Liga Narodów 2026. Mecz Polska-Niemcy zakończony. Znamy wynik
Polacy w Gliwicach wreszcie pokazali grę, na którą czekali kibice. Po trudnym początku Biało-Czerwoni pokazali klasę, walcząc do samego końca z przeciwnikiem. Kibicom zdecydowanie nie zabrakło zwrotów akcji, licznych, często dyskusyjnych zmian oraz sportowych emocji, których dostarczył nieoczekiwany bohater spotkania.
Polska walczyła w Gliwicach o ważne punkty w Lidze Narodów
Reprezentacja Polski przystępowała do spotkania z Niemcami w roli faworyta, ale sytuacja w tabeli nie pozwalała na spokojne podejście do tego meczu. Biało-Czerwoni po sześciu kolejkach Ligi Narodów mieli cztery zwycięstwa i wciąż musieli walczyć o miejsce w turnieju finałowym. Każdy kolejny punkt miał znaczenie, zwłaszcza że terminarz turnieju w Gliwicach od początku wymagał od drużyny Nikoli Grbicia dużej koncentracji i szybkiej reakcji po wcześniejszych spotkaniach.
Niemcy również mieli o co grać. Po trzech zwycięstwach i trzech porażkach plasowali się niżej od Polaków, ale nadal pozostawali w grze o kontakt z czołową ósemką. To sprawiało, że sobotnie starcie nie było dla nich wyłącznie meczem z wyżej notowanym rywalem, lecz także szansą na poprawę własnej sytuacji w tabeli. Polacy musieli więc uważać nie tylko na wynik, ale też na drużynę, która w ostatnich latach zrobiła wyraźny krok naprzód.

Przed spotkaniem uwagę zwracały także zmiany w polskim składzie. Z kadry wypadł Jan Firlej, który zmagał się z urazem łydki. W jego miejsce pojawił się 21-letni Marcel Bakaj. Dla młodego rozgrywającego ewentualny występ przed kompletem publiczności w Gliwicach mógł oznaczać najpoważniejszy sprawdzian w dotychczasowej przygodzie z reprezentacją. Do zespołu dołączyli również Wilfredo Leon, Kewin Sasak i Jakub Popiwczak, którzy zastąpili Michała Gierżota, Aliaksieja Nasewicza i Jakuba Ciunajtisa.
Polacy dobrze wiedzieli, że Niemców nie można traktować jak zespołu z drugiego szeregu. Jeszcze przed meczem zwracał na to uwagę Marcin Komenda.
– Teoretycznie nie jest to zespół z pierwszej światowej czwórki czy szóstki, ale z roku na rok bardzo się rozwija. Spodziewam się bardzo wymagającego meczu – mówił Marcin Komenda przed spotkaniem.
Jego słowa nie były przypadkowe. Niemcy przez kilka sezonów pracowali pod wodzą Michała Winiarskiego, a po przejęciu drużyny przez Massimo Bottiego nadal prezentują coraz lepszą organizację gry. W tej edycji Ligi Narodów potrafili już sprawić problemy Francuzom, a dzień przed meczem z Polską pokonali Belgię 3:1.
Nikola Grbić mocno zmienił skład. Wilfredo Leon wrócił do gry
W porównaniu z czwartkowym meczem z Turcją Nikola Grbić zdecydował się na bardzo wyraźne roszady. Od początku na parkiecie pojawili się między innymi Wilfredo Leon, Jakub Popiwczak, Szymon Jakubiszak i Mateusz Poręba. W wyjściowym zestawieniu pozostali też Marcin Komenda, Aleksander Śliwka oraz Bartłomiej Bołądź. Już sam skład pokazywał, że selekcjoner chce sprawdzić nowe ustawienie, ale jednocześnie utrzymać odpowiedni poziom doświadczenia na boisku.
Początek meczu był wyrównany i szybki. Obie drużyny skutecznie kończyły akcje w ataku, a przewaga przechodziła z jednej strony na drugą. Niemcy jako pierwsi zdołali jednak zbudować wyraźniejszy zapas punktowy w końcówce premierowej partii. Prowadzili 23:20 i wydawało się, że są bardzo blisko objęcia prowadzenia w całym spotkaniu. Polacy nie odpuścili. Dobre zagrywki Aleksandra Śliwki oraz skuteczna gra blokiem pozwoliły doprowadzić do remisu 23:23.
