Kamilek z Częstochowy zmarł 8 maja po długiej walce o zdrowie w Górnośląskim Centrum Zdrowia Dziecka. Chłopiec został skatowany przez ojczyma i pomimo kilkunastodniowej walki o życie, zmarł w szpitalu. Głos w sprawie jego śmierci zabrali mieszkańcy Olkusza, gdzie wcześniej mieszkała rodzina. Dyrektorka Ośrodka Pomocy Społecznej w Olkuszu wyjawia, że po śmierci chłopca na skrzynkę mailową przychodzą anonimowe wiadomości. Rodzina była pod opieką placówki.
11 maja br. wiceminister sprawiedliwości złożył projekt ustawny, który zakłada nowelizację "Kodeksu rodzinnego i opiekuńczego". Proponowane zmiany mają usprawnić działanie państwa w przypadkach maltretowania dzieci i w przyszłości zapobiegać tragediom, jak ta 8-letniego Kamilka z Częstochowy. W internecie pojawił się pilny apel do marszałek Sejmu o nadanie noweli trybu priorytetowego.
Grób Kamilka z Częstochowy został zrabowany? W sieci pojawił się wpis o “hienach cmentarnych”, które pojawiły się w okolicach grobu skatowanego 8-latka. Kancelaria cmentarza, gdzie spoczął chłopiec, wydała pilny komunikat. Wszystko już jasne.
Dramatyczne zdarzenie na autostradzie A1 pod Częstochową. Jadący od strony Łodzi bus najechał na samochód osobowy, a następnie uderzył w bariery energochłonne. W wyniku wypadku śmierć poniosły dwie osoby. Ruch na miejscu odbywa się pasami awaryjnymi.
Informacja o brutalnym skatowaniu Kamilka z Częstochowy przez jego ojczyma została przekazana przez panią Magdę, przyrodnią siostrę chłopca. To ona opublikowała w mediach społecznościowych zdjęcie 8-latka w karetce, prosząc o nagłośnienie sprawy, aby sprawcy nie pozostali bezkarni. Teraz zadeklarowała gotowość do opieki nad młodszym ze swoich przyrodnich braci, Fabiankiem.
Tragiczna historia 8-letniego Kamilka z Częstochowy od kilku tygodni jest na ustach wszystkich Polaków. Skatowany chłopczyk, po piekle jakie zgotował mu ojczym oraz matka, zmarł w szpitalu. Pojawiły się nowe informacje, jakoby przebywająca w areszcie Magdalena B., miała spodziewać się kolejnego dziecka. Czy w związku z tym może ona liczyć na taryfę ulgową?
Ulicami Częstochowy przeszedł w niedzielę marsz. Demonstranci maszerowali dla Kamilka, który dzień wcześniej został pochowany. - Cisza go zabiła - głosił jeden z napisów na transparentach, tuż obok wózka, w którym siedział miś owinięty bandażami. Tłum stanął w trzech konkretnych miejscach, to nie przypadek.
Kamilek z Częstochowy nie żyje, 8-latek zmarł dziś rano w Górnośląskim Centrum Zdrowia Dziecka. Szpital wydał poruszające oświadczenie ws. śmierci skatowanego przez ojczyma chłopca. - Wspólnie z Państwem, jako personel szpitala, dzielimy dziś wielki smutek z powodu odejścia Kamilka - przekazano.
Są nowe informacji ws. tragedii, którą przeszedł 8-letni Kamil. Do zatrzymanych Magdaleny B. oraz Dawida B., czyli matki i ojczyma chłopca, dołączyła kolejna osoba. To Aneta J., ciotka skatowanego dziecka, która nie zaalarmowała nikogo, kiedy Kamilkowi działa się krzywda.
8-latek z Częstochowy walczy o życie i zdrowie. Po skatowaniu, którego doświadczył z rąk ojczyma, przechodzi szereg zabiegów i cały czas pozostaje na oddziale intensywnej terapii. Przedstawiciele szpitala właśnie przekazali najnowsze informacje na temat stanu zdrowia Kamilka.
