Ceny Paliw w Polsce. Już w najbliższy czwartek, 24 marca, odbędzie się szczyt przywódców UE, NATO i krajów G7. Tuż przed nim dojdzie do spotkania ministrów spraw zagranicznych i obrony państw UE, w którym udział weźmie m.in. prezydent Stanów Zjednoczonych Joe Biden.Przedstawiciel Unii Europejskiej ds. zagranicznych i polityki bezpieczeństwa Josep Borell zdradził, jakie tematy będą poruszane w trakcie meetingu. Jednym z najważniejszych z perspektywy kierowców tematów będą kolejne sankcje na rosyjski sektor energetyczny.„Rosja jest odpowiedzialna za masowe zbrodnie w Ukrainie. Prowadzi konflikt bez poszanowania zasad prawa wojny” - powiedział polityk, podkreślając przy okazji, że potrzebna jest dyskusja dotycząca nowego pakietu sankcji wymierzonych w Moskwę. „Ministrowie krajów członkowskich rozważą możliwości w kwestii ograniczeń na rosyjski sektor energetyczny i paliwowy” - powiedział polityk.Rozmowa na temat nałożenia ograniczeń na rosyjski sektor paliwowy wydaje się nieunikniona, ponieważ to branża, która generuje największe dochody budżetowe Kremla. „Jeżeli sytuacja w Ukrainie ulegnie pogorszeniu, tysiące ludzi zginie, miliony opuści miejsce zamieszkania, a miasta nadal będą dewastowane, nie powinniśmy uznawać żadnych za tabu w kwestii dalszych sankcji” - powiedział w niedzielę prezydent Francji Emmanuel Macron.Władze Niemiec zwracają jednak uwagę na duże uzależnienie wielu krajów od rosyjskiej ropy. Drastyczne odcięcie ich od surowca może spowodować kolosalne braki z jego dostępnością, a w konsekwencji wysoki skok cen paliw na stacjach. Jednym z krajów, które odczułyby to najmocniej, jest Polska, w której około 70% ropy pochodzi z Rosji.
Jak donosi Reuters, renault wznawia produkcję aut w fabryce w Moskwie. Rzecznik firmy potwierdził agencji, że prace na taśmach zostały wznowione w poniedziałek. To kolejna francuska firma, która postanowiła pozostać na rosyjskim rynku.Renault zawiesiło działalność w swojej montowni pod koniec lutego, tłumacząc, że było to konieczne w związku z „przerwami spowodowanymi przede wszystkim ściślejszymi kontrolami granicznymi w krajach tranzytowych i wymuszoną potrzebą zmiany szeregu ustalonych tras logistycznych". Tym samym renault wyłamało się z globalnego trendu, jakim jest opuszczanie rosyjskiego rynku w ramach sankcji nakładanych na ten kraj za napaść na Ukrainę.Wśród firm motoryzacyjnych, które opuściły kraj, znajdują się, m.in. ferrari i lamborghini, które zdecydowały się również na wstrzymanie dostaw gotowych pojazdów do rosyjskich klientów. Firma z Maranello dodatkowo przekazała również milion euro na wsparcie potrzebujących Ukraińców. Lamborghini zapowiedziało, że postąpi podobnie, choć nie podało jeszcze kwoty. Luksusowe marki podążyły w ten sposób szlakiem wyznaczonym przez popularniejszych producentów. Wcześniej na podobną decyzję zdecydował się, m.in. Volkswagen, Porsche, Chevrolet i Ford. Ferrari oficjalnie potwierdziło, że natychmiast zawiesza do odwołania działalność i produkcję pojazdów na rynek rosyjski. Co ciekawe, powiązany z renault koncern Nissan Motor Company postanowił zaangażować się w pomoc ofiarom wojny w Ukrainie. Producent utworzy fundusz o wartości 2,5 mln euro, z którego środki mają być przeznaczone na pomoc humanitarną dla mieszkańców Ukrainy. Ponadto wstrzymano eksport do Rosji i zdecydowano o wstrzymaniu produkcji w rosyjskiej fabryce w Sankt-Petersburgu. Renault to niejedyna francuska firma, która zdecydowała się na pozostanie w Rosji pomimo ataku na Ukrainę. Swojej działalności nie wstrzymały także m.in. sieci Leroy Merlin, Auchan i Decathlon, należące do jednego właściciela.Wiele innych zachodnich firm motoryzacyjnych, w przeciwieństwie do Renault, zdecydowało się zawiesić działalność w Rosji. Jak podaje business insider, wśród nich znalazło się, np. BMW, a także producenci ogumienia jak Bridgestone czy Michelin.Artykuły polecane przez redakcję Goniec.pl:Ceny Paliw w Polsce. Międzynarodowa Agencja Energii ostrzega Polaków przed ogromnym kryzysem paliwowymPożyczał koleżance Passata. Ta po kryjomu sprzedała jego prestiżowy wóz"Junarmia" będzie walczyć w Ukrainie. Jest nowa decyzja rosyjskich władzŹródło: Business Insinder
Według niepisanych zasad na letnich oponach należy jeździć, gdy średnia dobowa temperatura przekracza 7 stopni Celsjusza - dlatego najrozsądniej jest czekać ze zmianą, aż pogoda się ustabilizuje. Nie warto podejmować tej decyzji pod wpływem dwóch/trzech cieplejszych dni. Zanim umówimy się na zmianę ogumienia, sugerujemy sprawdzić długoterminową prognozę pogody. Jeśli najbliższe tygodnie mają być już względnie ciepłe - wiemy, że to „ten moment".Wyobraźmy sobie sytuację, w której nocą w lutym temperatura spada do blisko 0 stopni i należałoby jechać jeszcze na „zimówkach"... podczas gdy w południe mamy 12 stopni i już wypadałoby jechać na letnich.Decyzja o zmianie ma wpływ nie tylko na nasze bezpieczeństwo, ale również i na żywotność opon. Podejmując ją świadomie mamy większe szanse uniknięcia niemiłej niespodzianki i przedwczesnych inwestycji w nowy zestaw gum.Dodatkowo opony zimowe przystosowane są do pracy w warunkach, gdy na drodze może znajdować się śnieg - nie woda. Dlatego są bardziej podatne na aquaplaning i w trakcie deszczu zapewniają zdecydowanie gorszą przyczepność i sterowność. Zapomnijmy też o wynalazkach w postaci opon całorocznych. W naszym kraju różnica między warunkami panującymi latem i zimą jest wyraźna i takie ogumienie w każdych warunkach jest najwyżej przeciętne. Możemy je polecić jedynie właścicielom klasyków, które na ulice wyjeżdżają tylko, gdy jest względnie ciepło i sucho.Moment zmiany opon z zimowych na letnie i na odwrót zawsze sprawia sporo problemów. Jest on bowiem zależny od warunków atmosferycznych i to one decydują która opona w danej chwili lepiej się sprawdzi. Żeby było trudniej, na przełomie pór roku warunki potrafią być bardzo różne. W idealnym świecie opony należałoby zmieniać nawet kilka/kilkanaście razy w ciągu roku. Dlaczego? Przede wszystkim między bajki należy włożyć przeświadczenie, że opony zimowe służą do jazdy po śniegu a letnie po suchym asfalcie. Oba rodzaje ogumienia, poza bieżnikiem, różnią się mieszanką gumy, z której zostały stworzone. Przy niskich temperaturach letnie opony są zbyt twarde, co wpływa negatywnie na ich parametry. W drugą stronę podobnie - zimowe opony, gdy jest zbyt ciepło, stają się zbyt miękkie.
