Maciej Strzembosz: Małpi rozum w przedszkolu

Donald Trump zachowuje się jak agent Putina, szantażuje Zełenskiego eskalując żądania – po minerałach przyszła pora na żądanie oddania Ameryce ukraińskich elektrowni, tak aby przyszłość Ukrainy była kompletnie w rękach Trumpa. Przy okazji Trump chce także mieć udziały w NordStream2, Rosniefcie i kilku innych jeszcze spółkach po obu stronach frontu. Brzmi jak plan. Choć niekoniecznie pokojowy. Chiny tymczasem zalewają europejski rynek subsydiowanymi samochodami elektrycznymi i panelami fotowoltaicznymi spychając najbardziej proekologiczne gospodarki europejskie w strukturalny kryzys, a tymczasem w Polsce…
Sprawa Beaty Skrzypek
Oszalała z nienawiści do opozycji pani prokurator nie dopuszcza na przesłuchanie pełnomocnika przesłuchiwanej Barbary Skrzypek, ani nawet nie zaprasza protokolanta. Protokołuje sama, żeby każdy rozsądny prawnik mógł zakwestionować jej relację. Niemal natychmiast Gazeta Wyborcza piórem wyjątkowo zrównoważonego red. Czuchnowskiego publikuje – jak się za chwilę okaże kompletnie zmyślone rewelacje – że Barbara Skrzypek obciążyła swego pryncypała, Jarosława Kaczyńskiego.
Trzy dni później Barbara Skrzypek umiera na zawał i prawica ma swoją własną Barbarę Blidę, nową męczenniczkę w narracji o totalitarnej dyktaturze, która rzekomo rozwija się w Polsce na pełnej petardzie. Sprawie nie pomaga minister sprawiedliwości, który mając z panią prokurator kłopoty w ministerstwie pozbył się jej sprytnie, oddając jej sprawę wymagającą szczególnej zimnej krwi i dokładności proceduralnej, bo potencjalnym oskarżonym jest lider opozycji, były Naczelnik Państwa. Sprawie jeszcze mniej pomaga inny były minister, też prawnik, Ryszard Kalisz, który zasugerował, że za śmierć Skrzypek odpowiedzialny jest … Kaczyński.
Niedługo potem jeden poseł PiS, prawdziwa ozdoba partii, zapowiada w obecności kamer telewizyjnych, że jak pani prokurator wyjdzie do demonstrantów to ją pchnie, a drugi, były perukarz teatralny – znany z subtelnego dowcipu i wszechstronnego, choć średniego wykształcenia – prosi, żeby to zrobił delikatnie. Poseł Suski, to ten sam, który koniecznie chciał się dowiedzieć jak na nazwisko ma caryca Katarzyna, wszyscy się z niego wyśmiewali, ale niesłusznie, bo poza historykami nikt tak naprawdę nie wie, że Katarzyna Wielka, po mężu Romanow, tak naprawdę nazywała się Zofia Fryderyka Augusta von Anhalt-Zerbst. Ją zapewne też by pchnął delikatnie, bo jak wiadomo z szacunku do kobiet słynie cała jego formacja.
Małpi rozum w przedszkolu
W tym przedszkolu dla wariatów w tle odbywają się wybory na prezydenta Polski, w których z poparciem partii mającej w nazwie prawo i sprawiedliwość startuje obywatel, który kwestie wymiaru sprawiedliwości poznawał poprzez znajomości z gangsterami, w tym z tymi z bandy Nikosia, o którym nawet napisał książkę jako Tadeusz Batyr. Ten sam Tadeusz Batyr miał 2 zwyczaj występować w TVP za Kurskiego, by chwalić Karola Nawrockiego. Czego nie rozumiecie kochani? Jak przedszkole, to przedszkole.
