Piątkowym popołudniem w Warszawie rozpoczęły się uroczystości pogrzebowe arcybiskupa Henryka Hosera. Mszę żałobną prowadzi metropolita warszawski kardynał Kazimierz Nycz. Ciało duchownego pochowano w krypcie bazyliki katedralnej św. Michała Archanioła i św. Floriana Męczennika na Pradze. Dla wiernych niecodziennym doświadczeniem mógł być widok strażaków, którzy pojawili się przy trumnie.Wraz z kardynałem Kazimierzem Nyczem uroczystości pogrzebowe koncelebrują między innymi prymas Polski arcybiskup Wojciech Polak, przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski arcybiskup Stanisław Gądecki oraz sekretarz generalny KEP biskup Artur Miziński.Na mszy, która poprzedza pogrzeb, pojawili się także goście z zagranicy – biskup senior Sarajewa Pero Sudar i franciszkanie z parafii w Medjugorie. Do bazyliki św. Michała Archanioła i św. Floriana Męczennika na warszawskiej Pradze dotarli również przedstawiciele władz państwowych, samorządowych oraz środowiska medycznego. Warto przypomnieć, że zmarły był blisko związany z medykami.
Krakowska kuria przez lata ukrywała fakt, że należący do niej ksiądz wykorzystywał seksualnie pacjentkę w szpitala, w którym pełnił posługę kapelana. Władze kościelne, choć miały obowiązek zawiadomić organy ścigania, nie zrobiły tego. Sprawa trafiła do prokuratury po 4 latach.Ksiądz, o którym mowa miał być w 2017 r. kapelanem jednego ze szpitali w Małopolsce. Duchowny pełnił swoją posługę na oddziale geriatrycznym, gdzie codziennie odwiedzał chorych. Na to, że może on się dopuszczać zabronionych czynów zwrócił uwagę personel placówki, który z kolei zaniepokoiło dziwne zachowanie pacjentki.Jak donosi RMF FM, kobieta prawie po każdej wizycie duchownego była pobudzona. Co więcej, twierdziła, że odwiedzał ją szatan.
Wakacyjne pielgrzymki już jakiś czas temu ruszyły do Częstochowy, jednak okazuje się, że nie wszyscy pielgrzymi podróżują w ciszy i skupieniu. Tylko w czasie weekendu od 13 do 15 sierpnia br. strażnicy miejscy z Jasnej Góry interweniowali ponad 160 razy.Ze statystyk służb wynika, że najwięcej interwencji przeprowadzono w związku ze spożywaniem alkoholu w miejscach publicznych. To jednak niejedyne przewinienie tegorocznych pielgrzymów.
Policja z Kościana została wezwana do nietypowej interwencji w kościele. W jednej z ławek ksiądz znalazł nieprzytomnego mężczyznę, który, jak się okazało, wypił płyn do dezynfekcji.Jak podało biuro prasowe kościańskiej policji, do zdarzenia doszło w poniedziałek 16 sierpnia w jednym z kościołów na terenie powiatu. 41-letni mężczyzna wszedł do świątyni, aby skorzystać z płynu do dezynfekcji przeznaczonego dla wiernych.
