Wyszukaj w serwisie
Goniec.pl > Kierowca

Kierowca

ARKADIUSZ ZIOLEK/East News
12.02.2022 00:30 Na horyzoncie znaczące podwyżki cen paliw. Eksperci nie mają dobrych wiadomości

Niestety, ale gwałtowne obniżki cen paliw to melodia przeszłości. Nadchodzące tygodnie nie napawają optymizmem i powoli spełnia się czarny scenariusz dla każdego kierowcy. Potwierdzają się również prognozy ekspertów oraz analityków, z których jasno wynika, że czekają nas spore podwyżki, nawet pomimo rządowej tarczy antyinflacyjnej. Niestety, ale nie mamy zbyt wielu dobrych informacji dla wszystkich zmotoryzowanych. Według oficjalnych danych przekazanych przez znanych analityków, ceny paliw pójdą widocznie w górę.Jak się okazuje, w ciągu najbliższych kilkunastu dni na polskich stacjach będzie można zaobserwować wzrosty o nawet kilkanaście groszy. Według analityków BM Reflex, gdyby nie obniżka VAT, sytuacja na polskich stacjach byłaby dramatyczna. Zarówno ceny diesla, jak i benzyny oscylowałyby w granicach 6,07 zł/l. O tym, że sytuacja nie jest kolorowa, świadczy fakt, że według wyliczeń ekspertów od końcówki stycznia ceny byłby wyższe aż o kilkanaście groszy! W opinii ekspertów znanego portalu e-petrol benzyna może kosztować nawet 5,31 zł/litr, a olej napędowy aż 5,41 zł/litr. Niestety, ale potwierdza to fakt, że pomimo ubiegłotygodniowych obniżek, które były spowodowane nowymi stawkami podatkowymi, sytuacja na polskich stacjach wraca do smutnej rzeczywistości. Portal e-petrol.pl nie ma dla kierowców dobrych informacji. Analitycy spodziewają się, że między 14 i 20 lutego br. benzyna Pb98 może oscylować w okolicach 5,50-5,61 zł/l, a cena benzyny 95-oktanowej również będzie rosła do poziomu 5,25-5,36 zł/l. Widoczny wzrost zanotują również ceny oleju napędowego. W tym przypadku najbardziej prawdopodobny przedział cenowy będzie zamykał się w granicach 5,31-5,42 zł/l. Zdecydowanie najwięcej powodów do radości mogą mieć użytkownicy samochodów z instalacją LPG. Tylko w przypadku autogazu możliwa będzie lekka korekta w dół do poziomu 2,65-2,71 zł/l. Jak wskazują eksperci, podwyżki cen zbiegły się z obniżką VAT-u, która została wprowadzona 1 lutego. Taki stan rzeczy lekko zakłamał sytuacją, która ma miejsce na rynku paliw. Znaczny wzrost cen odczuli jedynie przedsiębiorcy, szczególnie ci, którzy są zmuszeni tankować swoją flotę.Artykuły polecane przez redakcję Goniec.pl:Premier o seniorach. Rekordowa waloryzacja od 1 marcaEkspert skrytykował zachowanie Kaczyńskiego. Posłanka broni prezesaDolny Śląsk: syn zamordował rodziców. Sam zgłosił się na policjęJeżeli chcesz się podzielić informacjami z Twojego regionu, koniecznie napisz do nas na adres [email protected]Źródło: e-petrol.pl

KMP Łomża
11.02.2022 23:48 Taksówkarz kradł paliwo na potęgę. W jego ręce wpadały również tablice rejestracyjne

W ręce łomżyńskich funkcjonariuszy wpadł złodziej, który od dłuższego czasu trudnił się kradzieżą paliwa. Jak się okazało, jego łupem padały również tablice rejestracyjne. Tylko jednego dnia mężczyzna na stacji ukradł paliwo na kwotę blisko 900 złotych. Jak się okazało, na co dzień jest taksówkarzem, a kradzieże stanowiły dodatkowe źródło dochodu. W minioną środę 9 stycznia funkcjonariusze z Komendy Miejskiej w Łomży otrzymali zgłoszenie dotyczące kradzieży na jednej z okolicznych stacji. Kierowca podjechał pod dystrybutor, zatankował do pełna swojego mercedesa, a także uzupełnił kilka kanistrów, po czym odjechał bez uiszczenia należności. Wiadomo, że skradzione paliwo było warte niemal 900 złotych. Jak ustalili funkcjonariusze, mężczyzna odjechał w kierunku Ostrołęki.Kradł na potęgę i pozostawał nieuchwytny. Do czasu. Dyżurny z łomżyńskiej komendy od razu zaalarmował kolegów z ostrołęckiej jednostki, którzy poinformowali lokalne patrole o zaistniałej sytuacji. Wkrótce potem bezczelny złodziej został zatrzymany przez mundurowych na punkcie blokadowym w Laskowcu. W toku przeprowadzonych działań wyszło na jaw, że nie było to pierwsze przewinienie zatrzymanego mężczyzny. Okazało się, że wielokrotnie kradł paliwo na terenie powiatu łomżyńskiego. Pokrzywdzeni oszacowali swoje straty na kwotę przekraczającą 2 tysiące złotych. Co ciekawe, złodziej chciał pozostać nieuchwytny, ponieważ kradł tablice rejestracyjne, a następnie montował je w swoim pojeździe. Policjanci odzyskali przynajmniej część skradzionych dóbr. Ustalono również, że złodziej na co dzień jest taksówkarzem, który dorabia w bardzo niestandardowy sposób. Mężczyzna usłyszał aż 4 zarzuty. Za popełnione przestępstwa grozi mu surowa kara do nawet 5 lat pozbawienia wolności.Artykuły polecane przez redakcję Goniec.pl:Premier o seniorach. Rekordowa waloryzacja od 1 marcaEkspert skrytykował zachowanie Kaczyńskiego. Posłanka broni prezesaDolny Śląsk: syn zamordował rodziców. Sam zgłosił się na policjęJeżeli chcesz się podzielić informacjami z Twojego regionu, koniecznie napisz do nas na adres [email protected]Źródło: KMP Łomża

Pixabay
11.02.2022 16:04 Nowy rodzaj opon króluje na polskich drogach. Kierowcy kupują je na potęgę

Mówi się, że opony powinno wymieniać się w tym samym momencie pogodowym w roku, czyli wówczas, gdy temperatura wiosną zaczyna iść w górę, a zimą w dół. Jak się okazuje, jest również trzecie rozwiązanie, które przez ostatnie lata zyskało wielu fanów. Mowa ogumieniu całorocznym, które stało się wyborem co piątek polskiego kierowcy. Jeszcze kilka lat temu opony całoroczne nie cieszył się w naszym kraju szczególnym uznaniem. Jednak produkcja nowych modeli, a także liczne testy jakościowe, z roku na rok przekonywały coraz większą rzeszę osób. Każdego roku przeprowadzone są specjalne testy, które pokazują, że na tego typu ogumieniu można bezpiecznie podróżować autem dosłownie przez cały. Brak potrzeby wymieniania, a co za tym idzie składowania różnorakich opon, czyni to rozwiązanie niezwykle praktycznym. Warto podkreślić, że opony wielosezonowe zapewniają równy poziom bezpieczeństwa w każdych warunkach. Każdy znaczący producent opon wprowadził je do swojej oferty, przez co dynamika ich zakupu znacznie wzrosła. W ostatnich latach to właśnie one cieszyły się największym zainteresowaniem polskich kierowców. Polski Związek Przemysłu Oponiarskiego poinformował, że rok 2021 był tym rekordowym, jeśli chodzi o sprzedaż opon. Popyt przewyższył nawet wynik z roku 2019. Według oficjalnych statystyk liczba sprzedanych opon całorocznych wzrosła aż o 40,5 procent, co stanowi już 17 procent całego rynku. Warto podkreślić, że w 2020 było to 16 procent. Testy wykazują, że opony całoroczne są optymalne szczególnie dla samochodów kompaktowych oraz tych mniejszych. Nie jest tajemnicą, że są one przeznaczone w głównej mierze dla mieszkańców miast, którzy do codziennej eksploatacji wybierają modele samochodów o niskiej mocy. Optymalne warunki dla takiego ogumienia występują, gdy temperatura wynosi od 0 do około 20 stopni Celsjusza. Wówczas mogą być znacznie skuteczniejsze od opon zimowych, jak i letnich. Warto zaznaczyć, że opony tego typu są wypośrodkowane. W skrajnie ciepłych warunkach zdecydowanie lepiej będą radzić sobie opony letnie, z kolei podczas syberyjskich mrozów większe bezpieczeństwo zapewnią ich zimowe odpowiedniczki. Co ciekawe, rośnie również popularność opon zimowych. Lekkie pogorszenie warunków doprowadziło do widocznego wzrostu zapotrzebowania na zimówki. Według oficjalnych danych udział zimówek z 43 % w roku 2020 wzrósł aż do 47 % w roku 2021. Estymę klientów tracą z kolei opony letnie. Tutaj spadki są widoczne gołym okiem. W 2020 r. ich udział w rynku wynosił 41 %, a w 2021 r. było to już 36 %.Artykuły polecane przez redakcję Goniec.pl:Od 9 lutego kierowców obowiązują nowe instrukcje podczas kontroli drogowychPekin 2022. Kamil Stoch nie jest zadowolony ze swoich skoków. "Brakuje mi zabawy w powietrzu"Polska czerwona na mapie. Wypadamy najgorzej ze wszystkich krajów EuropyJeżeli chcesz się podzielić informacjami z Twojego regionu, koniecznie napisz do nas na adres [email protected]Źródło: Autokult.pl

Policja.gov.pl
11.02.2022 13:56 Ukradli samochód, bo zabrakło im alkoholu. Kierowca miał sporo na sumieniu

