Wyszukaj w serwisie
Goniec.pl > Wiadomości > "Mikrus z filmu Barei". Ostre słowa sędziego Tulei o roli prezydenta w sporze o TK
Wojciech Mulik
Wojciech Mulik 08.04.2026 14:52

"Mikrus z filmu Barei". Ostre słowa sędziego Tulei o roli prezydenta w sporze o TK

"Mikrus z filmu Barei". Ostre słowa sędziego Tulei o roli prezydenta w sporze o TK
Fot. Goniec

Demokratyczne państwo prawa w Polsce wciąż zmaga się z potężnymi wstrząsami. Z jednej strony obserwujemy bezprecedensowy kryzys wokół Trybunału Konstytucyjnego, podsycany przez arbitralne decyzje prezydenta Karola Nawrockiego. Z drugiej – widmo ostatecznych rozliczeń z dawną władzą, której czołowi przedstawiciele, na czele ze Zbigniewem Ziobrą, próbują uniknąć odpowiedzialności, szukając politycznego schronienia za granicą. W wywiadzie dla portalu Goniec.pl sędzia Igor Tuleya w “Rozmowie Gońca” bezlitośnie obnaża kulisy tych działań, punktując łamanie Konstytucji i strach przed uczciwym procesem.

Ochroniarz zamiast strażnika Konstytucji

Sytuacja wokół wyboru nowych sędziów Trybunału Konstytucyjnego doprowadziła do otwartego konfliktu na linii Sejm – Pałac Prezydencki. Prezydent Karol Nawrocki zdecydował się odebrać ślubowanie jedynie od dwójki spośród sześciu prawidłowo wybranych przez parlament sędziów. Tłumaczenia jego kancelarii o rzekomym uzupełnianiu zaledwie dwóch wakatów eksperci prawni traktują jako jawną manipulację procedurami.

– Karol Nawrocki zachował się jak ochroniarz, i to taki, który nie do końca rozumie sytuację – ocenia w “Rozmowie Gońca” sędzia Igor Tuleya. 

Zgodnie z ustawą zasadniczą to Sejm posiada wyłączną prerogatywę do wyboru sędziów TK, a rola głowy państwa ma charakter wyłącznie ceremonialny.

W opinii gościa programu działania prezydenta świadczą o niebezpiecznym przypisywaniu sobie niekonstytucyjnych uprawnień. – Złamał Konstytucję. De facto chyba uważa, że to on wybiera sędziów Trybunału, czym łamie artykuł 194 ustawy zasadniczej, jasno wskazujący na wyłączną kompetencję Sejmu – podkreśla kategorycznie sędzia.

Marginalna rola i paraliż Trybunału

Konflikt ten to nie tylko spór kompetencyjny, ale, jak zauważa sędzia Tulei, próba cichego wprowadzania elementów ustroju prezydenckiego. Arbitralne decydowanie o składzie kluczowej instytucji kontrolnej paraliżuje jej prace i uderza w fundamenty Rzeczypospolitej. Rozmówca Gońca nie szczędzi gorzkich słów, sięgając po kultowe porównania.

– W jednym z filmów Barei, podczas uroczystości nadania obywatelstwa, wybiega dwóch mikrusów w strojach krakowiaków, żeby uświetnić wydarzenie i tańczy. To jest właśnie rola takiego mikrusa, jaką odgrywa Karol Nawrocki w procedurze wyboru sędziów Trybunału Konstytucyjnego – ironizuje Tuleya. 

Zwraca również uwagę na brak solidarności w samym środowisku prawniczym. 

– Błędem było to, że te dwie osoby poszły do Pałacu Prezydenckiego. W ten sposób po stronie prezydenta pojawił się kolejny argument, że Trybunał obraduje w pełnym składzie – dodaje.

Węgierski azyl i ucieczka przed sądem

Problemy z praworządnością to jednak nie tylko bieżąca gra polityczna, ale także potężny bagaż pozostawiony przez obóz Zjednoczonej Prawicy. Długotrwała przebudowa wymiaru sprawiedliwości przez Zbigniewa Ziobrę budzi dziś konieczność zdecydowanych rozliczeń. Prawdopodobna zmiana władzy na Węgrzech i ewentualna przegrana rządu Viktora Orbana może oznaczać koniec azylu dla byłego ministra sprawiedliwości i jego najbliższych współpracowników.

Zdaniem sędziego Tulei, unikanie organów ścigania i szukanie tarczy ochronnej w krajach o zapędach autorytarnych kompromituje polityków, którzy niegdyś pełnili najwyższe państwowe urzędy.

– Nie przesądzając o winie mojego byłego pryncypała, a także byłego wiceministra, uważam, że powinni tłumaczyć się przed sądem w uczciwym procesie, a nie po prostu chować się gdzieś u Orbana – mówi Gońcowi prawnik. Ciążące nad byłym ministrem oskarżenia i obawa matactwa stanowią, w opinii ekspertów, solidną przesłankę do zastosowania surowych środków zapobiegawczych, z tymczasowym aresztowaniem włącznie.

Upadek prywatnego folwarku

Ucieczka przed wymiarem sprawiedliwości to pokłosie tego, w jaki sposób zarządzano resortem przez ostatnie lata. Zamiast reformować sądownictwo, stworzono mechanizm służący wyłącznie zabezpieczaniu partyjnych interesów.

– Zbigniew Ziobro stworzył system ludzi, którzy byli mu w pełni podporządkowani – przypomina sędzia. Obozowa lojalność i obsadzanie kluczowych stanowisk politycznymi nominatami wygenerowały głęboki kryzys państwa. – Wybierał swoich rzeczników i sędziów. Wszędzie są jego poplecznicy i to zapewnia mu pewną tarczę. Wierzę jednak, że w końcu przyjdzie moment, kiedy ta tarcza zostanie skruszona, a były minister będzie traktowany jak zwykły obywatel – podsumowuje Igor Tuleya.

Proces oczyszczania państwa z politycznych wpływów wymaga czasu i konsekwencji, jednak wygasające sojusze międzynarodowe i determinacja wymiaru sprawiedliwości zwiastują, że czas bezkarności dobiega końca.

Źródło: Goniec

Bądź na bieżąco - najważniejsze wiadomości z kraju i zagranicy
Google News Obserwuj w Google News
Wybór Redakcji