Grzegorz Braun, jeden z najbardziej kontrowersyjnych polityków i kandydat na prezydenta w nadchodzących wyborach, posiada majątek druzgocąco mniejszy, niż jego kontrkandydaci. W złożonym oświadczeniu majątkowym nie zobaczymy kosztownych przedmiotów, niebywałych oszczędności czy udziałów w zyskach rozmaitych przedsiębiorstw. Znajdziemy za to dopisek w pewnej rubryce: “Byłem okradany”.
Grzegorz Braun bez wątpienia jednym z najbardziej kontrowersyjnych polityków. Tylko ostatnich kilkanaście miesięcy przyniosło skandale nie tylko w jego działalności lokalnej (osławiona akcja z gaśnicą w Sejmie), ale także międzynarodowej (zakłócenie minuty ciszy i wyprowadzenie z obrad Parlamentu Europejskiego. Okazuje się, że kandydat na prezydenta nie zwalnia tempa i po raz kolejny zdecydował się wstrząsnąć polskim społeczeństwem.
Kampania prezydencka nabiera tempa, a wraz z nią pojawiają się kolejne kontrowersje. Jedna z nich dotyczy Grzegorza Brauna, którego ostatnie wystąpienie w mediach publicznych wywołało falę krytyki i pytania o granice wolności słowa.
Grzegorz Braun został wyrzucony z obrad Parlamentu Europejskiego. Poseł zakłócił minutę ciszy dla uczczenia pamięci ofiar Holokaustu. Wyprowadzili go siłą. Chwilę po zdarzeniu redaktor Gońca Mikołaj Dowejko na gorąco rozmawiał ze świadkiem tych wszystkich wydarzeń Dariuszem Jońskim, europosłem Koalicji Obywatelskiej.
W środę Grzegorz Braun po raz kolejny był bohaterem niezwykle kontrowersyjnej sytuacji. Jego zachowanie doprowadziło do tego, że został wyprowadzony z sali Parlamentu Europejskiego, a w sieci krążą już nagrania z całego incydentu. Tymczasem na wstydzie może się nie skończyć, bowiem polityka prawdopodobnie czeka surowa kara.
Grzegorz Braun został wyrzucony z Konfederacji za ogłoszenie swojego startu w wyborach prezydenckich w 2025 mimo sprzeciwu ze strony Sławomira Mentzena. Natychmiast wśród internautów pojawił się wątek potencjalnej koalicji Konfederacji z PiS, a chwilę później pierwsze zaproszenie ze strony przedstawiciela partii Jarosława Kaczyńskiego.
Polityczne trzęsienie ziemi w Konfederacji. Grzegorz Braun zostanie usunięty z partii, po tym, jak wbrew liderom ugrupowania podjął decyzję o starcie w wyborach prezydenckich. - Ubolewam, że zostałem wprowadzony w błąd - tłumaczył podczas konferencji prasowej jeden z liderów Konfederacji Krzysztof Bosak. - Grzegorz Braun popełnił błąd - dodawał Sławomir Mentzen.
Niecodzienna sytuacja przydarzyła się świeżo upieczonemu europosłowi Konfederacji Grzegorzowi Braunowi, a także kilku innym europarlamentarzystom przy okazji pierwszego posiedzenia Parlamentu Europejskiego nowej X kadencji. Konieczna była interwencja służb.
Na posiedzeniu Sejmu w środę 22 listopada doszło do kolejnej awantury. Tym razem podczas rozpatrywania projektu ustawy ws. refundacji in vitro. Grzegorz Braun z Konfederacji wszedł na mównicę i się zaczęło. Zaczął mówić o "rampie oświęcimskiej". Jego skandaliczne słowa nie pozostały bez odpowiedzi.
Rzecznik rządu Piotr Müller uznał, że Donald Tusk i Grzegorz Braun mają ze sobą dużo wspólnego. Wymienił podejście do resetu Rosją, które - według niego - jest w podobnych wariantach prezentowane przez obu polityków. Müller skomentował też kwestię potencjalnej koalicji PiS-u z Konfederacją.
Grzegorz Braun ponownie stał się bohaterem rosyjskiej telewizji publicznej. Działania polityka Konfederacji zostały użyte do do uwiarygodnienia szeregu narracji propagandowych. - Działania takich postaci pozwalają Rosjanom na deformowanie obrazu rzeczywistości, co sprowadza się do demonizacji i dehumanizacji Ukraińców oraz deprecjonowania obrazu proukraińskich środowisk politycznych państw NATO - ocenia w rozmowie z WP Michał Marek, ekspert w dziedzinie dezinformacji.Michał Marek, autor monografii "Operacja Ukraina" i ekspert w dziedzinie dezinformacji, w rozmowie z portalem Wirtualna Polska przekazał, że ostatnim czasie wypowiedzi Grzegorza Brauna ponownie zostały pokazane w rosyjskiej telewizji. Wykorzystano m.in. frazę "stop ukrainizacji Polski" i "stop depolonizacji Polski".
Poseł Prawa i Sprawiedliwości Leszek Dobrzyński pojawił się na mównicy w bluzie i spodniach jeansowych. Jak się tłumaczył - nie zauważył zmiany w harmonogramie sejmowym. Grzegorz Braun nie krył oburzenia. - To nie jest obora - grzmiał z mównicy.
Grzegorz Braun po obrzydliwej wypowiedzi, w której nawoływał do "zatrzymania ukrainizacji Polski" został bohaterem rosyjskiej propagandy. Telewizja Władimira Putina okrzyknęła posła Konfederacji "głosem narodu", którego "nie słyszą polskie władze".Posłowie Konfederacji jakiś czas temu skarżyli się, że od wielu miesięcy nie są zapraszani do mediów publicznych. Spekulowano, że ban na wywiady może mieć związek z wybuchem wojny w Ukrainie. Warto zaznaczyć, że członkowie ugrupowania deklarują "sprzeciw wobec przyznawania przywilejów socjalnych dla uchodźców z Ukrainy".