Wyszukaj w serwisie
Goniec.pl > Wiadomości > Politycy w ogniu krytyki po debacie w Kanale Zero. "Dramat, kto rządzi naszym krajem?"
Damian  Popilowski
Damian Popilowski 20.02.2026 10:30

Politycy w ogniu krytyki po debacie w Kanale Zero. "Dramat, kto rządzi naszym krajem?"

Politycy w ogniu krytyki po debacie w Kanale Zero. "Dramat, kto rządzi naszym krajem?"
fot. KanałZero

W środę, 18 lutego 2026 roku, w ramach drugiej edycji Ligi Debat na Kanale Zero doszło do dość intrygującego starcia między posłem Koalicji Obywatelskiej Witoldem Zembaczyńskim a europosłem Prawa i Sprawiedliwości Patrykiem Jakim. Panowie wymienili się pytaniami dotyczącymi szkoły podstawowej, podstaw prawa oraz przeszłości swoich rodziców. Wymienili się też klejem. Internauci ostatecznie nie docenili niesztampowego pojedynku. 

  • Główny incydent dotyczył braku merytorycznej odpowiedzi Zembaczyńskiego na pytanie o hierarchię źródeł prawa, co Jaki wykorzystał do podważenia kompetencji posła KO
  • Wydarzenie wpisuje się w szerszy trend absurdalnych sytuacji w polskiej polityce, przypominając o potrzebie większej powagi w debacie publicznej
  • Debata podkreśliła głębokie podziały między obozami rządzącym i opozycyjnym, z naciskiem na osobiste animozje zamiast dyskusji o meritum

Przebieg starcia w Lidze Debat

Druga odsłona Ligi Debat na Kanale Zero zgromadziła przedstawicieli ośmiu największych partii politycznych, w tym Witolda Zembaczyńskiego z Koalicji Obywatelskiej i Patryka Jakiego z Prawa i Sprawiedliwości. Format zakładał rundy pytań ogólnych oraz bezpośrednie starcia “jeden na jeden”. Tematy obejmowały kwestie prawne, unijne i krajowe, ale szybko zdominowały je osobiste przytyki.

Jaki, jako pierwszy, wezwał Zembaczyńskiego na środek, stawiając tezę o braku kompetencji przeciwnika do pełnienia funkcji posła. Zapytał o podstawową wiedzę prawniczą, konkretnie o hierarchię źródeł prawa w Polsce. Zembaczyński, zamiast udzielić bezpośredniej odpowiedzi, przeszedł do kontrataku, oskarżając Jakiego o oderwanie od rzeczywistości.

Kulminacyjnym momentem było wyciągnięcie przez Zembaczyńskiego tubki kleju błyskawicznego, który nazwał "gadżetem" dla Jakiego. Poseł KO stwierdził, że Jaki "odkleił się już dawno za te brukselskie pieniądze", nawiązując do europarlamentarnej kariery przeciwnika i sugerując oderwanie od polskich realiów. 

Jaki nie pozostał dłużny, kontynuując podważanie wykształcenia Zembaczyńskiego. Incydent trwał zaledwie chwilę, ale szybko stał się viralem w mediach społecznościowych, z fragmentami udostępnianymi na Instagramie i Facebooku.

Reakcje internautów

Internauci uwielbiają prostą rozrywkę, dlatego niezwykle ochoczo komentowali wyżej przedstawione starcie. W przestrzeni medialnej można natknąć się na między innymi takie komentarze:

- I teraz sobie wszyscy odpowiedzmy, kto rządzi naszym krajem.

- Ta rozmowa Zembaczyńskiego z - jak to on go określa -"Patryczkiem" to jakiś dramat totalny!

- To był chyba najlepszy obraz poziomu polskiej klasy politycznej.

- Zembaczyński i Jaki od 4 minut kłócą się o wiedzę ogólną i oceny w szkołach. Kompletne odklejenie POPiSu od jakichkolwiek realnych spraw.

- Hej, Polacy z wszystkich stron barykady - możemy umówić się na jedno, nie wybierajmy ich więcej do parlamentu.

Dlaczego polityka staje się cyrkiem?

Powodów stale spadającego poziomu w polskiej polityce jest kilka. Doświadcza ona rosnącej polaryzacji, która przypomina podziały w Stanach Zjednoczonych. Tamtejsze konflikty kulturowe, takie jak spory o dostęp do broni czy aborcję, ewoluowały w ostatnich dekadach, stając się narzędziami mobilizacji elektoratu. 

