Wyszukaj w serwisie
Goniec.pl > Wiadomości > Pierwszy taki upadek polityka PiS. "Robił świństwa"
Janusz Schwertner
Janusz Schwertner 14.01.2026 10:35

Pierwszy taki upadek polityka PiS. "Robił świństwa"

Pierwszy taki upadek polityka PiS. "Robił świństwa"
Upadek Mariusza Kamińskiego Fot. Andrzej Iwanczuk / East News

Jeszcze dwie dekady temu Mariusz Kamiński uchodził za jednego z najbardziej ideowych polityków prawicy – bezkompromisowego antykomunistę, dla którego państwo prawa i moralna czystość życia publicznego miały znaczenie fundamentalne. Dziś, jak wskazują komentatorzy, obserwujemy schyłek kariery człowieka, który – sprawując niemal niekontrolowaną władzę nad służbami specjalnymi – sam zaczął korzystać z metod, które wcześniej potępiał.

Analiza powstała na podstawie rozmowy z dziennikarzem śledczym Radosławem Grucą w programie „Pełen Obraz”.

Od opozycyjnego idealisty do „szeryfa” władzy

Kamiński budował swój polityczny etos na działalności opozycyjnej i zaangażowaniu w Ligę Republikańską. Dla wielu był symbolem pokolenia, które miało oczyścić III RP z patologii odziedziczonych po PRL. Z czasem jednak – jak twierdzą rozmówcy – idealizm ustąpił miejsca przekonaniu, że cel uświęca środki.

Objęcie kontroli nad służbami specjalnymi okazało się momentem granicznym. Brak realnego nadzoru i poczucie misji zaczęły usprawiedliwiać działania balansujące na granicy prawa, a niekiedy – zdaniem krytyków – tę granicę przekraczające.

To jest właściwie końcówka kariery. Taki finał, który najlepiej pokazuje, jak kończą ci, którzy budują swoją pozycję na przekonaniu o moralnej wyższości – mówi Radosław Gruca.

Wizerunek dawnego ideowca coraz częściej ustępuje obrazowi polityka posługującego się „hakami”, insynuacjami i narracjami rodem z propagandowych pasków, publikowanymi dziś w mediach społecznościowych.

Cień choroby i pytania, których długo nie zadawano

Jednym z najbardziej delikatnych, a zarazem najdłużej przemilczanych tematów jest stan zdrowia Mariusza Kamińskiego i jego problem alkoholowy. W sejmowych kuluarach miał być tajemnicą poliszynela, jednak przez lata pozostawał poza zasięgiem publicznej debaty.

Dopiero nagrania z przesłuchań komisji śledczych i relacje świadków zaczęły ujawniać sytuacje, w których były minister tracił panowanie nad sobą, reagował agresją lub zachowywał się w sposób odbiegający od standardów sprawowania najwyższych funkcji państwowych.

Dla Mariusza Kamińskiego wprowadzenie alkomatu przy wejściu do Sejmu byłoby poważnym wyzwaniem – komentuje gorzko Gruca.

Problem ten nabiera szczególnej wagi w kontekście faktu, że Kamiński przez lata kierował instytucjami dysponującymi dostępem do najtajniejszych informacji i narzędzi operacyjnych państwa.

CBA: od walki z korupcją do politycznej broni

Centralne Biuro Antykorupcyjne miało być apolitycznym narzędziem walki z patologiami władzy. W praktyce – jak wynika z relacji byłych funkcjonariuszy i dziennikarzy śledczych – szybko zaczęło funkcjonować jak policja polityczna.

Zamiast chronić sygnalistów, którzy ujawniali nieprawidłowości, aparat CBA koncentrował się na gromadzeniu materiałów kompromitujących przeciwników politycznych. Jednym z symbolicznych przykładów jest sprawa Przemysława Marchlewicza, młodego działacza, którego kariera została zniszczona po konflikcie z kierownictwem służb.

Ta machina bardzo szybko się wypaczyła i zaczęła działać na skróty. Przestało mieć znaczenie, czy mówisz prawdę. Ważne było to, że mówisz przeciwko naszym przeciwnikom politycznym – mówi Gruca.

Z czasem do arsenału dołączyły narzędzia inwigilacyjne najwyższej klasy, takie jak Pegasus, a wewnątrz służb – jak twierdzą krytycy – zaczęły powstawać układy przypominające struktury premafijne.

Kardynał Richelieu bez zaplecza

Relacja Mariusza Kamińskiego z Jarosławem Kaczyńskim opierała się na szczególnym rodzaju zaufania. Kamiński nie wykazywał ambicji finansowych ani potrzeby osobistego bogacenia się, co czyniło go idealnym wykonawcą poleceń prezesa PiS.

To był taki kardynał Richelieu. Człowiek idealny w układankach personalnych prezesa, bo pozbawiony własnych ambicji, które mogłyby być dla niego niebezpieczne – ocenia Gruca.

Dziś jednak, po utracie realnych wpływów i przeniesieniu do Parlamentu Europejskiego – określanego przez rozmówców mianem „złotych kajdanek” – Kamiński staje się postacią coraz bardziej osamotnioną. Jego polityczny koniec, jak przewidują komentatorzy, może nadejść nie z zewnątrz, lecz z wnętrza własnego obozu: od ludzi, którzy wiedzą najwięcej o kulisach operacji prowadzonych w czasach jego największej władzy.

Upadek Mariusza Kamińskiego jest w tej perspektywie nie tylko historią jednostkową. To także opowieść o tym, jak łatwo rewolucyjny etos może przeistoczyć się w autorytarną praktykę – zwłaszcza wtedy, gdy państwowa siła przestaje podlegać realnej kontroli.

Źródło: Goniec

Bądź na bieżąco - najważniejsze wiadomości z kraju i zagranicy
Google News Obserwuj w Google News
Wybór Redakcji
Dach
Do 31 stycznia i ani dnia dłużej. Polacy muszą to zgłosić albo narażą się na grzywnę
None
Były premier: Kaczyński się kończy. Zapomina słów, robi absurdalne pomyłki
Ryszard Kalisz, wybory
Od komisji wyborczych po Trybunał. Ryszard Kalisz: "Państwo traci wiarygodność"
Nawrocki uderzył w Czarzastego przed całą Polską. Tak ostrych słów jeszcze nie było
Nawrocki uderzył w Czarzastego przed całą Polską. Tak ostrych słów jeszcze nie było
Nie żyje wieloletni poseł. Wiadomość przekazały władze miasta
Nie żyje wieloletni poseł. Wiadomość przekazały władze miasta
płyta indukcyjna
[QUIZ] Ile naprawdę wiesz o swoich rachunkach za prąd? Możesz się zdziwić