Radosław Gruca: Tajemnicza interpelacja ws. Chin. W tle Wipler i Szejna

Według ustaleń służb, to pracująca dla Huawei agencja lobbingowa Five Rand - założona przez obecnego posła Przemysława Wiplera i byłego dziennikarza Michała Krzymowskiego - miała stać za interpelacją, której celem było wywarcie presji na zmiękczenie stanowisko rządu względem Chin. Poza posłami Partii Republikańskiej, jedną z takich interpelacji złożył także wiceprzewodniczący Nowej Lewicy Andrzej Szejna, co powinno przesądzić o jego natychmiastowej dymisji.
Zaskakujący zbieg okoliczności
O tym, że informacje o pracy Wiplera dla Chińczyków trafiły do Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego informowaliśmy dwa tygodnie temu w naszym podcaście Układ Zamknięty. Nasze źródła twierdzą, że służby w czasie rządów PiS zgromadziły wiele materiałów obciążających posła Konfederacji. Istnieją dowody na to, że lobbysta odwdzięczał się posłom za składanie interpelacji na zlecenie jego firmy Five Rand. Mimo ustaleń agentów sprawę ukryto w archiwach Biura z delegatury w Białymstoku.
Wprowadzane zmiany legislacyjne, których założeniem było wzmocnienie cyberbezpieczeństwa w Polsce, jednocześnie oznaczałyby dla chińskich potentatów znaczne trudności w wejściu na polski rynek usług telekomunikacyjnych. Władze zaczęły być poddawane naciskom takich firm jak Huawei, które oczekiwały wstrzymania prac nad niekorzystnymi dla nich ustawami.
“W ministerstwie cyfryzacji za czasów poprzednika Janusza Cieszyńskiego, gabinet polityczny identyfikował konkretne teksty w czołowych mediach, za którymi stali lobbyści Chińczyków” – mówi były pracownik ministerstwa zajmujący się mediami.
W 2021 interpelacje z tym związaną wystosował właśnie obecny wiceminister spraw zagranicznych – Andrzej Szejna. Powołując się na przedstawicieli najważniejszych sektorów rolnych stwierdził, że "Chiny, będące jednym z najważniejszych kontrahentów dla polskich rolników i przetwórców rolno-spożywczych, wysyłają niepokojące sygnały wskazujące, że może dojść do wstrzymania lub spowolnienia relacji handlowych z Polską. Powodem takich działań ze strony Chin mają być zapisy wykluczające pochodzące z tego państwa firmy z polskiego rynku znajdujące się w projekcie ustawy o Krajowym Systemie Cyberbezpieczeństwa”.
Skąd wiadomo, że za tą właśnie interpelacją stała agencja lobbingowa Wiplera i Krzymowskiego? Przypomnijmy, że Szejna nie wypierał się znajomości z właścicielami Five Rand, ale zaprzeczał jakoby mieli oni cokolwiek wspólnego z jego zaangażowaniem na rzecz Chińczyków.
Zaskakującym jednak zbiegiem okoliczności w swojej interpelacji powołał się na portal Świat Rolnika, należący do Szczepana Wójcika, znanego potentata z branży futerkowej, która także jest ważnym klientem Five Rand. Ta współpraca sięga daleko wstecz, kiedy to Wipler podejmował intensywne działania na rzecz "futerkowców”, a Szczepana Wójcika w towarzyskich kręgach nazywał czasem swoim sponsorem.
- ZOBACZ NOWY “UKŁAD ZAMKNIĘTY”:
Kompromitacja służb
"Szczepan Wójcik był gościem na hucznych urodzinach Wiplera, jeszcze w czasach gdy Wipler był posłem wybranym z list PiS. A będący już w dobrym humorze jubilat opowiadał, że ten jest jego sponsorem” – przypomina sobie jeden z gości i dodaje, że o kwotach, które płacili agencjom PR za działania mające na celu zakazanie farm futerkowych w Polsce, krążyły legendy.
Nasi rozmówcy w służbach nie mogą się nadziwić, jak to możliwe, żeby Wipler, który jednocześnie jest oskarżony o kradzież pieniędzy z Fundacji, którą prowadził (proces trwa już ponad 3 lata), a do tego pracował dla firm z chińskim i rosyjskim kapitałem, nie dostał odmowy dostępu powyżej klauzul dostępnych wszystkim posłom z racji sprawowania mandatu.
Ta sytuacja to kompromitacja służb, świadcząca o braku przepływu informacji pomiędzy poszczególnymi agencjami. W Układzie Zamkniętym ujawniliśmy, że Przemysław Wipler znajdował się pod obserwacją agentów CBA, właśnie w związku ze swoją działalnością lobbingową i kontaktami z posłami Ligi Republikańskiej (m.in. ministrem sportu w rządzie Zjednoczonej Prawicy - Kamilem Bortniczukiem).
