Na trasie S8 doszło do karambolu z udziałem trzech pojazdów. W wyniku zderzenia ciężarówka marki volvo spadła z wiaduktu, a jej kierowca zginął na miejscu. Policjanci poszukują dwóch osób, które uciekł z miejsca zdarzenia.Do wypadku doszło w sobotę 7 sierpnia 2021 roku na trasie Warszawa – Wyszków. Stołeczni policjanci prowadzą poszukiwania kierowcy oraz pasażera osobowego BMW, które brały udział w tragicznym karambolu na trasie S8.
Do szokujących scen doszło wczorajszej nocy w centrum Warszawy. Kierowca samochodu osobowego najpierw potrącił pieszego na przejściu dla pieszych, a następnie zaatakował mężczyznę nożem.Na miejsce wypadku natychmiast wezwano policję, która zatrzymała napastnika oraz ratowników medycznych. Ranny mężczyzna został przetransportowany do szpitala za pomocą karetki pogotowia.
W miejscowości Nadma w województwie mazowieckim doszło do śmiertelnego wypadku. W wyniku zderzenia z dwoma samochodami ciężarówka spadła z wiaduktu na trasie S8. Kierowca stracił życie na miejscu.Do zdarzenia doszło dziś około godziny 15:30. Ze wstępnych ustaleń policji wynika, że na trasie S8 zderzyły się trzy samochody — ciężarowe Volvo, osobowe Volvo i BMW. W wyniku zderzenia ciężarówka wypadła z trasy i spadła z wiaduktu.
W miejscowości Pleszew w województwie wielkopolskim doszło dziś do wypadku na przejeździe kolejowym. Samochód osobowy wjechał w lokomotywę towarową, na skutek czego prowadząca auto straciła życie. Dwie osoby zostały ranne. Jak wynika z informacji przekazanych Polskiej Agencji Prasowej przez rzeczniczkę prasową pleszewskiej policji st. asp. Monikę Kołaską, samochodem osobowym podróżowały cztery osoby.
Dramatyczna śmierć 19-letniej Basi z Katowic wstrząsnęła całym krajem. Młoda kobieta zginęła pod kołami autobusu miejskiego na oczach swojego ukochanego, z którym wspólnie wychowywała dwójkę dzieci. Choć internauci zorganizowali zbiórkę, by pomóc rodzinie, zrozpaczony mężczyzna odmówił przyjęcia pieniędzy.19-latka osierociła 2-letnią córkę i 7-miesięcznego syna. Jej narzeczony odmówił jednak przyjęcia pomocy finansowej, a internetowa zbiórka na rzecz rodziny została chwilowo wstrzymana.
W minioną sobotę w Katowicach doszło do śmiertelnego wypadku. Kierowca miejskiego autobusu, będąc pod wpływem antydepresantów i silnych leków przeciwbólowych, śmiertelnie potrącił 19-letnią kobietę. Internauci utworzyli zbiórkę. Zbierają pieniądze na adwokata dla sprawcy zdarzenia.Do tragedii doszło około godziny 6:00 na przystanku autobusowym niedaleko ulicy Mickiewicza i lokalnego deptaka. Grupa osób, która uczestniczyła w bójce, niespodziewanie wtargnęła na jezdnię.
To miał być najpiękniejszy dzień w ich życiu, jednak radosna uroczystość zmieniła się w prawdziwy koszmar. W czasie ślubu nad miejscowość nadciągnęły burzowe chmury, chwilę później życie straciło kilkunastu weselników.Do tragedii doszło na jednym z przyjęć weselnych w pobliżu miejscowości Shibganj w zachodnim Bangladeszu. Rodzina i bliscy świętowali wraz z parą młodą na łodzi. Gdy zaczęło padać, weselnicy zeszli na ląd, by schronić się przed burzą.
We wtorek przed godziną 12:00 pomorscy policjanci otrzymali zgłoszenie o wypadku w Lęborku. 61-letnia kobieta została potrącona przez kierującą samochodem osobowym 36-latkę. Na miejsce wysłano śmigłowiec Lotniczego Pogotowia Ratunkowego.Ranna 61-latka została przetransportowana do szpitala za pomocą śmigłowca. Policjanci z Lęborka rozpoczęli dochodzenie w sprawie ustalenie okoliczności i dokładnych przyczyn wypadku.