Świadkami kuriozalnego zdarzenia byli funkcjonariusze z garwolińskiej komendy. Kilka dni temu otrzymali niepokojące zgłoszenie dotyczące kradzieży samochodu. Jak się okazało dwóch mężczyzn ,,pożyczyło" samochód bez zgody i wiedzy właściciela. Ich tłumaczenie dosłownie ścięło z nóg interweniujących policjantów. Przed kilkoma dniami do komendy w Garwolinie wpłynęło zgłoszenie o kradzieży samochodu osobowego, do którego doszło na terenie jednej z posesji w okolicznej gminie Sobolew. Dyżurny od razu poinformował o zdarzeniu lokalne patrole, które bardzo szybko rozpoczęły poszukiwania skradzionego pojazdu. Jak się okazało, nie trzeba było długo czekać, by złodzieje trafili w ręce policjantów.Funkcjonariusze z Łaskarzewa namierzyli auto, którym jechały trzy osoby. Co ciekawe, w chwili, gdy kierujący samochodem zauważył radiowóz, zdecydował się na ucieczkę. Mężczyzna zdecydował się zgubić pościg, korzystając z bocznych dróg. Ostatecznie jego próba się nie udała. Po chwili zarówno kierowca, jak i pasażerowie wybiegli z pojazdu. Dwóch z nich bardzo szybko trafiło w ich ręce, z kolei trzeci zdołał zbiec. W akcję poszukiwawczą zaangażowano również policjantów z pobliskich Maciejowic. Niedługo potem na jednej z pobliskich ulic, zatrzymali oni kolejnego mężczyznę, który odpowiadał rysopisowi kierowcy. Ustalono, że za kierownicą skradzionego pojazdu znajdował się 30-latek, który razem z 49-letnim kolegą pił wcześniej alkohol. W rozmowie z mundurowymi tłumaczyli, że tylko "pożyczyli" samochód, ponieważ zabrakło im alkoholu i chcieli uzupełnić swój zapas. W toku przeprowadzonych działań wyszło na jaw, że 30-latek miał sądowy zakaz prowadzenia pojazdów mechanicznych. Badanie alkomatem wykazało niemal 2 promile alkoholu w jego organizmie. Wszyscy zatrzymani trafili do policyjnych cel. W trakcie dalszego ustalania okoliczności zdarzenia okazało się, że jeden z mężczyzn wsiadł do samochodu później i nie miał związku z jego kradzieżą.Zarówno 30-latek, jak i jego 49-letni kolega, odpowiedzą za przestępstwo zaboru pojazdu mechanicznego w celu krótkotrwałego użycia. Dodatkowo młody mężczyzna usłyszał zarzut kierowania w stanie nietrzeźwości, a także pomimo orzeczonego przez sąd zakazu. Za taki czyn grozi mu bardzo wysoka kara grzywny, a także do 5 lat pozbawienia wolności.Artykuły polecane przez redakcję Goniec.pl:Od 9 lutego kierowców obowiązują nowe instrukcje podczas kontroli drogowychPekin 2022. Polscy skoczkowie na treningu na dużej skoczni. Znamy wynikiSenator PiS o Polskim Ładzie, złe wiadomości Kaczyńskiego. "Koledzy się żalą"Jeżeli chcesz się podzielić informacjami z Twojego regionu, koniecznie napisz do nas na adres [email protected]Źródło: Policja Mazowiecka

Jean Desy / Design Pics
11.02.2022 12:59 Czy jazda po lesie jest legalna? Jeden błąd może kosztować naprawdę sporo

Straż leśna ma jedną, aczkolwiek niezwykle istotną radę. Wjeżdżajmy tylko tam, gdzie pozwalają na to znaki. Po drodze leśnej możemy się poruszać jedynie, gdy jest ona szczegółowo oznaczona drogowskazami umożliwiającym ruch. Przykładowo informującymi o odległości do ośrodka wypoczynkowego czy następnej miejscowości. Warto zaznaczyć, że polskie prawo nie określa jednolitego systemu oznakowania dróg publicznych w lesie. Co ciekawe, nie ma obowiązku ich oznaczania. W ostatnich latach coraz większą popularnością cieszą się samochody terenowe, które poradzą sobie dosłownie w każdych okolicznościach. Wiele osób chcąc być bliżej natury, decyduje się na wycieczki do lasu, nierzadko wybierając nieutwardzone trasy. Warto pamiętać, że po lesie można jeździć samochodem tylko po wyznaczonych drogach. Łamanie obowiązującego prawa może w bolesny sposób odbić się na domowych finansach. Wielu zmotoryzowanych zastanawia się, czy można wjeżdżać do lasu. Tę kwestię regulują przepisy zawarte w rozdziale 5 Ustawy o lasach. W ich świetle poruszanie się pojazdem silnikowym i zaprzęgiem konnym dopuszczalne jest tylko drogami publicznymi.

Rowerowa Łódź
11.02.2022 12:05 Jeździł ciężarówką po ścieżce rowerowej. W każdej chwili mogło dojść do tragedii

Bezmyślność niektórych zmotoryzowanych jest po prostu zatrważająca. W sytuacji, gdy kompletną głupotą wykazuje się kierowca zawodowy należy wręcz mówić o kuriozum. Idealnie pokazuje to incydent, do którego doszło na jednej z łódzkich ulic. Ciężarówka poruszała się ścieżką dla rowerów. Polskie drogi są charakterystyczne. Niestety, ale głównym czynnikiem, który odpowiada za taki stan rzeczy jest mentalność niektórych kierowców. Wielu z nich uważa, że są królami dróg i co rusz mogą naginać obowiązujące przepisy. Ich skrajnie nieodpowiedzialne zachowania w połączeniu z pośpiechem, który jak wiadomo jest najgorszym doradcą, prokurują wiele niestandardowych incydentów. Do jednego z nich doszło przy ul. Węglowej w Łodzi. Kierowca zawodowy postanowił poruszać się po drodze dla rowerów, tym samym łamiąc prawo w oczywisty sposób.Głupota może doprowadzić do tragedii. Ciężarówka odjeżdżała z pobliskiej budowy, a kierujący chcąc zaoszczędzić trochę czasu skorzystał ze ścieżki rowerowej, zjechał na torowisko, a następnie ściął rondo. Warto podkreślić, że pojazd był wypełniony materiałami budowlanymi, co dodatkowo potęguje wagę tego wykroczenia. Fanpage ,,Rowerowa Łódź" podkreśla, że kierowca miał kilkukrotnie przejeżdżać po ścieżce. Sprawa została zgłoszona na policję, a także poinformowano Zarząd Dróg i Transportu, którego obowiązkiem jest wyznaczenie dróg dojazdowych do budowy. Niemniej jednak nie mogą oni egzekwować tego, czy kierujący z nich korzystają. Nieoficjalnie mówi się, że już wcześniej dochodziło do podobnych incydentów. Niestety, ale w tej sytuacji najbardziej poszkodowani są rowerzyści, którzy przez głupotę innego uczestnika ruchu mogą stać się ofiarami poważnego wypadku. Mamy nadzieję, że sprawa zostanie wyjaśniona, a nieodpowiedzialny kierowca zostanie odpowiednio ukarany. Nie ma żadnych wątpliwości, że ścieżka rowerowa jest przeznaczona tylko i wyłącznie dla cyklistów. Artykuły polecane przez redakcję Goniec.pl:Od 9 lutego kierowców obowiązują nowe instrukcje podczas kontroli drogowychPekin 2022. Polscy skoczkowie na treningu na dużej skoczni. Znamy wynikiSenator PiS o Polskim Ładzie, złe wiadomości Kaczyńskiego. "Koledzy się żalą"Jeżeli chcesz się podzielić informacjami z Twojego regionu, koniecznie napisz do nas na adres [email protected]Źródło: Rowerowa Łódź / Facebook

Dolnośląska Policja
11.02.2022 11:28 Ogromny sukces polskiej policji. Odzyskano 18 luksusowych samochodów

Skoordynowane działania lubińskich funkcjonariusze we współpracy z innymi jednostkami z całego kraju i Europy przyniosły pożądany efekt. Odzyskano aż 18 samochodów o łącznej wartości ponad 3 milionów złotych. Tym samym mundurowi zakończyli niezwykle dochodowy, aczkolwiek nielegalny proceder. Jedynie 2 dni wystarczyły lubińskim kryminalnym zajmującym się zwalczaniem przestępczości samochodowej, aby namierzyć i odzyskać 18 luksusowych samochodów osobowych. Przeprowadzone działania były wspierane przez policjantów z terenu całego kraju, a także zagranicy. Również sami poszkodowani wzięli udział w akcji, tym samym przyczyniając się do końcowego sukcesu. Proceder na gigantyczną skalę. Funkcjonariusze otrzymali niepokojące wezwanie dotyczące nielegalnego przywłaszczenia aż 22 pojazdów na szkodę firmy zajmującej się wypożyczaniem samochodów osobowych z siedzibą w Lubinie. Jak podkreślają mundurowi, szczególne znaczenie miało szybkie przekazywanie precyzyjnych informacji do poszczególnych jednostek Policji, pozwoliły na szybkie ujawnienie i zabezpieczenie przywłaszczonych aut, między innymi na terenie Pruszkowa, Brzegu, Oławy, Wrocławia, a także w Suwałkach. Według ustaleń lubińskiej policji pozostałe pojazdy trafiły za granicę naszego kraju. Przetransportowano je między innymi do Niemiec, Litwy, Czech, a nawet Serbii. Finalnie zaangażowanie wielu podmiotów pozwoliło odzyskać w zaledwie dwa dni aż 18 pojazdów. Ich wartość rynkowa jest szacowana na ponad 3 miliony złotych. Wiadomo, że odzyskano 7 samochodów osobowych marki Lexus oraz jeden samochód marki Audi. Ich wartość przekroczyła 2,5 miliona złotych. Pozostałe pojazdy zostały zabezpieczone za granicą dzięki ścisłej współpracy międzynarodowej. Po przeprowadzeniu niezbędnych czynności zostaną sprowadzone do naszego kraju. Aktualnie trwają szczegółowe działania mające na celu wyjaśnienie całej sytuacji, a co najważniejsze zatrzymanie sprawców całego procederu. Artykuły polecane przez redakcję Goniec.pl:Od 9 lutego kierowców obowiązują nowe instrukcje podczas kontroli drogowychPekin 2022. Polscy skoczkowie na treningu na dużej skoczni. Znamy wynikiSenator PiS o Polskim Ładzie, złe wiadomości Kaczyńskiego. "Koledzy się żalą"Jeżeli chcesz się podzielić informacjami z Twojego regionu, koniecznie napisz do nas na adres [email protected]Źródło: Policja Dolnośląska

Miłośnicy Detailingu
11.02.2022 10:41 Genialny patent, który odświeży wygląd twojego auta. Wystarczą dwa składniki

Miłośników samochodowego detailingu nie brakuje, a zabiegi ulepszające wygląd naszego samochodu cieszą się w naszym kraju coraz większą popularnością. Jak się okazuje, nawet w domowych warunkach możesz polepszyć kondycję niektórych elementów samochodu. Wystarczą dwa składniki oraz chwila czasu, by reflektory w twoim aucie były jak nowe. Zmatowione reflektory to powszechny problem, który dotyka większość pojazdów. Jest on szczególnie widoczny w godzinach wieczornych oraz nocnych. Słabiej świecące lampy powodują, że samochód jest mniej widoczny na drodze, co w bezpośredni sposób zwiększa ryzyko kolizji, czy też groźnego wypadku. Istnieje jednak prosty sposób, który skutecznie eliminuje ten problem, oszczędzając właścicielowi nerwów oraz pomagając zaoszczędzić trochę grosza. Chcemy zaznaczyć, że rekomendujemy kompleksowe pozbycie się zmatowień korzystając z usług profesjonalistów, aczkolwiek zdajemy sobie sprawę, że część zmotoryzowanych woli działać na własną rękę. Wystarczą dwa powszechne składniki oraz chwila wolnego czasu, by reflektory były jak nowe. W tym konkretnym przypadku istotnym czynnikiem, który przemawia za domowym zabiegiem są odstraszające ceny polerowania tego elementu występujące w zakładach profesjonalnych detailerów. Wiadomo, że formują się w granicach od 200 do nawet 300 złotych. Jak się okazuje, kluczowymi elementami zabiegu są cytryna oraz soda oczyszczona. To połączenie gwarantuje szokujący efekt, który zaskoczy niejednego właściciela. Dodajmy do tego odrobinę cierpliwości i możemy zaoszczędzić pokaźną sumę gotówki. Szczegółowe działanie zostało pokazane na poniższym materiale wideo.Artykuły polecane przez redakcję Goniec.pl:Od 9 lutego kierowców obowiązują nowe instrukcje podczas kontroli drogowychPekin 2022. Polscy skoczkowie na treningu na dużej skoczni. Znamy wynikiSenator PiS o Polskim Ładzie, złe wiadomości Kaczyńskiego. "Koledzy się żalą"Jeżeli chcesz się podzielić informacjami z Twojego regionu, koniecznie napisz do nas na adres [email protected]Źródło: Miłośnicy detailingu

