Maja Chwalińska jeszcze nie wyszła na kort, a tu "ostrzeżenie". Jest ważny komunikat WTA
Opublikowany po turnieju w Berlinie komunikat WTA to wyraźny sygnał ostrzegawczy dla Mai Chwalińskiej i pozostałych pretendentek do tytułu na Wimbledonie. Zdaniem ekspertów tenisowej organizacji ostatnie tygodnie wyłoniły dwie zawodniczki w formie, która może napsuć krwi światowej czołówce.
Triumf Lindy Noskovej w Berlinie. Chwalińska ma rywalkę przed Wimbledonem
Czeska tenisistka Linda Noskova sięgnęła po najważniejszy tytuł w karierze. W niedzielnym finale turnieju WTA 500 w Berlinie pokonała Amerykankę Jessicę Pegulę 6:4, 4:6, 6:3. Dla 21-letniej Czeszki było to pierwsze zwycięstwo na trawie i zarazem dopiero drugi tytuł w dorobku. Dzięki niemu w poniedziałkowym rankingu po raz pierwszy awansuje do najlepszej dziesiątki świata i zostaje czeską jedynką.
Berliński turniej obfitował w niespodzianki, a faworytki odpadały jedna po drugiej. Największą sensację sprawiła Alexandra Eala, która w drodze do półfinału wyeliminowała kolejno Donnę Vekić, Jelenę Rybakinę i Elinę Switolinę. Filipinkę zatrzymała dopiero Noskova. Tak otwarta rywalizacja dobrze zapowiada walkę o tytuł na zbliżającym się Wimbledonie.
WTA typuje nowe faworytki
W oficjalnym podsumowaniu federacja przeanalizowała berliński turniej i oceniła szanse finalistek na trawiastych kortach. Według ekspertów organizacji Noskova odzyskuje formę w idealnym momencie, tuż przed Wimbledonem, który uchodzi za najbardziej otwarty turniej wielkoszlemowy w sezonie. Zarówno Czeszka, jak i Pegula powinny ich zdaniem znaleźć się w ścisłej czołówce.
W komunikacie przypomniano też, jak pewnie Noskova szła po tytuł w Berlinie. Na swojej drodze do finału pokonała kolejno Renatę Zarazuę, Diane Parry, Paulę Badosę i Alexandrę Ealę, i co istotne, w żadnym z tych meczów nie przegrała choćby jednego seta. Co więcej, wygrywała wyraźnie, nie dając rywalkom większych szans, co najlepiej świadczy o jej znakomitej dyspozycji.
Eksperci docenili również postawę Jessiki Peguli. Amerykanka w półfinale sprawiła sporą niespodziankę, eliminując liderkę światowego rankingu Arynę Sabalenkę. Zdaniem WTA Pegula jest realną kandydatką do najlepszego występu w karierze na Wimbledonie, a być może nawet do pierwszego w karierze tytułu wielkoszlemowego, który jak dotąd wciąż jej umyka.
Chwalińska postawiła na regenerację
Komunikat WTA dobrze oddaje sytuację, w jakiej znalazła się Maja Chwalińska. 24-letnia Polka po znakomitym turnieju w Paryżu postawiła na pełny odpoczynek i regenerację. Ostatni oficjalny mecz rozegrała 6 czerwca, przegrywając finał Roland Garros z Mirrą Andriejewą 3:6, 2:6.
Reprezentantka Polski zrezygnowała ze startów w turniejach przygotowawczych na trawie, tłumacząc to trudami ostatnich tygodni i potrzebą wyciszenia po fali medialnego zainteresowania. Sezon na trawie otworzy więc dopiero w Londynie. Chwalińska ma wystąpić w głównej drabince Wimbledonu dzięki „dzikiej karcie", o którą dla niej zabiegano u organizatorów turnieju.

Różne drogi do Londynu
Podczas gdy polska finalistka French Open postawiła na odpoczynek, jej główne rywalki wybrały inną taktykę przygotowań. Część czołowych tenisistek pojawiła się w Berlinie, inne zdecydowały się na turniej w Bad Homburg, gdzie jako najwyżej rozstawiona zagra Iga Świątek. Dopiero kolejne tygodnie pokażą, która z tych ścieżek okazała się najskuteczniejsza.
Znakomita dyspozycja Noskovej i Peguli zapowiada, że walka o tytuł będzie w tym sezonie wyjątkowo wyrównana. Wimbledon rozpoczyna się 29 czerwca i to wtedy obie wyróżnione przez WTA zawodniczki przejdą pierwszy poważny sprawdzian.