Prokuratura Okręgowa w Katowicach przekazała informację o wynikach sekcji zwłok 19-letniej mieszkanki Świętochłowic, która w minioną sobotę brała udział w ulicznej bójce, a następnie najechał na nią autobus. Kierowca, który prowadził pojazd, został zatrzymany i usłyszał już zarzut zabójstwa i usiłowania zabójstwa dwóch kolejnych osób. - Do śmierci doprowadziły rozległe, wielonarządowe obrażenia wewnętrzne oraz zewnętrzne, które spowodowały zatrzymanie krążenia - przekazał prok. Aleksander Duda, cytowany przez serwis wp.pl.
W sobotnim wypadku, do którego doszło w Katowicach, życie straciła 19-letnia Barbara S. Kobieta była mamą dwójki dzieci. Tuż po tragedii internet zalała fala hejtu. Nienawistne komentarze kierowane są zarówno w stronę zmarłej, jak i jej bliskich.Kierowcy autobusu, który wjechał w tłum zgromadzony na ulicy, grozi dożywotnie pozbawienie wolności. Usłyszał zarzut zabójstwa i usiłowania zabójstwa dwóch kolejnych osób. Badania ujawniły, że korzystał ze środków przeciwbólowych i antydepresyjnych. Mężczyzna konsekwentnie twierdzi, że nie widział młodej kobiety.
Kierowca autobusu, który w sobotę 31 lipca śmiertelnie potrącił 19-latkę w Katowicach, usłyszał zarzut zabójstwa oraz usiłowania zabójstwa dwóch innych osób. Raport toksykologiczny ujawnił, że mężczyzna był pod wpływem leków przeciwbólowych i antydepresyjnych. Koledzy z pracy twierdzą, że od dawna nie cieszył się najlepszą opinią.Doniesienia medialne mówią o skomplikowanej drodze zawodowej oskarżonego. Choć pracodawca przedstawiał go jako doskonałego pracownika, koledzy mieli na ten temat inne zdanie. Ujawnili, że mężczyzna bywał agresywny.
Prokuratora poinformowała o otrzymaniu opinii toksykologicznej kierowcy autobusu, który w sobotę rano w Katowicach śmiertelnie potrącił 19-letnią kobietę. 31-latek był pod wpływem środków antydepresyjnych i przeciwbólowych.- Będzie powołany kolejny biegły, którego zadaniem będzie ustalenie, czy te środki miały wpływ na zachowanie kierowcy - przekazała w rozmowie z dziennikarzami tvn24.pl Monika Łata z Prokuratury Okręgowej w Katowicach.Do dramatu w centrum Katowic doszło w minioną sobotę. Tuż przed godziną szóstą rano na jezdni w okolicy przejścia dla pieszych w pobliżu zbiegu ulic Mickiewicza i Stawowej doszło do bójki. Na szarpiących się młodych ludzi najechał autobus, kierowany przez 31-latka, co spowodowało śmierć młodej kobiety.
Śmierć 19-letniej kobiety w Katowicach, która została potrącona przez kierowcę miejskiego autobusu, budzi ogromne emocje. Teraz okazuje się, że ofiara osierociła dwoje dzieci - jedno w wieku dwóch lat, drugie w wieku zaledwie siedmiu miesięcy. Jak nieoficjalnie podaje Fakt, kierowca ma usłyszeć zarzut zabójstwa, a nie potrącenia ze skutkiem śmiertelnym.Wypadek miał miejsce 31 lipca nad ranem u zbiegu ulic Mickiewicza i Stawowej. Pojazd wjechał w grupę młodych osób, które brały udział w bójce - zajęli pas ruchu, po którym poruszał się kierowca. Według relacji świadków 19-latka wraz z innym mężczyzną próbowała uspokoić i rozgonić całe towarzystwo. Niestety, została dosłownie wciągnięta pod pojazd i przeciągnięta po jezdni przez kilkadziesiąt metrów.
