Sawicki punktuje Polskę 2050. „Wyborcy mogą być zażenowani”
Wielkie trzęsienie ziemi w polskiej polityce stało się faktem. Polska 2050, czyli partia, która miała być nową jakością i "klinem" między PO a PiS, właśnie pękła na pół. Podczas emocjonalnej konferencji prasowej, która odbyła się w środę rano, grupa kluczowych parlamentarzystów ogłosiła rozwód z ugrupowaniem. Co dalej? Komentarza w tej sprawie udzielił nam Marek Sawicki z PSL.
- Powstaje nowy klub parlamentarny o nazwie Centrum
- Liderką "buntowników" została minister klimatu Paulina Hennig-Kloska
- Bezpośrednią przyczyną rozłamu jest konflikt z nową przewodniczącą, Katarzyną Pełczyńską-Nałęcz
Nowa siła w Sejmie. Klub "Centrum" rzuca wyzwanie
To już oficjalne: dotychczasowa jedność formacji Szymona Hołowni przeszła do historii. W środę rano w gmachu przy Wiejskiej pojawiły się twarze, które do tej pory kojarzyły się z fundamentem Polski 2050. Paulina Hennig-Kloska, Ryszard Petru oraz Aleksandra Leo stanęli przed mikrofonami, by ogłosić powołanie nowego klubu o wymownej nazwie - Centrum.
Decyzja 18 parlamentarzystów oznacza, że Polska 2050 traci niemal połowę swojego dotychczasowego stanu posiadania w Sejmie. To potężny cios wizerunkowy i polityczny. Jak podkreślali odchodzący politycy, ich celem jest powrót do pierwotnych idei ruchu, które – ich zdaniem – zostały zapomniane pod nowym kierownictwem.
Sytuacja jest o tyle sensacyjna, że rozłam dotknął same szczyty władzy. Wśród osób opuszczających partię są nie tylko szeregowi posłowie, ale także ministrowie i uznani eksperci gospodarczy. Dla partii, która jeszcze niedawno aspirowała do roli lidera opozycji, a potem kluczowego koalicjanta, to walka o przetrwanie.

"Uchwała kagańcowa" i konflikt o władzę
Co doprowadziło do tak drastycznego kroku? Kulisy rozpadu są wyjątkowo gorące. Punktem zapalnym okazała się sobotnia Rada Krajowa i przyjęta na niej uchwała, którą buntownicy wprost nazywają "kagańcową". Dokument ten de facto zamroził wszelkie zmiany personalne i decyzyjne w partii aż do marca, co odebrano jako próbę siłowego utrzymania władzy przez Katarzynę Pełczyńską-Nałęcz.
Odchodzący politycy nie szczędzą gorzkich słów pod adresem nowej przewodniczącej. Zarzucają jej:
- brak dialogu i jednoosobowe zarządzanie ugrupowaniem,
- kneblowanie ust tym, którzy mają inne zdanie niż kierownictwo,
- odejście od demokratycznych standardów, które miały być "DNA" partii.
Paulina Hennig-Kloska na konferencji stwierdziła wprost, że "klub został pozbawiony podmiotowości", a ona sama nie widzi możliwości dalszej współpracy w takich warunkach. Konflikt, który tlił się od czasu przegranych przez nią wyborów na przewodniczącą, dziś wybuchł z pełną siłą.
Wyborcy mogą czuć się zażenowani?
Skomentował to dla naszego portalu Marek Sawicki:
- Wyborcy nie powinni czuć się oszukani - ani jedna, ani druga grupa nie zmienia profilu funkcjonowania. Po prostu nie mogą się między sobą dogadać – w różnych społecznościach i strukturach tak się zdarza. Natomiast oni nie zmieniają ani programu, ani profilu, ani koalicji. W związku z tym wyborcy nie są tutaj oszukani. Mogą czuć się co najwyżej zażenowani tym, że to środowisko nie poradziło sobie we współpracy samo ze sobą - powiedział.
- Z tego, co wiem i z tego, co rozmawiałem z różnymi ludźmi z Polski 2050, oni nie mają zamiaru zmieniać koalicji rządowej - dodał.
Źródło: Goniec.pl