Maserati, tak jak wiele innych marek, zapowiedziało już całkowite odejście od silników spalinowych. Włoska marka zakłada, że od 2030 roku w ofercie pozostaną już jedynie pojazdy zasilane prądem. Pierwszą jaskółką jest GranTurismo Folgore EV, którego zdjęcia trafiły dziś do sieci.Sportowe coupé jest co prawda zamaskowane, ale doskonale widać, że czerpie garściami ze stylistyki spalinowego poprzednika. Oczywiście model ten dostępny będzie też w wersji spalinowej, ale oczy całego świata przykuł elektryczny wariant.Maserati ostatnio zapowiedziało, że wkrótce zaprezentuje sportowe auto elektryczne, które będzie jednocześnie najmocniejszym modelem w historii marki. Producent obiecuje przeszło 650 KM i czas przyśpieszenia od 0 do 100 km/h wynoszący raptem 2,5 sekundy. Możliwe, że te liczby odnoszą się do MC20 Folgore zamiast GranTurismo Folgore, ale to GT jako pierwsze pojawi się w salonach. Jeśli zapowiedzi dotyczą GT, to zapowiadane w przyszłości MC20 będzie jeszcze mocniejsze. Wyświetl ten post na Instagramie Post udostępniony przez Passione Auto Italiane (@passione_auto_italiane) Maserati GranTurismo dostępne będzie też w wersjach spalinowych - w ofercie pojawić się ma m.in. silnik Nettuno, czyli 3.0-litrowe V6 z podwójnym turbodoładowaniem, które w MC20 wytwarza 621 KM i moment obrotowy 730 Nm.Marka Maserati już potwierdziła, że od 2030 r. będzie sprzedawać tylko w pełni elektryczne samochody w ramach ogłoszonego na początku marca planu Stellantis „Dare Forward 2030”. Wyświetl ten post na Instagramie Post udostępniony przez Passione Auto Italiane (@passione_auto_italiane) Wcześniej jednak Maserati zamierza wprowadzić w życie plan, który przewiduje, że do 2025 każdy model znajdujący się w ofercie będzie miał elektryczny odpowiednik - począwszy od nadchodzącego SUV-a Grecale, poprzez leciwego SUV-a Levante, supersamochód MC20, Quattroporte i prezentowane obecnie GranTurismo. Firma twierdzi, że dzięki temu stanie się pierwszą luksusową marką, która uzupełni swoją ofertę elektryczną do 2025 roku.Artykuły polecane przez redakcję Moto Goniec.pl:Lepiej wydrukuj dokument i schowaj do schowka. Coraz więcej unika wzywania policji na miejsce kolizjiZaparowane szyby są dla ciebie utrapieniem. Problem można rozwiązać za pomocą kilku trikówSkarbówka dowie się, ile kosztuje twój samochód i sięgnie po pieniądzeJeżeli chcesz się podzielić informacjami z Twojego regionu, koniecznie napisz do nas na adres [email protected]Źródło: carscoops.com
Ceny Paliw w Polsce. Polscy kierowcy od dawna narzekają na wysokie ceny paliw, które w ostatnich tygodniach osiągnęły rekordowy poziom. Przychodzi jednak moment, w którym sytuacja ma się uspokoić. Jako pierwszy obniżki ogłosił Orlen.Jak prognozują eksperci z portalu zajmującego się tematyką paliw BM Reflex, obniżki cen widoczne już na stacjach Orlenu z czasem będą wprowadzane także przez innych sprzedawców - również po to, aby zachować konkurencyjność. Można spodziewać się więc tendencji spadkowej na całym rynku - więc w najbliższym czasie ceny na stacjach powinny być trochę niższe.Przypomnijmy, że w tym tygodniu prezes PKN Orlen Daniel Obajtek zapowiedział, że ceny na stacjach Orlenu zostaną obniżone o 34 gr/l do średniego poziomu 7,55 zł w przypadku oleju napędowego i o 20 gr/l do średniego poziomu 6,79 zł w przypadku benzyny.Rzeczywiście ceny na stacjach należących do PKN Orlen spadły - trochę gorzej wygląda sytuacja na stacjach franczyzowych, na których obniżki, o ile w ogóle do nich doszło, są znacznie niższe.
Zima powoli odpuszcza - szanse, że na drogach zastanie nas śnieg (lub, co gorsza, sól) są coraz niższe. Powoli robi się cieplej - nadchodzi moment na wymianę opon na letnie. Czy zatem po wymianie ogumienia możemy uznać auto za gotowe to sezonu?Absolutnie! Po zimie, w różnych zakamarkach auta może znaleźć się sól - wszyscy wiemy, do czego może to doprowadzić. W naszym kraju nawet najbardziej zadbane technicznie auta muszą zmagać się z „rudą". Nie tylko negatywnie wpływa ona na wygląd auta, ale również może wpływać na bezpieczeństwo. Dlatego najlepiej po sezonie „sypania soli” dokładnie umyć podwozie auta. Najlepiej oczywiście zlecić to profesjonalnej firmie. Jeśli mamy czas i warunki możemy zrobić to sami.Ważne! Jeśli używamy do czyszczenia środków chemicznych, to powinniśmy robić to w odpowiednim miejscu. W innym razie może grozić nam mandat.Mycie podwozia i nadwozia to też doskonały moment na zweryfikowanie stanu lakieru. W zimie, gdy auto często oglądamy rankiem lub popołudniem - gdy jest ciemno - możemy nie dostrzec nowych rys i ubytków lakieru. Jeśli znajdziemy uszkodzenia, potraktujmy je specjalnym płynem lub pastą do usuwania rys, a później nawoskujmy auto.Co mniej oczywiste - warto porządnie odkurzyć wnętrze i pozbyć się kurzu z deski rozdzielczej i innych elementów. Intensywna praca dmuchawy, szczelnie zamknięte okna, często zamknięty obieg powietrza - wszystko to negatywnie wpływa na stan powietrza wewnątrz auta. Warto zatem porządnie je posprzątać, a następnie wywietrzyć. Wietrzenie pozwoli „wymienić” powietrze wewnątrz samochodu oraz, przede wszystkim, usunąć resztki chemii użytej do sprzątania.Takie działania sprawią, że auto będzie w lepszej kondycji i posłuży nam, po prostu dłużej. Nie zapominajmy również, że w czystym aucie czujemy się po prostu lepiej. Dodatkowo czyste i nawoskowane auto wygląda po prostu estetycznie. Pięknie lśniące w promieniach wiosennego słońca auto udowodni nam, że było warto poświęcić mu te kilka godzin.Artykuły polecane przez redakcję Moto Goniec.pl:Lepiej wydrukuj dokument i schowaj do schowka. Coraz więcej unika wzywania policji na miejsce kolizjiZaparowane szyby są dla ciebie utrapieniem. Problem można rozwiązać za pomocą kilku trikówSkarbówka dowie się, ile kosztuje twój samochód i sięgnie po pieniądzeJeżeli chcesz się podzielić informacjami z Twojego regionu, koniecznie napisz do nas na adres [email protected]Źródło: zdrogi.pl
Już od 2023 roku z centrów polskich miast mają zostać wyrzucone starsze pojazdy napędzane silnikami diesla i auta benzynowe. Jako pierwsze wprowadzić Strefy Czystego Transportu mogą Kraków i Warszawa. W dalszej kolejności podobne działania planują Gdańsk i Lublin.Statystycznie do większych polskich miast pokroju Warszawy, Krakowa, Wrocławia i Poznania wjeżdża od 200 tys. do nawet 500 tys. samochodów. Spora część z nich to auta stare, niespełniające coraz bardziej restrykcyjnych norm emisji spalin. Od tego roku gminy mają jednak możliwość ograniczania ruchu takich aut, wprowadzając Strefy Czystego Transportu. Spośród największych polskich miast, najdalej w pracach nad utworzeniem takiego obszaru posunęły się władze Krakowa.Już dziś, 17 marca, w Krakowie rozpoczną się konsultacje społeczne dotyczące wprowadzenia Strefy Czystego Transportu. Znajdzie się ona wewnątrz drugiej obwodnicy Krakowa. Mieszkańcy będą mogli wypowiedzieć się w kwestii tego, jakich aut będzie miał dotyczyć zakaz wjazdu. Konsultacje potrwają do połowy maja. A jeszcze przed wakacjami nad uchwałą ma pochylić się rada miasta.Krakowscy urzędnicy chcieliby, aby od 1 stycznia 2024 r. do centrum mogły wjechać wyłącznie auta benzynowe spełniające normę Euro 3 oraz diesle spełniające normę Euro 4. Oznaczałoby to wówczas zakaz wjazdu aut odpowiednio 15- i 20-letnich. W pierwszym przypadku zostałoby nim objęte nawet co trzecie auto. W drugim co piąte.W połowie 2025 r. w życie miałby wejść zakaz wjazdu dla diesli niespełniających normy Euro 6, a od 1 stycznia 2030 r. po centrum Krakowa mogłyby jeździć jedynie samochody benzynowe spełniające normę Euro 5 (obowiązująca od 2014 roku) i diesle spełniające normę Euro 6d (od stycznia 2019 roku).Jak widać, już za kilka lat do centrum Krakowa wjadą auta nie starsze niż (wówczas) 15-letnie. Ustawa o elektromobilności i paliwach alternatywnych nie obliguje jednak samorządów do ustanawiania kategorycznych zakazów wjazdów najstarszych aut do Stref Czystego Transportu. Gminy mogą bowiem ustanawiać wyjątki i opłaty, po uiszczeniu których poruszanie się po strefach czystego transportu będzie możliwe dla wszystkich aut.W przypadku opłaty jednorazowej maksymalna stawka wyniesie 2,5 zł za godzinę, z kolei miesięczny abonament nie będzie mógł być wyższy niż 500 zł, jednak nie będzie on zezwalał na poruszanie się po strefie bez przerwy. Będzie to możliwe jedynie od godz. 9 do 17.Bez przeszkód po strefach czystego transportu będą mogły poruszać się auta napędzane prądem, wodorem i gazem CNG. Auta z instalacją LPG będą traktowane na równi z samochodami spalinowymi. Z opłat lub zakazu wjazdu do strefy nie będą wyłączeni także jej mieszkańcy.Nad wprowadzeniem ograniczeń pracuje również Warszawa. Powstała kampania społeczna, w której ramach mieszkańcy sami mogą zgłosić miejsce na mapie stolicy, w którym przydałaby się strefa bez najstarszych samochodów. Do strefy będą mogły wjechać jedynie samochody benzynowe wyprodukowane po 2006 r. (spełniające normę Euro 4) oraz diesle wyprodukowane po 2011 r. (norma Euro 5).Prace nad wprowadzeniem podobnych stref trwają również, m.in. w Poznaniu, Lublinie, Gdańsku i Wrocławiu.Artykuły polecane przez redakcję Moto Goniec.pl:Lepiej wydrukuj dokument i schowaj do schowka. Coraz więcej unika wzywania policji na miejsce kolizjiZaparowane szyby są dla ciebie utrapieniem. Problem można rozwiązać za pomocą kilku trikówSkarbówka dowie się, ile kosztuje twój samochód i sięgnie po pieniądzeJeżeli chcesz się podzielić informacjami z Twojego regionu, koniecznie napisz do nas na adres [email protected]Źródło: bankier.pl
Dwa dni po brutalnej napaści Rosji na Ukrainę, 26 lutego, komendant główny PSP nadbryg. Andrzej Bartkowiak uruchomił ogólnokrajową akcję zbiórki sprzętu pożarniczego dla strażaków z Ukrainy. Akcję prowadzono w uzgodnieniu potrzeb z komendantem głównym ukraińskich strażaków.