Do mrożącego krew w żyłach wypadku doszło na terenie gminy Nowogrodziec w powiecie bolesławieckim. Nietrzeźwy kierowca stracił panowanie nad pojazdem na mokrej nawierzchni, a samochód wypadł z drogi i uderzył w ogrodzenie. Na przednim siedzeniu siedział 5-letni syn mężczyzny. Dziecko podróżowało bez fotelika i nie miało zapiętych pasów bezpieczeństwa. Siła uderzenia była duża, a samochód osobowy przewrócił się na bok.
Do koszmarnego wypadku doszło dzisiaj z samego rana na remontowanym odcinku drogi S11, nieopodal miejscowości Kórnik w Wielkopolsce. Rozpędzony samochód wjechał w robotników pracujących przy nawierzchni.Policja przekazała, że do wypadku doszło w miejscu, w którym kierowcy muszą zjechać na przeciwległy pas ze względu na prowadzony remont. Jeden z kierowców przemieszczał się z nadmierną prędkością i nie zdążył wyhamować, przez co wjechał wprost w samochód robotników.Niestety, potwierdzono już dwie ofiary śmiertelne. Pomimo szybkiego wysłania na miejsce zespołów ratunkowych, mężczyźni zmarli na miejscu na skutek obrażeń odniesionych w wypadku.- Zmarli to pracownicy firmy budowlanej, która kilka dni temu rozpoczęła remont nawierzchni na jednej z jezdni w tym miejscu - przekazali dziennikarzom "Onetu" funkcjonariusze, którzy zabezpieczyli teren.Pozostała część artykułu pod materiałem wideoRobotnicy pracowali dla firmy Colas Polska, która była głównym wykonawcą prac remontowych. Inwestycja pod Kórnikiem pochłonie 32 miliony złotych, a nowy asfalt na remontowanym odcinku miał pojawić się w całości w terminie 120 dni od rozpoczęcia prac.Na ten moment droga w kierunku Poznania jest zablokowana. Na ten moment szacuje się, że utrudnienia w ruchu potrwają jeszcze około 3-4 godzin. Policja kieruje podróżnych na objazd przez Środę Wielkopolską.- Mamy do wykonania tam sporo pracy, sporo czynności, sporo ustaleń, oględzin i to zajmie nam trochę czas - powiedział rzecznik wielkopolskiej policji Andrzej Borowiak dla Radia Poznań.Artykuły polecane przez redakcję Goniec.pl:Plaga końskich much w całej Polsce. Lasy Państwowe ostrzegają, są gorsze od komarówZa opalanie się na balkonie można dostać surowy mandat. Nawet 1500 złNagranie z kościoła podbija sieć. „Hymn Wodociągów Krakowskich” hitem internetu Jeżeli chcesz się podzielić informacjami ze swojego regionu, koniecznie napisz do nas na adres [email protected]Źródło: Onet, Radio Poznań
W poniedziałek 26 lipca br. na niestrzeżonej plaży w Międzyzdrojach doszło do dramatycznych scen. 16-letni chłopiec zniknął pod wodą, a plażowicze natychmiast utworzyli łańcuch życia i rozpoczęli poszukiwania dziecka. Do zdarzenia doszło przy zejściu K na plażę w Międzyzdrojach. Na miejsce natychmiast wezwano ratowników medycznych, a także śmigłowiec Lotniczego Pogotowia Ratunkowego.
Prezydent Sosnowca Arkadiusz Chęciński udostępnił na swoim profilu facebookowym szokujące nagranie z akcji ratowników przy zbiorniku wodnym Stawiki. Włodarz miasta przestrzegł mieszkańców przed niebezpieczeństwem nieodpowiedzialnego wypoczynku nad wodą.- Ku przestrodze. Tylko 24 lipca w Polsce utonęło 6 osób. Siódmy mógł być nietrzeźwy mężczyzna na Stawikach - rozpoczął swój wpis polityk.Na nagraniu udostępnionym w sieci przez Arkadiusza Chęcińskiego widać akcję ratunkową, prowadzoną przez WOPR przy Stawikach. To zbiornik wodny w Sosnowcu, który jest popularnym miejscem wypoczynku dla mieszkańców miasta, szczególnie w okresie letnim.