Sprawa wyglądała na tyle poważnie, że zdecydowano, by w stosunku do Wiplera użyć Pegasusa. Za sprawę odpowiedzialny był Rafał Romanowski, agent CBA z delegatury z Białegostoku, który awansował po przejęciu Biura przez Agnieszkę Kwiatkowską- Gurdak. Ostatecznie jednak wobec posła nie użyto tej formy inwigilacji, ponieważ, jak twierdzi nasze źródło w służbach:
"Gdy w końcu zapadła decyzja i zaczęliśmy przygotowywać wniosek, użycie Pegasusa było już niemożliwe” – twierdzi jeden z oficerów CBA.
“Ślady po tej sprawie muszą wciąż pozostawać w dyspozycji białostockiej delegatury CBA. O przerwaniu kontroli działalności lobbingowej Wiplera zadecydował ktoś z kierownictwa Biura, ale zajmujący się Wiplerem agenci uważali, że materiały powinny zostać przekazane prokuraturze” – dodaje oficer służb.
W ubiegły czwartek w Gońcu zwracaliśmy uwagę, że ta sprawa obciąża nie tylko CBA, ale także ABW. Dlaczego?
Chodzi o kontrolę, jaką miała przeprowadzić ABW, oceniając bezpieczeństwo dopuszczenia Wiplera do informacji niejawnych.
Mimo że jest on członkiem komisji ds. Pegasusa od początku jej funkcjonowania, poseł nadal nie ma certyfikatu ABW zapewniających dostęp do materiałów ściśle tajnych i nie może tym samym w pełni uczestniczyć w pracach komisji.
Pytany o tę niespotykaną sytuację, prostuje jedynie, że “kontrola nie trwa rok, a zaledwie kilka miesięcy”. Tyle że jeszcze w grudniu 2024 roku w rozmowie z ”Rzeczpospolitą” przyznał, że poproszono go kolejne wyjaśnienia:
"Prowadzę działalność gospodarczą, mam spory majątek. Zgromadzenie wszystkich dokumentów, których żąda ABW, nie jest łatwe. Dostałem prośbę o uzupełnienie. Nadrobię te zaległości” – zapewniał wtedy.
Niezrozumiała bierność ABW
Jednym z obligatoryjnych działań podczas takiej kontroli jest kontakt z innymi służbami specjalnymi i ustalenie, czy nie prowadziły one przeciwko obywatelowi działań operacyjnych.
Pozostaje niezrozumiałe, dlaczego podczas tak długo trwających działań kontrolnych nie udało się ABW ustalić, że CBA posiada obciążające Wiplera materiały, dotyczące chociażby lobbingu na rzecz Chińczyków. Tymczasem sami ustaliliśmy, że działający w ramach Five Rand Przemysław Wipler i Michał Krzymowski miesięcznie otrzymywali przynajmniej 70 tys zł przez niemal rok.
Nieoficjalnie - ze źródeł w Sejmie - dowiedzieliśmy się, że o termin końca kontroli dopytywała przewodnicząca komisji Magdalena Sroka. Mimo początkowej informacji o planowym zakończeniu w połowie marca, w ostatnim czasie do Wiplera zwrócono się o dodatkowe wyjaśnienia. ABW motywuje tą decyzję koniecznością przeprowadzenia dodatkowych czynności, co sam Wipler potwierdził w Radiu Zet.
Równolegle ABW od roku nie wyraziła zgody na dostęp do dokumentów niejawnych Andrzejowi Szejnie, choć nie ujawniono, czy ma to związek z relacjami tego polityka z kapitałem chińskim.
Tymczasem w analogicznej sytuacji, w pierwszej kadencji rządów PiS w latach 2015- 2019 członkiem komisji ds. Amber Gold nie został poseł Dariusz Grabowski. Kiedy Paweł Kukiz przedstawił jego kandydaturę, służby szybko przekazały informację, że nie wydadzą posłowi certyfikat, więc jego praca w komisji nie miałaby sensu.
Jego miejsce zajął wówczas poseł Tomasz Rzymkowski. Dodatkowym obciążeniem może być kwestia alkoholizmu Szejny, który- według zasad służb - podobnie jak inne uzależnienia, powinien dyskwalifikować w dostępie do materiałów niejawnych.
Wiceminister miał jednak do nich dostęp pomimo braku certyfikatu bezpieczeństwa, co zawdzięcza decyzji Radosława Sikorskiego. Szef MSZ przyznał, że nie miał wiedzy o alkoholowym problemie Szejny. Premier Donald Tusk zasugerował, że należałoby urlopować wiceministra Szejnę do czasu wyjaśnienia ciążących na nim zarzutów.



