Trzy tygodnie temu polski koncern Orlen zdecydował się na wprowadzenie tymczasowych limitów na tankowanie. Od dzisiaj, 17 marca, ograniczenia zostały zdjęte i kierowcy znowu mogą tankować "do pełna" bez zmartwień... innych niż wysokie ceny paliwa.Jak pisaliśmy już wcześniej, Orlen zdecydował się na ograniczenia w związku z nagłym wzrostem zapotrzebowania na paliwo. W ramach tymczasowych limitów na stacjach Orlenu można było zatankować maksymalnie 50 l paliwa w przypadku samochodów osobowych, 100 l w przypadku aut dostawczych oraz 300 l, jeśli tankowaliśmy ciągnik rolniczy lub 500 l, jeśli na stację przyjechaliśmy autem ciężarowym albo autobusem.Limity wprowadzono ze względu na panikę, związaną z plotkami, że „wojsko rezerwuje dostawy paliwa” oraz rosnące ceny. Kierowcy, którzy chcieli zdążyć z zatankowaniem, szturmem pojechali na stacje, które przygotowane były na standardowe zapotrzebowanie. Wraz z nagłym wzrostem zapotrzebowania stacje przestały sobie radzić - stąd decyzja o wprowadzeniu limitów, aby każdy mógł zatankować choćby 50 litrów.Jak podaje serwis wiadomoscihandlowe.pl, Orlenowi udało się już rozwiązać problemy związane z logistyką i od 16 marca można już tankować na takich zasadach, jak wcześniej. Jedyny problem, który nie został rozwiązany, a wciąż daje się kierowcom we znaki, to ceny paliwa. Według danych serwisu e-petrol średnia cena benzyny bezołowiowej to 6,79 zł/l, a oleju napędowego - 7,59 zł/l.Artykuły polecane przez redakcję Moto Goniec.pl:Lepiej wydrukuj dokument i schowaj do schowka. Coraz więcej unika wzywania policji na miejsce kolizjiZaparowane szyby są dla ciebie utrapieniem. Problem można rozwiązać za pomocą kilku trikówSkarbówka dowie się, ile kosztuje twój samochód i sięgnie po pieniądzeJeżeli chcesz się podzielić informacjami z Twojego regionu, koniecznie napisz do nas na adres [email protected]Źródło: goniec.pl
Trudno uwierzyć, że w XXI wieku wciąż może dochodzić do podobnych sytuacji. W czasach, w których wymiana informacji jest łatwiejsza niż kiedykolwiek, niemiła przygoda spotkała niepełnosprawnego uchodźcę z Ukrainy.Niepełnosprawny Georgij, który porusza się na wózku inwalidzkim, zaparkował samochód na miejscu dla inwalidy na warszawskim Grochowie. Mieszka tam dzięki uprzejmości polskiej rodziny, która udostępniła mu i jego bliskim kawalerkę. Georgij ma legitymację osoby niepełnosprawnej oraz naklejkę informującą o jego szczególnych uprawnieniach. Mimo to pewnego dnia jego auto ktoś z niebieskiej koperty zabrał. Jakby tego było mało, mężczyzna musi teraz zapłacić za odholowanie i przechowanie auta 580 zł.Ukraińskie małżeństwo - Georgij i Swietłana - przyjechało do Warszawy samochodem z Łucka. Mieszkają w stolicy od 1 marca, korzystając z gościnności mieszkańców stolicy i zajmują kawalerkę na Grochowie. Georgij ma amputowaną nogę i porusza się na wózku. Ponadto choruje też na cukrzycę i pewnego dnia, gdy chciał jechać do apteki po lekarstwa, z zaskoczeniem stwierdził, że jego samochód zniknął z parkingu, z koperty dla niepełnosprawnych.Warszawscy gospodarze ukraińskiego małżeństwa pomogli mu ustalić, co stało się z jego pojazdem. „Okazało się, że straż miejska je odholowała. Kazali też zapłacić 580 zł za jego usunięcie i przechowanie” - powiedział w rozmowie z „Gazetą Wyborczą” Janusz, właściciel mieszkania na Grochowie, którym mieszka Georgij.„Na Ukrainie jest tak, że jeśli auto stoi bez oznakowania na miejscu dla niepełnosprawnych, straż miejska zakłada blokadę. Jak ktoś nie ma legitymacji, dostaje mandat. Ale jak ją mą i zapomniał położyć znaczek za szybą, blokada jest ściągana bez opłat” - powiedziała „GW” Swietłana, żona Georgija. Ukraińskie małżeństwo nie ukrywa, że 580 zł to dla nich dużo - szczególnie że co kilka dni jeżdżą do szpitala i wykupują recepty na insulinę. „To są bardzo drogie leki” - dodała kobieta.Cały problem wynika z faktu, że oznakowanie pojazdów osób niepełnosprawnych w krajach UE różni się od tego w Ukrainie, a polskie prawo mówi, że pojazd bez odpowiedniej karty musi być usunięty z niebieskiej koperty. „Działaliśmy w zgodzie z literą prawa” - podkreśla rzecznik Straży Miejskiej Sławomir Smyk i dodaje, że właściciel auta nie dostał mandatu, który wyniósłby 800 zł, ale tylko pouczenie. Musi jednak zapłacić 580 zł za odholowanie i przechowanie samochodu.Warszawscy gospodarze Ukraińców szukają sposobu, by zareklamować tę opłatę. Starają się też załatwić dla Georgija polską kartę parkingową dla niepełnosprawnych, aby uniknąć w przyszłości podobnych problemów.Artykuły polecane przez redakcję Moto Goniec.pl:Lepiej wydrukuj dokument i schowaj do schowka. Coraz więcej unika wzywania policji na miejsce kolizjiZaparowane szyby są dla ciebie utrapieniem. Problem można rozwiązać za pomocą kilku trikówSkarbówka dowie się, ile kosztuje twój samochód i sięgnie po pieniądzeJeżeli chcesz się podzielić informacjami z Twojego regionu, koniecznie napisz do nas na adres [email protected]Źródło: wyborcza.pl
Do nieprawdopodobnego zdarzenia doszło w czwartek 10 marca w Rybinie (woj. pomorskie). 51-letnia kierująca autem marki Mazda wjechała na czerwonym świetle w zamknięte zapory głównego mostu zwodzonego nad rzeką Szkarpawa. W chwili, w której rozpędzone auto zniszczyło blokady, most właśnie się otwierał.Jak informuje rzeczniczka lokalnej policji, kierująca tłumaczyła swoje zachowanie oślepiającym słońcem. Mogła wpaść do wody, ale na szczęście udało jej się przeskoczyć na drugą stronę mostu.Policja w Nowym Dworze Gdańskim w województwie pomorskim zdecydowała się na opublikowanie nagrania z monitoringu, które pokazuje niebezpieczne zdarzenie z 10 marca na głównym, zwodzonym moście na rzece Szkarpawa w miejscowości Rybina.Do zdarzenia doszło o godzinie 14.20. Jak widzimy na wideo, rozpędzone auto marki Mazda wjeżdża na most, który właśnie się otwiera. Na początku materiału słychać trąbienie i następnie jakiś trzask - najprawdopodobniej ktoś próbował zwrócić uwagę kierującej, że jedzie w kierunku zamkniętych zapór, które potem z trzaskiem pękły. Samochód zwolnił dopiero na końcu podnoszącego się mostu - na szczęście jechał dość szybko, aby przejechać na drugą stronę.Jak ustaliła Policja, za kierownicą siedziała 51- letnia mieszkanka powiatu nowodworskiego. - Mogła wpaść do wody. Na szczęście udało jej się przeskoczyć na drugą stronę mostu i skończyło się tylko na uszkodzeniu samochodu - mówi sierżant sztabowy Karolina Figiel, rzeczniczka policji w Nowym Dworze Gdańskim.Policja podaje, że 51-latka, wjeżdżając na otwierający się most, zlekceważyła czerwone światło sygnalizacji, czyli zakaz wjazdu. Nie powstrzymały jej także zamknięte zapory, które przełamała autem. Kobieta została ukarana mandatem.Nagranie udostępniamy poniżej:Artykuły polecane przez redakcję Moto Goniec.pl:Lepiej wydrukuj dokument i schowaj do schowka. Coraz więcej unika wzywania policji na miejsce kolizjiZaparowane szyby są dla ciebie utrapieniem. Problem można rozwiązać za pomocą kilku trikówSkarbówka dowie się, ile kosztuje twój samochód i sięgnie po pieniądzeJeżeli chcesz się podzielić informacjami z Twojego regionu, koniecznie napisz do nas na adres [email protected]Źródło: goniec.pl/policja.pl