Dzisiaj wieczorem w szpitalu zmarł arcybiskup Henryk Hoser. Duchowny pod koniec lipca ponownie trafił do szpitala, tym razem w bardzo ciężkim stanie. Na wieczny odpoczynek odszedł w wieku 78 lat.Informacje o śmierci arcybiskupa przekazało jako pierwsze Pallotyńskie Radio Ewangelizacyjne. Wiadomość potwierdził później w rozmowie z Polsat News rzecznik prasowy Diecezji Warszawskiej ks. Przemysław Śliwiński Dziś w godzinach wieczornych w wieku 78 lat zmarł abp Henryk Hoser SAC @ReligiaTVP @EpiskopatNews @pallotyni @InfoSAC_WA @Diecezja_DWP pic.twitter.com/lqWVTqzJaN— Pallotti FM (@pallottifm) August 13, 2021 Moje ostatnie zdjęcie z Ks. Abp Henrykiem Hoserem SAC - dziś w godzinach wieczornych zmarł Ks Arcybiskup mieszkaniec mojej wspólnoty. RIP pic.twitter.com/3SnGJBEMmu— Michał Siennicki SAC (@MichalSAC) August 13, 2021 Problemy zdrowotne arcybiskupa były związane z zakażeniem koronawirusem, do którego doszło w kwietniu tego roku. Duchowny musiał być wówczas hospitalizowany, a w kolejnych miesiącach ponownie wracał pod opiekę lekarzy w związku z komplikacjami pocovidowymi.- Proszę serdecznie wszystkich diecezjan o otoczenie chorego modlitwą indywidualną. Powierzam duszpasterzom pamięć o tej intencji w modlitwie wspólnotowej – wspomnienie w modlitwie powszechnej podczas eucharystii, podczas adoracji czy różańca itp. Niech towarzyszy księdzu arcybiskupowi nasza jedność z nim wyrażona w ofiarowanej w jego intencji modlitwie brewiarzowej - apelował ordynariusz diecezji warszawsko-praskiej bp Romuald Kamiński pod koniec lipca, kiedy Hoser trafił do szpitala w ciężkim stanie.Warto zaznaczyć, że w ostatnich latach zdrowie arcybiskupa było wystawione na bardzo poważną próbę. Przed czterema laty duchowny przeszedł malarię, która odcisnęła duże piętno na jego kondycji.Artykuły polecane przez redakcję Goniec.pl:Rozpoczęła się akcja „Prędkość”. Policjanci będą dziś kontrolować kierowcówDziennikarze dotarli do informacji o stanie majątkowym Pawła Kukiza. Polityk ma na koncie tylko 5829 złotychDziennikarz Radia Złote Przeboje Kamil Baleja zażartował z Pawła Kukiza na antenieJeżeli chcesz się podzielić informacjami ze swojego regionu, koniecznie napisz do nas na adres [email protected]Źródło: Diecezja Warszawska, Pallotyńskie Radio Ewangelizacyjne
„Zaplanowanym atakiem na biskupów” nazwał biskup Antoni Długosz śledztwa w sprawie tuszowania pedofilii w Kościele. Słowa padły podczas Apelu Jasnogórskiego. Na reakcje nie trzeba było długo czekać. Wierni są oburzeni.W swoich rozważaniach biskup Antoni Długosz stwierdził, że z wielkim bólem przeżywa zaplanowany atak na biskupów. Jak podkreślił, wiąże się to z oskarżeniami, że niektórzy z nich zlekceważyli zatroskanie o skrzywdzonych przez księży ludzi.
Świat obiegły informacje o reportażu hiszpańskich dziennikarzy, którzy rzekomo dotarli do świadków sprawy molestowania seksualnego, którego w latach 70 miał dopuścić się ksiądz Cesareo Gabarain. Duchowny jest autorem utworu znanego w Polsce pt. „Barka” i był honorowym kapelanem Jana Pawła II.Nie ma oficjalnych dokumentów potwierdzających oskarżenia o pedofilię, które wiele lat temu miały paść w stronę duchownego. Do molestowania seksualnego nieletnich miało dochodzić w szkole Marystów w Madrycie.
Kierownik Biura Delegata Konferencji Episkopatu Polski ds. ochrony dzieci i młodzieży ks. Piotr Studnicki opublikował oświadczenie na stronie Katolickiej Agencji Informacyjnej w sprawie raportu o pedofilii, przygotowanego przez państwową komisję. Duchowny wskazuje, że zawiera on szereg „istotnych uproszczeń, niedomówień, a nawet przeinaczeń”.Według ks. Studnickiego, przedstawione w raporcie informacje nie zbliżają do „podjęcia owocnego i koniecznego dialogu dla dobra pokrzywdzonych” i może wprowadzać czytelnika w błąd. Episkopat domaga się więc od komisji dementi.