Wczoraj tuż przed godziną 11:00 pomorskie służby zostały powiadomione o zaginięciu dwóch mężczyzn, którzy kąpali się w Bałtyku na wysokości wejścia nr 16 na plażę w Rozewiu. Po dwóch godzinach poszukiwań odnaleziono ciało 50-latka, jego 22-letni syn wciąż pozostaje uznany za zaginionego. O zniknięciu męża i syna poinformowała ratowników przerażona mieszkanka Częstochowy. Kobieta straciła z widoku obu mężczyzn, którzy kąpali się na niestrzeżonej plaży w Rozewiu na Pobrzeżu Kaszubskim.
Zespół disco polo po raz pierwszy w swojej karierze nie dojechał na koncert. Członkowie grupy muzycznej Playboys mieli wypadek samochodowy. W ich auto wjechał pijany kierowca. W niedzielę 25 lipca artyści mieli zagrać przed publicznością w Sierpcu. Skład opublikował już wyjaśnienia za pośrednictwem mediów społecznościowych.Fani disco polo długo czekali na koncert w Sierpcu. Niestety ostatecznie zespół Playboys nie pojawił się na miejscu. Zgromadzona publiczność nie kryła rozczarowania tym faktem. Jak się później okazało, grupa muzyczna miała bardzo poważny powód. W samochód artystów uderzył kierowca, który miał być pod wpływem alkoholu.Jak donoszą media, w okolicach Żyrardowa grupa disco polo miała ulec wypadkowi. Do zdarzenia miało dojść późnym wieczorem. Wówczas w samochód muzyków uderzył kierowca, który prowadził renault. Zarówno on, jak i pasażerowie mieli być nietrzeźwi. Podobno u sprawcy stwierdzono ponad dwa promile alkoholu.
1,5 roczna dziewczynka wypadła z okna mieszkania w miejscowości Dwikozy w województwie świętokrzyskim. Dziecko zostało przetransportowane śmigłowcem Lotniczego Pogotowia Ratunkowego do jednego ze szpitali w Kielcach.Do dramatu doszło wczoraj około godziny 15:00 w Dwikozach. Dziewczynka wypadła z okna na wysokości drugiego piętra. W chwili zdarzenia w mieszkaniu znajdowała się jej matka oraz rodzeństwo.
W nocy z soboty na niedzielę (24 na 25 lipca) w Warszawie doszło do poważnego wypadku z udziałem księdza. Duchowny, który prowadził samochód osobowy, nie zdążył wyhamować i potrącił dwóch motocyklistów. To ojciec z synem, którzy wybrali się na nocną przejażdżkę. Młodszy z poszkodowanych został przetransportowany do szpitala. Zszokowany kapłan w milczeniu przyglądał się zniszczonym pojazdom, gdy na miejscu pojawiła się policja.Ojciec z synem, którzy przemieszczali się motocyklami przed księdzem, zatrzymali się na światłach przed ulicą Orzechową w kierunku Al. Jerozolimskich. Duchowny, który prowadził samochód osobowy, nie zdążył zareagować w odpowiednim momencie i doszło do wypadku.Przemieszczający się skodą octavia ksiądz potrącił motocyklistów, którzy stali na światłach na ulicy Łopuszańskiej. W wyniku uderzenia pojazdy jednośladowe zostały przewrócone. Starszy poszkodowany nie odniósł poważnych obrażeń, ale jego syn musiał zostać przetransportowany do szpitala.
W piątek 23 lipca odbył się pogrzeb Tomasza D. 31-latek zginął podczas wypadku na ulicy Modlińskiej w Warszawie. Chociaż motocyklista przemieszczał się w kasku, obrażenia głowy, które odniósł, okazały się tak poważne, że ratownicy nie byli w stanie mu pomóc i mężczyzna zmarł. Niespodziewanie na jego grobie pojawił się wieniec ze skandalicznym przesłaniem politycznym. Rodzina natychmiast usunęła szarfę, odcinając się od jej treści.Pogrzeb Tomasza D. rozpoczął się nabożeństwem w warzsawskim Kościele pw. Matki Bożej z Lourdes. Ostatnie pożegnanie wywołało silne emocje wśród bliskich 31-latka, którzy nadal nie mogą pogodzić się ze stratą. Mężczyzna miał przed sobą jeszcze całe życie.Po mszy żałobnej pogrzeb zakończył się na cmentarzu Bródnowskim. Trumna z ciałem Tomasza D. została złożona w grobie rodzinnym. Po chwili na mogile pojawiło się morze kwiatów, które złożyli wzruszeni bliscy. Niestety doszło też do nieprzyjemnego incydentu. Ktoś ze znajomych zmarłego motocyklisty zostawił wieniec z napisem „Je**ć PiS”.