W obecnych czasach posiadanie samochodu przestało być luksusem. Bycie właścicielem auta jest niemal równie powszechne co posiadanie telefonu komórkowego. Jeszcze więcej osób jest właścicielem prawa jazdy i z samochodu korzysta dzięki usługom carsharingowym. Dla niektórych jest to narzędzie pracy, dla innych po prostu rzecz niezbędna w codziennym życiu. Bardzo łatwo jest nauczyć się prowadzić. Trudniej zdać egzamin. A jeszcze trudniej jest zrozumieć, co sprawia, że samochód działa. Nie bój się — jesteśmy tutaj, aby pomóc Ci stać się świadomym kierowcą na drodze. Oto dziesięć podstawowych rzeczy, o których każdy właściciel samochodu powinien pamiętać: Olej silnikowy samochodu Olej służy przede wszystkim do smarowania, chłodzenia i czyszczenia silnika. Oznacza to, że jeśli nie będzie wystarczającej ilości oleju (lub będzie on w złym stanie) samochód może zacząć się przegrzewać lub w ostateczności nawet zatrzeć. Wtedy będzie za późno na „tanie” metody przedłużenia żywotności silnika. Warto wymieniać olej częściej niż sugeruje to producent. Opona zapasowa Przed wyruszeniem w podróż należy być przygotowanym na najgorsze. Opona zapasowa (lub w nowych autach system naprawczy) pozwoli nam na kontynuowanie podróży lub przynajmniej dojechanie do najbliższego wulkanizatora. Nikt z nas nie chciałby utknąć pośrodku lasu bez możliwości ruszenia się z miejsca. Pamiętajmy, że auta na „flaku” nie będzie można też holować. Pozostanie nam zatem kosztowna podróż lawetą - wożąc ze sobą oponę, unikniemy nieprzyjemności i dodatkowych wydatków. Dobrze jest również kontrolować ciśnienie w „zapasówce” by w sytuacji awaryjnej móc na niej polegać. Wycieraczki przedniej szyby Czy jeździłeś kiedyś w deszczu z niedziałającymi wycieraczkami? Te wycieraczki są bardzo istotne, choć wielu ludzi tego nie dostrzega. Jeśli chcesz, aby wycieraczki działały jak najlepiej, upewnij się, że ich pióra są w dobrym stanie. Zasadniczo należy je wymieniać co sześć miesięcy, chociaż najlepiej najpierw sprawdzić w instrukcji obsługi samochodu. Jazda w intensywnym deszczu bez sprawnych wycieraczek to potencjalnie ogromne bezpieczeństwo. Płyny eksploatacyjne Kolejnym podstawowym elementem, o którym powinien pamiętać każdy właściciel samochodu, są płyny eksploatacyjne. Jeśli chcesz, aby Twój samochód był niezawodny, sprawdzaj je regularnie. Uczą tego na egzaminie i jest to bardzo proste. - Olej silnikowy - Płyn chłodzący - Płyn do wspomagania układu kierowniczego - Płyn hamulcowy - Płyn do spryskiwaczy Niedobór któregokolwiek z nich niesie za sobą ryzyko. Potencjalnie nawet brak płynu do spryskiwaczy może nieść za sobą opłakane skutki. Ciśnienie w oponach Może się wydawać, że ciśnienie w oponach to naprawdę nic wielkiego, ale się mylisz. To właściwie jeden z najważniejszych parametrów związanych z jazdą. Gdy ciśnienie w oponach jest niskie, rośnie powierzchnia styku koła z nawierzchnią. W pierwszej kolejności oznacza to szybsze zużycie ogumienia oraz wzrost zużycia paliwa. W dalszej kolejności doprowadzi to do uszkodzenia bieżnika, co już bezpośrednio może prowadzić do katastrofy. I odwrotnie, zbyt duże ciśnienie również nie służy. Na początku odbije się to na komforcie jazdy i zmniejszeniu przyczepności opon. Mniejsza powierzchnia styku wydłuża również drogę hamowania — to już bezpośrednio prowadzić może do niebezpieczeństwa. Jak widać, „bezpieczniejsze” dla kierowcy jest wysokie ciśnienie — najlepiej jednak dbać o to by mieściło się ono zawsze w pewnych optymalnych „widełkach". Reflektory i tylne światła Z biegiem czasu reflektory i tylne światła mogą, np. matowieć. Pamiętajmy, że sprawne oświetlenie pozwala nam widzieć i być widocznym. Wszelkiego rodzaju problemu z przejrzystością kloszy, ustawieniem świateł czy przepalone żarniki znacznie obniżają komfort i bezpieczeństwo jazdy po zmierzchu. Ogólny stan samochodu Utrzymanie samochodu w ogólnie dobrym stanie jest bardzo ważne. Najlepszym sposobem na rozpoczęcie jest przeczytanie instrukcji obsługi pojazdu. Przestrzeganie wytycznych pozwoli nam uniknąć przykrych niespodzianek. Warto zawsze skracać interwały wyznaczone przez producenta — taka zapobiegliwość może tylko wydłużyć życie auta. „Słuchaj” swojego auta Wszelkiego rodzaju niepokojące dźwięki wydobywające się z zawieszenia podczas pokonywania nierówności mogą być oznaką mniejszych lub większych usterek. Jeśli nasze auto zaczyna zachowywać się inaczej niż zwykle, należy jak najszybciej ustalić źródło problemów i jak najdokładniej przekazać spostrzeżenia mechanikowi. Filtry powietrza Ważne jest, aby wymieniać filtry powietrza co sześć miesięcy. Zatkany filtr może sprawiać, że silnikowi pracować się będzie „ciężej” - prowadzić to może, np. do zwiększonego zużycia paliwa. Hamulce Hamulce to kolejny, bardzo istotny element wpływający na bezpieczeństwo jazdy, którego absolutnie nigdy nie należy pomijać. Monitoruj jednakowo stan tarcz oraz klocków hamulcowych. Wszelkiego rodzaju wibracje na kierownicy lub ściąganie auta w trakcie hamowania mogą oznaczać problemu z układem hamulcowym. Nigdy nie odkładaj problemów z hamulcami na potem.0. Punkt zero - czyli rzeczy mniej oczywiste, ale dla nas bardzo ważne. Pamiętaj, by w samochodzie wozić ze sobą podstawową apteczkę. W 99% przypadków będzie niepotrzebna, ale docenisz swoją przezorność, jeśli choć raz będziesz jej potrzebować. Warto zaopatrzyć się również w latarkę, kable rozruchowe, rękawiczki (przydatne przy wymianie opon), linkę holowniczą, zestaw podstawowych narzędzi oraz sprawną gaśnicę. Jako kierowca powinieneś też zadbać o to, by mieć zaufanego mechanika. Dobry mechanik pozwoli nam przede wszystkim utrzymać auto we właściwym stanie i uchroni nas przed niepotrzebnymi wydatkami.Artykuły polecane przez redakcję Moto Goniec.pl:Lepiej wydrukuj dokument i schowaj do schowka. Coraz więcej unika wzywania policji na miejsce kolizjiZaparowane szyby są dla ciebie utrapieniem. Problem można rozwiązać za pomocą kilku trikówSkarbówka dowie się, ile kosztuje twój samochód i sięgnie po pieniądzeJeżeli chcesz się podzielić informacjami z Twojego regionu, koniecznie napisz do nas na adres [email protected]Źródło: goniec.pl
Ceny paliw w Polsce. Kilka dni temu senator Koalicji Obywatelskiej Krzysztof Brejza przekazał, że skierował do Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów „interwencję-wniosek o przeprowadzenie pilnej kontroli pod kątem zawyżania marży rafineryjnej przez koncern Lotos". Swoją decyzję uargumentował tym, że od momentu inwazji Rosji na Ukrainę „spółka nie podjęła żadnych działań mających na celu maksymalizację marży osiąganej na przerobie ropy naftowej".Jak doniósł dzisiaj Puls Biznesu, UOKiK postanowił przychylić się do prośby senatora i bliżej przyjrzeć się działaniom koncernu. Wg danych z ostatnich tygodni wynika, że od 10 lutego do 8 marca koncern podniósł marże z 4,9 dol. do aż 38,7 dol - to znaczy, że od momentu agresji militarnej Rosji na Ukrainę Lotos podniósł wartość marży rafineryjnej prawie o 700 proc.".
Ceny Paliw w Polsce. W poniedziałek, 14 marca prezes koncernu Orlen, Daniel Obajtek, zakomunikował za pośrednictwem Twittera, że sieć obniża ceny oleju napędowego na stacjach PKN Orlen. Powód to zapewne taniejąca ropa i mocniejszy złoty.- Obniżamy ceny na stacjach! Oleju napędowego o 34 grosze na litrze, do średniego poziomu 7,55 zł, a benzyny o 20 groszy na litrze do średniego poziomu 6,79 zł - poinformował w poniedziałek prezes PKN Orlen Daniel Obajtek na Twitterze.Obniżamy ceny na stacjach! ON o 34 gr/l, do średniego poziomu 7,55 zł, a benzynę o 20 gr/l do średniego poziomu 6,79 zł. Działamy zdecydowanie, żeby polscy kierowcy tankowali najtańsze paliwa w Europie. W Czechach litr benzyny kosztuje w przeliczeniu 7,54 zł, a na Litwie 8,81 zł— Daniel Obajtek (@DanielObajtek) March 14, 2022 Choć zmiany są symboliczne, to mają ulżyć trochę kierowcom, którzy na stacjach musieli płacić nawet osiem złotych za litr oleju napędowego. Jak podała Polska Izba Paliw Płynnych, w ciągu miesiąca średnia cena benzyny PB95 w Polsce wzrosła o 1,76 zł. Według stanu na 11 marca średnia cena benzyny kształtowała się na poziomie 7,04 zł/litr. Miesiąc temu, 11 lutego, średnia cena tego paliwa wynosiła 5,28 zł/litr. Średnia cena oleju napędowego (ON) wzrosła o 2,63 zł do 7,97 zł/litr, a gaz podrożał o 94 gr do 3,6 zł/litr.
