Wyszukaj w serwisie
Goniec.pl > Polityka > Stanowcza reakcja Pałacu Prezydenckiego po incydencie w Berlinie. Padły ostre słowa
Michał  Troszkiewicz
Michał Troszkiewicz 18.06.2026 05:00

Stanowcza reakcja Pałacu Prezydenckiego po incydencie w Berlinie. Padły ostre słowa

Stanowcza reakcja Pałacu Prezydenckiego po incydencie w Berlinie. Padły ostre słowa
fot. ANDRZEJ IWANCZUK/REPORTER

Interwencja niemieckiej policji wobec członków Ruchu Obrony Granic w Berlinie wywołała polityczne komentarze po obu stronach polskiej sceny politycznej. Do sprawy odniósł się szef Biura Polityki Międzynarodowej w Kancelarii Prezydenta Marcin Przydacz, który nazwał sytuację "absolutnie niedopuszczalną” i zaapelował o reakcję władz. W centrum wydarzeń znaleźli się działacze ROG z Robertem Bąkiewiczem na czele, którzy chcieli ustawić krzyż przy miejscu upamiętniającym polskie ofiary niemieckiej okupacji.

Interwencja niemieckiej policji wobec członków Ruchu Obrony Granic w Berlinie

Do zdarzenia doszło we wtorek 16 czerwca w centrum Berlina, w pobliżu Reichstagu. Grupa około 15 osób związanych z Ruchem Obrony Granic pojawiła się na miejscu z transparentami i dużym drewnianym krzyżem. Jak przekazała berlińska policja, uczestnicy zamierzali udać się wspólnie pod Polski Głaz Pamięci.

Według komunikatu niemieckich służb taki przemarsz nie został jednak dopuszczony. Policjanci  mieli zaproponować uczestnikom zorganizowanie zgromadzenia w pobliskim Skulpturenparku albo indywidualne przejście do miejsca pamięci. Mimo tego członkowie grupy wraz z krzyżem ruszyli w kierunku pomnika. Wówczas funkcjonariusze podjęli interwencję.

Gdy mimo to grupa, wraz z krzyżem i transparentami, udała się wspólnie w kierunku pomnika, policjanci zastosowali wobec sześciu osób środki ograniczające wolność. Ponieważ doszło przy tym do stawiania oporu, nasze siły interwencyjne zastosowały również środki przymusu bezpośredniego – informowała berlińska policja.

Nagrania z miejsca zdarzenia szybko pojawiły się w mediach społecznościowych. Widać na nich szarpaninę pomiędzy uczestnikami akcji a niemieckimi funkcjonariuszami. Część osób została obezwładniona, skuta kajdankami i tymczasowo zatrzymana. Wśród nich znalazł się lider Ruchu Obrony Granic Robert Bąkiewicz. W publikowanym wcześniej nagraniu przekonywał, że celem grupy było jedynie pomodlenie się przy pomniku, ustawienie krzyża oraz tabliczek przypominających o niemieckich zbrodniach popełnionych na Polakach podczas II wojny światowej.

Mocna reakcja z Pałacu Prezydenckiego po wydarzeniach w Berlinie

Do wydarzeń odniósł się podczas wizyty prezydenta Karola Nawrockiego na Florydzie szef Biura Polityki Międzynarodowej w Kancelarii Prezydenta Marcin Przydacz. Polityk nie krył oburzenia nagraniami przedstawiającymi interwencję niemieckiej policji wobec polskich obywateli.

Sytuacja jest absolutnie niedopuszczalna. Patrząc na te obrazki, które do nas tutaj docierają, gdzie polscy obywatele są turbowani, przepychani, w sposób absolutnie nieakceptowalny traktowani przez policję niemiecką – powiedział Przydacz podczas rozmowy z dziennikarzami.

Prezydencki minister zaznaczył, że polskie służby konsularne podjęły działania na miejscu zdarzenia. Wskazał jednak, że jego zdaniem sama obecność konsula nie jest wystarczająca. Jak podkreślił, konieczne są również działania na szczeblu politycznym

Wiemy, że konsulat polski już zareagował swoją obecnością tam na miejscu, ale uważamy, że w tej sprawie potrzebna jest także interwencja natury politycznej – mówił.

Przydacz zwrócił się także bezpośrednio do ministra spraw zagranicznych Radosława Sikorskiego. W jego ocenie państwo polskie powinno stanąć w obronie swoich obywateli niezależnie od ich poglądów czy działalności publicznej. 

Bez względu na to, jak kto ocenia działalność tego czy innego obywatela Rzeczypospolitej, to są, panie ministrze spraw zagranicznych, obywatele Rzeczypospolitej i oni zasługują na to, aby ich wesprzeć w sytuacji, w której traktuje ich się w nieodpowiedni sposób – podkreślił.

Apel o reakcję rządu i spór o ocenę wydarzeń

Marcin Przydacz kontynuował swoją krytykę, wskazując, że sprawa wymaga szybkiej rozmowy pomiędzy władzami Polski i Niemiec. Jego zdaniem szczególne znaczenie ma fakt, że interwencję przeprowadziły służby państwa będącego sojusznikiem Polski. 

Zwłaszcza kiedy to robi sojusznicze państwo, zwłaszcza kiedy to robi policja sąsiedniego państwa. W związku z tym ta rozmowa natury politycznej powinna się odbyć jak najszybciej – stwierdził.

Szef Biura Polityki Międzynarodowej wyraził również zdziwienie brakiem, jego zdaniem, bardziej zdecydowanej reakcji Ministerstwa Spraw Zagranicznych. Odniósł się także do komentarzy publikowanych przez część polityków koalicji rządzącej. 

Dziwię się też tym różnym komentarzom, które przypominają najgorsze czasy. Komentarzom niektórych polityków związanych z koalicją rządzącą, którzy niejako cieszą się z tego, że polscy obywatele zostali pobici czy poturbowani na terytorium Niemiec – powiedział.

Odmienne stanowisko przedstawił wiceszef MSWiA Wiesław Szczepański. W rozmowie z Radiem TOK FM podkreślił, że Roberta Bąkiewicza obowiązuje niemieckie prawo, a organizatorzy byli wcześniej informowani o zasadach dotyczących zgromadzenia. Dodał również, że osoby łamiące przepisy muszą liczyć się z konsekwencjami.

Bądź na bieżąco - najważniejsze wiadomości z kraju i zagranicy
Google News Obserwuj w Google News
Wybór Redakcji