W niedzielę rano na autostradzie A3 w pobliżu Slavonskiego Brodu w Chorwacji doszło do tragicznego wypadku, w którym zginęło co najmniej 10 osób. Autokar z pasażerami z nieznanych przyczyn wypadł z drogi i przewrócił się na bok. Jak przekazał dyrektor szpitala okręgowego w mieście Slavonski Brod, dr med. Josip Samardżić, pomocy medycznej udzielono 45 osobom. Na miejscu wypadku wciąż trwa akcja ratunkowa.
W sobotę 24 lipca doszło do tragicznego wypadku na drodze nr 784. W miejscowości Wygoda pod Radomskiem samochód osobowy zderzył się z busem. W wyniku zdarzenia 10 osób zostało przetransportowanych do szpitala. Po kilku godzinach od zdarzenia jedna z ofiar zmarła. Pierwsze badanie trzeźwości kobiety, która prowadziła auto i miała spowodować zderzenie, wykazało 4 promile alkoholu.Ze wstępnych ustaleń policji wynika, że do sobotniego wypadku na drodze nr 784 doszło po godzinie 6:00. Na trasie między Radomskiem i miejscowością Gidle bus, którym podróżowało dziewięć osób, zderzył się z nissanem quashquai prowadzonym przez 36-letnią kobietę.W wyniku wypadku oba pojazdy wpadły do rowów i przewróciły się. Policjanci i strażacy, którzy pojawili się na miejscu zdarzenia, natychmiast przystąpili do ratowania poszkodowanych. Aż 10 osób zostało przetransportowanych do szpitala. Podczas operacji zmarła jedna z ofiar.
Dziś nad ranem na drodze nr 784 w miejscowości Wygoda pod Radomskiem doszło do wypadku, w którym rannych zostało dziesięć osób. Trzy są w ciężkim stanie. Osobówka zderzyła się z busem, kierująca pierwszym pojazdem była pijana.Policjanci z Komendy Powiatowej Policji w Radomsku ok. godziny 6:20 otrzymali zgłoszenie o wypadku. Bus marki volkswagen i nissan qashqai leżały w rowach po przeciwnych stronach jezdni.
13-letnia rowerzystka nie przeżyła wypadku, do którego doszło na przejeździe pieszo-rowerowym na trasie Leszno-Nowa Wieś w Wielkopolsce. Nieprzytomna dziewczynka została przetransportowana do szpitala w Poznaniu, jednak lekarze nie zdołali uratować jej życia.Nastolatka została śmiertelnie potrącona przez 30-letniego kierowcę skody. Mężczyzna w chwili zdarzenia był trzeźwy, jednak policjanci nie wykluczają, że mógł znajdować się pod wpływem substancji psychoaktywnych.
Do wstrząsającej tragedii doszło nad jeziorem Derinoz Dam pod miejscowością Amasya w Turcji. Rodzina Cenik świętowała tam urodziny 3-letniego Leventa. W pewnym momencie chłopiec wpadł do wody, a na ratunek dziecku rzuciła się jego 9-letnia siostra. Rodzeństwo utonęło wraz z trzema innymi członkami rodziny.Gdy 9-letnia Havvanur Cenik zauważyła, że jej młodszy brat wpadł do wody, bez wahania ruszyła mu na pomoc. Po chwili oboje zaczęli się topić, a za nimi do jeziora wskakiwały kolejne osoby.
W środę 21 lipca 2021 roku na drodze krajowej nr 11 pod Budzyniem w województwie wielkopolskim doszło do tragicznego wypadku. Nie żyje 6-letnie dziecko, które podróżowało samochodem osobowym wraz z rodzicami.Po godzinie 14:00 na drodze pod Budzyniem doszło do zderzenia samochodu osobowego marki Opel z pojazdem ciężarowym. Na miejsce wypadku natychmiast skierowano służby ratunkowe, w tym śmigłowiec Lotniczego Pogotowia Ratunkowego.