Cała Polska żyje tragedią chłopca z Częstochowy, który został skatowany przez ojczyma. 8-letni Kamilek trafił do szpitala z rozległymi oparzeniami. Ujawniono nowe fakty odnośnie do stanu zdrowia dziecka, które od 9 dni przebywa w szpitalu.
3 kwietnia, w Częstochowie doszło do wstrząsających wydarzeń, które zelektryzowały polską opinię publiczną. Na oddział intensywnej terapii jednego z tamtejszych szpitali trafił 8-letni chłopczyk, u którego stwierdzono rozległe poparzenie ciała. Katem dziecka okazała się jego matka oraz ojczym. Oboje zostali zatrzymani, a 27-letni oprawca usłyszał zarzuty. Szczegóły zarzucanych mu czynów odbierają mowę.
Jak orzekli biegli, podejrzany o zabójstwo 45-letniej Aleksandry i jej 15-letniej córki Oliwii z Częstochowy był poczytalny w chwili popełnienia zarzucanych mu czynów. Ciała kobiet znaleziono w lesie w lutym 2022 roku. O podwójne zabójstwo podejrzany jest znajomy zamordowanych - 52-letni Krzysztof R.
Tragedia przy al. Armii Krajowej w Częstochowie. 21 grudnia 13-miesięczne dziecko i jego ojciec zostali uderzeni przez spadający z dachu lód. Poszkodowani trafili do szpitala. Dziecko jest w stanie krytycznym, zdiagnozowano u niego pęknięcie czaszki. Prokuratura prowadzi śledztwo.
Uczucia popychają ludzi do najlepszych i najgorszych czynów. W przypadku śmierci Aleksandry i jej 15-letniej córki sprawdził się drugi ze scenariuszy. Po pół roku wiadomo, w jaki sposób zginęła 45-latka oraz nastoletnia Oliwia z Częstochowy. Sąsiad z działek nie mógł pogodzić się z odrzuceniem i zabił dwie niewinne osoby.Oliwia miała przed sobą całe życie, ale 52-letni Krzysztof R. w akcie zemsty postanowił je zakończyć. 45-letnia Aleksandra zginęła przed córką. Częstochowska tragedia odbiła się echem w całym kraju, a biegli po pół roku ujawnili wyniki badań histopatologicznych.Poszukiwania matki i córki z Częstochowy trwały 10 dni. Kiedy natrafiono na ich rozebrane ciała w lesie pod Romanowem, nikt nie wiedział jeszcze, że dramat rozegrał się w innym miejscu. Tajemnice okrutnego końca niewinnych kobiet ujrzały światło dzienne.
Częstochowska opublikowała zdjęcia zwłok mężczyzny, który zginął na skutek potrącenia przez samochód. Funkcjonariusze wydali apel prosząc o pomoc w jego identyfikacji oraz udostępnili nagranie, na którym widać, że położył się na przejściu dla pieszych. Po publikacji drastycznych fotografii, w sieci pojawiły się zatrważające spekulacje. Czy to możliwe, że mężczyzna, który zginął na pasach to oskarżony o potrójne zabójstwo Jacek Jaworek?
- Pojechał do szpitala po zdrowie, a przywiozą go w trumnie - powiedziała matka Arkadiusza M., który spłonął w częstochowskim szpitalu. - Nie wiem, czy był przywiązany pasem bo nogi miał przykryte - dodała siostra, która widziała się z bratem na pół godziny przed tragedią.- To do mnie nie dociera, mój syn musiał umierać w męczarniach. Co robiły pielęgniarki?- pyta w rozmowie z "Faktem" pani Irena. Oddała syna pod opiekę lekarzy w szpitalu, by ci mu pomogli, ale on z placówki już nigdy nie wyszedł.W zeszłą niedzielę 35-letni Arkadiusz przewieziony został przez pogotowie do Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego przy ul. PCK w Częstochowie na oddział neurologiczny. W środę wybuchł tragiczny pożar, w którym zginął.Jeszcze na około pół godziny przed pojawieniem się płomieni u Arkadiusza była siostra. - Brat spał, był po dużej dawce tabletek, nie dało się z nim porozmawiać. Ręce mu zwisały swobodnie z łóżka - relacjonowała dla "Faktu" pani Żaneta.
