Wyszukaj w serwisie
Goniec.pl > Wiadomości > Radosław Pyffel: "To już nie jest walka o ropę, to debata o przetrwaniu NATO"
Damian  Popilowski
Damian Popilowski 11.04.2026 11:34

Radosław Pyffel: "To już nie jest walka o ropę, to debata o przetrwaniu NATO"

Radosław Pyffel: "To już nie jest walka o ropę, to debata o przetrwaniu NATO"
NATO zainterweniuje w Cieśninie Ormuz po zawieszeniu broni, fot.EastNews

Dwutygodniowe zawieszenie działań zbrojnych między Stanami Zjednoczonymi a Iranem wymusza całkowitą rewizję strategii wobec bezpieczeństwa transportu ropy naftowej. Donald Trump wyraża otwartą irytację brakiem militarnego poparcia ze strony państw zachodnich, oczekując od nich bezwarunkowej interwencji na wodach terytorialnych Bliskiego Wschodu. Co powinno zrobić NATO? Skomentował to dla nas Radosław Pyffel.

  • Przywrócenie płynności szlaków handlowych dla globalnych dostaw surowców będzie efektem dwustronnych ustaleń na linii Waszyngton-Teheran, a nie wynikiem zbrojnego forsowania cieśniny przez siły państw europejskich
  • Kategoryczna odmowa udostępnienia infrastruktury wojskowej oraz przestrzeni powietrznej przez kluczowych sojuszników wywołała bezprecedensowy spór o fundamenty i priorytety całego układu obronnego
  • Bieżąca faza kryzysu przenosi środek ciężkości na deeskalację polityczną, odsuwając perspektywę pełnoskalowych starć morskich na rzecz wielotorowych, skomplikowanych negocjacji

Dyplomacja zamiast rozwiązań siłowych

Po ogłoszeniu przez Donalda Trumpa czasowego wstrzymania bombardowań terytorium Iranu w zamian za obietnicę otwarcia wód, kwestia przywrócenia stabilnej żeglugi pozostaje nierozwiązana. Udowodniona zdolność administracji w Teheranie do faktycznego paraliżowania ruchu tankowców wywołała natychmiastowy szok na rynkach energetycznych, brutalnie weryfikując tezę o skuteczności samej przewagi uderzeniowej. Analityczka bezpieczeństwa Kelly A. Grieco z waszyngtońskiego think tanku The Stimson Center wskazuje wprost, że to strona irańska skutecznie wykreowała się na głównego strażnika i decydenta w regionie.

W obliczu politycznego i ekonomicznego impasu, Biały Dom wywiera agresywną presję na europejskich członków paktu, domagając się skierowania okrętów wojennych do fizycznego przełamania ewentualnych blokad. Analizując racjonalność i wykonalność tych amerykańskich oczekiwań, badacz geopolityki Radosław Pyffel zwraca uwagę na drastycznie ograniczone możliwości projekcji siły Starego Kontynentu w rejonie Zatoki Perskiej.

– Wydaje mi się, że to, jak będzie wyglądać ta nowa sytuacja w cieśninie Ormuz, zostanie dopiero uzgodnione. Nie wiem, czy europejskie kraje NATO dysponują tutaj wystarczająco dużą siłą, żeby przeważyć szalę i pomóc to egzekwować. Na razie chyba trzeba zdać się na dyplomację i to będzie uzgodnione przez Amerykanów z Iranem.

Dwutorowe negocjacje i operacyjny paraliż

Rezygnacja z natychmiastowych uderzeń lotniczych przenosi ciężar prowadzonych działań do zamkniętych gabinetów. Kategoryczny brak mandatu państw sojuszniczych do współprowadzenia działań wojennych wymusza na amerykańskim departamencie stanu szukanie kompromisu na własną rękę. Jak w swojej ocenie zauważa Radosław Pyffel, ustąpienie z pola walki i przejście do dyplomacji stanowi w obecnych realiach jedyny skuteczny mechanizm reagowania.

– Myślę, że będą to przynajmniej teraz przede wszystkim jednak rozmowy, a nie bezpośrednia walka o cieśninę. Rozmowy te będą się odbywać w dwóch płaszczyznach: jedne z Iranem, a drugie w ogóle na temat przyszłości NATO i jego kształtu, bo w tej kwestii obie strony są niezadowolone.

To głębokie niezadowolenie wynika z fundamentalnego rozdźwięku w wizji architektury bezpieczeństwa, co przełożyło się na formalne blokowanie operacji. Włoski minister obrony Guido Crosetto oficjalnie uargumentował zakaz wykorzystania przestrzeni powietrznej dla amerykańskich lotów bojowych koniecznością zgody parlamentu oraz brakiem jakiegokolwiek interesu narodowego Włoch w tej eskalacji. Konsekwentna postawa stolic europejskich tworzy obecnie twarde bariery operacyjne:

  • odcięcie amerykańskiego lotnictwa od wsparcia logistycznego operującego z kontynentalnych baz,
  • brak woli ze strony europejskich ministerstw obrony do formowania zbrojnych konwojów eskortowych dla statków handlowych,
  • absolutną konieczność polegania amerykańskiej dyplomacji wyłącznie na własnych zasobach i dwustronnych traktatach z rządem w Teheranie.

Przyszłość sojuszu pod znakiem zapytania

Izolacja Waszyngtonu w trwającym konflikcie sprowokowała Donalda Trumpa do reaktywacji gróźb całkowitego opuszczenia struktur obronnych ze względu na rzekomy brak solidarności. Choć proces wyjścia z układu jest złożony, oficjalne interpretacje prawne sporządzone przez Departament Sprawiedliwości USA w minionych latach wskazują, że urząd prezydenta może posiadać wyłączne prerogatywy do wypowiadania traktatów z pominięciem Kongresu. Groźby te generują ogromne ryzyko dla spójności paktu i osłabiają poziom bezpieczeństwa całego obszaru północnoatlantyckiego.

Kryzys decyzyjny na linii Waszyngton-Europa opiera się na twardych zarzutach o łamanie mechanizmów informacyjnych przed atakiem oraz na oskarżeniach o uchylanie się od partycypacji w kosztach konfliktu. Syntetyzując ten postępujący paraliż wewnątrz zachodnich struktur, Radosław Pyffel punktuje główne osie sporu, które będą determinować najbliższe posunięcia wszystkich stron:

– Europa jest niezadowolona z tego, że Trump rozpoczął ten konflikt, z nikim go nie konsultując i nie przygotowując, a Trump z tego powodu, że Europa odmówiła mu korzystania z baz i wsparcia. Dlatego myślę, że na razie trzeba po prostu zdać się na dyplomację i oczekiwać na wyniki rozmów na linii Trump–Iran z jednej strony, a z drugiej strony – na toczącą się już debatę o przyszłym kształcie i przyszłości NATO.

Źródło: Goniec.pl

Bądź na bieżąco - najważniejsze wiadomości z kraju i zagranicy
Google News Obserwuj w Google News
Wybór Redakcji
Wybór Redakcji