Wyszukaj w serwisie
Goniec.pl > Polityka > „Pan p***dolnie sobie jagodziankę”. Michał Marszał o cynizmie władzy i łazienkowej etykiecie w Sejmie
Natalia Ziółkowska
Natalia Ziółkowska 01.06.2026 18:56

„Pan p***dolnie sobie jagodziankę”. Michał Marszał o cynizmie władzy i łazienkowej etykiecie w Sejmie

„Pan p***dolnie sobie jagodziankę”. Michał Marszał o cynizmie władzy i łazienkowej etykiecie w Sejmie
fot. Adam Warżawa, Albert Zawada / PAP, Goniec

Michał Marszał przez dwie dekady obserwował polską scenę polityczną i wyciągnął z tego jeden główny wniosek: politycy rzadko są głupi, za to niemal zawsze są cyniczni. W rozmowie z Gońcem dzieli się surrealistycznymi anegdotami z kuluarów władzy, gdzie wspólna konsumpcja jagodzianek miesza się z ucieczkami przed dziennikarzami do toalet.

Cynizm zamiast głupoty

Marszał w swojej analizie ludzi władzy stara się zawsze szukać intelektu, odrzucając tezę, że politycy wierzą we wszystkie „banialuki”, które opowiadają wyborcom. Jako przykład podaje Donalda Trumpa, którego postrzega jako postać groteskowo nieprzewidywalną, ale działającą według precyzyjnego, cynicznego planu odwracania uwagi od istotnych kwestii. Jego zdaniem, najwyżej postawieni gracze polityczni rzadko są „skończonymi głupkami” – ich publiczne zachowania to zwykle chłodna kalkulacja mająca na celu utrzymanie wpływów. 

– Szukam tego intelektu i cynizmu w ludziach, bo cynika jestem w stanie zrozumieć, ale idioty to niekoniecznie – tłumaczy w wywiadzie.

CAŁA ROZMOWA DOSTĘPNA NA NASZYM KANALE YOUTUBE:

Surrealistyczne spotkania z władzą

Jedną z najbardziej zapadających w pamięć scen z kariery Michała Marszała było spotkanie z Włodzimierzem Czarzastym w siedzibie SLD. Jako młody reporter stał w progu gabinetu, będąc świadkiem wulgarnej kłótni telefonicznej polityka (prawdopodobnie z Leszkiem Millerem), która została gwałtownie przerwana propozycją poczęstunku. To zderzenie agresywnej polityki wewnętrznej z nagłą, pozorną uprzejmością stało się dla niego symbolem, jak łatwo politycy potrafią zmieniać maski. 

– Zauważył mnie w pewnym momencie (...) i on do mnie tak: „Pan p***dolnie sobie jagodziankę” – wspomina Marszał, podkreślając absurdalność tej sytuacji.

Świętość sejmowego pisuaru

Wspominając swoje wizyty w parlamencie, Marszał przywołuje niepisane zasady panujące między dziennikarzami a posłami. Jedna z nich dotyczy toalet, które są traktowane jako „azyl” – strefa wolna od pytań, w której nie należy zaczepiać polityków. Twórca przyznaje, że choć wizja wspólnego zdjęcia przy pisuarze z Jarosławem Kaczyńskim byłaby „niezłym memem”, szacunek do sejmowej etykiety powstrzymał go przed taką prowokacją. 

– Jest taka świętość w Sejmie, że się do toalety za posłami nie włazi – mówi, żartując jednocześnie o potencjalnych zasięgach, jakie wygenerowałaby taka „łazienkowa” relacja z prezesem PiS.

Dwie twarze politycznych liderów

W rozmowie pojawia się również wątek dysonansu między wizerunkiem medialnym a prywatnym, czego przykładem ma być Janusz Korwin-Mikke. Według relacji jego żony, polityk znany z kontrowersyjnych wypowiedzi o kobietach, w domu ma być „ciepłym misiem”. Dla Marszała takie rozdwojenie osobowości jest formą życia, której on sam by nie udźwignął, wybierając szczerość kpiarza zamiast politycznego kłamstwa. 

– To rozstajne drogi: jedna prywatna, gdzie ma się inne poglądy, a druga publiczna (...) to rozdwojenie wydaje mi się strasznie niekomfortowe – podsumowuje swoje podejście do świata polityki Michał Marszał.

Źródło: Goniec

Bądź na bieżąco - najważniejsze wiadomości z kraju i zagranicy
Google News Obserwuj w Google News
Wybór Redakcji