Prokuratora Regionalna w Katowicach ujawniła, że wyniki sekcji zwłok Agnieszki z Częstochowy, która zmarła w szpitalu po obumarciu ciąży bliźniaczej, nie są jednoznaczne. Zapowiedziano powołanie zespołu biegłych lekarzy. Jednocześnie wykluczono chorobę Creutzfeldta-Jakoba, która była jedną z medycznych hipotez.W momencie śmierci Agnieszka z Częstochowy była w pierwszym trymestrze bliźniaczej ciąży. Zmarła po miesięcznej hospitalizacji. Gdy była w szpitalu, obydwa płody obumarły, a kobieta zaraziła się koronawirusem. Na przełomie 2021 i 2022 roku przebywała w trzech placówkach.
Tłumy przybyły na pogrzeb Aleksandry Wieczorek i jej córki Oliwii, który odbył się w sobotę, 5 marca 2022 roku w Częstochowie. Kobiety zaginęły 10 lutego, a ich ciała odnaleziono 21 lutego w lesie blisko Romanowa na Śląsku. Brutalne morderstwo matki i córki wstrząsnęło niemal całą Polską.Aleksandra i Oliwia zostały zamordowane prawdopodobnie jeszcze w dniu swojego zaginięcia, a do zbrodni miało dojść na działkach przy ul. Żyznej w Częstochowie. Policja aresztowała znajomego kobiet, który podejrzany jest o zabójstwo 45-letniej Aleksandry i 15-letniej Oliwi oraz ich psa. 52-letni Krzysztof R. nie przyznaje się jednak do winy.
Prokuratura potwierdziła przypuszczenia dotyczące odnalezionych niedawno dwóch ciał - poinformowano, że należały one do Aleksandry i Oliwii z Częstochowy, które niedawno uznano za zaginione. Tragiczny finał poszukiwań, w które zaangażowana była cała Polska. - Na podstawie tych badań stwierdzono, że zwłoki ujawnione 21 lutego w kompleksie leśnym w miejscowości Romanów to zwłoki 45-letniej Aleksandry W. i jej 15-letniej córki Oliwii, które zaginęły 10 lutego - przekazał Tomasz Ozimek z prokuratury w Częstochowie.
Ciała znalezione w poniedziałek w lesie w Romanowie najprawdopodobniej należą do zaginionych matki i córki z Częstochowy, których w ostatnich dniach szukała cała Polska. Wstępne wyniki sekcji zwłok wskazały, że młodsza z kobiet zmarła w tragicznych okolicznościach. Przyczyną jej śmierci było gwałtowne uduszenie.Sprawą zaginięcia Aleksandry Wieczorek i jej 15-letniej córki Oliwii przez ponad tydzień żył cały kraj. Wiele dni tliła się nadzieja na to, że kobiety odnajdą się żywe, wszystko wskazuje jednak na to, że ich życie w brutalny sposób się zakończyło.
Choć sprawa tajemniczego zaginięcia 45-letniej Aleksandry i jej 15-letniej córki Oliwii nie została jeszcze wyjaśniona, to nowe światło na relacje z podejrzanym rzucają wypowiedzi znajomych. Działkowcy boją się przebywać na terenie ogródków i nie dowierzają, że Krzysztof R. mógł zabić Aleksandrę, dla której zostawił żonę i chorego synka.O szczegółach relacji między byłymi kochankami pisze "Fakt". Dziennikarze wybrali się z kamerą na teren ogródków działkowych przy ul. Żyznej w Częstochowie, gdzie po raz ostatni była widziana Aleksandra.
Oskarżony o zabójstwo 45-letniej Aleksandry i 15-letniej Oliwii usłyszał kolejny zarzut. Krzysztof R. miał bez wiedzy i zgody kobiet zamontować ukrytą kamerę w pokoju nastolatki. Mężczyzna nie przyznaje się do zarzucanych mu czynów.Wczoraj w Romanowie pod Częstochową odnaleziono dwa ciała. Wszystko wskazuje na to, że zwłoki złożone w płytkich grobach należały do zaginionych kobiet z Częstochowy. Śledczy nie informują na razie o ich stanie ani o motywach zbrodni.