Takiego zwrotu akcji chyba nikt się nie spodziewał. Abp Gądecki przystąpił do otwartej i ostrej krytyki rządu premiera Morawieckiego. Duchowny wystosował oskarżenia dotyczące łamania Konstytucji i zasad konkordatu.O co dokładnie poszło? Abp Gądecki opublikował właśnie artykuł "Duszpasterstwo po pandemii", w którym zdecydował się rozliczyć rządzących z ich działań podczas kolejnych fal epidemii. Okazuje się, że list jest jedną wielką krytyką działań ekipy, na której czele stoi premier Morawiecki.Arcybiskup stwierdził, że władze państwowe przekroczyły swoje uprawnienia i dokonały czynów, "które do tej pory przysługiwały na mocy prawa kanonicznego tylko władzy kościelnej, i tylko z najpoważniejszych przyczyn". Według duchownego, restrykcje dotykające Kościół były zbyt ostre i wprowadzone wręcz nielegalnie.- Podczas epidemii koronawirusa państwo podjęło działania w pewnym sensie przypominające kościelny interdykt obejmujący teren całego kraju. Kościołowi został narzucony sposób postępowania w materii religijnej. Uprawnione jest pytanie: czy takie działanie nie pozostaje w sprzeczności z Konstytucją RP oraz Konkordatem? - czytamy w artykule opublikowanym przez Katolicką Agencję Informacyjną.Pozostała część artykułu pod materiałem wideo
Sekcja kobieca portalu "Wirtualna Polska" opisała przeżycie jednej ze swoich czytelniczek. Patrycja poszła do spowiedzi, ale nie doczekała się rozgrzeszenia. Ksiądz zamiast tego wyprosił ją z kościoła.Co wprawiło duchownego w tak wielką wściekłość? Patrycja chciała wyspowiadać się ze współżycia ze swoim chłopakiem. Duchowny stwierdził jednak, że w tym przypadku kobieta nie zasłużyła na rozgrzeszenie.- Skrytykował mnie. Powiedział, że mam się nie spowiadać, skoro sypiam z chłopakiem. Kazał wrócić do kościoła albo po ślubie, albo po zakończeniu związku - opowiada Patrycja.Młoda kobieta odebrała to bardzo personalnie, ponieważ jest osobą głęboko wierzącą. Na domiar złego, ksiądz na tyle zdenerwował się jej zachowaniem, że wręcz wyprosił ją ze świątyni.
Chociaż w Stanach Zjednoczonych obserwuje się wzrost zachorowań, nie wszyscy księża traktują zagrożenie poważnie. Przykładem jest pastor Greg Locke, który oświadczył, że nie będzie tolerował osób w maseczkach w swoim kościele. Duchowny ostrzegł, że wiernych posiadających środki bezpieczeństwa zamierza wypraszać ze świątyni.Amerykański ksiądz pozostaje nieugięty i nie chce słuchać o restrykcjach sanitarnych związanych z pandemią koronawirusa. Mowa o pastorze Gregu Locke’u, który prowadzi kościół Global Vision Bible Church niedaleko Nashville w stanie Tennessee. Podczas niedzielnego kazania ogłosił szokujące wieści.Niedzielna przemowa księdza trwała aż półtorej godziny. Pastor przekazał swojej kongregacji, że ograniczenia sanitarne nie dotyczą jego kościoła. Duchowny dał wprost do zrozumienia, że nie zamierza respektować restrykcji, zaleceń oraz mandatów federalnych. Wierni należący do jego wspólnoty nie mogą nosić maseczek ochronnych.