Policja Podkarpacka
11.02.2022 09:50 Nastolatek posługiwał się fałszywym prawem jazdy. Wpadł w poważne tarapaty

W ogromne tarapaty wpadł pewien 18-latek, który podczas kontroli drogowej, posłużył się podrobionym prawem jazdy. Pomimo niekorzystnych okoliczności, młody mężczyzna upierał się, że zdobył swoje uprawnienia poprzez zdanie państwowego egzaminu. Chwilę później trafił do policyjnego aresztu, a jego samochód został odholowany. Wysoka grzywna, kara ograniczenia wolności albo 5 lat więzienia grożą pewnemu 18-latkowi, który kilka dni temu został zatrzymany przez krośnieńskich funkcjonariuszy. Do incydentu z jego udziałem doszło we wtorek 8 lutego na ul. Karpackiej w Zręcinie (woj. podkarpackie). Tuż po godzinie 14.00 w oczy policjantów wpadł osobowy volkswagen, który został zatrzymany do rutynowej kontroli. W trakcie przeprowadzanej kontroli, kierujący okazał dokument prawa jazdy, który wzbudził znaczne podejrzenie interweniujących mundurowych. Na blankiecie znajdowały się zdjęcie 18-latka oraz jego dane osobowe. Jak się okazało, dokument nie posiadał jednak żadnych hologramów, ukrytych obiektów graficznych, które są widoczne pod odpowiednim kątem oraz wyczuwalnych wytoczeń na powierzchni karty.Nastolatek wpadł w poważne tarapaty. Policjanci postanowili sprawdzić 18-latka w swoich rejestrach. W toku przeprowadzonych działań wyszło na jaw, że nastolatek nigdy nie posiadał uprawnień do kierowania pojazdami. W rozmowie z policjantami tłumaczył, że otrzymał dokument pocztą, a jakiś czas wcześniej zdał państwowy egzamin na prawo jazdy. Mundurowych nie przekonało jego tłumaczenie, dlatego kierujący został zatrzymany w związku z podejrzeniem popełnienia przestępstwa. 18-letni mieszkaniec gminy Dukla trafił do policyjnego aresztu, a jego samochód został odholowany. Młodemu mężczyźnie grozi sądowy zakaz kierowania pojazdami, a także kara grzywny, ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności od 3 miesięcy do 5 lat. Artykuły polecane przez redakcję Goniec.pl:Od 9 lutego kierowców obowiązują nowe instrukcje podczas kontroli drogowychPekin 2022. Polscy skoczkowie na treningu na dużej skoczni. Znamy wynikiSenator PiS o Polskim Ładzie, złe wiadomości Kaczyńskiego. "Koledzy się żalą"Jeżeli chcesz się podzielić informacjami z Twojego regionu, koniecznie napisz do nas na adres [email protected]Źródło: Policja Podkarpacka

ERIC HERCHAFT/REPORTERS
10.02.2022 13:18 Audi rezygnuje z dwóch znanych modeli. Niemiecka marka ma inne priorytety

To już przesądzone. Audi rezygnuje z produkcji dwóch znanych modeli, które przez lata obecności na motoryzacyjnym rynku, zaskarbiły sobie sympatie milionów zmotoryzowanych. Mowa o najmniejszych pojazdach w ofercie, czyli słynnej A1 oraz modelu Q2. Wiadomo, że ich produkcja zostanie zakończona bez wprowadzania następcy. Choć dyrektor Audi nie przekazał takowych informacji, wycofanie modeli A1 oraz Q2 wiąże się z niewielkimi zyskami, które generuje sprzedaż małych modeli. Jak informuje Duesmann, marka nie zamierza podejmować nerwowych ruchów. Koniec produkcji samochodów nastąpi dopiero wtedy, gdy zestarzeją się one w naturalny sposób. Informację dotyczącą zmian w strukturze produkcyjnej przekazał w rozmowie z niemiecką prasą Markus Duesmann, dyrektor generalny Audi. Podkreślił, że znaczący wpływ na taką decyzję mają zmiany charakteryzujące nową strategię grupy Volkswagena. Audi jako producent samochodów klasy premium ma się skupić na rozwijaniu gamy mocnych, prestiżowych, a co za tym idzie drogich pojazdów. Pokłosiem takiej decyzji jest ograniczenie produkcji tańszych konstrukcji, do których należy zarówno model A1, jaki Q2.

EN 01203390 2518
10.02.2022 12:40 Kierowcy będą musieli zdjąć nogę z gazu. Już wkrótce pojawi się 100 nowych fotoradarów

Liczba fotoradarów zapewne ulegnie zmianie, ponieważ planowane są nowe urządzenia oraz wymiana starych, nieefektywnych mierników. Aktualnie trwa proces wyboru wykonawcy, który będzie zobowiązany do wymiany 247 fotoradarów w ciągu następnych 52 tygodni od podpisania umowy. W pierwszym etapie zostanie wymienionych aż 100 urządzeń, a ich lokalizacja ulegnie zmianie. Według oficjalnych danych zebranych przez serwis Yanosik.pl, w ubiegłym roku funkcjonowało zaledwie 445 mierników. Warto podkreślić, że ich liczba zmienia się dynamicznie, a podjęte działania zarówno przez GITD oraz CANARD pozwalają sądzić, że w najbliższym czasie zaobserwujemy gwałtowną rozbudowę tej infrastruktury. W 2021 roku na terenie naszego kraju znajdowało się zaledwie 445 fotoradarów. Ta niezbyt okazała liczba nikogo nie rzuca na kolana, aczkolwiek sytuacja ma się znacznie zmienić w najbliższych miesiącach. To właśnie wtedy na polskich drogach będzie można zauważyć aż 100 nowych urządzeń. Wszystko po to, by poprawić bezpieczeństwo wszystkich zmotoryzowanych. Fotoradary to jedna z najskuteczniejszych broni w walce z nieodpowiedzialnymi piratami drogowymi. Z każdym kolejnym rokiem ich liczba na polskich drogach rośnie w zaskakująco wysokim tempie. Jak się okazuje, GITD nie osiada na laurach, przez co w najbliższym czasie na rodzimych trasach pojawi się aż 100 nowych urządzeń pomiarowych. Według informacji przekazanych przez Yanosik.pl największą liczbę nowych fotoradarów można odnotować w: Województwie Pomorskim (+14), Mazowieckim (+9), Wielkopolskim (+8), Podlaskim (+6), Śląskim (+4), Łódzkim (+4), Lubelskim (+4), Małopolskim (+4), Kujawsko-Pomorskim (+4), Dolnośląskim (+3), Podkarpackim (+3), Zachodniopomorskim (+3), Warmińsko-mazurskim (+3), Lubuskim (+1). Ich liczba nie zmieniła się jednak w Opolskim (10) oraz w Świętokrzyskim (15). Na lepsze zmieni się również jakość wykonanych zdjęć. Zarejestrowany obraz ma umożliwiać skuteczne rozpoznawanie numerów rejestracyjnych pojazdu.Nowe fotoradary będą miały możliwość rozróżniania typów pojazdów, np.: czy to auto osobowe, czy ciężarówka. W szeroko zakrojonych planach CANARD występuje również opcja podłączenia dodatkowych urządzeń do fotoradaru, które mają pomóc w odpowiednim monitorowaniu prędkości jazdy motocyklistów. GITD podkreśla, że stare fotoradary są już wysłużone i nie są tak efektywne, jak nowe urządzenia, które będą w stanie zrobić dokładne zdjęcia samochodu, niezależnie od warunków atmosferycznych. To właśnie dlatego występuje potrzeba ich sukcesywnej wymiany. Zgodnie z zapowiedziami, nowe mierniki mają być zdecydowanie skuteczniejsze od swoich poprzedników. Kontrola kilku pasów jednocześnie pozwoli na wyłapywanie większej ilości zmotoryzowanych, którzy łamią obowiązujące przepisy. Jedną z istotnych zmian jest ta dotycząca niewskazania osoby prowadzącej pojazd, która przekroczyła prędkość na drodze z limitem, co zostało zarejestrowane przez urządzenie pomiarowe. Aktualnie za to wykroczenie grozi nawet 30 tysięcy kary, gdy w analogicznym okresie 2021 roku było to zaledwie 500 zł. Warto zaznaczyć, że 1 stycznia bieżącego roku w życie wszedł nowy, rygorystyczny taryfikator mandatów. Drakońskie kary skutecznie ostudziły zapędy sporej ilości kierowców, aczkolwiek wciąż występują tacy, którzy w łamią przepisy w kuriozalnych okolicznościach. Co ciekawe w porównaniu z 2020 rokiem, w minionych 12 miesiącach na terenie Polski przybyło zaledwie 14 urządzeń pomiarowych. GITD informuje, że aktualna sytuacja jest zdecydowanie lepsza, a szeroko zakrojone plany maja realne szanse na pozytywną finalizację.