Rodzina 45-letniej Aleksandry i 15-letniej Oliwii z Częstochowy nie podjęła się identyfikacji ciał znalezionych wczoraj w lesie nieopodal Romanowa na Śląsku. W środę w Zakładzie Medycyny Sądowej w Katowicach odbędą się sekcje zwłok, które potwierdzą tożsamość zmarłych i wskażą przyczynę ich śmierci.Rodzina 45-letniej Aleksandry i jej 15-letniej córki Oliwii została poproszona przez śledczych o zidentyfikowanie ciał dwóch kobiet, które odnaleziono w płytkich grobach w lesie na terenie Romanowa. Dwie próby okazania ciał bliskim zaginionych nie powiodły się.
W niedzielę rodzina zaginionych kobiet opublikowała ostatnie zdjęcie, które 45-letnia Aleksandry wykonała telefonem komórkowym. Zagadkowa fotografia ogródka działkowego i mężczyzny została szybko usunięta. Sprawa została wyjaśniona.W poniedziałkowych poszukiwaniach zaginionej matki oraz jej córki uczestniczyło około 120 funkcjonariuszy. Do działań przystąpili mundurowi z Katowic, Wrocławia, Częstochowy i Komendy Głównej Policji. Pomagali im strażacy.
Podczas poszukiwań 45-letniej Aleksandry i jej 15-letniej córki Oliwii znaleziono ciała dwóch kobiet. Prokuratura Okręgowa w Częstochowie wiąże te ciała ze sprawą zaginięcia kobiet, ale na potwierdzenie tych spekulacji trzeba jeszcze poczekać. Śledczy podejrzewają, że winnym jest 52-letni Krzysztof R., który usłyszał już zarzut podwójnego zabójstwa.Matka i córka zaginęły w czwartek 10 lutego. Od ponad 10 dni policja, rodzina i wolontariusze próbowali je odnaleźć. W międzyczasie media obiegły informacje na temat podejrzanego zachowania Krzysztofa R., o czym pisaliśmy tutaj.
Śledczy w lesie w rejonie Romanowa znaleźli ciała dwóch kobiet oraz szczątki psa. Wszystko wskazuje na to, że są to zwłoki poszukiwanej od 11 lutego 45-letniej matki i jej 15-letniej córki. Podkomisarz Sabina Chyra-Giereś ujawniła szczegóły dotyczące miejsca, gdzie znaleziono zwłoki.Nieoficjalne informacje o znalezieniu ciała w lesie nieopodal Romanowa, jako pierwsze przekazało RMF FM. W rozmowie z goniec.pl rzeczniczka częstochowskiej początkowo policji nie chciała potwierdzić medialnych doniesień.Niedługo potem policja i prokuratura zwołały specjalną konferencję. Potwierdzono odnalezienie ciała kobiety. Później przeczesujące tereny leśne służby wskazały, że znaleziono kolejne zwłoki. Obok nich ukryte zostały również szczątki psa.
Prawdopodobnie doszło do kolejnego przełomu w sprawie poszukiwań 45-letniej Aleksandry i 15-letniej Oliwii z Częstochowy. Policja poinformowała, że w lesie pod Romanowem odnaleziono drugie ciało. Tożsamość denatki potwierdzi sekcja zwłok.Aktualizacja: W rozmowie z portalem Goniec.pl prokurator potwierdził, że odnalezione ciała są wiązane z zaginięciem Aleksandry i Oliwii z Częstochowy. Na szczegółowe informacje trzeba jednak jeszcze poczekać.Funkcjonariusze potwierdzili, że zwłoki drugiej z kobiet znajdowały się zaledwie kilka metrów od grobu pierwszej ofiary. Prawdopodobnie są to ciała zaginionych mieszkanek Częstochowy, które opuściły dom 10 lutego. Obok znaleziono martwego psa.