Trwają prace nad zmianą dyrektyw dotyczących praw jazdy i karania zagranicznych kierowców. Unia Europejska wśród proponowanych rozwiązań umieściła stworzenie ogólnoeuropejskiej bazy danych o kierowcach i pojazdach. To ułatwiłoby działania służbom na wielu szczeblach.Komisja Europejska uruchomiła konsultacje publiczne w sprawie nowych dyrektyw dotyczących praw jazdy oraz wzajemnym działaniu w kwestii przestrzegania przepisów drogowych i kar za ich łamanie. Na ten moment, np. punkty karne zebrane podczas zagranicznej podróży w żaden sposób nie wpływają, np. na polski dorobek punktowy.Obecnie na temat oczekiwanego kierunku zmian może wypowiedzieć się każdy, w dowolnym języku, ponieważ KE udostępniła na stronie internetowej stosowne kwestionariusze. Komisja uzasadnia chęć wprowadzenia zmian „szerszą harmonizacją zasad dotyczących praw jazdy". Jak stwierdziła unijna komisarz transportu Adina Vălean - „to klucz do zwiększenia bezpieczeństwa na europejskich drogach. Ważnym aspektem jest szkolenie (kierowców - przyp. red.). […] Cyfrowe prawo jazdy może stać się ważnym krokiem ułatwiającym swobodne poruszanie się ludzi. Jednak będziemy musieli również zapewnić przestrzeganie przepisów bezpieczeństwa ruchu drogowego w całej UE, aby kierowcy stosowali się do przepisów podczas jazdy w innym państwie członkowskim".Władze UE rozważają wprowadzenie we wspólnocie cyfrowego prawa jazdy. Taki system działa w Polsce od 5 grudnia 2020 r. Kierowcy nie muszą brać ze sobą dokumentu, bo w razie kontroli policja może sprawdzić wszystkie dane w Centralnej Ewidencji Kierowców. Podobnie sytuacja wygląda z dowodem rejestracyjnym. Kiedy jednak wyjeżdżamy z kraju, musimy wziąć ze sobą komplet dokumentów, ponieważ za granicą mundurowi nie mają bezpośredniego dostępu do bazy danych o polskich kierowcach i pojazdach.Dzięki utworzeniu takiego systemu policjanci wiedzieliby o wykroczeniach popełnionych również w innych krajach, pozostaje kwestia tego, jak daleko miałaby sięgać zasada wymiany informacji pomiędzy państwami. Jeśli zagraniczni mundurowi uzyskaliby dostęp nie tylko do danych dotyczących prawa jazdy danego kierowcy, ale historii wykroczeń, przyłapany za granicą kierowca, który ma bogate konto przewinień w kraju, mógłby przykładowo stracić prawo jazdy, albo zostać ukarany wyższym mandatem, jeśli przepisy danego państwa dawałyby policjantowi możliwość do elastycznego korzystania z „widełek” wysokości mandatu.Obecnie osoba, której prawo jazdy zatrzyma polska policja, może bez przeszkód prowadzić pojazd za granicą. I odwrotnie - jeśli prawo jazdy zostanie zatrzymane za granicą, bez żadnej kolizji z przepisami można jeździć w Polsce. Jeśli nowy system pozwoliłby na wymianę informacji o odebranych uprawnieniach, „luka” zostałaby załatana.
Ostatnio zdradziliśmy trochę na temat tego, jak wyglądają klucze do czołgu. Różnią się one od konwencjonalnych, które codziennie wkładamy do stacyjki naszych aut. Jak wówczas podkreślaliśmy, czołg to maszyna stworzona z myślą o wykorzystaniu jej w działaniach wojennych, dlatego musi być gotowy do „akcji” w każdej chwili. Jak użyteczny byłby czołg, gdyby ktoś zgubił do niego klucze? NiezbytPozostawiony sam sobie czołg może zostać przejęty przez „wroga", co doskonale widać na przykładzie konfliktu w Ukrainie. Dlaczego kradzież jest tak prosta? Śpieszymy wyjaśnić!Przede wszystkim, aby uruchomić czołg, nie potrzebujemy konkretnych kluczy jeśli właz do pojazdu jest otwarty. Musimy za to wykonać skomplikowaną procedurę polegającą, np. na włączeniu zasilania cewki zapłonowej, włączeniu rozrusznika i uruchomieniu startera silnika. Teoretycznie więc po dostaniu się do czołgu każdy powinien być w stanie go uruchomić i nim odjechać. Dlatego, jeśli jakiś pojazd opuszcza bazę, zwykle w środku pozostaje przynajmniej jeden członek załogi.Czy zatem czołg posiada kluczyki? Tak, ale są one uniwersalne i pozwalają otworzyć właz do czołgu. Dzięki temu, że są identyczne, można nimi otworzyć każdy pojazd, jednocześnie uniemożliwiając wejście osobom postronnym. W trakcie działań wojennych zdobycie odpowiedniego klucza nie stanowi więc większego problemu - gdy już otworzymy właz, odjechanie pojazdem jest dziecinnie proste.Do odpalenia pojazdu wystarczy znać procedurę i przełączyć odpowiednie przełączniki. Co ciekawe - większość pojazdów wojskowych pozbawionych jest kluczy. Jak wspominaliśmy na początku - w przypadku nagłej sytuacji żołnierze muszą być w stanie szybko uruchomić pojazdy i być gotowi do przemieszczenia się/walki. Poszukiwanie zagubionych kluczy jest czymś, co drastycznie pogorszyłoby sytuację w przypadku, np. ataku wroga.Tak więc czołgi mają klucze, ale tylko po to, by się do nich dostać. Do odpalenia pojazdu nie są one niezbędne - czy jest to zaskakujące? W pierwszej kolejności tak... ale po głębszym zastanowieniu ma to sens.Ukraińcy wzajemnie wymieniają się wiedzą na temat tego, w jaki sposób przejąć i odpalić sprzęt rosyjskich wojsk. Tajemnice te zdradzają, np. na TikToku. Nagranie szturmem zdobyło sieć i stało się viralem:A Ukrainian female uploaded a video on TikTok demonstrating how to drive abandoned/captured Russian tanks. 🇺🇦🇷🇺#Ukraine #RussiaTanks #UkraineRussiaWar #RussiaUkraineConflict #Tanks #russianinvasion #Tiktok #tiktokvideo pic.twitter.com/IWOzbOr4OV pic.twitter.com/eucY0zOm05— World War 3 (@WorldWa75455761) March 3, 2022
Jak doskonale wszyscy wiemy, silniki w autach mogą mieć bardzo wiele układów cylindrów. Czym się one między sobą różnią i ,w praktyce, co konkretne układy oznaczają dla użytkownika?Zacznijmy może od wyróżnienia podstawowych ( ale występujących w 99% modeli ) układów: Rzędowy ( oznaczany jako R+liczba cylindrów, np. R4 lub R6 ) - najczęściej spotykane, pionowe ustawienie tłoków, czyli tzw. układ rzędowy. Spopularyzowany głównie ze względu na prostotę konstrukcji - a więc i niskie koszty. Aby wyważyć taki silnik i zapewnić mu należytą kulturę pracy potrzeba, podobno, minimum sześciu cylindrów. Z takiego właśnie układu ( R6 ) słynie, chociażby BMW. Niestety, ponieważ wszystkie cylindry umieszczone są w jednym rzędzie, takie silniki są bardzo długie i wymagają sporo przestrzeni. W przypadku BMW, ze względu na tylny napęd, silnik musi być ustawiony wzdłużnie, co wymaga zastosowania bardzo długiej maski. Najczęściej zatem spotyka się silniki R4 i, ze względu na przepisy ograniczające emisję spalin, R3. Silniki rzędowe niekoniecznie muszą być nudne - wystarczy przypomnieć sobie kultowe 2JZ Toyoty, czyli R6 lub R5 w Focusie RS II generacji.Widlasty ( oznaczany jako V+liczba cylindrów) - kompromis pomiędzy liczbą cylindrów a gabarytami silnika. W tym układzie mamy dwa rzędy cylindrów nachylone do siebie pod pewnym kątem i napędzające wspólny wał korbowy. Dwa rzędy pozwalają na skrócenie jednostki napędowej i wykorzystanie otrzymanej przestrzeni na dodatkowe cylindry.Przeciwsobny - ( czyli B+liczba cylindrów, potocznie zwany „bokserem” ) - przeciwsobny układ cylindrów pozwala wytwarzanym siłom się równoważyć, ponieważ działają one równomiernie w przeciwnych kierunkach. Silniki typu „bokser” cechują się najniższym środkiem ciężkości (ze względu na „płaską” konstrukcj ) oraz świetną kulturą pracy.W - będący właściwie domeną grupy Volkswagena. Jednostka zazwyczaj powstaje w wyniku połączenia dwóch silników widlastych ( V+V - co daje nam właśnie W ). Pozwala on po prostu na wykorzystanie przestrzeni pod maską do maksimum + na opracowanie jednostki napędowej o dwukrotnie większej pojemności przy zastosowaniu istniejących już komponentów. Oczywiście większa liczba cylindrów przekłada się na lepsze wyważenie silnika. Z bardziej popularnych konstrukcji możemy mówić o W8 występującym w Volkswagenie Passacie lub W16 napędzającym Bugatti Veyron'a i Chiron'a.Rotacyjny - zwany silnikiem Wankla. W czasach współczesnych właściwie na wyłączność stosowany przez mazdę. Silnik ten najbardziej wyróżnia się spośród pozostałych. W silniku wankla mamy bowiem do czynienia z komorą, w której pracuje cylinder o „trójkątnym” kształcie. Rolę komór spalania pełnią przestrzenie pomiędzy ściankami tłoka a cylindrem - można więc powiedzieć, że w każdym momencie pracy silnika mamy trzy suwy. Ze względu na konstrukcje silnik wankla pochwalić się może bardzo wysokim poziomem kultury pracy. Nietypowość jednostki ma też swoje wady - przede wszystkim jest to uszczelnienie komór spalania - czyli miejsce styku wierzchołków tłoka ze ściankami cylindra. Drugim problemem jest samo skomplikowanie silnika - mało który warsztat ma o nim pojęcie i każda poważniejsza naprawa będzie wymagała fachowca, który słusznie może zainkasować więcej.W przypadku silników możemy uznać jedną prostą zasadę - im więcej cylindrów tym większa kultura pracy i proporcjonalnie niższa elastyczność ze względu na większe opory napędu. Mniejszą elastyczność możemy sobie zrekompensować większą pojemnością silnika - która często wynika właśnie z większej liczby cylindrów.