Zapadł prawomocny wyrok w sprawie kardynała Stanisława Dziwisza. Krakowski sąd podtrzymał decyzje prokuratury okręgowej, która odmówiła wszczęcia śledztwa w sprawie kapłana, oskarżanego o udział w procederze tuszowania przypadków nadużyć seksualnych wobec nieletnich wśród polskich duchownych.Zażalenie na decyzję prokuratury złożył europoseł Łukasz Kohut. Polityk jest rozczarowany wyrokiem krakowskiego sądu, bo jak podkreślił, liczył na to, że uda się zaprosić kard. Dziwisza na „świecką spowiedź”.
W minioną niedzielę po nabożeństwach w parafii Świętego Jana Chrzciciela w Legnicy odbyła się akcja zbierania podpisów pod obywatelskim projektem ustawy „Stop LGBT”. Poprosiliśmy parafię o komentarz w tej sprawie, jednak po chwili nasz rozmówca rzucił słuchawką.- Dzisiaj po wszystkich Mszach świętych są zbierane podpisy pod obywatelskim projektem ustawy „Stop LGBT”, którego celem jest ochrona przestrzeni publicznej przed propagandą LGBT, profanacją i legalizacją związków homoseksualnych - przekazano w ogłoszeniach duszpasterskich legnickiej parafii na dzień 25 lipca 2021 roku.
Dziennikarze "Onetu" nieoficjalnie ustalili, że Watykan zakończył postępowanie dotyczące możliwego tuszowania pedofilii przez kardynała Stanisława Dziwisza. Komisja papieska miała nie dopatrzeć się żadnych zaniedbań w tej materii.Pracami komisji mającej wyjaśnić, czy w czasach, kiedy funkcję metropolity krakowskiego sprawował kardynał Dziwisz dochodziło do tuszowania czynów pedofilskich popełnionych przez podległych Polakowi księży, dowodzi kardynał Angelo Bagnasco. Weryfikacji podano lata 2005 - 2016.
Podczas jednej z ostatnich audycji w Radiu Maryja można było usłyszeć dość kontrowersyjne stwierdzenia dotyczące relacji w związkach. Na antenie katolickiej rozgłośni stwierdzono, że „trudny małżonek to prawdziwy dar od Pana Boga [...], bo Pan Bóg zauważył, że tylko ty dasz sobie z nim radę”. Udzielono też rad na temat tego, „jak być dobrą żoną w sypialni”.Wspomniana audycja Radia Maryja zgromadziła wypowiedzi ekspertów od katolickiego wychowania seksualnego – Danutę i Piotra Sobolów. Małżeństwo rozmawiało na temat antykoncepcji oraz obowiązków i jedności między małżonkami. Niektóre stwierdzenia mogły oburzyć słuchaczy.Para, która gościła na antenie Radia Maryja, stwierdziła, że „żona nie może uważać swojego męża za agresora, czy potencjalnego gwałciciela”. Eksperci katolickiej rozgłośni uznali, że „ma on prawo domagania się od żony współżycia seksualnego”. W końcu „kobieta to sanktuarium życia, a sypialnia to jest jeden z ołtarzy”, jak twierdzą Danuta i Piotr Sobolowie.
Prokuratura postawiła księdzu zarzuty stosowania przemocy fizycznej oraz psychicznej podczas pracy z uczniami klas 1-3. Duchowny pracował jako katecheta w szkole podstawowej w Bystrej koło Gorlic. Kapłan miał bić dzieci dziennikiem po głowie, ciągać je za włosy, uszy oraz poniżać. Został już zawieszony w obowiązkach pedagoga.Śledztwo, które dotyczyło księdza Stanisława L., trwało przez dwa lata. Duchowny pracował w Bystrej jako katecheta. Po latach zaczęły się zgłaszać jego ofiary. Dzięki rozmowom z dziećmi, które przeprowadzono w obecności psychologa, udało się sformułować akt oskarżenia.W rozmowie z mediami prokurator Tadeusz Cebo przyznał, że „księdzu Stanisławowi L. zarzucono, że psychicznie i fizycznie znęcał się nad uczniami klas 1-3 miejscowej szkoły”. Śledztwo rozpoczęło się od złożenia doniesienia przez rodziców jednej z uczennic katechety. Duchowny miał ją uderzyć w głowę i ciągnąć za uszy.
