od początku definiowała się jako alternatywa wobec „starych partii” i ich metod. Głosowanie trzeba było unieważnić, emocje sięgnęły zenitu, a chaos organizacyjny obnażył słabość struktur.
Agata Szczęśniak w rozmowie z Gońcem zauważa, że w tej sytuacji trudno nie dostrzec ironii.
– Jest w tym jakiś chichot historii: Polska 2050, partia mówiąca o wprowadzaniu nowej jakości do polityki, nie potrafi przeprowadzić własnych wyborów. Tak to dziś wygląda – ocenia dziennikarka OKO.press i TOK FM.
W obliczu kryzysu Szymon Hołownia zaczął sugerować możliwość powrotu na stanowisko przewodniczącego, choć wcześniej zapowiadał wycofanie się z kierowania partią. Ten ruch wielu polityków ugrupowania odczytuje jako próbę ratowania formacji przed rozpadem.
Zaufanie szybko stopniało
Jeszcze kilkanaście miesięcy temu Hołownia wchodził do polityki z ogromnym społecznym kredytem zaufania. Był symbolem świeżości, politykiem spoza układów, z czytelną narracją i konkretnymi pomysłami. Ten kapitał – jak zauważa Szczęśniak – zaczął jednak szybko się wyczerpywać.
– Mieliśmy serial pod tytułem „kim Szymon Hołownia chce zostać”. Cała Polska uczestniczyła w wyborze kolejnych miejsc pracy, do których marszałek mógłby wyjechać za granicę. To nie wyglądało poważnie. A przecież był to polityk wchodzący z ogromnym zaufaniem i naprawdę niezłymi pomysłami – mówi dziennikarka.
Decydującym momentem była jednak sprawa nocnego spotkania z Jarosławem Kaczyńskim. To wtedy – zdaniem wielu wyborców – pękła opowieść o przejrzystości i nowym stylu polityki.
– Hołownia wszedł w dokładnie taki typ polityki, którego sam miał nie uprawiać. Mówił o jawności, krytykował nocne spotkania z Kaczyńskim i zapowiadał, że to się skończy. Jak widać – skończyło się tylko u jego przeciwników politycznych – mówi Gońcowi Szczęśniak.
Frakcje, ambicje i spór o kurs wobec Tuska
Kryzys organizacyjny nałożył się na coraz ostrzejszy konflikt wewnętrzny. Polska 2050 wyraźnie dzieli się dziś na dwa obozy, symbolizowane przez Katarzynę Pełczyńską-Nałęcz i Paulinę Hennig-Kloskę. Stawką jest nie tylko przywództwo, ale też strategia wobec Donalda Tuska i Koalicji Obywatelskiej.
– Donald Tusk się uśmiecha i zaprzecza, ale nie jest tajemnicą, że Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz należy do grona ministrów, którzy najczęściej sprzeciwiają się premierowi. O Paulinie Hennig-Klosce takich doniesień jest znacznie mniej – zauważa Szczęśniak.
Dla części działaczy to dowód na polityczną odwagę i próbę ratowania podmiotowości ugrupowania. Dla innych – ryzykowny kurs, który może skończyć się marginalizacją partii. Jedno jest pewne: Polska 2050 znalazła się w momencie, w którym musi odpowiedzieć na pytanie, czy chce być realnym graczem, czy tylko przystawką władzy.
Źródło: Goniec