Policja.pl
10.02.2022 11:31 Policja wyjedzie na drogi w całym kraju. Będzie zdecydowanie łatwiej o surowy mandat

11 lutego to data, która powinna zapaść w pamięć wielu zmotoryzowanym. To właśnie wtedy policja przeprowadzi ogólnopolską akcję "niechronieni uczestnicy ruchu drogowego". Szczególną ostrożnością powinni wykazać się kierowcy, aczkolwiek mundurowi zwrócą uwagę również na inną grupę. Głównym zadaniem policji jest zapewnienie niezbędnego bezpieczeństwa wszystkim zmotoryzowanym. W tym celu organizowane jest wiele akcji kontrolno-prewencyjnych, które mają wyeliminować z dróg nieodpowiedzialne jednostki, a co najważniejsze zminimalizować ryzyko groźnych zdarzeń drogowych. Do ogólnopolskiej akcji "niechronieni uczestnicy ruchu drogowego" dojdzie już w piątek 11 lutego. To właśnie wtedy na rodzime trasy wyjadą tysiące funkcjonariuszy. Oznacza to wzmożone kontrole, a co za tym idzie swego rodzaju polowanie na nieodpowiedzialnych kierujących.Posypią się wysokie mandaty.Wyżej wspomniana akcja jest spowodowana w głównej mierze ostatnimi statystykami, dotyczącymi wypadków z udziałem pieszych. W praktyce zmotoryzowani powinni spodziewać się szeroko zakrojonych kontroli w okolicach przejść dla pieszych, a także dróg rowerowych. W tym celu, policja będzie korzystać z nowoczesnego sprzętu, który umożliwi im obserwacje wielu newralgicznych punktów. Warto jednak zaznaczyć, że funkcjonariusze nie będą przymykać oczu na inne, równie kuriozalne wykroczenia drogowe. Każdorazowe złamanie obowiązujących przepisów będzie równoznaczne z surowym mandatem. Szczególną uwagą powinni wykazać się również piesi oraz rowerzyści. Ich zachowanie również będzie monitorowane przez mundurowych. Służby będą sprawdzać, czy wywiązują się oni z obowiązku noszenia elementów odblaskowych po zmroku, a także będą kontrolować wyposażenie rowerów w obowiązkowe oświetlenie. Policjanci podkreślają, że każdy kierowca ma obowiązek ustąpić pierwszeństwa pieszemu, który wchodzi na przejście. Dodają również, że zbliżając się do przejazdu dla rowerów, powinniśmy być odpowiednio skupieni, by nie doprowadzić do groźnego incydentu z udziałem rowerzysty. Warto zaznaczyć, że za wyżej wspomniane wykroczenia po niedawnej zmianie przepisów grozi drakoński mandat do 1500 zł.Artykuły polecane przez redakcję Goniec.pl:Pekin 2022. Wpadka w trakcie ceremonii medalowej, jest nagranieNie żyje kolarz Jan Magiera. Sportowiec zginął tragicznie w wieku 83 latWielka kłótnia posła Zjednoczonej Prawicy z liderem AgroUnii na antenie Polsat NewsJeżeli chcesz się podzielić informacjami z Twojego regionu, koniecznie napisz do nas na adres [email protected]Źródło: Policja.pl

Pixabay
10.02.2022 10:52 Naprawa samochodu będzie znacznie droższa. Z każdym dniem ceny idą w górę

Wówczas efekt był zatrważający. Setki statków transportujących różnej maści towary nie dotarły do europejskich portów na czas, tym samym demolując plany wielu znaczących przedsiębiorców. Galopujące ceny dosłownie każdego artykułu, czy też usługi to smutny obraz dzisiejszych czasów. Jak się okazuje, kryzys dotknął również branżę mechaniczną. Nawet z pozoru prosta naprawa wiąże się ze znacznie wyższą ceną niż jeszcze kilka miesięcy temu. W przeciągu 5 ostatnich lat wizyty u mechanika podrożały niemal o 20 procent! Swoje trzy grosze dołożyła pandemia koronawirusa, która w wymierny sposób utrudniała zarówno produkcję, jak i dystrybucję części. Wpływ na obecną sytuację miała wiosenna blokada kanału Sueskiego, czyli jednego z najważniejszych kanałów transportowych pomiędzy Azją a Europą przez słynny kontenerowiec Ever Given. Jak się okazuje, niedobór części to wciąż bardzo poważny problem, który dotyka większości warsztatów na terenie naszego kraju. Z ankiety przeprowadzonej przez portal AutoFokus.pl wynika, że aż trzy czwarte ankietowanych zaobserwowało braki w asortymencie. Co ciekawe aż 70 procent osób podkreśla, że jest to palący problem, który znacząco utrudnia działalność w ich miejscach pracy. Rosnąca w zawrotnym tempie inflacja oraz słaba dostępność niezbędnych części w znaczący sposób wpływają na to, że ceny w warsztatach samochodowych dosłownie rosną jak na drożdżach. Rosnące ceny prądu, jak i gazu w destrukcyjny sposób wpływają na domowe budżety milionów Europejczyków. Niestety, ale aktualna sytuacja ma swoje przełożenie niemal na każdą branżę należącą do segmentu usług.

STOP PIRAT
10.02.2022 01:55 Wyprzedzał na czołówkę na oczach policjantów. Chwilę później otrzymał surowy mandat

Nowosądeccy mundurowi informują, że w dniach od 3 do 6 lutego przeprowadzili z wykorzystaniem nowej Cupry łącznie 64 kontrole, ujawniając 71 wykroczeń, w tym 45 dotyczących przekroczenia dopuszczalnej prędkości. Policjanci nałożyli na sprawców aż 67 mandatów, a wobec jednego skierowali wniosek do sądu o ukaranie. Zatrzymali również prawo jazdy kierowcy, który prowadził samochód w stanie nietrzeźwości, oraz 1 dowód rejestracyjny z uwagi na zły stan techniczny pojazdu. Kilka dni temu małopolska policja otrzymała trzy nowe radiowozy, które trafiły w ręce policjantów z elitarnej grupy Speed. Jeden z pojazdów marki Cupra został przekazany funkcjonariuszom z nowosądeckiej drogówki. Kilka dni wystarczyło, by pojazd stał się prawdziwym postrachem lokalnych piratów. Do incydentu doszło w miniony piątek 4 lutego na jednej z dróg w miejscowości Cieniawa (powiat nowosądecki). Piracki popis z bliskiej odległości obserwowali funkcjonariusze z grupy Speed, który bez chwili wahania wkroczyli do akcji. Po krótkim pościgu zatrzymali właściciela niemieckiej osobówki i ukarali go surowym mandatem. Jego wysokość wyniosła 2100 złotych. Warto podkreślić, że zgodnie z art. 24 ust. 1 Ustawy Prawo o ruchu drogowym, każdy zmotoryzowany jest zobligowany do upewnienia się, czy ma odpowiednią widoczność i dostateczne miejsce do wyprzedzania bez utrudnienia komukolwiek jazdy. W minionym tygodniu flotę nowosądeckiej policji zasilił nowy, nieoznakowany radiowóz marki Cupra Leon. Pojazd jest wyposażony w dwulitrowy silnik benzynowy o niebagatelnej mocy 310 KM. Potwierdza to poniższe nagranie przedstawiające popis pewnego nieodpowiedzialnego kierującego. Właściciel osobowego volkswagena golfa stworzył poważne zagrożenie w ruchu drogowym. Na szczęście został bardzo szybko sprowadzony na ziemię. Jest on wyposażony w wiele nowoczesnych systemów, a także w specjalny wideorejstrator z dwie kamerami. Koszt jego zakupu wyniósł 270 tysięcy złotych i został on nabyty w wyniku porozumienia Komendy Wojewódzkiej Policji w Krakowie z Urzędem Marszałkowskim Województwa Małopolskiego, który współfinansował zakup dwóch takich samych radiowozów dla małopolskich policjantów. Bezmyślni zmotoryzowani to poważna zmora publicznych dróg. Niestety, ale bardzo często prokurują wiele kuriozalnych incydentów, które mogą mieć fatalne konsekwencje. Idealnie pokazuje to poniższe nagranie, które zostało zarejestrowane przez nowosądeckich mundurowych. Pirat drogowy słono zapłacił za swoją bezmyślną jazdę. 67 wystawionych mandatów w zaledwie 3 dni. Te liczby robią piorunujące wrażenie i pokazują, że z nowy radiowóz idealnie spełnia swoje zadanie. Kierowca podjął niezwykle niebezpieczny manewr wyprzedzania. Jego nieprzemyślana decyzja zmusiła kierującego nadjeżdżającego z przeciwka do ostrego hamowania, które pozwoliło uniknąć zderzenia.

policjones
08.02.2022 14:48 Nowy taryfikator jest nieskuteczny? Yanosik ujawnił szczegółowe dane

Wraz z początkiem roku 2022 w życie wszedł nowy, a zarazem rygorystyczny taryfikator mandatów. Miał w skuteczny sposób ograniczyć liczbę piratów drogowych, a stawki potencjalnych mandatów miały zmniejszyć prędkości osiągane na publicznych trasach. Yanosik zebrał szczegółowe dane i ujawnił zaskakujące informacje. Nowy taryfikator jest z nami już od ponad miesiąca i każdego dnia można przeczytać, że kolejny pirat drogowy został ukarany w bardzo surowy sposób. Drakoński mandat, a także utrata prawa jazdy to bardzo częsty finał drogowego szaleństwa. Głównym celem nowego systemu karania kierowców jest przede wszystkim zapewnienie bezpieczeństwa na publicznych trasach. Nie od dziś wiadomo, że nadmierna prędkość to jedna z głównych przyczyn fatalnych incydentów drogowych. Analitycy pracujący dla popularnego serwisu Yanosik zebrali wszelkie dane i doszli do zaskakujących wniosków. Czy skuteczność nowego taryfikatora rzeczywiście jest aż tak wysoka? - Porównaliśmy średnie prędkości jazdy kierowców w styczniu 2021 roku ze styczniem 2022 roku i rozdzieliliśmy je na obszar zabudowany i niezabudowany. Okazuje się, że w ubiegłym roku kierowcy jeździli wolniej na polskich drogach, aniżeli w tym roku. Jednak są to niewielkie różnice, które wynoszą 1-2 km/h - przekazała Julia Langa, pracująca dla Yanosik. Średnia prędkość osiągana przez kierowców w terenie zabudowanym w styczniu ubiegłego roku wynosiła 41 km/h. W analogicznym okresie 2022 kierujący poruszali się średnio z prędkością 40 km/h. W przypadku terenu niezabudowanego sytuacja była zupełnie inna. W 2021 średnia prędkość wynosiła 76 km/h, z kolei w bieżącym roku wzrosła do 78 km/h. Jak można się domyślać, prędkość jazdy jest uzależniona od rodzaju drogi. Jest to pochodną faktu, że każdy rodzaj dróg ma nałożone zupełnie inne limity prędkości. Dla pojazdów osobowych są to: ● Autostrady - 140 km/h ● Drogi ekspresowe jednojezdniowe - 100 km/h ● Drogi ekspresowe dwujezdniowe - 120 km/h ● Drogi krajowe w terenie niezabudowanym - 90 km/h ● Droga dwujezdniowa poza obszarem zabudowanym – 100 km/h ● Drogi krajowe na obszarze zabudowanym - 50 km/h ● Strefa zamieszkania – 20 km/h Analitycy znów zebrali niezbędne dane i opublikowali interesujące wyniki. W styczniu 2021 roku użytkownicy autostrad poruszali się z prędkością 110 km/h, a w 2022 już 112 km/h. Wzrost odnotowano również na drogach ekspresowych, gdzie zmotoryzowani osiągali średnią prędkość odpowiednio 105 km/h w 2021 oraz 108 km/h w 2022. Jak można zauważyć, takie wartości wskazują, że kierujący zmieścili się w dozwolonych ramach.- Niewielkie przekroczenia prędkości są widoczne w średnich prędkościach jazdy na obszarze niezabudowanym i drogach krajowych na obszarze zabudowanym - podkreśla Julia Langa, Yanosik.Dane zebrane z serwisu Yanosik sugerują, że kierowcy w obawie przed wysokim mandatem ściągnęli nogi z gazu. - Zebraliśmy dane udziału przekroczeń prędkości na obszarze zabudowanym i niezabudowanym z całego stycznia w 2021 roku oraz w tym roku. Widoczna jest znaczna poprawa w zachowaniu kierowców, którzy w tym roku zachowują prawidłową prędkość jazdy na obszarze zabudowanym o 3% bardziej niż w ubiegłym roku. Z kolei na obszarze niezabudowanym z odpowiednią prędkością jeździ o 1,1% więcej kierowców, niż w ubiegłym roku - komentuje Julia Langa, Yanosik Co ciekawe, największy procent przekroczeń prędkości zawiera się w przedziale do 10 km/h. W bieżącym roku na takowe przekroczenie prędkości decyduje się o 1,2% więcej zmotoryzowanych niż przed rokiem. Prędkość w pięciu największych miastach może zaskoczyć niejednego. Kierowcy nie przekraczają 35 km/h. Twórcy aplikacji Yanosik nie mogli nie przeanalizować wyników dotyczących jazdy w mieście. Co ciekawe, w żadnym z pięciu największych miast w kraju kierowcy nie przekraczają wyżej wspomnianej granicy. Jak wskazują pracownicy Yanosika, na taki stan rzeczy wpływ ma w głównej mierze wpływ infrastruktura miejska, liczba świateł oraz przejść dla pieszych, a co najważniejsze, natężenie ruchu. Jak się okazuje, nowy taryfikator w pewnym stopniu spełnia swoją rolę, skutecznie studząc zapędy nieodpowiedzialnych kierujących. Większość z nich stosuje się do obwiązujących przepisów, chcąc uniknąć srogiej kary, a w dobitny sposób potwierdzają to oficjalne dane zebrane przez serwis Yanosik.pl.Artykuły polecane przez redakcję Goniec.pl:Ceny paliw drastycznie poszybują w górę? Eksperci nie mają najmniejszych wątpliwościPorażający incydent przed salonem Ferrari. Supra z łatwością wylądowała na dachuInternauci śmieją się z funkcjonariuszy z Jarosławia. Do zdjęć pozowali z „pożyczonym” radiowozemJeżeli chcesz się podzielić informacjami z Twojego regionu, koniecznie napisz do nas na adres [email protected]Źródło: Yanosik.pl