Końcówka należała jednak do rywali. Niemcy wykorzystali swoje okazje, a decydujące akcje dały im zwycięstwo 25:23. Polacy mogli żałować przede wszystkim własnych pomyłek. W pierwszym secie oddali przeciwnikom kilka punktów po błędach, podczas gdy sami korzystali z takich prezentów znacznie rzadziej. To właśnie detale, a nie wyraźna różnica sportowa, zdecydowały o przegranej otwierającej partii.

Na trybunach mogły pojawić się obawy, że kibiców w Gliwicach czeka kolejny długi mecz. We wcześniejszych spotkaniach turnieju Biało-Czerwoni także przegrywali pierwsze sety, a później musieli walczyć aż w pięciu partiach. Tym razem scenariusz był inny. Drugi set od początku układał się po myśli gospodarzy. Polacy szybko odskoczyli na 4:1, potem powiększyli przewagę do 12:6 i stopniowo odbierali Niemcom argumenty.
W tej części meczu drużyna Grbicia grała już znacznie pewniej. Niemcy zaczęli popełniać coraz więcej błędów, szczególnie w polu serwisowym. Zepsute zagrywki mocno utrudniały im jakąkolwiek pogoń za wynikiem. Polacy natomiast spokojnie pilnowali przewagi i nie dopuścili do nerwowej końcówki. Przy stanie 21:14 było jasne, że gospodarze kontrolują wydarzenia na parkiecie. Set zakończył się wynikiem 25:16, a mecz zaczął się praktycznie od nowa.
Polacy rozbili Niemców po przegranym secie. Piękne chwile Marcela Bakaja
Trzeci set pokazał najlepszą wersję reprezentacji Polski w gliwickim turnieju. Biało-Czerwoni grali znacznie swobodniej, lepiej funkcjonował blok, pojawiły się też bezpośrednie punkty z zagrywki. Szczególnie dobrze w tym elemencie prezentował się Bartłomiej Lemański. Polacy z każdą kolejną akcją wyglądali coraz pewniej, a Niemcy mieli coraz większy problem, by utrzymać tempo narzucone przez gospodarzy.
Bardzo ważną rolę odegrały także zmiany. Artur Szalpuk, który już w poprzednich spotkaniach należał do najrówniej grających zawodników w polskiej drużynie, ponownie dał drużynie dużo jakości. Przy wysokim prowadzeniu Nikola Grbić zdecydował się również wprowadzić na boisko Marcela Bakaja. Dla młodego rozgrywającego były to szczególne chwile, bo wszedł na parkiet w meczu, który miał dużą stawkę i był rozgrywany przy świetnej atmosferze w hali.
Bakaj od razu pokazał się z bardzo dobrej strony. Jego pierwsza wystawa trafiła na lewe skrzydło do Wilfredo Leona, który zakończył akcję i dał Polsce piłkę setową. Chwilę później młody rozgrywający sam zapisał się w protokole w efektowny sposób. To właśnie on zdobył punkt blokiem, zamykając prostą przy ataku Roehrsa. Polska wygrała trzecią partię 25:17, a Bakaj otrzymał moment, który może zapamiętać na długo.
W czwartym secie obraz gry nie uległ zmianie. Biało-Czerwoni utrzymywali wysoką jakość, a kibice w Gliwicach mogli oglądać kolejne efektowne akcje. Jedną z nich była niezwykła obronna wystawa Wilfredo Leona sposobem dolnym, bez patrzenia, na prawe skrzydło do Bartłomieja Bołądzia. Zagranie zrobiło duże wrażenie nie tylko na trybunach. Reakcja Nikoli Grbicia pokazała, że nawet selekcjoner, zwykle dość oszczędny w okazywaniu emocji, docenił klasę tej akcji.
Końcówka spotkania należała do Bartłomieja Bołądzia, który regularnie sprawiał Niemcom problemy zagrywką i dokładał ważne punkty. Polska powiększała przewagę, a rywale nie byli już w stanie wrócić do gry. Ostatnią piłkę meczu skończył Artur Szalpuk, ustalając wynik czwartej partii na 25:15. Biało-Czerwoni pokonali Niemców 3:1, notując trzecie zwycięstwo podczas turnieju w Gliwicach.
Na zakończenie rywalizacji w PreZero Arenie reprezentacja Polski rozegra jeszcze jedno spotkanie. W niedzielę o godz. 20 Biało-Czerwoni zmierzą się z Argentyną. Po takim występie przeciwko Niemcom drużyna Grbicia może podejść do tego meczu z większą pewnością, choć sytuacja w Lidze Narodów nadal wymaga od Polaków pełnej koncentracji.