Inny kandydat, Sławomir Mentzen, który obiecywał „wywrócić stolik”, spotkał się właśnie z odchodzącym prezydentem, by rozmawiać o kontynuacji. Przy okazji nie chciał odpowiedzieć, jak obniży podatki jednocześnie zwiększając wydatki na obronność. Pytanie bowiem wskazywało jego zdaniem na głęboką nieznajomość ekonomii ze strony dziennikarki, a odpowiadanie na takie pytania jest poniżej godności kandydata, zwłaszcza w trakcie kampanii wyborczej. Przyznał natomiast, że w chwili zagrożenia bezpieczeństwa państwa lepiej być w Unii Europejskiej, z której jako kandydat zamierza Polskę wyprowadzić. Nie odnosi się także do swych wcześniejszych pomysłów takich jak zakaz rozwodów i wsadzanie do więzienia za aborcję kobiet, bo przecież skoro teraz jesteśmy na etapie przedszkola politycznego, to głupotą jest pytać o przeszłe poglądy z okresu żłobka.
Niezrównoważona mentalnie para Trump-Musk
Europosłowie PiS, żeby udowodnić swą bezwzględną rusofobię, głosują w Europarlamencie przeciwko Tarczy Wschód czyli wzmocnieniu obrony Polski przed ewentualną agresją Rosji. Za co zmieszał ich z błotem Donald Tusk, bo jak zapowiadał w Sejmie w sprawie obrony Polski niezbędny jest konsensus. Wiadomo zaś, że konsensus buduje się w Polsce poprzez mieszanie przeciwnika politycznego z błotem i wzajemne oskarżenia o zdradę. W istocie bowiem zarówno KO jak i PiS boją się tylko jednego – przepływu elektoratów między tymi partiami. Obie partie utuczyły się bowiem na klęsce SLD, który z największej partii stał się przystawką nie wartą specjalnego zachodu. A stało się tak dlatego, że SLD nie umiało wpoić swoim wyborcom, że wszyscy inni to zdrajcy i że każdy, kto do nich przejdzie zostanie ekskomunikowany. W sumie to nie wiem na czym polega ekskomunika u komunistów, ale brzmi dobrze, więc zostawiam. Sprawozdając przedszkolne awantury trudno samemu zachować powagę.
A sytuacja jest poważna. Najpotężniejszym krajem na świecie rządzi niezrównoważona mentalnie para Trump-Musk, dla której jedynym kryterium dla decyzji po której stronie stanąć, jest odpowiedź na pytanie – na kim można więcej zarobić. A Polska nawet nie ma metali ziem rzadkich ani elektrowni atomowych, bo od 20 lat trwa chocholi taniec w przedszkolu, który uniemożliwia podjęcie prostych i koniecznych decyzji takich jak realny rozwój energetyki jądrowej. Putin nie ukrywa, że poza dawnym NRD wszystkie dawne państwa Układu Warszawskiego powinny być podporządkowane Rosji, a Xi Jinping rozbudowuje jak szalony armię, w tym gigantyczną flotę i szykuje się do ataku na Tajwan.
Myślicie, że w tej sytuacji odbywają się jakieś zakulisowe konsultacje największych partii dotyczące rozbudowy fabryk amunicji, czy budowania strategii rozwojowej dla polskiego przemysłu obronnego, który w czasach PRL zaspokajał 70% naszych potrzeb, a po trzech dekadach bezprzykładnego wzrostu gospodarczego Polski osiągnął zawrotne 25%?! Nie w przedszkolu. W 3 przedszkolu odbywają się przedstawienia. Jedno nawet kiedyś sam widziałem. Chłopcy stali pod ścianą, a dziewczynki wskakiwały na długą ławkę wołając: „gwałt niech się gwałtem odciska”. W ten sposób dzieci przy okazji poznawania „Ody do młodości” przy okazji poznawały też podstawowe reguły życia partyjnego w Polsce.
Cóż, tu w Polsce, mamy nie tylko jak wszyscy inni cywilizacyjny kryzys męskości, mamy też kryzys dorosłości polegający na tym, że polscy politycy jak dorośli potrafią się zachowywać tylko w swoim własnym, partyjnym gronie i w zaciszu gabinetów. Publicznie i w konfrontacji z przedstawicielami innych partii – dostają małpiego rozumu. A małpi rozum jest znacznie niebezpieczniejszy, od ptasiej grypy. Ptasia grypa może nas wyłącznie zabić, małpi rozum klasy politycznej – uczynić na nowo niewolnikami.



