Większość z nas mieszka i pracuje w tym samym mieście. Zazdrościmy tym, którzy do pracy mogą w kilka minut dotrzeć piechotą. Nie każdy ma jednak taki luksus - zazwyczaj, żeby dojechać do biura, musimy pokonać kilka/kilkanaście kilometrów.Załóżmy, że pod pracą mamy bezpłatne miejsce parkingowe i możemy przyjeżdżać własnym samochodem. Dlaczego? Załóżmy, że podróż komunikacją trwałaby dwukrotnie dłużej. W takiej sytuacji warto rozważyć dojeżdżanie autem - wszak każdy z nas lubi dłużej pospać i wcześniej być w domu.Czy korzystanie z auta koniecznie będzie oznaczało większe wydatki niż karta miejska?Weźmy na przykład legendarne Daewoo Tico - takie auto jest w stanie spalić około 6 litrów gazu. To oznacza 18 zł za 100 kilometrów. Karta miejska w warszawie to koszt około 100 zł. Szybko licząc, za równowartość biletu miesięcznego możemy pokonać około 550 kilometrów. Zakładając, że odległość do pracy i z powrotem to 20 kilometrów i pracujemy 20 dni w miesiącu... powinniśmy pokonać około 400 kilometrów. Da się? Da się!Oczywiście mówimy tu o wybitnie tanim środku transportu. Jeśli jesteśmy właścicielami „pełnoprawnego” auta, możemy zapomnieć o takich oszczędnościach.Pamiętajmy jednak, że im więcej osób wybierze samochód zamiast autobusu, tym większych korków należy spodziewać się na drodze. W trosce o środowisko warto jednak rozważyć przesiadkę do komunikacji miejskiej lub zabrać ze sobą jakiegoś współpracownika. Tak pół żartem, pół serio to, jeśli „złoży się na wachę” podróż przy okazji stanie się dla nas bardziej opłacalna.Zachęcamy do rozważenia, np. zakupu skutera o pojemności do 125 ccm. Taki pojazd kosztuje kilka tysięcy złotych i pozwoli na przejechanie 100 kilometrów za około 20 złotych. Z jednej strony będziemy bardziej wrażliwi na warunki pogodowe, z drugiej ominiemy korki. W mieście poruszanie się skuterem często bywa znacznie szybsze niż podróż autem - zwłaszcza w godzinach szczytu. Przed deszczem i wiatrem uchronić nas może, np. kombinezon za 50 zł.Artykuły polecane przez redakcję Moto Goniec.pl:Lepiej wydrukuj dokument i schowaj do schowka. Coraz więcej unika wzywania policji na miejsce kolizjiZaparowane szyby są dla ciebie utrapieniem. Problem można rozwiązać za pomocą kilku trikówSkarbówka dowie się, ile kosztuje twój samochód i sięgnie po pieniądzeJeżeli chcesz się podzielić informacjami z Twojego regionu, koniecznie napisz do nas na adres [email protected]Źródło: zdrogi.pl
We wtorek, 8 marca, na stacjach paliw należących do koncernu PKN Orlen, uległy zmianie dotychczasowe limity jednorazowego tankowania. Koncern zaapelował o tankowanie paliw tylko na bieżące potrzeby, co pozwoli odbudować zapasy na wszystkich stacjach benzynowych.W związku ze zmianami kierowcy samochodów osobowych będą mogli zatankować na stacjach państwowego koncernu nie więcej niż 50 litrów paliwa. W przypadku samochodów dostawczych do 3,5 t ten limit wyniesie 100 litrów paliwa, a w przypadku autobusów i samochodów ciężarowych 500 litrów.Limity wprowadzono również na maszyny rolnicze, budowlane oraz należące do leśnictwa. W tym przypadku jednorazowo można zatankować nie więcej niż 300 litrów paliwa. Z ograniczeń są zwolnieni przedstawiciele służb mundurowych, m.in. policja, pogotowie ratunkowe czy straż pożarna.PKN Orlen dodał, że istnieje możliwość tankowania do zbiorników zewnętrznych w ilości do 60 litrów. Warunkiem jest posiadanie karty uprawniającej do tankowania do zbiorników zewnętrznych.Artykuły polecane przez redakcję Moto Goniec.pl:Lepiej wydrukuj dokument i schowaj do schowka. Coraz więcej unika wzywania policji na miejsce kolizjiZaparowane szyby są dla ciebie utrapieniem. Problem można rozwiązać za pomocą kilku trikówSkarbówka dowie się, ile kosztuje twój samochód i sięgnie po pieniądzeJeżeli chcesz się podzielić informacjami z Twojego regionu, koniecznie napisz do nas na adres [email protected]Źródło: interia.pl
Zacznijmy od tego, że nie ma prawidłowej odpowiedzi. Samo to może być zaskakujące. Wielu kierowców zakłada, że im wyższa liczba oktanów, tym lepsze paliwo. Wbrew pozorom nie jest to wcale takie oczywiste i zależy od wielu czynników.Tak właściwie to każdego z nas interesuje to, które paliwo jest lepsze DLA NASZEGO AUTA. Paliwo o wyższej liczbie oktanowej lepiej znosi sprężanie w komorze spalania. Oznacza to, że jego zapłon zachodzi później niż benzyny 95. Tankowanie paliwa 98 pozwala też uniknąć spalania stukowego, które może być niebezpiecznie dla silnika.Większość producentów jednak projektuje swoje auta z myślą o paliwie 95 - wiedzą oni bowiem, że głównie na takim poruszać się będą ich produkty. Oczywiście, jeśli wlejemy do naszego Golfa benzynę 98, będzie on pracował. Niekoniecznie jednak wpłynie to na poprawienie osiągów. Silniki wykrywają jakie paliwo „jest wlane” i dostosowują się do niego. W idealnym świecie silnik byłby w stanie wycisnąć 100% z paliwa. W praktyce czujniki bardziej „zgadują” czym aktualnie silnik jest zasilany. Pamiętajmy, że dolewając do baku 98, gdy wcześniej mieliśmy wlaną 95, tworzy mieszankę o „wypadkowej” liczbie oktanów. Jeśli więc chcielibyśmy zaobserwować różnicę, jeżdżąc na droższym paliwie, musielibyśmy robić to przez dłuższy czas. Nie ma co oczekiwać, że wyjeżdżając ze stacji, nagle zauważymy przyrost mocy. To, jakie paliwo jest lepsze, zależy od naszego silnika. Prawdą jednak jest, że w silnikach o większej mocy producenci często sugerują stosowanie paliwa o większej liczbie oktanowej. Wynikać to może również tego, że producent, projektując samochód sportowy, zakłada, że klient nie będzie liczył każdego grosza na stacji benzynowej. W takiej sytuacji priorytetem jest zatem moc silnika. W przypadku samochodu do codziennej eksploatacji ważniejsza jest ekonomia - mają więc one palić jak najmniej jak najtańszego paliwa.Nie zawsze więc jest sens „dopłacać” na stacji do droższego paliwa. Jeśli jednak producent sugeruje tankowanie 98, nie powinniśmy oszczędzać. Przy tankowaniu powinniśmy sugerować się więc wytycznymi producenta.Artykuły polecane przez redakcję Moto Goniec.pl:Lepiej wydrukuj dokument i schowaj do schowka. Coraz więcej unika wzywania policji na miejsce kolizjiZaparowane szyby są dla ciebie utrapieniem. Problem można rozwiązać za pomocą kilku trikówSkarbówka dowie się, ile kosztuje twój samochód i sięgnie po pieniądzeJeżeli chcesz się podzielić informacjami z Twojego regionu, koniecznie napisz do nas na adres [email protected]Źródło: carscoops.com
