Wyszukaj w serwisie
Goniec.pl > Polityka > Parlament Europejski oceni decyzję prezydenta Ukrainy. W tle spór o UPA
Krzysztof Idziak
Krzysztof Idziak 06.07.2026 20:48

Parlament Europejski oceni decyzję prezydenta Ukrainy. W tle spór o UPA

Parlament Europejski oceni decyzję prezydenta Ukrainy. W tle spór o UPA
Fot. matteodabruxelles / Shutterstock, Wojciech Olkuśnik / East News

Parlament Europejski w Strasburgu zajmie się polityką historyczną Kijowa. Jak podała Polska Agencja Prasowa, większość frakcji w izbie zgłosiła krytyczne poprawki do dokumentu oceniającego postępy akcesyjne Ukrainy. Zdaniem polskich europosłów dla prezydenta Wołodymyra Zełenskiego może to być poważne ostrzeżenie.

Spór o nazwę elitarnej jednostki

Źródłem napięcia stała się majowa decyzja Zełenskiego o nadaniu elitarnej jednostce wojskowej nazwy „Bohaterów UPA". W Polsce wywołała ona sprzeciw, bo Ukraińska Powstańcza Armia kojarzona jest przede wszystkim ze zbrodnią wołyńską.

Debata nad postępami akcesyjnymi Ukrainy odbędzie się we wtorek 7 lipca, a dzień później izba przyjmie rezolucję. Poprawki dotyczące UPA zgłosiły frakcje z całego spektrum politycznego, od prawicy po lewicę. Znalazły się wśród nich EPL, socjaldemokraci z S&D, Europejscy Konserwatyści i Reformatorzy, Patrioci dla Europy, Lewica oraz Europa Suwerennych Narodów

Szef polskiej delegacji w EPL Andrzej Halicki ocenił to w rozmowie z PAP. 

„Zarówno prawicowe, jak i lewicowe grupy odniosły się do kwestii nadania ukraińskiej jednostce nazwy UPA. Dla mnie to jest sygnał jednoznaczny i bardzo pozytywny, bo on pokazuje, że praktycznie nikt dzisiaj nie neguje potrzeby odniesienia się do tej sprawy" – powiedział.

Poprawki KO i socjaldemokratów

EPL, do której należą KO i PSL, chce, by izba uznała decyzję Zełenskiego za „niepotrzebną i niesprowokowaną" oraz wyraziła ubolewanie nad lekceważeniem polskiej wrażliwości związanej z rzezią wołyńską. Jak podała „Gazeta Wyborcza", była to inicjatywa Koalicji Obywatelskiej, która chciała uprzedzić PiS. O własną poprawkę zabiegał bowiem europoseł tej partii Adam Bielan

„Dowiedzieliśmy się o tym i postanowiliśmy uprzedzić ruch PiS-u (...). W obecnej sytuacji nasza poprawka będzie głosowana jako pierwsza, więc to my postawimy pod ścianą Prawo i Sprawiedliwość" – przyznał anonimowy polityk KO.

Podobny kierunek obrali socjaldemokraci z S&D, którzy podkreślili znaczenie dobrosąsiedzkich relacji Polski i Ukrainy, zwłaszcza w kontekście polskiego wsparcia dla Kijowa w wojnie z Rosją. Wskazali też, że sprawa UPA jest dla polskiego społeczeństwa „delikatna i bolesna". Jak zapowiedział europoseł S&D Thijs Reuten, jego grupa najprawdopodobniej poprze ostatecznie propozycję EPL jako największej frakcji w izbie, co ma zapewnić jej większość.

Twardsze żądania prawicy

Zdecydowanie ostrzejsze stanowisko zajęły ugrupowania prawicowe. Europejscy Konserwatyści i Reformatorzy, w których zasiada PiS, chcą, by Parlament wezwał do wstrzymania otwierania kolejnych klastrów negocjacyjnych, dopóki Ukraina nie uzna zbrodni UPA na Polakach i Żydach oraz nie potępi ideologii i symboliki tej formacji. W poprawce frakcja przypomina, że UPA odpowiada za ludobójstwo, którego ofiarą padło około 100 tys. Polaków, w większości kobiet i dzieci, uznawane za jedną z największych kampanii czystek etnicznych w wojennej Europie Wschodniej.

Z kolei Patrioci dla Europy, do których należy Anna Bryłka z Konfederacji, wezwali Kijów do zaprzestania gloryfikowania formacji odpowiedzialnych za zbrodnie na ludności cywilnej. Wskazali, że ofiarami UPA byli głównie Polacy, ale też Żydzi oraz mniejszości czeska i ormiańska.

Kontekst i szanse na jedność izby

Obecna dyskusja to rozwinięcie wcześniejszych działań europarlamentu. Izba odniosła się do zbrodni na Wołyniu już w ubiegłorocznej rezolucji, w której z zadowoleniem przyjęła wznowienie w kwietniu 2025 roku ekshumacji szczątków polskich obywateli na Ukrainie.

Mimo różnic w stanowczości poszczególnych poprawek, Halicki liczy na wspólne stanowisko całej sali. 

„Paradoksalnie sytuacja jest więc taka, że nie ma się o co kłócić. Oczywiście, zaproponowane poprawki mają inny stopień stanowczości, ale nie chciałbym, by jedno słowo mniej oznaczało porażkę" – podsumował. 

Jego zdaniem samo odniesienie się przez Parlament do sprawy będzie wystarczająco mocnym ostrzeżeniem dla ukraińskich władz.

Bądź na bieżąco - najważniejsze wiadomości z kraju i zagranicy
Google News Obserwuj w Google News
Wybór Redakcji