Tragedia w miejscowości Eufeminów (woj. łódzkie). W wigilię 24 grudnia po godzinie 13.00 pomiędzy dwoma mężczyznami wywiązała się awantura. Po chwili padły strzały. Nie żyje jedna osoba. Prokuratura ustala szczegóły.
Szok i niedowierzanie w Pradze po tym, jak w czwartek (21 grudnia) na Wydziale Filozoficznym Uniwersytetu Karola doszło do strzelaniny. Według oficjalnych informacji, jest wiele ofiar i rannych, a czeski rząd ogłosił 23 grudnia dniem żałoby narodowej. Trwa śledztwo służb, mające pomóc ustalić, dlaczego doszło do tragedii, której sprawcą miał być 24-letni student. Media dotarły tymczasem do zatrważających ustaleń na temat mężczyzny. Niewykluczone, że miał on na swoim sumieniu także inne, brutalne przestępstwa.
Pojawiły się nowe informacje w sprawie Maksymiliana F., który w piątkowy wieczór we Wrocławiu postrzelił dwóch policjantów. Lekarze walczą o życie funkcjonariuszy w szpitalu. Wiadomo, że w chwili zatrzymania mężczyzna nie miał na rękach kajdanek. Jak mogło do tego dojść?
Poszukiwany w związku z postrzeleniem dwóch policjantów we Wrocławiu Maksymilian F. jest już w rękach organów ścigania. Do zatrzymania mężczyzny doszło kilka godzin po zdarzeniu w okolicy wrocławskiego Stadionu Olimpijskiego. 44-latek jeszcze dziś ma zostać przesłuchany. Prokuratura właśnie przekazała najnowsze informacje w sprawie.
Policja przekazała najnowsze wieści w sprawie pościgu, jaki ruszył po piątkowej strzelaninie we wrocławskiej dzielnicy Krzyki. Jak podano, obława zakończyła się ujęciem 44-letniego poszukiwanego. Maksymilian F. miał postrzelić z broni dwóch funkcjonariuszy. Ich stan określany jest jako krytyczny.
Policjanci z Dolnego Śląska zakończyli obławę za Maksymilianem F. W piątkowy (1 grudnia) wieczór mężczyzna miał postrzelić w głowę dwóch funkcjonariuszy i zbiec w nieznanym kierunku. Już na publikowanych w przeszłości w sieci filmach jawił się on jako osoba bardzo agresywna i nieobliczalna. - Lubię, jak wrogowie boją się - groził.
40-latek strzelał do policjantów w Pszczynie (województwo śląskie) po wybiciu okna samochodu i próbie ucieczki. Zatrzymano także drugiego mężczyznę.
Masakra w USA. W miejscowości Lewiston w stanie Maine uzbrojony w karabin napastnik zabił kilkanaście osób. Jest wielu rannych. Trwa policyjna obława za sprawcą, który nie został schwytany. Służby opublikowały zdjęcie napastnika. Pilnie zaapelowano do mieszkańców.
Szokująca transmisja na TikToku należącym do influencera z Ekwadoru. Pedro Luis Toala Rezabala siedział przed własnym domem, gdy został ostrzelany przez przybyłych na motocyklach dwóch mężczyzn. 33-latek nie miał żadnych szans w starciu z napastnikami. Wszystko wydarzyło się na oczach jego obserwatorów.
Nad ranem 12 października w podwarszawskim Żyrardowie doszło do strzelaniny. Nie żyje jedna osoba - 42 leni mężczyzna. Policja prowadzi śledztwo. Znane są wstępne szczegóły.
W miejscowości Kowal policjant oddał strzały. Burmistrz miasta opublikował w sobotę 30 września komunikat i informuje o strzelaninie, ale policja z Włocławka zaprzecza tym doniesieniom. Trwa obława na nieznanego mężczyznę. Podczas porannej interwencji użyto broni palnej.
Strzelanina na uniwersytecie w Rotterdamie. Strzały padły w Centrum Medycznym Uniwersytetu Erazma. Obława policyjna za napastnikiem została zakończona. Służby podały, iż potwierdzono ofiary śmiertelne.
Z całą pewnością nie tak swoje wesele wyobrażała sobie ta para młoda. W pewnym momencie podczas ich imprezy doszło do strzelaniny. Padło niemal 20 strzałów. Zginęło dwóch mężczyzn, a sześciu zostało rannych. Goście ukryli się przed napastnikiem w kuchni. Podejrzany zbiegł i jest poszukiwany przez policję.
W Sandomierzu padły dwa strzały. Nie żyje jedna osoba, stan 48-letniej kobiety określany jest jako ciężki. Pierwszy strzał padł w mieszkaniu w bloku przy ul. Mickiewicza.
Kandydat na prezydenta Ekwadoru został śmiertelnie postrzelony po jednym z wieców wyborczych w stolicy kraju - Quito. 59-letni Fernando Villavicencio został zastrzelony w środę (09.08) wieczorem.
Sąsiedzki konflikt zakończył się sięgnięciem po broń. Niestety ziścił się najczarniejszy z możliwych scenariuszy i policja potwierdziła ofiary śmiertelne. Wszystko działo się w nocy z piątku na sobotę. Strzelcem był 64-latek.