Pixabay
08.02.2022 13:34 Ta kontrolka może oznaczać poważne kłopoty. Potencjalny koszt naprawy jest naprawdę okazały

Nie od dziś wiadomo, że kontrolka akumulatora pojawiająca się na desce rozdzielczej to powód do poważnych zmartwień. Wielu kierowców nie wie w jaki sposób zareagować na jej widok. Najczęściej występujący problem będzie dotyczył ładowania samochodu i w sporej ilości przypadków będzie on związany z alternatorem. Ale możliwości potencjalnych awarii jest zdecydowanie więcej. Akumulator to integralna część każdego samochodu. Dostarcza prąd, który jest niezbędny, by w ogóle można było uruchomić pojazd, gdy silnik nie pracuje. Podobnie w trakcie jazdy, gdy prąd z akumulatora potrzebny jest między innymi do sterowania silnikiem, regulowania klimatyzacji czy choćby do odpalenia radia. Rola energii elektrycznej w funkcjonowaniu samochodów stale się zwiększa. I właśnie dlatego w dzisiejszych czasach potrzeba dobrego akumulatora jest jeszcze bardziej uwidoczniona.Akumulator jest ładowany poprzez alternator, gdy silnik spalinowy pracuje. W ten sposób trwale produkowany prąd jest dostępny w odpowiedniej ilości, by móc zasilić wszystkie systemy, które go potrzebują. Zwykle właśnie ładowanie jest problemem, gdy na desce rozdzielczej pojawi się świecący na czerwono znaczek akumulatora.Kontynuowanie jazdy bez aktywnego ładowania baterii przez alternator będzie skutkował nie tylko jej rozładowaniem, ale także problemami z wieloma systemami w samochodzie.Jaka będzie reakcja samochodu, tuż po jego uruchomieniu. Co ważne najczęściej auto nie zatrzyma się od razu po zasygnalizowaniu problemu z ładowaniem akumulatora. Po pierwsze wynika to z tego, że w urządzeniu znajduje się jakiś zapas energii, który wystarcza na zasilenie systemów, głównie na podtrzymanie pracy pompy paliwa, wtryskiwaczy, układu zapłonowego, które są niezbędne do jazdy. Jak długo można jechać bez ładowania?To zależy od tego, czy akumulator jest sprawny, jak wiele systemów jest włączonych oraz od jak długiego czasu alternator nie pracuje prawidłowo.Warto wiedzieć, co zrobić, gdy zapali się kontrolka akumulatora. Najczęściej auto nie zatrzyma się od razu, ale pojawienie się komunikatu wywoła reakcję łańcuchową. Można spodziewać się kolejnych kontrolek zapalających się tuż po sobie. Najczęściej pojawią się oznaczenia systemów ABS/ESP, poduszek powietrznych, wspomagania kierownicy i awarii silnika.Będzie to oznaczało, że napięcie w instalacji spadło poniżej określonego progu. Dużym problemem może być kierownica, która bez wspomagania utrudni proste manewrowanie układem jezdnym.Co zrobić, gdy zobaczysz kontrolkę akumulatora na desce rozdzielczej?Po pierwsze i najważniejsze nie panikuj. Myśląc spokojnie, masz większe szanse na opanowanie sytuacji. Następnie poszukaj odpowiedniego miejsca, w którym będzie w stanie w bezpieczny sposób zatrzymać swoje auto. Kolejnym krokiem będzie zgaszenie, a następnie uruchomienie silnika. Jeśli to Ci się uda, a kontrolka zgaśnie, być może problem był tylko chwilowy. Jeśli nie zgaśnie, nie próbuj ruszać! Sprawdzaj temperaturę silnika. Jeśli awaria dotyczy tego samego pasa, który napędza alternator i pompę wody, możesz doprowadzić do zatarcia silnika, dlatego jeśli temperatura wzrośnie, szybko wyłącz silnik. Sprawdź pasek napędu. Jeśli się urwał, nigdzie się nie ruszaj. Jeśli jest cały, możesz znaleźć wygodniejsze miejsce, gdzie poczekasz na pomoc. Jeśli musisz kontynuować jazdę, wyłącz wszystkie odbiorniki elektryczne, które nie są potrzebne w samochodzie, i skieruj się do najbliższego warsztatu. Być może problem leży w luźnym pasku lub klemie akumulatora. Zobacz, czy połączenie alternatora z urządzeniem zasilającym jest na swoim miejscu. Istnieje możliwość, że awaria zostanie szybko usunięta.Najczęstsze przyczyny awarii ładowania. Jedną z głównych przyczyn może być uszkodzenie regulatora i płyta diodowej. Niepoprawne podłączenie przewodów akumulatora sprawia, że napięcie nie jest stałe, zmienia się i w efekcie może doprowadzić do przepalenia diod prostownika i zniszczenia regulatora. W niektórych przypadkach może dojść do spalenia samego regulatora. Wówczas prawdopodobną przyczyną usterki może być zalanie. Woda, olej lub inny płyn eksploatacyjny, który wyciekał z przewodów pod maską, dostał się w nieodpowiednie miejsce i wywołał spięcie. Inną realną usterką może być awaria uzwojonego stojana. W tym miejscu warto podkreślić, że stojan to specjalny element alternatora, w którym wytwarzany jest prąd. Często przy zbyt dużym obciążeniu może dojść do przegrzania. Ostatnią możliwą opcją jest zerwanie paska od alternatora. Przerwany pasek napędzający, który odpowiada za działanie alternatora, sprawia, że prąd nie płynie do akumulatora i w efekcie nie ma ładowania. Jeśli problem leży w samym pasku, to wystarczy jego wymiana. Jednak czasami problemem jest uszkodzenie mechaniczne któregoś z elementów układu, na przykład na wale korbowym. W takiej sytuacji konieczna będzie wymiana alternatora czy innych podzespołów. Koszt wykonania tej usługi waha się w granicach od 10 do nawet 700 złotych. Należy pamiętać, że na ostateczną cenę usługi wpływa wiele czynników m.in.: marka i model auta, poziom skomplikowania czynności i lokalizacja podzespołów wymagających wymiany lub naprawy. W tym miejscu apelujemy do wszystkich zmotoryzowanych o to, abyście dbali o akumulator i nie lekceważyli zapalającej się kontrolki. Kontrolka informuje nas o tym, że skończyło się ładowanie. Nie zawsze będzie to awaria samego urządzenia zasilającego czy jego rozładowanie. Bardzo często przyczyna będzie zupełnie inna. Warto wtedy wiedzieć jak się zachować i jak w przyszłości zminimalizować ryzyko występującej awarii. Artykuły polecane przez redakcję Goniec.pl:Oliwia Bieniuk opublikowała gorące nagranie w bikini. Fani nie mogli oderwać wzrokuRafał Brzozowski zaliczył wpadkę w "The Voice Senior". Prezenter musiał się tłumaczyćMałgorzata Rozenek i Radosław Majdan zostali wujecznymi dziadkami. Radosne wieści obiegły mediaJeżeli chcesz się podzielić informacjami z Twojego regionu, koniecznie napisz do nas na adres [email protected]

Straż Graniczna / Twitter
08.02.2022 12:32 Uciekał przed służbami i zdemolował krzyż. Gdy mundurowi zajrzeli do wnętrza auta, zaniemówili

