Niemieckie media skomentowały nieobecność Zełenskiego na konferencji w Gdańsku. Tusk w trudnym położeniu
Nieobecność Wołodymyra Zełenskiego na konferencji w Gdańsku została zauważona za granicą. Niemieckie media oceniają, że sprawa wpisuje się w narastające napięcie między Warszawą a Kijowem. W tle pozostaje decyzja ukraińskiego prezydenta, która w Polsce wywołała wyjątkowo ostrą reakcję.
Niemieckie media o konferencji w Gdańsku i nieobecności Zełenskiego
Konferencja w Gdańsku miała być jednym z ważnych wydarzeń poświęconych Ukrainie, jednak uwagę komentatorów przyciągnęło przede wszystkim to, kogo na niej zabrakło. Niemiecka prasa szeroko odnotowała nieobecność Wołodymyra Zełenskiego, wskazując, że w obecnej sytuacji politycznej taki gest trudno oddzielić od napięć w relacjach polsko-ukraińskich.

Dziennik "Tageszeitung" opisał sprawę jako wydarzenie znaczące dyplomatycznie. Według gazety sam brak ukraińskiego prezydenta w Gdańsku nie musi automatycznie oznaczać demonstracyjnego lekceważenia Polski, ale pokazuje, że w relacjach między oboma państwami pojawił się nowy, wyraźnie trudniejszy moment. Niemieccy komentatorzy zwracają uwagę, że spór nie dotyczy jedynie bieżących emocji politycznych, ale ma też mocne tło historyczne, szczególnie wrażliwe z perspektywy polskiej opinii publicznej.
Na łamach "TAZ" Bernhard Clasen ocenił sytuację bardzo krytycznie.
– Nieobecność Zełenskiego nie musi być odebrana jako afront, ale jest czymś nowym – napisał Bernhard Clasen w "Tageszeitung".
Komentator wskazał, że decyzja o nadaniu jednej z ukraińskich jednostek wojskowych imienia odnoszącego się do UPA nie została w Polsce potraktowana jako zwykły akt symboliczny, lecz jako ruch obciążający relacje z najbliższym sąsiadem.
"Tageszeitung" pisze o dyplomatycznej porażce Ukrainy
W komentarzu "Tageszeitung" pojawiła się ocena, że cała sprawa jest dla Ukrainy poważnym problemem dyplomatycznym. Gazeta napisała wręcz o "kompletnej dyplomatycznej porażce", odnosząc się do decyzji, która uruchomiła falę politycznej krytyki w Polsce. Chodzi o nadanie jednej z jednostek ukraińskich sił zbrojnych imienia "Bohaterów UPA", co w Polsce zostało odebrane jako uhonorowanie formacji odpowiedzialnej za zbrodnie na Polakach na Wołyniu.
Bernhard Clasen zwrócił uwagę, że taki ruch trudno uznać za przejaw ostrożności w relacjach z Polską.
– Kręcąc głową, można tylko zapytać, co popchnęło ukraińskiego prezydenta w tych czasach do tak poważnego obciążenia relacji z sąsiadem – pisał Bernhard Clasen w "Tageszeitung".
W jego ocenie Kijów powinien był zdawać sobie sprawę z tego, jak silne emocje w Polsce wywołuje tematyka UPA i jak łatwo może ona stać się źródłem politycznego kryzysu.
"TAZ" odnotował również reakcję polskich władz. Prezydent Karol Nawrocki poinformował, że podjął decyzję o odebraniu Wołodymyrowi Zełenskiemu Orderu Orła Białego. Niemiecka gazeta zwróciła przy tym uwagę, że według badań większość Polaków popiera ten krok. To, zdaniem komentatora, pokazuje, że sprawa nie ogranicza się do jednego politycznego środowiska, lecz ma szerszy rezonans społeczny.

W tym kontekście dziennik wskazał, że przyjazd Zełenskiego do Polski mógłby dodatkowo zaognić sytuację.
– Podróż Zełenskiego do Polski mogłaby doprowadzić do dodatkowej eskalacji sporu, a nawet spowodować fiasko całej konferencji – stwierdził Bernhard Clasen w konkluzji komentarza opublikowanego w "Tageszeitung".
Według tej interpretacji nieobecność ukraińskiego prezydenta mogła być próbą uniknięcia jeszcze większego kryzysu wizerunkowego i politycznego.
"Berliner Zeitung": to cios dla geopolitycznych ambicji Polski
Sprawę skomentował także "Berliner Zeitung". Gazeta spojrzała na nieobecność Zełenskiego nie tylko przez pryzmat relacji Warszawy i Kijowa, ale również szerszej sytuacji międzynarodowej. Nicolas Butylin ocenił, że obecny spór między Polską a Ukrainą może być korzystny przede wszystkim dla Rosji.
– Jeżeli istnieje miejsce, w którym zapanowała radość z powodu aktualnego sporu między Polską a Ukrainą, to jest to prawdopodobnie Kreml – napisał Nicolas Butylin w "Berliner Zeitung".
Komentator zwrócił uwagę, że w trudnym położeniu, a dokłenie w “sytuacji bez wyjścia” znalazł się także premier Donald Tusk. Z jednej strony szef rządu również krytycznie odniósł się do decyzji ukraińskich władz i nazwał uhonorowanie jednostki imieniem "Bohaterów UPA" "złą decyzją". Z drugiej strony przestrzegał przed dalszym wzmacnianiem historycznego konfliktu z Ukrainą, który mógłby osłabić współpracę obu państw w czasie, gdy Kijów nadal potrzebuje wsparcia Zachodu.

"Berliner Zeitung" podkreślił, że nieobecność prezydenta Ukrainy na wydarzeniu poświęconym właśnie Ukrainie ma dla Polski wymiar symboliczny. Warszawa od początku wojny starała się przedstawiać jako jeden z głównych rzeczników Kijowa w Europie, dlatego brak Zełenskiego w Gdańsku został odczytany jako poważny sygnał polityczny.
– Nieobecność ukraińskiego prezydenta na wielkiej konferencji poświęconej Ukrainie jest dotkliwym ciosem dla geopolitycznych ambicji Polski – podsumował komentator "Berliner Zeitung".
Źródłem całego napięcia pozostaje decyzja Wołodymyra Zełenskiego z końca maja. Ukraiński prezydent nadał wtedy jednej z jednostek sił zbrojnych imię "Bohaterów UPA". W Polsce wywołało to szeroką krytykę, a reakcją prezydenta Karola Nawrockiego była decyzja o odebraniu Zełenskiemu Orderu Orła Białego.