Trwają przygotowania do święta policji, które odbędzie się już w sobotę 28 lipca. Funkcjonariusze jednego z garnizonów w województwie warmińsko-mazurskim dowiedzieli się, że będą musieli stawić się obowiązkowo na mszy świętej. Nieobecność trzeba będzie usprawiedliwić u samego komendanta miejskiego. Tak wynika z przedstawionego dokumentu.Do dość zabawnej sytuacji doszło w olsztyńskiej Komendzie Miejskiej Policji. Funkcjonariusze mogą spodziewać się przydzielenia premii oraz awansów. W ich intencji ma się też odbyć msza święta w podolsztyńskim Biskupcu. Jak się okazało, ceremonia jest obowiązkowa.Z oświadczenia opublikowanego przez media wynika, że policjanci początkowo zostali zobligowani do wzięcia udziału we mszy świętej. Według pisma, które przesłali sobie funkcjonariusze, każdy mundurowy ewentualną nieobecność musiałby usprawiedliwić przed komendantem.
W miejscowości Miłakowo doszło do kuriozalnej sytuacji z udziałem Akcji Katolickiej, która działa przy parafii. Organizacja oskarżyła o kultywowanie okultyzmu lokalny kolektyw artystyczny. Miejscowi radni przyglądają się kobietom, które działają na rzecz zespołu. Sprawa została już przekazana gminie i będzie badana podczas obrad.Działająca przy parafii Akcja Katolicka uznała, że zrzeszająca blisko 20 dziewcząt i kobiet w różnym wieku grupa Wiedźmuchy kultywuje okultyzm. Organizacja przesłała już pismo w tej sprawie do władz Miłakowa w powiecie ostródzkim. Sprawa ma być dokładnie zbadana przez radnych. Głos ma zabrać także proboszcz.Akcja Katolicka, która współpracuje między innymi z Rzymskokatolicką Parafią Podwyższenia Krzyża Świętego, zajmuje się ewangelizacją, czyli – jak zostało to określone – „nawracaniem na drogę chrześcijańskiego życia” i „chrystianizacją każdej dziedziny życia”. Organizacja złożyła skargę, która skłoniła radę miejską do zbadania sprawy.
Według członków jednej z parafii w Sanoku, do mediów społecznościowych wyciekły intymne zdjęcia księdza. Wierni zaczęli się obawiać o swoje dzieci i kwestionować, czy kapłan nadaje się do przygotowania młodych osób do pierwszej komunii świętej. Duchowny natomiast do niczego się nie przyznaje. Twierdzi, że doszło do manipulacji i nie ma sobie nic do zarzucenia.W 2020 roku w Sanoku wybuchł skandal związany z jednym z lokalnych księży. Miejscowość obiegło zdjęcie, na którym rzekomo znajduje się duchowny. Osoba przedstawiona na fotografii, która znalazła się w mediach społecznościowych, jest naga, co oburzyła członków wspólnoty. Sprawa została opisana przez „Gazetę Wyborczą”.Do księdza, którego wizerunek rzekomo został rozpowszechniony w sieci, dotarli dziennikarze. W rozmowie z redakcją „Gazety Wyborczej” duchowny utrzymywał, że zdjęcia to fotomontaż i sam nigdy nie robił sobie takich fotografii, ani nie udostępniał ich w mediach społecznościowych.