Na świecie, jak grzyby po deszczu, wyrastają kolejne firmy zajmujące się czasowym wynajmem środków transportu. W naszym kraju funkcjonuje już kilka aplikacji pozwalających na wypożyczenie auta lub skutera. Jakie są plusy a jakie minusy takiego rozwiązania. Czy warto korzystać z usług firm carsharingowych?Przede wszystkim zaletą takiego rozwiązania jest jego wygoda i prostota. Wystarczy aplikacja i zweryfikowane konto (wszak nadal musimy mieć uprawnienia do prowadzenia pojazdu - firma wynajmująca auto będzie chciała od nas, np. skan prawa jazdy), by wsiąść do dowolnego auta firmy i odjechać. Aplikacja wskazuje nam, gdzie znajdziemy najbliższe auto. Przeglądy, serwisy i ubezpieczenie auta wynajmowanego kompletnie nas nie dotyczą. Sama podróż wyjdzie nas prawdopodobnie taniej niż taksówka. Oczywiście, jeśli chcemy wrócić do domu z pubu, wciąż jednak polecalibyśmy skorzystanie z taxi. Warto jednak pamiętać, że takie rozwiązanie ma też pewne wady. Po pierwsze prowadzić auto może jedynie użytkownik aplikacji. Jeśli z pubu odwiezie nas trzeźwy kolega, ale to my wynajmiemy auto, to możemy narazić się na kary od operatora. W zależności od „właściciela” pojazdy może to być od 500 do nawet 5000 zł.Oczywiście nie w każdej sytuacji zostaniemy „przyłapani” - przy takich kwotach jednak nie warto ryzykować. Kolejną wadą jest fakt, że samochodem poruszać się można tylko w rejonie działań firmy. Zdarzy się więc, że wypożyczonym autem nie będziemy mogli wyjechać za miasto. Opłata za wynajem składa się zazwyczaj z dwóch elementów - czasówki oraz kilometrówki. Płacimy za każdą minutę jazdy oraz każdy kilometr. W korkach więc kwota stale rośnie, choć nie pokonaliśmy dużego dystansu. Jeśli korzystamy z usług jednej firmy, możemy też zaobserwować pewne ciekawe zjawisko 0 migrację aut w obrębie miasta. Za dnia większość aut znajdziemy w dzielnicach o dużym zagęszczeniu biur, np. na warszawskim „Mordorze". Popołudniami zaś wszystkie samochody przemieszczają się do dzielnic „sypialnych” jak. Wilanów itp. Warto więc rozważyć posiadanie kilku aplikacji - zmniejszy to ryzyko długich spacerów do auta.Osobiście uważamy, że rozwiązanie jest genialne i naprawdę bardzo wygodne. Dla osób, które potrzebują auta „od święta” wręcz idealne.Artykuły polecane przez redakcję Moto Goniec.pl:Lepiej wydrukuj dokument i schowaj do schowka. Coraz więcej unika wzywania policji na miejsce kolizjiZaparowane szyby są dla ciebie utrapieniem. Problem można rozwiązać za pomocą kilku trikówSkarbówka dowie się, ile kosztuje twój samochód i sięgnie po pieniądzeJeżeli chcesz się podzielić informacjami z Twojego regionu, koniecznie napisz do nas na adres [email protected]Źródło: goniec.pl
Japoński koncern Nissan Motor Company postanowił zaangażować się w pomoc ofiarom wojny w Ukrainie. Producent utworzy fundusz o wartości 2,5 mln euro, z którego środki mają być przeznaczone na pomoc humanitarną dla mieszkańców Ukrainy. Ponadto wstrzymano eksport do Rosji i zdecydowano o wstrzymaniu produkcji w rosyjskiej fabryce w Sankt-Petersburgu.Środki zebrane w ramach funduszu pomocowego zostaną przekazane Czerwonemu Krzyżowi i innym organizacjom non-profit na bieżące akcje ratunkowe i zakup niezbędnych artykułów dla rodzin i dzieciom. Japoński koncern ogłosił również, że jest gotowy przekazać również samochody.Producent przeznaczy również dodatkowe 1,5 mln euro na stałe wsparcie finansowe dla pracowników Nissana i ich rodzin dotkniętych kryzysem. Pieniądze mają być wydatkowane w zależności do potrzeb, m.in. pokrycia kosztów relokacji, kosztów utrzymania rodzin przesiedlonych oraz wydatków na leczenie i specjalną pomoc dla dzieci.Pracownicy i partnerzy Nissana, którzy chcieliby pomóc bezpośrednio, będą mogli wpłacać składki na specjalny fundusz Nissan Cares w formie darowizn pieniężnych lub towarów, takich jak żywność i odzież.Dyrektor generalny Nissana Makoto Uchida ogłaszając decyzję, powiedział: „Wszyscy byliśmy poruszeni cierpieniem tak wielu osób i rodzin – w tym członków naszej własnej rodziny Nissana. Stworzyliśmy fundusz Nissan Cares, aby wspierać naszych pracowników i wspierać międzynarodowe wysiłki osób pracujących przez całą dobę, na rzecz zmniejszenie tej niezmierzonej ludzkiej tragedii".Artykuły polecane przez redakcję Moto Goniec.pl:Lepiej wydrukuj dokument i schowaj do schowka. Coraz więcej unika wzywania policji na miejsce kolizjiZaparowane szyby są dla ciebie utrapieniem. Problem można rozwiązać za pomocą kilku trikówSkarbówka dowie się, ile kosztuje twój samochód i sięgnie po pieniądzeJeżeli chcesz się podzielić informacjami z Twojego regionu, koniecznie napisz do nas na adres [email protected]Źródło: wyborcza.pl
Do odpalenia pojazdu wystarczy znać procedurę i przełączyć odpowiednie przełączniki. Co ciekawe — większość pojazdów wojskowych pozbawionych jest kluczy. Jak wspominaliśmy na początku - w przypadku nagłej sytuacji żołnierze muszą być w stanie szybko uruchomić pojazdy i być gotowi do przemieszczenia się/walki. Poszukiwanie zagubionych kluczy jest czymś, co drastycznie pogorszyłoby sytuację w przypadku, np. ataku wroga.W związku z tym, by uruchomić czołg, nie potrzebujemy kluczy. Musimy za to wykonać skomplikowaną procedurę polegającą, np. na włączeniu zasilania cewki zapłonowej, włączeniu rozrusznika i uruchomieniu startera silnika. Teoretycznie więc po dostaniu się do czołgu każdy powinien być w stanie go uruchomić i nim odjechać. Dlatego, jeśli jakiś pojazd opuszcza bazę, zawsze w środku pozostaje przynajmniej jeden członek załogi.Czołg - maszyna stworzona z myślą o wykorzystaniu jej w działaniach wojennych. Wojna ma to do tego, że często przewidzieć co przyniesie następnego dnia. Pojazdy muszą być zatem gotowe do „akcji” w każdej chwili. Jak użyteczny byłby czołg, gdyby ktoś zgubił do niego klucze? NiezbytCzy zatem czołg posiada kluczyki? Tak, ale są one uniwersalne i pozwalają otworzyć właz do czołgu. Dzięki temu, że są identyczne, można nimi otworzyć każdy pojazd, jednocześnie uniemożliwiając wejście osobom postronnym.A pozostawiony sam sobie mógłby zostać przejęty przez „wroga". Osłabianie swojej siły ognia i potencjalne przekazanie broni przeciwnikowi to chyba ostatnia rzecz, którą chcielibyśmy zrobić w trakcie prowadzenia działań wojennych.Tak więc czołgi mają klucze, ale tylko po to, by się do nich dostać. Do odpalenia pojazdu nie są one niezbędne - czy jest to zaskakujące? W pierwszej kolejności tak... ale po głębszym zastanowieniu ma to sens.
Jeżeli można wierzyć nagraniu, które pojawiło się w sieci, to do niebywałych scen doszło na terenie jeden z ukraińskich wsi. Pewien rolnik wykazał się niezwykłą pomysłowością oraz polotem. Zdecydował się na zuchwałą kradzież sprzętu wojskowego. Rosyjska armia została upokorzona na całej linii.Wielu Ukraińców chwyciło za broń, byle tylko bronić swojej ojczyzny. Jak się okazuje, działania dywersyjne nie są prowadzone tylko i wyłączenie na terenie wielkich miast, ale również na wsiach. Idealnie pokazuje to poniższe nagranie. Pewien rolnik zdecydował się na niezwykle ryzykowny ruch. Za pomocą swojego traktora ukradł Rosjanom czołg. Wystarczyła chwila nieuwagi, odpowiednie działanie pomysłowego Ukraińca i drogi sprzęt wojskowy został przechwycony w nietypowy sposób.