Do niezwykle niebezpiecznej, a zarazem nietypowej sytuacji doszło na terytorium województwa podlaskiego. Pewien kierowca osobowej skody zdecydował się na ucieczkę przed policyjnym pościgiem. W jego trakcie zdemolował przydrożny krzyż. Jak się okazało, miał sporo na swoim sumieniu. Od kilku miesięcy sytuacja na granicy polsko-białoruskiej jest niezwykle napięta. Każdego dnia straż graniczna odnotowuje próby nielegalnego przedostania się na terytorium naszego kraju. W poniedziałek funkcjonariusze Straży Granicznej poinformowali o kolejnym zatrzymaniu 3 migrantów. Zostali oni zatrzymani po 30-kilometrowym pościgu. Kierowca osobowej skody zakończył swój rajd, uderzając w przydrożny krzyż.Do zdarzenia doszło 7 stycznia około godziny 14.30 w miejscowości Milejczyce. Patrol Straży Granicznej chciał zatrzymać do kontroli samochód osobowy, jednak kierujący pojazdem zignorował funkcjonariuszy i zdecydował się na ucieczkę. Mundurowi byli zaskoczeni, gdy zajrzeli do wnętrza pojazdu. Nieodpowiedzialny zmotoryzowany uciekał przez około 30 kilometrów. Ostatecznie samochód wpadł w poślizg, po czym zakończył swoją jazdę uderzając w przydrożny krzyż. Na szczęście w wyniku tego incydentu nikomu nic poważnego się nie stało. Jak się okazało, za kierownicą skody zasiadał obywatel Mołdawii, który przewoził 3 obywateli Jemenu. - Trwają poszukiwania jeszcze dwóch cudzoziemców ze względu na to, że się rozbiegli. Mołdawianin przyjechał samochodem wypożyczonym, na warszawskich rejestracjach - przekazała w rozmowie z PAP, rzeczniczka Straży Granicznej por. Anna Michalska. Jak informuje straż graniczna, w samym 2022 roku zatrzymano już 29 nielegalnych przemytników, którzy oferują swoją pomoc w przekroczeniu granicy z Białorusi do Polski.Wczoraj #funkcjonariuszeSG zatrzymali ob. Mołdawii,który przewoził nielegalnych imigrantów-ob.Jemenu.Mężczyzna podczas próby ucieczki uderzył w przydrożny krzyż.Nikt nie odniósł obrażeń.W tym roku zatrzymano 29 pomocników w organizowaniu nielegalnego przekroczenia granicy z🇧🇾do🇵🇱 pic.twitter.com/CfIseCYR2E— Straż Graniczna (@Straz_Graniczna) February 8, 2022 Artykuły polecane przez redakcję Goniec.pl:Oliwia Bieniuk opublikowała gorące nagranie w bikini. Fani nie mogli oderwać wzrokuRafał Brzozowski zaliczył wpadkę w "The Voice Senior". Prezenter musiał się tłumaczyćMałgorzata Rozenek i Radosław Majdan zostali wujecznymi dziadkami. Radosne wieści obiegły mediaJeżeli chcesz się podzielić informacjami z Twojego regionu, koniecznie napisz do nas na adres [email protected]Źródło: Straż Graniczna

Policja.gov.pl
08.02.2022 11:59 Mknął jak szalony bo się zagapił. Jego tłumaczenie zostało nagrodzone surowym mandatem

Świadkami niestandardowej kontroli drogowej byli funkcjonariusze drogówki z Białej Podlaskiej. Pewien kierowca popisał się skrajną nieodpowiedzialnością, przekraczając dozwoloną prędkość o ponad 81 km/h. Jego kuriozalne tłumaczenie nie przekonało policjantów i otrzymał pokaźny mandat karny. Aż 2500 złotych kosztowała pewnego 52-letniego kierowcę szaleńcza jazda obwodnicą Międzyrzecza Podlaskiego. Mężczyzna przekroczył dozwoloną prędkość o 81 km/h. Incydent miał miejsce w niedzielę 6 lutego około godziny 19.00. To właśnie wtedy mundurowi z bielskiej policji zauważyli kierowcę samochodu osobowego marki Ford Edge, który znacznie przekroczył dozwoloną prędkość. Szaleńczy popis kierującego został uwieczniony za pomocą wideorejestratora. Urządzenie pomiarowe wykazało aż 141 km/h w miejscu, gdzie obowiązywało ograniczenie prędkości do 60 km/h. Policjanci bez wahania wkroczyli do akcji i zatrzymali nieodpowiedzialnego pirata drogowego. Jak się okazało, za kierownicą osobówki zasiadał 52-letni obywatel Białorusi. W rozmowie z funkcjonariuszami przekazał, że spieszy się na przejście graniczne. Jego dalsze tłumaczenie kompletnie zaskoczyło interweniujących policjantów. Mężczyzna przyznał, że się zagapił i dlatego znacząco przekroczył dozwoloną prędkość. Był przekonany, iż jedzie z dozwoloną prędkością, gdyż prędkościomierz jego auta wskazuje ją w milach. Policjantów nie przekonała linia obrony pirata drogowego. Nałożyli na niego surowy mandat w wysokości 2500 złotych. Policjanci apelują do wszystkich kierowców o zachowanie szczególnej ostrożności w czasie jazdy, a także bezwzględne stosowanie się do obowiązujących przepisów. Kierowcy, którzy lekceważą zasady poruszania się po drogach publicznych, muszą liczyć się z surowymi konsekwencjami. Chodzi w głównej mierze o zwiększonej wysokości kar, które obowiązują od 1 stycznia bieżącego roku. Artykuły polecane przez redakcję Goniec.pl:Oliwia Bieniuk opublikowała gorące nagranie w bikini. Fani nie mogli oderwać wzrokuRafał Brzozowski zaliczył wpadkę w "The Voice Senior". Prezenter musiał się tłumaczyćMałgorzata Rozenek i Radosław Majdan zostali wujecznymi dziadkami. Radosne wieści obiegły mediaJeżeli chcesz się podzielić informacjami z Twojego regionu, koniecznie napisz do nas na adres [email protected]Źródło: Policja Biała Podlaska

STOP CHAM
08.02.2022 11:29 Dramatyczne potrącenie w Łodzi. Kobieta wbiegła pod rozpędzoną osobówkę

Zachowania niektórych uczestników ruchu drogowego są kompletnie niezrozumiałe. Idealnym przykładem może być zachowanie pewnej kobiety, którą chcąc zaoszczędzić kilka minut, wbiegła na ruchliwą drogę. Jedna zła decyzja mogła ją kosztować najwyższą cenę. Na nagraniu, które zostało zarejestrowane przez jednego z kierowców bardzo dokładnie widać moment tego wypadku. W pewnym momencie na jezdni pojawiła się kobieta. Jak można przypuszczać, chciała zdążyć na tramwaj, który chwilę wcześniej podjechał na przystanek. W tym przypadku o dramacie przesądził brak skupienia, a także kompletna nieodpowiedzialność pieszej. Chęć skorzystania z tego konkretnego tramwaju przysłoniła jej racjonalny ogląd sytuacji. Mamy nadzieje, że wyciągnie ona lekcję z tego zdarzenia i następnym razem dokładnie się zastanowi, zanim wejdzie wprost pod koła osobówki. Kierujący niemiecką osobówką zdołał jeszcze odbić w lewo, przez co doszło do lekkiego uderzenia bocznymi drzwiami. W zasadzie to kobieta weszła w osobówkę, niż została przez nią potrącona. Siła uderzenia wytrąciła ją z równowagi, przez co wylądowała na jezdni. Miała sporą dozę szczęścia. Nie trzeba przekonywać, że uderzenie czołowo miałoby zdecydowanie poważniejsze konsekwencje. Incydent, do którego doszło na ulicy Pabianickiej w Łodzi, w dobitny sposób odzwierciedla fakt, że pośpiech to najgorszy z możliwych doradców. W tym przypadku wina stoi tylko i wyłącznie po jednej ze stron. Kierowca volkswagena nie był w stanie zauważyć kobiety (pole widzenia zostało skutecznie ograniczone przez autora nagrania, który zdążył wyhamować). Piesza wtargnęła na jezdnie, nie zwracając uwagi na innych uczestników ruchu drogowego. Nawet głośny klakson nie przekonał jej do zwrócenia uwagi, na to, co dzieje się dookoła niej. Chwilę później potrącił ją inny zmotoryzowany. Zaryzykowała swoje życie, byle tylko wsiąść do środka. Jak się okazało, jej wybór miał fatalne konsekwencje.

Sam Tinson / Rex Features
08.02.2022 10:35 Ferrari nagrodziło swoich pracowników. Bajeczne premie za świetne wyniki

Rok 2021 był dla Ferrari niezwykle udany. Włoska marka odnotowała wyraźny skok sprzedażowy, który przyczynił się do ustanowienia nowego rekordu w liczbie sprzedanych egzemplarzy. Pomimo widocznego sukcesu, szefostwo nie zapomniało o swoich pracownikach, którzy otrzymali pokaźne premie. Pandemia koronawirusa w skuteczny sposób sparaliżowała wiele aspektów codziennego życia, skutecznie przeszkadzając wielu znanym firmom. Również kryzys półprzewodnikowy nie oszczędził dużych koncernów. Jak się okazuje, tak niekorzystne warunki nie wpłynęły na funkcjonowanie Ferrari. Co ciekawe, włoska marka ma za sobą wyjątkowy rok. 11 155 to liczba, która przejdzie do historii marki z Maranello. To właśnie tyle egzemplarzy Ferrari znalazło nowych właścicieli. Rekordowy wynik był aż o 22 procent lepszy niż ten osiągnięty w roku 2020, a także o 10 procent okazalszy w porównaniu z rokiem 2019. W opinii analityków kolejne miesiące zapowiadają się dla Włochów jeszcze lepiej. Rok 2022 będzie stał pod znakiem dwóch bardzo głośnych premier. Warto podkreślić, że to właśnie w aktualnym roku na publiczne drogi wyjedzie pierwszy SUV w historii marki, model Purosangue. Wysokość premii zaskoczyła samych zainteresowanych. Jak informuje agencja Reuters, to właśnie pozytywne wyniki sprzedaży przyczyniły się do sporych gratyfikacji wszystkich dla pracowników firmy. Wypłacone kwoty mają wynosić aż 12 tysięcy euro. Co ciekawe, włoska marka nie jest odosobnionym przypadkiem. Pod koniec ubiegłego roku Mercedes nagrodził 11 tys. osób nagrodami finansowymi w wysokości do 6 tys. euro. No cóż... Ciężka praca się opłaca. Artykuły polecane przez redakcję Goniec.pl:Oliwia Bieniuk opublikowała gorące nagranie w bikini. Fani nie mogli oderwać wzrokuRafał Brzozowski zaliczył wpadkę w "The Voice Senior". Prezenter musiał się tłumaczyćMałgorzata Rozenek i Radosław Majdan zostali wujecznymi dziadkami. Radosne wieści obiegły mediaJeżeli chcesz się podzielić informacjami z Twojego regionu, koniecznie napisz do nas na adres [email protected]Źródło: Reuters/ Motor1.com

TOMASZ RADZIK/East News
08.02.2022 10:11 Surowa kara za kilka dni spóźnienia. Policjant może wręczyć okazały mandat