W Polsce podobne mechanizmy widać w partiach prawicowych, gdzie PiS i Konfederacja adaptują retorykę MAGA, traktując ją jako franczyzę amerykańskiego populizmu. 

Według badań Europejskiego Sondażu Społecznego, Polska plasuje się pośrodku europejskich krajów pod względem zaufania do klasy politycznej, co jest efektem historycznych traum, takich jak rozbiory i okres komunizmu, które nauczyły społeczeństwo nieufności wobec władzy.

Ta nieufność potęgowana jest przez media społecznościowe, które nagradzają kontrowersyjne zachowania. Politycy, rywalizując o uwagę, uciekają się do sensacyjnych wypowiedzi, co obniża poziom debaty. Populizm i potrzeba mobilizacji elektoratu sprawiają, że debaty stają się komiczne. Zamiast faktów, dominują emocje, co eroduje powagę instytucji. W efekcie społeczeństwo traci wiarę w politykę jako narzędzie rozwiązywania problemów.

Absurdalne sytuacje z polskiej sceny politycznej

Incydent z klejem nie jest nawet blisko największych absurdów, które widywaliśmy w ostatnich latach w sejmie. 

Gaśnica Grzegorza Brauna i incydent chanukowy

Najbardziej szokujący incydent ostatnich lat to zachowanie Grzegorza Brauna w grudniu 2023 roku. Poseł użył gaśnicy proszkowej, by zgasić świece chanukowe podczas uroczystości menory w Sejmie. Zdarzenie obiegło światowe media, a Braun stracił immunitet europosła. Proces w tej sprawie toczył się jeszcze w 2025 roku – zarzuty obejmowały obrazę uczuć religijnych i naruszenie nietykalności cielesnej.

W grudniu 2025 roku, już za kadencji marszałka Włodzimierza Czarzastego, odbyła się ponowna uroczystość zapalenia świec chanukowych – marszałek publicznie przeprosił za incydent sprzed dwóch lat.

Jarosław Kaczyński i „Atlas Kotów” 

W sejmie trwała właśnie jedna z najbardziej napiętych, fundamentalnych i głośnych debat tamtego okresu – głosowano nad kontrowersyjnymi zmianami w Sądzie Najwyższym i Krajowej Radzie Sądownictwa. Opozycja krzyczała z mównicy o końcu demokracji, na sali panował absolutny chaos. Co w tym czasie robił prezes PiS? Siedział spokojnie w ławie i z wielkim zaangażowaniem czytał małą książeczkę pt. "Atlas Kotów. Dzikie i domowe". Zdjęcia prezesa pochłoniętego lekturą o dachowcach na tle politycznej burzy obiegły cały świat.

Krystyna Pawłowicz i słynna sałatka 

Nocne, burzliwe obrady. W pewnym momencie kamery uchwyciły posłankę Krystynę Pawłowicz, która nie zważając na to, że polityk z opozycji przemawia właśnie z mównicy, wyciągnęła plastikowy pojemnik i zaczęła ostentacyjnie zajadać na sali plenarnej sałatkę. Zwrócono jej uwagę, że sala posiedzeń to nie stołówka, na co posłanka oburzona tłumaczyła później, że była po prostu głodna, spadł jej cukier, a praca w nocy wymaga posiłków. Sałatka stała się od tego czasu sejmowym symbolem gastronomicznym.

“Będziesz pan wisiał”

Zdecydowanie najcięższego kalibru przekroczenie granicy. Grzegorz Braun z Konfederacji przemawiał z mównicy, krytykując obostrzenia pandemiczne. Zwrócił się bezpośrednio do siedzącego w ławach rządowych ówczesnego ministra zdrowia, Adama Niedzielskiego. W pewnym momencie poseł Braun zniżył głos i wycedził do mikrofonu: "Będziesz pan wisiał". Został za to natychmiast wykluczony z obrad, a sprawa otarła się o prokuraturę za groźby karalne.

“Pan jest niemieckim agentem”

Donald Tusk właśnie został wybrany na premiera, wygłosił podziękowania, a na sali panowała podniosła atmosfera. Nagle, w swoim klasycznym stylu "bez żadnego trybu", na mównicę wtargnął Jarosław Kaczyński. Złapał za mikrofon, spojrzał na Tuska i wykrzyczał: 

- Nie wiem, kim byli pana dziadkowie, ale wiem jedno: jest pan niemieckim agentem! Po prostu niemieckim agentem".

Źródło: Goniec.pl, Kanał Zero

Bądź na bieżąco - najważniejsze wiadomości z kraju i zagranicy
Google News Obserwuj w Google News
Wybór Redakcji
Wybór Redakcji