Takich wyników dawno nie było. Tego chcą zarówno od Nawrockiego, jak i Tusk. Zaskakujące
Na co dzień Polacy oglądają w mediach polityczne starcia, wzajemne oskarżenia i rywalizację, która rzadko kiedy prowadzi do porozumienia. Gdy jednak w grę wchodzi pozycja kraju na świecie, nastroje społeczne zmieniają się diametralnie. Najnowsze badania pokazują, że w tej jednej sprawie obywatele potrafią wznieść się ponad partyjne sympatie i wystawić politykom jasny rachunek oczekiwań.
- Co naprawdę pokazują najnowsze nastroje społeczne
- Dlaczego Polacy chcą jednego głosu w polityce zagranicznej
- Jakie konsekwencje ten sygnał ma dla prezydenta i premiera
Społeczny werdykt bez wątpliwości
Najświeższy sondaż IBRiS dla „Rzeczpospolitej” przyniósł wynik, który trudno interpretować na różne sposoby. Zdecydowana większość Polaków uważa, że dwie najważniejsze osoby w państwie – prezydent i premier – powinny działać razem w sprawach międzynarodowych. Co ważne, nie chodzi tu o ostrożne „byłoby dobrze”, ale o silne i stanowcze oczekiwanie.
Blisko dziewięciu na dziesięciu respondentów opowiedziało się za współpracą, a ogromna część z nich zaznaczyła odpowiedź wyrażającą zdecydowane poparcie dla takiego rozwiązania. Taki wynik rzadko pojawia się w jakiejkolwiek sprawie publicznej w Polsce, zwłaszcza w realiach głębokiej politycznej polaryzacji.
Na drugim biegunie znalazła się niewielka grupa przeciwników, która nie ma potencjału, by realnie zmienić obraz społecznych nastrojów. Co więcej, wyraźnie widać, że brak wiary w sens współpracy częściej pojawia się wśród osób zdystansowanych wobec polityki jako takiej niż wśród aktywnych wyborców.
Ten rezultat pokazuje coś bardzo istotnego. Polacy potrafią odróżnić bieżące polityczne spory od spraw, które uznają za fundamentalne dla interesu państwa. Polityka zagraniczna, bezpieczeństwo, sojusze i pozycja Polski w świecie to obszary, w których oczekują jednego głosu i jednego kierunku, a nie publicznego przeciągania liny między najważniejszymi instytucjami władzy.

Dlaczego jedność za granicą jest dla Polaków tak ważna
Za społecznym poparciem dla współpracy kryje się bardzo racjonalne myślenie. Polacy coraz lepiej rozumieją, że sposób, w jaki kraj jest postrzegany za granicą, ma bezpośredni wpływ na ich bezpieczeństwo, gospodarkę i codzienne życie. Rozbieżne komunikaty wysyłane przez prezydenta i rząd osłabiają pozycję negocjacyjną Polski w Unii Europejskiej, w NATO i w relacjach z kluczowymi partnerami.
Historia ostatnich lat dostarczyła wielu przykładów, w których brak koordynacji na najwyższym szczeblu prowadził do chaosu dyplomatycznego, opóźnień w decyzjach lub utraty wpływów. Społeczeństwo, nawet jeśli nie śledzi wszystkich niuansów polityki międzynarodowej, doskonale wyczuwa, że kraj wewnętrznie skłócony jest słabszy na zewnątrz.
Właśnie dlatego w tej jednej dziedzinie wyborcy wykazują się wyjątkowym pragmatyzmem. Niezależnie od tego, czy ktoś sympatyzuje z rządem czy z prezydentem, chce, by Polska była traktowana poważnie i przewidywalnie. Jednolity przekaz i skoordynowane działania są tu kluczem.
To także kwestia prestiżu i poczucia dumy narodowej. Polacy nie chcą widzieć sytuacji, w których zagraniczni partnerzy próbują rozgrywać Warszawę, korzystając z wewnętrznych podziałów. W oczach opinii publicznej państwo powinno mówić jednym głosem nawet wtedy, gdy w środku toczy się ostra polityczna rywalizacja.
Co ten sygnał oznacza dla prezydenta i premiera
Tak jednoznaczny wynik sondażu jest dla najwyższych władz państwa czymś więcej niż ciekawostką. To wyraźny mandat społeczny, a jednocześnie ostrzeżenie. Obywatele oczekują od przywódców dojrzałości i zdolności do współpracy w kluczowych sprawach, nawet jeśli na innych polach toczy się polityczna wojna.
Konstytucyjny podział kompetencji sprawia, że zarówno prezydent, jak i rząd mają realny wpływ na politykę zagraniczną. Bez porozumienia między nimi łatwo o blokady, niejasności i konflikty, które potem są widoczne na arenie międzynarodowej. Właśnie tego społeczeństwo chce uniknąć.
Z drugiej strony, sondaż daje obu stronom szansę na polityczny zysk. Premier, który potrafi budować porozumienie ponad podziałami, może umocnić swój wizerunek jako lidera odpowiedzialnego za państwo, a nie tylko za własny obóz. Prezydent, wchodząc w rolę partnera do rozmów, może potwierdzić swoją pozycję jako reprezentanta wszystkich Polaków, a nie jednej partii.
Ignorowanie tak wyraźnego głosu wyborców byłoby ryzykowne. W czasach rosnących napięć międzynarodowych i niestabilności w regionie społeczeństwo coraz bardziej ceni spokój, przewidywalność i profesjonalizm w dyplomacji. Polityczne ambicje schodzą w tym momencie na dalszy plan.
W efekcie najnowsze badania nastrojów społecznych pokazują coś bardzo ważnego. Polacy, choć podzieleni w wielu sprawach, w jednej mówią niemal jednym głosem – na świecie Polska ma być reprezentowana wspólnie, odpowiedzialnie i bez wewnętrznych wojen. Teraz piłka jest po stronie tych, którzy sprawują władzę.