Miejsce, gdzie Konrad został zastrzelony przez byłego chłopaka swojej narzeczonej - poraża. Poznaniacy przechodzą obok złożonego ogródka NH Poznań i wydają się nie pamiętać, że w niedzielę zginęły tutaj dwie osoby. Niektórzy (nieliczni) głośno komentują jednak ten ogromny dramat. - Nic tego zbrodniarza nie usprawiedliwia - mówi jedna z trzech seniorek siedzących w kawiarni nieopodal miejsca zbrodni. Z ich ust padają mocne słowa, jedna wprost mówi, że cieszy się, iż napastnik popełnił samobójstwo.
Strzelanina w Poznaniu była jednym z najtragiczniejszych wydarzeń, o jakim w ostatnim czasie przyszło nam słyszeć. Mikołaj B. z zimną krwią dokonał prawdziwej egzekucji na oczach przypadkowych świadków i byłej dziewczyny, która patrzyła jak umiera jej ukochany. Poza traumą po tym wydarzeniu, 20-letnia Julia przeżywa także osobisty dramat, związany z hejtem, ale nie tylko. O tym, z czym mierzy się kobieta, opowiedziała Wirtualnej Polsce jej znajoma.
Już w piątek znajomi, przyjaciele i rodzina pożegnają zastrzelonego w Poznaniu Konrada Domagałę. Mężczyzna zginął od kul, które wystrzelił w niego w akcie zazdrości były chłopak jego narzeczonej, Mikołaj B. Pogrzeb 30-latka odbędzie się w Łodzi, z którą od dawna związany był zawodowo, pracując w tamtejszej Filharmonii. Dyrektor instytucji ogłosił już trzydniową żałobę po śmierci swojego pracownika, a teraz wpadł na inny, równie wzruszający pomysł, jak godnie uczcić jego pamięć.
W niedzielę 16 lipca w centrum Poznania przed jedną z restauracji doszło do tragicznych scen. Mikołaj B. najpierw zastrzelił narzeczonego swojej byłej partnerki, a następnie sam popełnił samobójstwo. W rozmowie z „Gazetą Wyborczą” jeden z policjantów wyznał swoją teorię co do całego zdarzenia. Brzmi ona dosyć kontrowersyjnie.
Dramatyczne sceny, jakie rozegrały się w niedzielę 16 lipca w Poznaniu, wciąż szokują Polaków. Mikołaj B. zastrzelił przed wejściem do hotelu i restauracyjnym ogródkiem Konrada Domagałę, narzeczonego swojej byłej partnerki, po czym sam popełnił samobójstwo na oczach przerażonej dziewczyny. Tak teraz wygląda miejsce, w którym rozegrały się koszmarne sceny.
Byli w sobie tak zakochani, że swoim szczęściem chętnie dzielili się w mediach społecznościowych. Także w niedzielę Julia i Konrad za pośrednictwem Instagrama relacjonowali swoją wycieczkę do Poznania, ale dziś wiemy już, że dla jednego z nich oznaczało to wyrok śmierci. 30-latek zginął od strzałów z broni byłego chłopaka ukochanej, który wykorzystał sieć, by śledzić 20-latkę. Mikołaj B. miał na jej punkcie obsesję.
Ujawniono kolejne informacje na temat strzelaniny w Poznaniu. Najnowsze doniesienia potwierdzają ustalenia naszego informatora dotyczące motywu zbrodni, jakim miała być zazdrość, choć ten nie został oficjalnie podany przez policję. W międzyczasie na jaw wyszła też smutna prawda o sprawcy dramatu. Coraz więcej wiadomo również o zaatakowanej parze.
Kolejne doniesienia na temat strzelaniny, do której doszło w niedzielę w Poznaniu. Zdaje się, że zeznania świadków, z dużą dozą pewności mówiących o miłosnym motywie zbrodni, mogą mieć potwierdzenie w rzeczywistości. Jak przekazał nasz informator, zastrzelony mężczyzna i towarzysząca mu kobieta byli narzeczeństwem. Z kolei napastnik nie mógł pogodzić się z odrzuceniem przez 20-latkę.
Śmiertelny bilans strzelaniny w Poznaniu właśnie się powiększył. Zmarła druga osoba, która z ranami postrzałowymi przewieziona została do szpitala. Świadkowie zrelacjonowali okoliczności i na jaw wyszło, iż możliwym scenariuszem tej tragedii jest zazdrość. Kelner pobliskiej restauracji opowiedział o wszystkim bardzo dokładnie.
Strzelanina w Poznaniu. Strzały padły niemal w centrum miasta na popularnej wśród mieszkańców i turystów ulicy Święty Marcin. Nie żyje jedna osoba, druga została ranna.
Wszystko wydarzyło się bardzo szybko i niespodziewanie. Mieszkająca w Toronto 44-letnia Polka wyszła tylko na obiad, ale przez przypadek stała się ofiarą ulicznej strzelaniny. Mimo szybkiej reakcji świadków zdarzenia i udzielonej przez nich pomocy, pani Karoliny nie udało się uratować. W sieci już uruchomiono zbiórkę, mającą wesprzeć jej dwie córki, a za sprawą męża kobiety do mediów trafił wyjątkowo poruszający list.
W czwartek 15 czerwca wieczorem doszło do strzelaniny w Szczecinie. Świadkowie relacjonują, że słyszeli krzyki i kilka strzałów, które miały paść z jednego z balkonów. - Została podjęta decyzja o wejściu siłowym do tego mieszkania, w środku policjanci ujawnili zwłoki - przekazała w TVN24 komisarz Anna Gembala z zespołu prasowego Komendy Wojewódzkiej Policji w Szczecinie. Mieszkańcy zostali ewakuowani. Na miejscu pracują antyterroryści i ratownicy medyczni.