Jak się okazuje, może to być dopiero początek problemów, a co za tym idzie wydatków pechowego kierowcy. Zgodnie z obowiązującymi przepisami każdy pojazd, który nie ma przeglądu, nie może być dopuszczony do ruchu. W praktyce oznacza to transport za pomocą lawety. Podobnie sytuacja ma się w przypadku braku obowiązkowego badania technicznego. Jeszcze przed 1 stycznia 2022 roku takowe przewinienie wiązało się niską karą, nierzadko wynoszącą jedynie 20 zł mandatu. Stare czasy przeszły jednak do historii, a rzeczywistość panująca w bieżącym roku jest zupełnie inna. Taki stan rzeczy ma swoje odzwierciedlenie w obowiązującym prawie. Zgodnie z art. 94 par. 2 Kodeksu wykroczeń, "kierowanie pojazdem mechanicznym pomimo braku dopuszczenia pojazdu do ruchu na drodze publicznej, w strefie zamieszkania lub strefie ruchu" jest wykroczeniem. Informacje dotyczące obowiązku każdego kierowcy można znaleźć bezpośrednio w rt. 71 ustawy Prawo o ruchu drogowym. Punkt 4 dokładnie stwierdza, że warunkiem rejestracji pojazdu, a co za tym idzie, dopuszczenia do ruchu jest przede wszystkim okazanie dokumentu potwierdzającego wykonanie oraz termin ważności badania technicznego. Twój samochód nie został dopuszczony do ruchu? Musisz liczyć się z karą wynoszącą nawet 5 tysięcy złotych. Dziś minimalna kara to 1500 zł. Jak można przeliczyć, jest to aż 75-krotny wzrost. W chwili, gdy właściciela nie stać na takie rozwiązanie, jego samochód trafi na parking depozytowy, co może być dewastujące dla domowego budżetu. Warto zaznaczyć, że jedna doba postoju kosztuje aż 567 złotych! Z łatwością można sobie wyobrazić sytuację, w której kierowca nie wywiązał się z tego obowiązku i spóźnił się z badaniem jedynie o 1 dzień. W chwili, gdy natrafi na policjanta, może mieć poważne kłopoty i przy splocie niekorzystnych zdarzeń może stracić nawet 5 tysięcy złotych. Wielu zmotoryzowanych żywo zastanawia się, czy obowiązujące przepisy nie są zbyt surowe. Wysokie kary mogące wynosić od 1500 do nawet 5000 złotych za brak obowiązkowego przeglądu mogą skutecznie uszczuplić portfele wielu osób. Niemniej jednak nic tak nie przemawia do rozumu nieodpowiedzialnych zmotoryzowanych, jak możliwość otrzymania drakońskiego mandatu. Wielu kierowców może mieć poważne wątpliwości, czy aby na pewno odnosi się to bezpośrednio do przeglądu technicznego. W ostatnim czasie polskie media są zdominowane przez informacje o wysokości kar zawartych w nowym taryfikatorze mandatów. Jak się okazuje, nie trzeba być piratem drogowym, by zostać surowo ukaranym. W przypadku pewnego obowiązku nawet spóźnienie może skutkować drakońską karą. Co ciekawe na konto kierującego wpłynie zaledwie 1 punkt karny, aczkolwiek może zostać on ukarany drakońskim mandatem. W tym przypadku może on wynosić od 1500 do nawet 5000 zł! Jak informuje portal Moto.pl, Do tej pory kierowca auta bez ważnego badania technicznego otrzymywał od 20 do 500 zł. W praktyce oznacza to, że widełki w dolnej części wzrosły 75-krotnie, a górnej nawet 10-krotnie! Nie jest żadną tajemnicą, że wraz z nastaniem 2022 roku potencjalne kary dla zmotoryzowanych poszybowały w górę. Wszystko, po to, by wyeliminować z publicznych dróg nieodpowiedzialnych kierujących, którzy w znaczący łamią obowiązujące prawo.

Chukrut Budrul/SOPA Images/Shutterstock
07.02.2022 15:07 Tesla ma poważne problemy. Firma ogłasza gigantyczną akcję naprawczą

Ostatnie miesiące nie są zbyt udane dla amerykańskiej Tesli. Jak się okazuje firma z Kalifornii, ma bardzo poważne problemy związane ze swoimi pojazdami. Aktualnie największy problem stanowią wadliwe pasy bezpieczeństwa. Właściciele samochód słynnej marki muszą się liczyć z gigantyczną akcją naprawczą. Czarna passa Elona Muska, trwa w najlepsze, a w zasadzie w najgorsze. Po grudniowych problemach z bagażnikami i kamerami wstecznymi, a także styczniowych niedogodnościach z niehamowaniem na czerwonym świetle, przyszedł czas na aspekt wadliwych pasów bezpieczeństwa. Amerykańska firma przekazała, że ponad 800 tysięcy samochodów musi odwiedzić serwisy w celu naprawy oprogramowania towarzyszącego pasom bezpieczeństwa. Według oficjalnych danych przekazanych przez Tesle, same pasy działają bez jakiegokolwiek zarzutu, aczkolwiek występuje pewien problem z pewną opcją, która jest wymagana przez obowiązujące przepisy. Chodzi w głównej mierze o nowsze serie Modelów S i X, a prawdopodobnie także Modelu 3 i Modelu Y. Jak informuje portal Geekweek, w niektóre egzemplarze nie wydają odpowiedniego dźwięku informującego o niezapiętych pasach podczas startu samochodu. W świetle nowych przepisów jest to obowiązkowy element zgodny z najnowszymi standardami bezpieczeństwa. Co ciekawe, pojazdy wydają charakterystyczny odgłos, aczkolwiek łatwo można go przerwać. np. otwierając drzwi i ta nie zostaje później wznowiona. W związku z tym aż 817 143 samochodów musi skierować się do serwisów. Niepokojący problem został zdiagnozowany przez Automobile Testing & Research Institute w Korei Południowej, który niezwłocznie poinformował o nim inżynierów Tesli.Artykuły polecane przez redakcję Goniec.pl:Donald Tusk niekwestionowanym liderem opozycji. Może pogrążyć rząd MorawieckiegoPekin 2022. Przemysław Babiarz "zażartował", że medal Kubackiego ma związek z transmisją w TVPMedia podały przykre wieści o Katarzynie Cichopek. Co z pracą w "Pytanie na śniadanie"?Jeżeli chcesz się podzielić informacjami z Twojego regionu, koniecznie napisz do nas na adres [email protected]Źródło: Geekweek.interia.pl

Youtube
07.02.2022 13:49 Porażający incydent przed salonem Ferrari. Supra z łatwością wylądowała na dachu

Toyota Supra to samochód, który zdecydowana większość fanów motoryzacji chciałaby mieć w swoim garażu. Pewien kierowca zapomniał o osiągach tego niezwykłego auta i zapłacił za to wysoką cenę. Nowy egzemplarz został rozbity tuż przed salonem Ferrari w Katowicach. Nie jest żadną tajemnicą, że brak odpowiedniego skupienia oraz rozwagi, może prowadzić do niezwykle groźnych incydentów. W dobitny sposób przekonał się o tym kierowca sportowej Supry, który wylądował na dachu swoim super samochodem. Do zdarzenia doszło na początku bieżącego miesiąca na ulicy Bocheńskiego w Katowicach. Na nagraniu z kamery monitoringu widać, jak japoński samochód wjeżdża na parking pod salonem Ferrari, po czym uderza lewym przednim kołem o krawężnik. Impet uderzenia był tak duży, że Supra dosłownie wzbiła się w powietrze, po czym wylądowała na dachu. Bardzo prawdopodobne, że bezpośrednią przyczyną tego zdarzenia była nadmierna prędkość, a co za tym idzie jej niedostosowanie do warunków panujących na drodze. Według informacji przekazanych przez portal Motocaina.pl, świadkowie tego incydentu zauważyli, że w chwili zdarzenia na ulicy znajdowała się plama oleju. Oznaczałoby to, że jednak nie błąd kierującego był główną przyczyną wypadku. Na szczęście pomimo faktu, że całe zdarzenie wyglądało niezwykle groźnie, kierowcy nic poważnego się nie stało. Nie jest tajemnicą, że Toyota Supra to samochód dla osób lubiących ostrą jazdę, a zapanowanie nad sportowym coupe prosto z Japonii to niezwykle ciężkie zadanie. Jej 6-cylindrowy silnik benzynowy o pojemności 3-litrów generuje niebagatelną moc 340 KM i 500 Nm. Jest ona przekazywana na tylną oś za pośrednictwem 8-biegowej automatycznej skrzyni. Właściciel pojazdu jest w stanie osiągnąć pierwszą setkę w zaledwie 4,3 sekundy. Ceny tego modelu startują w polskich salonach od 324 900 zł.Artykuły polecane przez redakcję Goniec.pl:Donald Tusk niekwestionowanym liderem opozycji. Może pogrążyć rząd MorawieckiegoPekin 2022. Przemysław Babiarz "zażartował", że medal Kubackiego ma związek z transmisją w TVPMedia podały przykre wieści o Katarzynie Cichopek. Co z pracą w "Pytanie na śniadanie"?Jeżeli chcesz się podzielić informacjami z Twojego regionu, koniecznie napisz do nas na adres [email protected]Źródło: Youtube / Motocaina.pl

KWP Łódź
07.02.2022 13:05 Jeździł po chodniku i słono za to zapłacił. Policjanci nie mieli żadnej litości

Do niezwykle nietypowego zdarzenia doszło jakiś czas temu na terenie Łodzi. Tamtejsi policjanci ukarali bezmyślnego kierowcę, który dwukrotnie w ciągu pół godziny poruszał się po chodniku. Jego wykroczenia zostały zarejestrowane przez świadka. Nieodpowiedzialny zmotoryzowany został ukarany dwoma niezwykle surowymi mandatami. Pod koniec ubiegłego miesiąca, a dokładnie 24 stycznia na skrzynkę mailową Wydziału Wykroczeń i Przestępstw w Ruchu Drogowym w Łodzi wpłynęło zawiadomienie od jednego z mieszkańców, które dotyczyło niestandardowego zdarzenia. Incydent został zarejestrowany 4 stycznia 2022 roku na ulicy Pabianickiej, kolejno o godzinie 11:15 oraz 11:45. Jak się okazało, za kierownicą dostawczego nissana poruszał się po chodniku, stwarzając realne zagrożenie dla innych uczestników ruchu drogowego. Autor nagrania podkreślał w swoim zgłoszeniu, jak ważne jest bezpieczeństwo pieszych, oraz jak nieodpowiedzialnie zachował się bezmyślny pirat drogowy. Mundurowy zajmujący się sprawą bardzo szybko ustalił właściciela pojazdu, któremu podczas przesłuchania pokazał materiał wideo. 42-latek w rozmowie z funkcjonariuszem stwierdził, że do serwisu, gdzie chciał dojechać, nie było innej drogi i jedynie chodnik pozwalał dotrzeć do miejsca docelowego. Co ciekawe, mężczyzna nie widział nic złego w swoim postępowaniu. Co gorsze stwierdził, że jego zachowanie nie naraziło nikogo, ponieważ żaden pieszy nie poruszał się chodnikiem. Chwilę później słono zapłacił za swoją nieodpowiedzialną postawę.Za popełnione wykroczenia 42-latek ukarany został mandatami karnymi w łącznej kwocie 3000 złotych.- Warto podkreślić, że ustawa Prawo o Ruchu Drogowym w art. 26 ust.3 pkt 3 jasno określa, że kierującemu pojazdem zabrania się jazdy wzdłuż po chodniku lub przejściu dla pieszych. Za stworzenie zagrożenia dla pieszych w takiej sytuacji kierujący pojazdem podlega karze grzywny nie niższej niż 1500 zł. Natomiast gdy sprawa trafi na wokandę sądową, sąd może ukarać kierującego grzywną w wysokości do 30000 zł a w skrajnych przypadkach nawet zatrzymać prawo jazdy. - przekazała mł. asp. Jadwiga Czyż z łódzkiej policji. Artykuły polecane przez redakcję Goniec.pl:Donald Tusk niekwestionowanym liderem opozycji. Może pogrążyć rząd MorawieckiegoPekin 2022. Przemysław Babiarz "zażartował", że medal Kubackiego ma związek z transmisją w TVPMedia podały przykre wieści o Katarzynie Cichopek. Co z pracą w "Pytanie na śniadanie"?Jeżeli chcesz się podzielić informacjami z Twojego regionu, koniecznie napisz do nas na adres [email protected]Źródło: Policja Łódzka