W piątek 16 lipca potwierdzono smutne informacje o śmierci księdza Jerzego Kownackiego. Wieloletni wykładowca Gdańskiego Seminarium Duchownego zmarł w wieku 80 lat. Kapłan pełnił posługę także w Bazylice Mariackiej. Jest autorem słynnych słów: „miejmy odwagę popełniać błędy”. Odszedł w godzinach porannych.O śmierci księdza Jerzego Kownackiego poinformowała Parafia Rzymskokatolicka Pod Wezwaniem Najświętszej Maryi Panny w Gdańsku. Duchowni umieścili w mediach komunikat, w którym wyrazili żal po stracie 80-letniego kapłana. Przypomnieli o jego bogatym życiorysie.Ksiądz Jerzy Kownacki zawsze pielęgnował relacje z wiernymi. Kapłan wielokrotnie zaznaczał, jak ważna była dla niego wizyta duszpasterska, podczas której mógł skrócić dystans z członkami wspólnoty kościelnej. Prowadził też słynną audycję w Radiu Plus, którą rozpoczynał słowami „miejmy odwagę popełniać błędy”.
W Łapach na Podlasiu miał odbyć się festiwal kolorów. Wydarzenie początkowo zostało odwołane z powodu sprzeciwu środowisk katolickich. 13 lipca radny miejscowości ogłosił, że impreza się odbędzie. Urząd Miasta rezygnuje jednak z funkcji organizatora.Sprawa z Łap na Podlasiu zyskała ogólnopolski rozgłos, gdy miejscowy dom kultury zapowiedział organizację festiwalu kolorów dla dzieci i młodzieży. Uczestnicy zabawy mieli obrzucać się kolorowymi proszkami, bawiąc się przy tym w rytmach muzyki.
Zarówno ojciec Tadeusz Rydzyk, jak i arcybiskup Sławoj Leszek Głódź są już emerytami, ale obaj duchowni żyją pełnią życia. Z pewnością nie mogą narzekać na swoją obecną sytuację materialną. Według doniesień Sławoj Leszek Głódź może otrzymywać nawet blisko 20 tysięcy złotych, natomiast dyrektor i założyciel Radia Maryja ma fundację, która posiada prawie 100 milionów złotych środków trwałych.Tadeusz Rydzyk i Sławoj Leszek Głódź to prawdziwi celebryci wśród duchownych. Księża wzbudzają skrajne emocje i doczekali się już zarówno zagorzałych fanatyków, jak i największych wrogów. Łączy ich coś jeszcze – pieniądze oraz fakt, że obaj są już w wieku emerytalnym.Zgodnie ze sprawozdaniem majątkowym fundacji Tadeusza Rydzyka organizacja dysponuje majątkiem wysokości blisko 100 milionów złotych środków trwałych, w którego skład wchodzą nieruchomości oraz środki transportu. Według Ministerstwa Obrony Narodowej Sławoj Leszek Głódź może otrzymywać nawet 18 tysięcy złotych świadczenia emerytalnego.
Sąd Apelacyjny we Wrocławiu wydał prawomocny wyrok w sprawie sporu pomiędzy biskupem Ignacym Decem a księdzem Krzysztofem Trybulcem. Kościelny hierarcha i diecezja świdnicka muszą wypłacić duchownemu zadośćuczynienie za wieloletnie oczernianie.Spór pomiędzy kościelnym hierarchą a byłym proboszczem parafii w Szalejowie Górnym w województwie dolnośląskim trwał od 2013 roku. Duchowny zauważył nieprawidłowości przy remoncie kościoła i zgłosił sprawę na prokuraturę, pomimo zalecenia biskupa, by zrezygnować z rozdmuchiwania tej sprawy.
W sobotę rozpoczęła się jubileuszowa pielgrzymka Radia Maryja na Jasną Górę. Powitalną mszę odprawił emerytowany biskup świdnicki Ignacy Dec, przedstawiony jako „przyjaciel rozgłośni”. W swoim kazaniu skupił się na prześladowaniu Kościoła i Radia Maryja.Zdaniem biskupa Ignacego Deca „chrześcijaństwo jest dziś najbardziej prześladowaną religią”. Duchowny uważa, że religii zagrażają między innymi islam, lewicowe partie polityczne, kryzys demograficzny oraz „napływ imigrantów innych wyznań i kultur”.
