Szwedzki dziennikarz w tureckim więzieniu

Szwedzki dziennikarz Joakim Medin, który przyleciał do Turcji, by pisać o antyrządowych protestach, został aresztowany na lotnisku w Stambule pod zarzutem “przynależności do organizacji terrorystycznej” i za ”obrazę” prezydenta Erdogana - podała w piątek prokuratura generalna w Ankarze.
Protesty w Turcji
Protesty wybuchły po tym, jak 23 marca tego roku zaaresztowano pod zarzutem korupcji i przynależności do organizacji terrorystycznej poważnego przeciwnika Recepa Tayyipa Erdogana, burmistrza Stambułu, Ekrema Imamoglu.
Imamoglu został oficjalnie wybrany jako kandydat Republikańskiej Partii Ludowej na wybory prezydenckie w 2028 roku. Od czasu jego zatrzymania, dziesiątki tysięcy ludzi wychodzi na ulice kilkunastu miast, policja traktuje ich armatkami wodnymi, setki osób aresztowano.
W czwartek w południe jeszcze z lotniska Joakim Medin napisał do swojego wydawcy, Andreasa Gustavssona z Dagens ETC, krótkiego sms-a, że zabierają go na przesłuchanie, od tej pory jego telefon milczy. W piątek po południu szwedzkiemu ministerstwu spraw zagranicznych udało się z nim skontaktować i podano, że jak na okoliczności, ma się dobrze.
Wizyta prawnika
Spekulowano, że może zostać deportowany, ale wysłano go do stambulskiego więzienia Maltepe. Turkish Human Rights and Equality Institution opisuje je jako bardzo przeludnione, o złych warunkach. Dzisiaj koledzy z redakcji Medina poinformowali, że odwiedził go prawnik i podał, że ma się dobrze.
Medin został zatrzymany w związku ze śledztwem, które Turcja wszczęła po proteście w Sztokholmie w styczniu 2023 roku, kiedy pod ratuszem powieszono kukłę przypominającą Erdogana. Tureckie władze podały, że Medin został zidentyfikowany jako jedna z osób, która brała udział w “organizacji, promocji albo była związana” z tym wydarzeniem. Jak podaje Reuters, ”został formalnie aresztowany poprzez wideo konferencję z sądem w Ankarze po przesłuchaniu w Stambule”.
Dziesięć lat temu Medin jeździł do Kurdystanu i pisał o Kurdach w Syrii. W 2015 roku został aresztowany na ulicy w północno-wschodniej Syrii razem z kurdyjskim tłumaczem Sabri Omarem, którego na jego oczach torturowano. Z zakrytymi oczami przewieziono do izolatki, gdzie na ścianach widniały napisy ludzką krwią, pełno było karaluchów i wszy, karmiony był chlebem i wodą z kranu.
Tam go przesłuchiwano: “Chcieli wiedzieć, dlaczego przyjechałem bez wizy i jakie są moje relacje z Turcją i Izraelem” – wspominał. Po czterech dniach przewieziono go do Damaszku, gdzie wciąż był przesłuchiwany jako podejrzany o pracę dla Mossadu. Wedle jego wyjaśnień, uwolniono ich wtedy, gdyż ”wojska kurdyjskie porwały wysokiej rangi oficera syryjskiej armii i powiedzieli, że zaatakują lotnisko, jeśli nas nie wypuszczą”.
Polskie MSZ powiadomione o sprawie
Joakim Medin, z wykształcenia nauczyciel historii, to reporter i fotograf, dziennikarz śledczy, specjalizujący się w krajach autorytarnych, pisze o wojnach, prawach człowieka, o demonstracjach, śledził także protesty Strajku Kobiet w 2020, zamierzał przyjechać niebawem do Polski, by zając się nadchodzącymi wyborami prezydenckimi.
Pracę dziennikarską rozpoczął od zamachu stanu w Hondurasie w 2009, potem zajmował się dla szwedzkich i zagranicznych mediów Turcją, Kurdystanem, Syrią, Irakiem, Izraelem i Gazą, Węgrami. Było więc naturalne, że redakcja Dagens ETC wysłała go do Stambułu.
Do tej pory wydał sześć książek. W 2023 roku wydał książkę o szwedzkim wejściu do NATO, pt. "Kurdspåret”. To Turcja stała właśnie na drodze Szwecji w dołączeniu do NATO, domagając się wydania poszukiwanych przez nią Kurdów, którzy mieszkali na terenie Szwecji.
W marcu zeszłego roku Medin był częścią międzynarodowej grupy dziennikarzy, którzy opublikowali artykuły o przecieku maili zinfiltrowanej przez Rosjan grupy Agenda Europe, do której należy m. in. Ordo Iuris i szwedzcy katolicy.
Władze Szwecji poprosiły ambasadora Turcji w Sztokholmie o wyjaśnienie zarzutów wobec Medina i zażądały, aby otrzymał pilny dostęp do usług konsularnych — powiedziała nadawcy publicznemu SVT minister spraw zagranicznych Maria Malmer Stenergard. O sprawie zostało także powiadomione polskie MSZ, które – jak podał rzecznik ministerstwa, Paweł Wroński – będzie się przyglądać, jakie są możliwości interwencji.
W czwartek deportowano także brytyjskiego reportera BBC, Marka Lowena, bo "stanowił zagrożenie dla porządku publicznego”, potem dodano, że z powodu braku wizy. Byli także inni zatrzymani, m. in. z Agence France-Press i 11 tureckich dziennikarzy, jak podaje tureckie BBC. Ogólnie zatrzymano ponad 1800 protestujących.
Źródło: Joakinmedin.se, Voanews.com, Reuters



