Viral Hog
07.02.2022 12:10 Wyszedł z auta i popełnił straszny błąd. Chwilę później mógł zginąć po kołami

Kluczem do sukcesu w czasie postoju jest przede wszystkim nieruchomienie samochodu. Jak się okazuje, nie wszyscy zmotoryzowani zdają sobie z tego sprawę, przez co dochodzi do wielu zaskakujących zdarzeń. Na szczęście na miejscu znajdował się świadek zdarzenia, który bez chwili zawahania postanowił wkroczyć do akcji. Podbiegł do kabiny, po czym zaciągnął hamulec ręczny, tym samym zapobiegając groźnej kolizji. Z tyłu stało zaparkowane audi, a jego pojazd znajdował się na pochyłości i w każdej chwili mógł stoczyć się w dół. Jego właściciel zapomniał pozostawić auto na biegu bądź zaciągnąć hamulec ręczny. Chwilę później auto zaczęło zjeżdżać w dół. Kierowca instynktownie podbiegł do samochodu i próbował zapobiec najgorszemu. O tym, że chwila nieuwagi może doprowadzić do wielu kuriozalnych zdarzeń, wiadomo nie od dziś. Jeden, nawet najmniejszy błąd może mieć fatalne konsekwencje. W dobitny sposób przekonał się o tym pewien kierowca, który mógł zginąć pod kołami swojego samochodu. Taki stan rzeczy odzwierciedla poniższa sytuacja, która miała miejsce na terenie jednej z brytyjskich miejscowości. Osobowy seat w niekontrolowany sposób zaczął staczać się w dół. Wszystko przez jeden, aczkolwiek istotny szczegół.Nie był to jednak koniec problemów właściciela hiszpańskiej osobówki. Istnieją trzy główne metody. Pierwsza z nich to pozostawienie samochodu na biegu pierwszym, drugim lub wstecznym. Druga to zostawienie pojazdu położeniu neutralnym, jednak w tej sytuacji konieczne jest zaciągnięcie hamulca ręcznego. Ostatnia polega na wrzuceniu biegu, przy jednoczesnym zaciągnięciu ręcznego. Cała sytuacja wyglądała bardzo groźnie. Mężczyzna w każdej chwili mógł zginąć pod kołami własnego samochodu. Dwukrotnie odskakiwał. by nie zostać potrąconym. Finalnie udało się mu zatrzymać swojego Seata. W jaki sposób należy skutecznie unieruchomić samochód?

stacja paliw 2021
07.02.2022 11:29 Ceny paliw drastycznie poszybują w górę? Eksperci nie mają najmniejszych wątpliwości

Jak wskazują eksperci, podwyżki cen zbiegły się z obniżka VAT-u, która została wprowadzona 1 lutego. Taki stan rzeczy lekko zakłamał sytuacją, która ma miejsce na rynku paliw. Znaczny wzrost cen odczuli jedynie przedsiębiorcy, szczególnie ci, którzy są zmuszeni tankować swoją flotę. Niestety, ale nie mamy zbyt wielu dobrych informacji dla wszystkich zmotoryzowanych. Według oficjalnych danych przekazanych przez znanych analityków, ceny paliw pójdą widocznie w górę. Jak się okazuje, w ciągu najbliższych kilkunastu dni na polskich stacjach będzie można zaobserwować wzrosty o nawet kilkanaście groszy. W opinii ekspertów znanego portalu e-petrol benzyna może kosztować nawet 5,31 zł/litr, a olej napędowy aż 5,41 zł/litr. Podobnie sytuacja będzie wyglądać w przypadku użytkowników Diesla. Analitycy przewidują, że za olej napędowy będzie trzeba zapłacić od 5,29-5,41 zł/l. Małe prawdopodobieństwo podwyżek będzie występować w przypadku autogazu. W tej sytuacji ceny mogą formować się w przedziale od 2,68-2,75 zł/l.- Co ciekawe, w przypadku benzyny aż tak niskie ceny ostatni raz obserwowaliśmy w marcu ubiegłego roku. Olej napędowy na tym poziomie ostatni raz był w czerwcu, a autogaz podobne ceny na stacjach miał w sierpniu 2021 r. - informują analitycy e-petrol. Pomimo ubiegłotygodniowych obniżek, które były spowodowane nowymi stawkami podatkowymi, sytuacja na polskich stacjach wraca do smutnej rzeczywistości. Niestety, ale pomimo znacznym obniżek cen paliw powoli spełnia się czarny scenariusz dla każdego kierowcy. Według analityków i ekspertów dobre wiadomości to melodia przeszłości, a nadchodzące prognozy mówią o sporych podwyżkach na polskich stacjach. Gdyby nie obowiązywał obniżony VAT, ceny paliw mogłyby przekroczyć próg 6 złotych. Niestety, ale następne dni mogą przynieść widoczne podwyżki cen. Według oficjalnych prognoz pomiędzy 7 a 13 lutego ceny Pb98 będą oscylować w granicach 5,46-5,57 zł/l. Z kolei za litr klasycznej 95-oktanówki będzie trzeba zapłacić od 5,19-5,31 zł/l.

Pixabay
07.02.2022 10:44 Ten obowiązek spędza sen z powiek wielu kierowców. Masz jedynie 14 dni na jego realizację

Nie od dziś wiadomo, że część obowiązujących przepisów ruchu drogowego jest szczególnie zawiła, a wręcz zagmatwana. Niestety, ale w sporej ilości przypadków ich zlekceważenie może być podstawą do ukarania. Sprzedaż lub kupno samochodu są równoznaczne z ogromną ilością formalności, które dla wielu osób mogą być kompletnie niezrozumiałe. Niestety, ale niedotrzymanie terminu może być naprawdę kosztowne. Nie od dziś wiadomo, że wszystkie pojazdy muszą być zarejestrowane, a każdorazowa zmiana właściciela zgłoszona odpowiedniemu organowi. Jako osoba zbywająca należy pamiętać, że obowiązuje nasz kilka istotnych formalności. Oczywiście podstawowym obowiązkiem każdego kierowcy jest podpisanie umowy kupna - sprzedaży, która powstaje w dwóch egzemplarzach. Jeden trafia do rąk osoby sprzedającej, a druga do nowego właściciela. Każdy zbywca ma ważny obowiązek tuż po sprzedaży samochodu. Wie o nim bardzo mało osób. Oprócz spisania odpowiedniej umowy bardzo ważnym elementem jest przekazanie wszelkich dokumentów związanych z polisą OC. Po pierwsze musi być aktualna, ponieważ w zupełnie innym przypadku samochód nie może wyjechać na publiczne drogi. Sporo grono zmotoryzowanych zapomina, że musi poinformować towarzystwo ubezpieczeniowe, w którym ma wykupioną polisę, że jego samochód zmienił właściciela. Gdy ta informacja zostanie przekazana, wszelkie obowiązki związane z pojazdem przejdą na nowego właściciela. Towarzystwo ubezpieczeniowe o zbyciu pojazdu trzeba powiadomić w ciągu 14 dni od daty zawarcia umowy kupna-sprzedaży. Ten obowiązek wynika z art. 32. 1 ustawy o ubezpieczeniach obowiązkowych, Ubezpieczeniowym Funduszu Gwarancyjnym i Polskim Biurze Ubezpieczycieli Komunikacyjnych. W sytuacji, gdy nie dopełnimy tego obowiązku w terminie, ubezpieczyciel może np. wezwać nas do uregulowania nieopłaconej składki OC. Taka sytuacja może mieć miejsce w chwili, gdy polisa automatycznie przedłuży swój termin na kolejny rok. Warto zaznaczyć, że poinformowanie ubezpieczyciela jest bardzo intuicyjne. Druk zawiadomienia o zbyciu pojazdu można pobrać ze strony internetowej towarzystwa ubezpieczeniowego. W sytuacji, gdy nowy właściciel wypowie dotychczasowe ubezpieczenie, przysługuje nam zwrot niewykorzystanej części składki. Artykuły polecane przez redakcję Goniec.pl:Donald Tusk niekwestionowanym liderem opozycji. Może pogrążyć rząd MorawieckiegoPekin 2022. Przemysław Babiarz "zażartował", że medal Kubackiego ma związek z transmisją w TVPMedia podały przykre wieści o Katarzynie Cichopek. Co z pracą w "Pytanie na śniadanie"?Jeżeli chcesz się podzielić informacjami z Twojego regionu, koniecznie napisz do nas na adres [email protected]Źródło: Rankomat.pl

Policja Podkarpacka
07.02.2022 09:46 Tragedia na Podkarpaciu. We wnętrzu osobówki ujawniono zwłoki mężczyzny

Na miejscu bardzo szybko zjawiły się służby ratunkowe, które niezwłocznie przystąpiły do akcji. Chwilę później dokonano porażającego odkrycia. Do fatalnego zdarzenia doszło w minioną sobotę 5 stycznia na terenie miejscowości Bukowsko znajdującej się w powiecie sanockim. Tuż po godzinie 20.30 tamtejsi funkcjonariusze otrzymali niepokojące zgłoszenie pożarze samochodu, stojącego na poboczu drogi. Na miejscu tragedii przez dłuższy czas pracowali policjanci, prokurator oraz biegły z zakresu pożarnictwa. Bardzo szybko zabezpieczono niezbędne ślady, które pozwolą wyjaśnić okoliczności tego przerażającego zdarzenia. Ciało 63-latka zostało zabezpieczone do niezbędnych badań sekcyjnych. Porażający incydent na jednej z dróg województwa podkarpackiego. Samochód osobowy marki volkswagen z niewyjaśnionych przyczyn stanął w płomieniach. Gdy strażacy ugasili ogień dokonano koszmarnego odkrycia. Po ugaszeniu volkswagena, wewnątrz, na tylnym siedzeniu ujawniono zwęglone zwłoki mężczyzny. Ustalono, że ofiarą wypadku jest 63-letni mieszkaniec Bukowna. Okazało się, że osobowy VW nie należał do niego. W związku z zaistniałą sytuacją zostały zatrzymane dwie osoby, u których 63-latek był tego feralnego wieczoru. Policjanci bardzo szybko ustalili właściciela pojazdu. W toku przeprowadzonych działań wyszło na jaw, że 63-latek odwiedził swoich znajomych i po zakończonym spotkaniu wyszedł od nich i miał wrócić do domu. Niestety, ale nigdy do niego nie dotarł. Wiele wskazuje na to, że wsiadł do auta swojej znajomej, po czym zasnął.