Watykańska administracja przekazała najnowsze wieści w sprawie stanu zdrowia papieża Franciszka. W sobotę 10 lipca potwierdzono, że głowa Stolicy Apostolskiej przechodzi proces rekonwalescencji. Biskup Rzymu niedawno przeszedł operację. Z informacji prasowych wynika, że przebieg zabiegu był zgodny z oczekiwaniami.Wierni usłyszeli o stanie zdrowia papieża Franciszka w sobotę od dyrektora biura prasowego Watykanu. Matteo Bruni wydał komunikat, w którym potwierdził, że głowa Stolicy Apostolskiej spokojnie dochodziła do siebie w piątek. Dodał również, że proces rekonwalescencji biskupa Rzymu przebiega zgodnie z oczekiwaniami.Przekazując dalsze wieści dotyczące stanu papieża, Matteo Bruni dodał, że Watykan otrzymał już wyniki badań Ojca Świętego, które są zadowalające. Choć głowa Stolicy Apostolskiej kontynuuje kurację, to zaczyna powoli wracać do pełnienia obowiązków oraz spaceruje korytarzami apartamentu.
Świadectwo Billa Wiese’a rozeszło się głośnym echem na całym świecie. Amerykanin był w stanie śmierci klinicznej przez słynne 23 minuty. Jak twierdzi, wówczas objawiło mu się piekło ze wszystkimi okropnościami. Swoje doświadczenie opisał ze szczegółami w książce, która została wydana także w Polsce.Mieszkający w Stanach Zjednoczonych Bill Wiese utrzymuje, że pewnej nocy znalazł się w stanie śmierci klinicznej. Wyznawca protestantyzmu twierdzi, że wówczas dusza opuściła jego ciało na dokładnie 23 minuty. W tym czasie miał doznać przerażającej wizji, która na zawsze odmieniła jego życie.Z relacji Billa Wiese’a wynika, że objawił mu się Bóg, który pokazał Amerykaninowi, jak wygląda piekło. Autor przekonuje, że nie tylko widział demony i potępione dusze, ale również odczuwał fizyczny ból. Swoje świadectwo ze szczegółami opisał w książce „23 minuty w piekle”, która w Polsce ukazała się na początku stycznia 2015 roku.
Nagranie rozmowy z księdzem, który zażądał od wiernego 800 złotych za wydanie karteczki uprawniającej do pochowania zmarłej przez inną parafię, trafiło do sieci i zbulwersowało internautów. Kuria częstochowska przekazała oświadczenie w tej sprawie, w którym kapłan przeprosił za swoje zachowanie.- Za friko nie dam. Nic nie ma za friko - oswiadczył częstochowski proboszcz w rozmowie z wiernym, który chciał pochować mamę w innej parafii.
Nagranie, na którym widać, jak ksiądz z Częstochowy prosi wiernego o pokaźną sumę pieniędzy za „karteczkę”, wywołało medialną burzę. Częstochowski proboszcz zażądał od parafianina 800 złotych za dokument wymagany do przeprowadzenia pogrzebu zmarłej matki. Kuria potwierdziła z bólem, że materiał wideo już do niej wpłynął.Podczas spotkania z parafianinem ksiądz z Częstochowy jasno stwierdził, że „nie ma nic za friko”. Duchowny nie chciał pomóc wiernemu, który potrzebował dokumentu do tego, by zorganizować pogrzeb matki. Proboszcz zażyczył sobie 800 złotych za dopełnienie formalności.Ksiądz nie miał pojęcia, że jest nagrywany przez parafianina. Jak się okazało, nagranie dotarło już do kurii, która otrzymała zapytanie o całą sprawę od dziennikarzy portalu Onet. Rzecznik ks. Mariusz Bakalarz potwierdził z żalem, że „nagranie jest nam już znane niestety”.