Bogucki na liście „wrogów" ukraińskiej organizacji. Zaważyła jedna wypowiedź
Szef Kancelarii Prezydenta RP Zbigniew Bogucki trafił na listę prowadzoną przez ukraińską organizację pozarządową Myrotworeć. Twórcy serwisu uznali polskiego polityka za osobę zagrażającą bezpieczeństwu ich kraju. Powodem stała się jedna z jego ostatnich wypowiedzi.
Trzy zarzuty wobec polskiego urzędnika
Jak wynika z informacji opublikowanych na stronie Centrum „Myrotworeć", Boguckiemu postawiono trzy główne zarzuty. Pierwszy i najpoważniejszy to „zamach na suwerenność i integralność terytorialną Ukrainy". Drugi dotyczy „udziału w aktach agresji humanitarnej", czyli, w rozumieniu twórców listy, wygłaszania wypowiedzi, które ich zdaniem szkodzą Ukrainie. Trzeci zarzut mówi o „manipulowaniu informacjami o znaczeniu publicznym w celu podżegania Polaków do nienawiści wobec Ukraińców".
To właśnie te trzy zarzuty stały się dla twórców listy podstawą, by uznać polskiego polityka za osobę działającą na szkodę Ukrainy.
Słowa o Banderze i Panteonie Narodowym
Bezpośrednim powodem reakcji ukraińskiej organizacji była przytoczona przez Polską Agencję Prasową wypowiedź Boguckiego na temat planowanego Panteonu Narodowego Ukrainy. Projekt ustawy w tej sprawie wniósł do Rady Najwyższej prezydent Wołodymyr Zełenski, a szef prezydenckiej kancelarii skrytykował obecność w nim postaci Stepana Bandery.
„W mojej ocenie, a przede wszystkim w ocenie pana prezydenta Karola Nawrockiego, sławienie Bandery, zbrodniarzy, którzy dopuścili się nieludzkich zbrodni ludobójstwa na Wołyniu i Małopolsce Wschodniej, to nie jest kierunek do świata Zachodu" – oświadczył.
Bogucki zadeklarował, że Polska nigdy nie zaakceptuje takich działań, powołując się na obowiązek obrony pamięci o ofiarach.
„Głos ofiar wciąż woła, i nie może ich zagłuszyć głos banderowców" – dodał.

Spór o pojęcie „Małopolska Wschodnia"
Przedstawicieli ukraińskiego centrum oburzyło również to, że polski minister regularnie posługuje się terminem „Małopolska Wschodnia". Sformułowanie to padło m.in. podczas wystąpienia z 3 lipca, gdy polityk wzywał do jednoznacznej oceny przeszłości.
„Trzeba nazwać to, co wydarzyło się na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej po imieniu. Nie uciekać od prawdy (...) tylko nazwać rzeczy po imieniu – wielką zbrodnię, wielką tragedię (...) nazwać ludobójstwem" – mówił Bogucki.
Aktywiści Myrotworeć uznali za prowokacyjne właśnie to określenie geograficzne. W komunikacie stwierdzili, że pojęcie odnosi się do czasów, gdy „Polska okupowała tereny Zachodniej Ukrainy", i na tej podstawie sklasyfikowali urzędnika jako „propagandystę antyukraińskiego".
Samo określenie „Małopolska Wschodnia" było powszechnie używane w okresie II Rzeczypospolitej i odnosiło się do trzech południowo-wschodnich województw: lwowskiego, tarnopolskiego i stanisławowskiego. W polskiej historiografii pojęcie to funkcjonuje do dziś, m.in. w publikacjach poświęconych rzezi wołyńskiej.
Dla części ukraińskiej opinii publicznej pozostaje ono jednak drażliwe, a w ukraińskiej tradycji te same obszary opisuje się innymi nazwami.
Kim jest Myrotworeć i za co krytykuje się serwis
Samo Centrum „Myrotworeć" działa od 2014 roku i tropi to, co uznaje za działania wymierzone w naród ukraiński. Wcześniej na jego listę trafiali już inni polscy politycy, w tym przedstawiciele Konfederacji, tacy jak Sławomir Mentzen czy Grzegorz Braun, również określani przez portal jako zagrożenie dla bezpieczeństwa Ukrainy.
Organizacja, choć deklaruje walkę o bezpieczeństwo kraju, od lat budzi kontrowersje na arenie międzynarodowej. Jak przypominają media, portal wielokrotnie krytykowano za publiczne ujawnianie wrażliwych danych osobowych i adresowych osób, które na nim rejestruje. Jego działalność była już przedmiotem zastrzeżeń ze strony międzynarodowych organizacji broniących praw człowieka, zachodnich dyplomatów oraz instytucji unijnych, wskazujących na naruszanie standardów prawnych.