Ziobro niespodziewanie pojawił się w TVN24. Z Węgier wysyła polityczne ultimatum
W cieniu sporów o praworządność i rosnących napięć między dawną a obecną władzą, jeden z najbardziej rozpoznawalnych polityków ostatniej dekady znów znalazł się w centrum uwagi. Tym razem nie chodzi jednak o decyzję sądu ani głosowanie w Sejmie, lecz o deklarację, która może wywołać polityczną burzę.
- Co deklaruje Zbigniew Ziobro
- O co toczy się spór prawny
- Dlaczego ta sprawa budzi tyle emocji
Powrót z zagranicy czy polityczna gra? Co zapowiada Ziobro
Zbigniew Ziobro, były minister sprawiedliwości i jedna z najbardziej wpływowych postaci poprzedniej władzy, od kilku tygodni przebywa na Węgrzech. To właśnie stamtąd wystosował publiczną deklarację, w której odniósł się do możliwości powrotu do kraju.
Polityk zapewnia, że jest gotów pojawić się w Polsce w bardzo krótkim czasie, jednak stawia przy tym jeden zasadniczy warunek. Według jego słów, powrót ma sens wyłącznie wtedy, gdy w Polsce – jak to określa – zostanie „odbudowany porządek prawny”. Taka formuła nie jest przypadkowa. Ziobro twierdzi bowiem, że obecne działania władz naruszają konstytucję oraz zasady funkcjonowania wymiaru sprawiedliwości.
Przebywając w Budapeszcie, gdzie uzyskał ochronę międzynarodową, przedstawia siebie jako osobę ściganą z powodów politycznych. Jego narracja opiera się na przekonaniu, że postępowania prowadzone wobec niego nie mają charakteru neutralnego prawnie, lecz są elementem walki politycznej prowadzonej przez obóz Donalda Tuska.
„Stan prawny” według Ziobry. O co dokładnie chodzi
Sformułowanie używane przez byłego ministra – „przywrócenie stanu prawnego” – nie jest pustym hasłem. W swoich wypowiedziach wskazuje on konkretne decyzje obecnych władz, które jego zdaniem są bezprawne.
Jednym z kluczowych punktów sporu jest kwestia kierownictwa Prokuratury Krajowej. Ziobro stoi na stanowisku, że funkcję prokuratora krajowego nadal powinien pełnić Dariusz Barski, którego sam wcześniej powołał. Tymczasem obecne kierownictwo resortu sprawiedliwości uznało to powołanie za wadliwe i obsadziło stanowisko inną osobą, co doprowadziło do ostrego konfliktu prawnego.
Drugim elementem są zmiany w zasadach przydzielania spraw sędziom. Nowe regulacje, wprowadzone przez obecne władze, mają zapewnić większą losowość i transparentność. Dla Ziobry i jego środowiska są one jednak dowodem na ingerencję w niezależność sądów. Właśnie cofnięcie tych reform i przywrócenie wcześniejszych rozwiązań jest – według niego – warunkiem powrotu do kraju.
Rząd odpowiada, a w tle poważne zarzuty
Deklaracje Ziobry wywołały natychmiastową reakcję ze strony Ministerstwa Sprawiedliwości. Obecny minister przypomniał, że sądowe orzeczenia jasno wskazują na nieprawidłowości w decyzjach podejmowanych w czasie rządów Ziobry, a spór o kierownictwo prokuratury został – według władz – już rozstrzygnięty.
Wypowiedzi te wpisują się w szerszy kontekst, który sprawia, że cała sprawa ma ogromny ciężar polityczny i prawny. W Sejmie zapadła wcześniej decyzja umożliwiająca zatrzymanie i aresztowanie byłego ministra w związku ze śledztwem dotyczącym Funduszu Sprawiedliwości. Prokuratura zarzuca mu udział w szeregu nieprawidłowości, w tym kierowanie zorganizowaną strukturą, która miała niezgodnie z prawem rozdysponowywać publiczne środki.
Ziobro konsekwentnie odrzuca te oskarżenia, twierdząc, że są one elementem politycznej vendetty. W tym świetle jego pobyt na Węgrzech oraz warunkowe deklaracje powrotu do Polski nabierają nowego znaczenia – nie tylko jako osobista decyzja, ale także jako element szerszej strategii politycznej.
Na razie jednak jedno pozostaje niepewne: czy słowa o szybkim powrocie są realną zapowiedzią, czy tylko kolejnym ruchem w trwającej rozgrywce między byłym ministrem a obecnymi władzami.
