Rosyjska propaganda zalewa TikToka. Ekspertka ostrzega: "To przeniesie się do realnego świata"
Rosyjska propaganda i ekstremistyczne narracje coraz skuteczniej docierają do użytkowników sieci, wykorzystując luki w architekturze popularnych platform społecznościowych. Narzędziem ułatwiającym sianie dezinformacji i organizowanie niebezpiecznych akcji stały się bezpośrednie transmisje wideo, które wymykają się tradycyjnej moderacji i pozwalają na natychmiastowe przekuwanie wirtualnej nienawiści w fizyczne działania. Skomentowała to dla nas ekspertka do spraw bezpieczeństwa wschodniego, Aleksandra Wójtowicz.
- Transmisje na żywo na TikToku są systemowo wykorzystywane do szerzenia prorosyjskich narracji oraz bezkarnego emitowania mowy nienawiści
- Środowiska powiązane z Konfederacją Korony Polskiej używają tej aplikacji do bieżącej i twardej mobilizacji swoich sympatyków
- Aktywność radykałów w internecie coraz częściej płynnie przenika do świata rzeczywistego, skutkując organizacją protestów oraz tzw. patroli obywatelskich
Mechanizm cyfrowej radykalizacji w czasie rzeczywistym
Platformy oparte na krótkich formach wideo stały się kluczowym frontem walki informacyjnej. Opublikowany w marcu 2026 roku raport organizacji CEE Digital Democracy Watch dobitnie pokazuje, że algorytmy i funkcje społecznościowe służą bezprecedensowej radykalizacji nastrojów. Współautorka tego opracowania, ekspertka Aleksandra Wójtowicz, zwraca uwagę na rosnące zagrożenie ze strony konkretnych, działających w Polsce ugrupowań politycznych.
- Mamy w Polsce partię KKP, która otwarcie sprzyja Rosji. Ostatnio opublikowałam na ten temat raport zatytułowany The Hidden Power of TikTok Live in Poland.
Sama struktura techniczna platformy sprzyja budowaniu hermetycznych baniek informacyjnych, w których bez przeszkód można kolportować zagraniczną propagandę. Brak skutecznej kontroli nad formatami wideo emitowanymi na bieżąco sprawia, że szkodliwe przekazy docierają do dziesiątek tysięcy odbiorców w zaledwie kilka minut, budując niebezpieczne poczucie wspólnoty wokół radykalnych haseł.
- Na TikToku dostępna jest funkcja transmisji na żywo. Działa to w ten sposób, że twórca uruchamia transmisję, a widzowie mogą śledzić ją w czasie rzeczywistym. Często do takiego live'a zaprasza się innych użytkowników, co w efekcie przypomina transmitowaną dla szerszej publiczności rozmowę na platformie Zoom.
Mowa nienawiści i szybka mobilizacja sympatyków
Zorganizowane grupy radykalne nie ograniczają się wyłącznie do biernego emitowania treści. Aplikacja służy im jako narzędzie operacyjne do bezpośredniego zarządzania swoimi zwolennikami. Przypadki blokowania kont czołowych polityków Konfederacji Korony Polskiej – do których dochodziło wcześniej po interwencjach Stowarzyszenia Nigdy Więcej za szerzenie dezinformacji historycznej – dowodzą, z jak niebezpiecznymi mechanizmami mamy do czynienia.
- Z badań przeprowadzonych przez PWN wynika, że Konfederacja Korony Polskiej jest tam niezwykle aktywna. Dochodzi wręcz do sytuacji, w których ci ludzie umawiają się na konkretne działania w świecie rzeczywistym. Kiedy pojawia się jakaś informacja, potrafią na bieżąco zorganizować wyjazd na antybanderowski protest albo zmówić się, by wypisywać się ze spisów wyborców w Polsce.
Najbardziej niepokojącym zjawiskiem rejestrowanym na platformie jest skrajna eskalacja agresji werbalnej wymierzonej w konkretne narodowości. Moderacja algorytmiczna chińskiego giganta, zaprojektowana do wyłapywania określonych słów w tekstach, całkowicie zawodzi, gdy w grę wchodzi wielogodzinny przekaz audio-wideo na żywo.
- Podczas tych transmisji regularnie pojawia się również mowa nienawiści, w tym otwarte nawoływania do mordowania Ukraińców.
Realne zagrożenie dla fizycznego bezpieczeństwa
Konsekwencje cyfrowej propagandy przestały być wyłącznie problemem wirtualnym. Narzędzia socjotechniczne stosowane przez wrogie ośrodki celowo wykorzystują mechanizmy psychologiczne, aby wywołać skrajne emocje i sprowokować użytkowników do natychmiastowego działania poza siecią. Agresja systematycznie podsycana na ekranach smartfonów coraz częściej materializuje się w polskiej przestrzeni publicznej.
- Na obecnym etapie sporu politycznego możemy się więc spodziewać, że dezinformacja – dotychczas obecna głównie w internecie – przeniesie się do świata rzeczywistego. To, co dzieje się w sieci, będzie miało realne skutki offline. Widzieliśmy to już na przykładzie tzw. patroli obywatelskich na granicy czy właśnie podczas wspomnianych transmisji na TikToku, gdzie rzucane w sieci hasła po chwili przekładają się na fizyczne działania i protesty.
Brak radykalnych rozwiązań blokujących szkodliwe zasięgi jedynie rozzuchwala inicjatorów tych akcji. Przejście od internetowych nagrań do fizycznej przemocy bezspornie dowodzi, że dotychczasowe metody obrony przed wojną hybrydową w cyfrowej przestrzeni informacyjnej są dalece niewystarczające.
Źródło: Goniec.pl