Eskalacja konfliktu pomiędzy Ukrainą a Rosją przybrała najgorszy z możliwych wymiarów. Władimir Putin zdecydował się na atak, wywołując tym samym konflikt zbrojny. Aktualnie wiele państw z niepokojem spogląda na to, co dzieje się we wschodniej części Europy, nakładają liczne sankcje mającą na celu odstraszenie Rosjan. Jak się okazuje, atak na Ukrainę doprowadził wzrostu ceny gazu na giełdzie aż o 25 procent. Nie od dziś wiadomo, że nasz kontynent stał się nadmiernie uzależniony od rosyjskiego gazu. Wydatnie widać to w tej chwili, gdy ceny tego surowca podskoczyły aż o 25 procent. Wszystko w związku z bezczelnym atakiem na Ukrainę przeprowadzonym przez Rosję. Europejscy eksperci alarmują. Sytuacja na giełdach jest krytyczna. Europa od lat jest uzależniona od Rosji, jeśli chodzi o dostawy gazu. Aż 40% dostaw tego surowca pochodzi największego państwa świata. Taki stan rzeczy utrzymuj się pomimo dynamicznej ekspansji energii odnawialnych.EUROPEAN GAS CLIMBED 25% WHILE RUSSIA ATTACKS UKRAINE.— Breaking News | FinancialJuice (@Financialjuice1) February 24, 2022 Co niezwykle interesujące, w ciągu ostatnich dwóch dekad, zależność ta znacznie wzrasta, ponieważ spora liczba europejskich państw decyduje się na rezygnację z wysokokalorycznego węgla. Na działania Rosji szczególnie narażone są Niemcy, które zamknęły prawie wszystkie swoje elektrownie jądrowe i dążą do całkowitego odejścia od węgla do 2030 roku.Czy Rosja ograniczy dostawy gazu do Europy, jeśli UE i Wielka Brytania nałożą sankcje? Eksperci wskazują, że ewentualne zatrzymanie dostaw gazu do Europy może mieć fatalne konsekwencje na europejską energetykę. Według wielu osób Rosja musi rozważyć konsekwencje wstrzymania istniejących dostaw ropy i gazu do Europy.Artykuły polecane przez redakcję Goniec.pl:Liderzy DRL i ŁRL wezwali rosyjskie wojska. Chcą "odeprzeć agresję" ukraińskiej armiiParlament Ukrainy przegłosował wprowadzenie stanu wyjątkowego w krajuDramatyczne okoliczności śmierci kobiety znalezionej w lesie w Romanowie. Zginęła w wyniku gwałtownego uduszeniaJeżeli chcesz się podzielić informacjami z Twojego regionu, koniecznie napisz do nas na adres [email protected]Źródło: Twitter.pl
Ucierpi branża transportowa. Przedsiębiorcy nie mogą spać spokojnie. Nie jest żadną tajemnicą, że Rosja jest niezwykle atrakcyjnym miejscem, jeśli chodzi i inwestycję. Wiele znanych marek jest obecnych na tamtejszym rynku, prowadząc nie tylko sprzedaż, ale również lokując produkcje samochodów. Idealnie świadczy o tym sytuacja, którą widać na wczorajszej sesji giełdowej. Co niepokojące ceny ropy brent w pewnym momencie znalazły się na poziomie 96,31 dolarów za baryłkę. Na szczęście taki stan rzeczy nie trwał zbyt długo, ponieważ pod koniec dnia cena zmalała do 93,56 dolarów. Eskalacja konfliktu pomiędzy Ukrainą a Rosją przybiera coraz bardziej niepokojący wymiar. Wiele państw z niepokojem spogląda na to, co dzieje się we wschodniej części Europy, na wszelkie sposoby chcąc uniknąć najgorszego z możliwych scenariuszy. USA oraz jej europejscy partnerzy zdecydowali się na liczne sankcje gospodarcze. Mogą one w skuteczny, a zarazem dramatyczny sposób uderzyć w rynek motoryzacyjny. Niemniej jednak zwykli obywatele, a w szczególności kierowcy powinni przygotować się na niezwykle ciężką sytuację. Wielu zmotoryzowanych z wyraźnym rozczarowaniem, wręcz przerażeniem spogląda na ceny paliw. Wraz z rozwojem sytuacji, a także zaognieniem konfliktu na terenie Ukrainy będą one rosnąć w zatrważającym tempie. Jak można się spodziewać, różnego rodzaju ograniczenia nałożone na Rosję, mogą w poważny sposób odbić się na transport międzynarodowy. Liderzy DRL i ŁRL wezwali rosyjskie wojska. Chcą "odeprzeć agresję" ukraińskiej armiiParlament Ukrainy przegłosował wprowadzenie stanu wyjątkowego w krajuDramatyczne okoliczności śmierci kobiety znalezionej w lesie w Romanowie. Zginęła w wyniku gwałtownego uduszeniaŹródło: Autokult.plArtykuły polecane przez redakcję Goniec.pl: Zamknięcie wymiany handlowej z Rosją może oznaczać ogromne straty finansowe, a co tym idzie masową ilość zwolnień. Potencjalne sankcje odczują również m.in. Volkswagen, BMW, Mercedes oraz grupa Stellantis. Jeżeli chcesz się podzielić informacjami z Twojego regionu, koniecznie napisz do nas na adres [email protected] Aktualnie nie wiadomo, jaką formę miałby przyjąć nałożone sankcję, aczkolwiek wiele wskazuje na to, że w skuteczny sposób odbiją się nie tylko na rosyjskiej gospodarce. Eksperci alarmują. Przekroczenie 100 dolarów za baryłkę jest realnym scenariuszem. Oczywiście niestabilna sytuacja na giełdzie w wydatny sposób odbije się na hurtowych cenach paliw. Wiele wskazuje na to, że zwykły kierowcy w przeciągu najbliższych miesięcy odczuje gwałtowny wzrost cen przy dystrybutorze. - Załamanie wymiany handlowej z Rosją i Ukrainą o 50 proc. kosztowałoby Polskę około 1 proc. PKB, czyli nominalnie około 25 mld zł. Nawet całkowite zatrzymanie eksportu polskich towarów z Polski na rynek ukraiński, obniżyłoby tempo wzrostu naszego PKB w Polsce o maksymalnie 1 pkt proc. w pierwszym roku od wybuchu konfliktu - przewidują analitycy Banku Pekao. Dobrym przykładem może być francuskie Renault, które ma pokaźne udziały w AvtoVAZ, a także kilka fabryk na Wschodzie. Dodatkowo Rosja stanowi drugi co do wielkości rynek zbytu tej marki. Możliwy scenariusz przewiduje, że zarówno olej napędowy, benzyna oraz LPG mogą kosztować tyle samo, co przed wprowadzeniem rządowej tarczy antyinflacyjnej. Producenci samochodów również odczują wprowadzone sankcje.
Sytuacja za naszą wschodnią granicą od kilku dni staje się coraz bardziej napięta. Oczy całego świata zwrócone są w kierunku Ukrainy. Władimir Putin wysłał na jej terytorium swoje wojska - pewne jest, że wojna na Ukrainie wpłynie również na życie obywateli w całej Europie.Z perspektywy kierowców najbardziej dotkliwą konsekwencją obecnej sytuacji będą podwyżki cen paliw. Niepokojąca sytuacja już teraz sprawiła, że ceny na stacjach delikatnie wzrosły - jeśli spełni się najgorszy scenariusz, to w ciągu najbliższych miesięcy ceny paliw mogą pobić wszelkie rekordy.Choć na początku lutego rząd obniżył podatek VAT na paliwa, to uzyskane w ten sposób obniżki cen z dnia na dzień robią się coraz mniejsze. Kierowcy muszą się jednak przygotować na znacznie gorszy rozwój wydarzeń.Konflikt na Ukrainie i niepewna sytuacja międzynarodowa sprawia, że ceny ropy w hurcie nadal rosną - to z kolei wpływa na ostateczną cenę na stacjach paliw. Konflikt na Ukrainie już teraz wpłynął na hurtową cenę baryłki ropy, a to z kolei za kilka dni znajdzie swoje odzwierciedlenie na stajach paliw.Zdaniem ekspertów może być jednak znacznie gorzej. Wkrótce, pomimo obniżonego podatku, ceny znów mogą podskoczyć do poziomu 6 zł za litr. Długoterminowe prognozy i analizy nie napawają optymizmem - pewne jest, że wiosną 2022, paliwo będzie znacznie droższe niż przed rokiem.Rafał Zywert, analityk z BM Reflex, uspokaja: na razie napięcie polityczne i militarne u granic naszego wschodniego sąsiada nie wywołało paniki na rynku, podwyżki są więc relatywnie umiarkowane.Sytuacja na Ukrainie w tej chwili nie ma jeszcze drastycznego przełożenia na ceny ropy naftowej. Ropa Brent podrożała chwilowo do 99,5 dolara za baryłkę – jeśli taka cena się utrzyma, to paliwo na stacjach podrożeje o około 10-15 groszy na litrze na przełomie lutego i marca 2022 roku.Katastrofą byłoby wprowadzenie sankcji na rosyjskie surowce energetyczne. W razie takiej ewentualności tankujący musieliby liczyć się z powrotem do rekordowo wysokich cen z końca 2021 roku.- Znacznie wyższych podwyżek można się spodziewać w razie wybuchu pełnowymiarowego konfliktu i ewentualnego nałożenia sankcji na rosyjską ropę i gaz. W takim czarnym scenariuszu można się spodziewać, że ceny hurtowe podskoczą do 120 dolarów za baryłkę, co oznaczać będzie wzrost cen na polskich stacjach o około 70 groszy na litrze. Paliwo znowu przekroczyłoby wtedy granicę 6 zł - wyjaśnił analityk.Artykuły polecane przez redakcję Moto Goniec.pl:Lepiej wydrukuj dokument i schowaj do schowka. Coraz więcej unika wzywania policji na miejsce kolizjiZaparowane szyby są dla ciebie utrapieniem. Problem można rozwiązać za pomocą kilku trikówSkarbówka dowie się, ile kosztuje twój samochód i sięgnie po pieniądzeJeżeli chcesz się podzielić informacjami z Twojego regionu, koniecznie napisz do nas na adres [email protected]Źródło: se.pl
Jak wszyscy już doskonale wiedza, od 1 stycznia 2022 roku obowiązuje nowy taryfikator. To jednak nie koniec zmian, które rządzący przygotowują dla kierowców. Trwają prace nad taryfikatorem punktów karnych.Taryfikator jest dokumentem pomocniczym do kodeksu wykroczeń, na podstawie którego policjanci karzą kierowców - to w nim zawarte są bowiem kwoty mandatów i inne konsekwencje za popełnione przez kierowców wykroczenia. Dzięki taryfikatorowi nie trzeba kierować do sądu wniosku o ukaranie, a wyrok w postaci mandatu staje się prawomocny z chwilą przyjęcia go przez kierowcę.Oczywiście można odmówić przyjęcia mandatu, wtedy policjant nie może zrobić nic więcej poza wypisaniem wniosku do sądu. Wówczas taryfikator mandatów przestaje obowiązywać i to sąd ustala karę wedle uznania - oczywiście wciąż zgodnie z kodeksem wykroczeń.