Parlament Europejski oceni decyzję prezydenta Ukrainy. W tle spór o UPA
Parlament Europejski w Strasburgu zajmie się polityką historyczną Kijowa. Jak podała Polska Agencja Prasowa, większość frakcji w izbie zgłosiła krytyczne poprawki do dokumentu oceniającego postępy akcesyjne Ukrainy. Zdaniem polskich europosłów dla prezydenta Wołodymyra Zełenskiego może to być poważne ostrzeżenie.
Spór o nazwę elitarnej jednostki
Źródłem napięcia stała się majowa decyzja Zełenskiego o nadaniu elitarnej jednostce wojskowej nazwy „Bohaterów UPA". W Polsce wywołała ona sprzeciw, bo Ukraińska Powstańcza Armia kojarzona jest przede wszystkim ze zbrodnią wołyńską.
Debata nad postępami akcesyjnymi Ukrainy odbędzie się we wtorek 7 lipca, a dzień później izba przyjmie rezolucję. Poprawki dotyczące UPA zgłosiły frakcje z całego spektrum politycznego, od prawicy po lewicę. Znalazły się wśród nich EPL, socjaldemokraci z S&D, Europejscy Konserwatyści i Reformatorzy, Patrioci dla Europy, Lewica oraz Europa Suwerennych Narodów.
Szef polskiej delegacji w EPL Andrzej Halicki ocenił to w rozmowie z PAP.
„Zarówno prawicowe, jak i lewicowe grupy odniosły się do kwestii nadania ukraińskiej jednostce nazwy UPA. Dla mnie to jest sygnał jednoznaczny i bardzo pozytywny, bo on pokazuje, że praktycznie nikt dzisiaj nie neguje potrzeby odniesienia się do tej sprawy" – powiedział.
Poprawki KO i socjaldemokratów
EPL, do której należą KO i PSL, chce, by izba uznała decyzję Zełenskiego za „niepotrzebną i niesprowokowaną" oraz wyraziła ubolewanie nad lekceważeniem polskiej wrażliwości związanej z rzezią wołyńską. Jak podała „Gazeta Wyborcza", była to inicjatywa Koalicji Obywatelskiej, która chciała uprzedzić PiS. O własną poprawkę zabiegał bowiem europoseł tej partii Adam Bielan.
„Dowiedzieliśmy się o tym i postanowiliśmy uprzedzić ruch PiS-u (...). W obecnej sytuacji nasza poprawka będzie głosowana jako pierwsza, więc to my postawimy pod ścianą Prawo i Sprawiedliwość" – przyznał anonimowy polityk KO.
Podobny kierunek obrali socjaldemokraci z S&D, którzy podkreślili znaczenie dobrosąsiedzkich relacji Polski i Ukrainy, zwłaszcza w kontekście polskiego wsparcia dla Kijowa w wojnie z Rosją. Wskazali też, że sprawa UPA jest dla polskiego społeczeństwa „delikatna i bolesna". Jak zapowiedział europoseł S&D Thijs Reuten, jego grupa najprawdopodobniej poprze ostatecznie propozycję EPL jako największej frakcji w izbie, co ma zapewnić jej większość.
Twardsze żądania prawicy
Zdecydowanie ostrzejsze stanowisko zajęły ugrupowania prawicowe. Europejscy Konserwatyści i Reformatorzy, w których zasiada PiS, chcą, by Parlament wezwał do wstrzymania otwierania kolejnych klastrów negocjacyjnych, dopóki Ukraina nie uzna zbrodni UPA na Polakach i Żydach oraz nie potępi ideologii i symboliki tej formacji. W poprawce frakcja przypomina, że UPA odpowiada za ludobójstwo, którego ofiarą padło około 100 tys. Polaków, w większości kobiet i dzieci, uznawane za jedną z największych kampanii czystek etnicznych w wojennej Europie Wschodniej.
Z kolei Patrioci dla Europy, do których należy Anna Bryłka z Konfederacji, wezwali Kijów do zaprzestania gloryfikowania formacji odpowiedzialnych za zbrodnie na ludności cywilnej. Wskazali, że ofiarami UPA byli głównie Polacy, ale też Żydzi oraz mniejszości czeska i ormiańska.
Kontekst i szanse na jedność izby
Obecna dyskusja to rozwinięcie wcześniejszych działań europarlamentu. Izba odniosła się do zbrodni na Wołyniu już w ubiegłorocznej rezolucji, w której z zadowoleniem przyjęła wznowienie w kwietniu 2025 roku ekshumacji szczątków polskich obywateli na Ukrainie.
Mimo różnic w stanowczości poszczególnych poprawek, Halicki liczy na wspólne stanowisko całej sali.
„Paradoksalnie sytuacja jest więc taka, że nie ma się o co kłócić. Oczywiście, zaproponowane poprawki mają inny stopień stanowczości, ale nie chciałbym, by jedno słowo mniej oznaczało porażkę" – podsumował.
Jego zdaniem samo odniesienie się przez Parlament do sprawy będzie wystarczająco mocnym ostrzeżeniem dla ukraińskich władz.