Nowy komentarz z Ukrainy na temat relacji z Polską. "Chodzi przede wszystkim o stanowisko prezydenta"
Relacje Polski i Ukrainy znów znalazły się w centrum uwagi. Rzecznik ukraińskiego MSZ zapewnia, że mimo ostrych publicznych wypowiedzi trwa spokojna praca dyplomatyczna. Kijów deklaruje gotowość do rozmów także o najtrudniejszych sprawach historycznych.
Ukraina mówi o kontaktach z Polską. Dyplomaci pracują poza kamerami
Napięcie w relacjach polsko-ukraińskich narasta w ostatnich dniach na tle decyzji dotyczących Orderu Orła Białego oraz sporów historycznych. W przestrzeni publicznej pojawiają się kolejne komentarze, polityczne oceny i ostre sformułowania, które dodatkowo podgrzewają atmosferę wokół stosunków między Warszawą a Kijowem. Strona ukraińska przekonuje jednak, że równolegle do tej widocznej części sporu prowadzone są rozmowy dyplomatyczne, których celem jest opanowanie sytuacji.

Do sprawy odniósł się we wtorek rzecznik Ministerstwa Spraw Zagranicznych Ukrainy Heorhij Tychyj. Wskazał, że Kijów pozostaje w stałym kontakcie z polską stroną, zarówno na poziomie MSZ, jak i zespołu dyplomatycznego prezydenta Ukrainy. Z jego wypowiedzi wynika, że ukraińskie władze są świadome tego, jak obecny spór wygląda z perspektywy opinii publicznej.
– Poprzez kanały dyplomatyczne utrzymujemy stały kontakt. My, jako Ministerstwo Spraw Zagranicznych, a także cały zespół dyplomatyczny prezydenta Ukrainy, pozostajemy w stałym kontakcie z polskimi kolegami. Rozumiem więc, że obywatele i ludzie, którzy teraz nas obserwują, codziennie widzą - delikatnie mówiąc - krzykliwe nagłówki i wymianę różnych oświadczeń – przekazał we wtorek rzecznik MSZ Ukrainy Heorhij Tychyj.
Ukraiński dyplomata próbował tym samym oddzielić medialno-polityczną warstwę sporu od rozmów prowadzonych za kulisami. Podkreślał, że właśnie takie sytuacje są zadaniem dla dyplomatów, którzy mają doprowadzać do obniżenia emocji i szukać sposobu wyjścia z kryzysu. W jego ocenie nie należy skupiać się wyłącznie na publicznych deklaracjach, bo nie pokazują one całego obrazu działań prowadzonych między państwami.
Rzecznik MSZ Ukrainy o relacjach z Polską. „Nie należy dopuszczać do sporów”
Heorhij Tychyj mówił o sprawie podczas ogólnoukraińskiego informacyjnego telemaratonu "Zjednoczone wiadomości". Zaznaczył, że za publiczną wymianą zdań nadal trwa regularna, spokojna praca dyplomatyczna. Według niego celem tych działań jest łagodzenie napięć, a nie ich eskalowanie.
– Mogę jednak zapewnić, że równolegle z tą publiczną stroną sprawy toczy się spokojna praca dyplomatyczna, mająca na celu - bo to przecież zadanie dyplomatów - opanowanie takich sytuacji kryzysowych – dodał rzecznik podczas ogólnoukraińskiego informacyjnego telemaratonu "Zjednoczone wiadomości".
Tychyj przypomniał też o szerszym kontekście relacji Polski i Ukrainy. Jak wskazał, oba państwa pozostają sojusznikami i mają wspólnego przeciwnika w postaci Moskwy. Rzecznik ukraińskiego MSZ podkreślił, że ten czynnik powinien być brany pod uwagę także wtedy, gdy między Warszawą a Kijowem pojawiają się poważne różnice zdań. W jego ocenie obecna sytuacja nie powinna prowadzić do głębokiego sporu między państwami, które współpracują w obliczu rosyjskiego zagrożenia.

– Chodzi tu przede wszystkim o stanowisko prezydenta Polski, nie należy utożsamiać go ani ze stanowiskiem całej Polski, ani ze stanowiskiem polskiego społeczeństwa – stwierdził Tychyj.
Rzecznik ukraińskiego MSZ zaznaczył również, że Kijów stara się wyciszać emocje i nie zaostrzać sporu. Według niego stanowisko Ukrainy ma być wyważone, a odpowiedzią na trudne kwestie powinien być dialog. Dotyczy to także spraw historycznych, które od lat pozostają jednym z najbardziej wrażliwych punktów w relacjach polsko-ukraińskich.
– Pracujemy nad tym, aby łagodzić napięcia i wyciszać emocje. Stanowisko Ukrainy jest bardzo wyważone. Opowiadamy się za dialogiem, również w sprawach trudnej przeszłości historycznej. Nie uchylamy się od tego dialogu i jesteśmy gotowi do dalszych rozmów – zaznaczył rzecznik MSZ Ukrainy.
Order Orła Białego dla Zełenskiego. W tle decyzja Karola Nawrockiego
Obecne napięcie ma związek z decyzją prezydenta Karola Nawrockiego, który w miniony piątek ogłosił odebranie Wołodymyrowi Zełenskiemu Orderu Orła Białego, czyli najwyższego polskiego odznaczenia państwowego. Decyzja była reakcją na zatwierdzenie przez prezydenta Ukrainy nazwy "Bohaterów UPA" dla jednej z jednostek Sił Zbrojnych Ukrainy. Sprawa natychmiast wywołała polityczne komentarze i stała się kolejnym punktem zapalnym w rozmowach o historii oraz obecnych relacjach Polski z Ukrainą.
Po decyzji polskiego prezydenta Wołodymyr Zełenski odesłał order do Polski. Swoje odznaczenia zwróciło także trzech innych byłych prezydentów Ukrainy. Gest ten jeszcze mocniej zwrócił uwagę opinii publicznej na skalę obecnego kryzysu dyplomatycznego i na to, jak szybko spór historyczny może przenieść się na bieżące relacje polityczne.

Heorhij Tychyj przypominał jednak, że w ostatnich kilkunastu miesiącach wykonano dużą pracę w obszarze dialogu historycznego. Jak wskazał, odblokowano poszukiwania i ekshumacje oraz wznowiono działalność Kongresu Historyków. W ocenie strony ukraińskiej właśnie taki format rozmowy powinien być kontynuowany, ponieważ pozwala oddać głos osobom zajmującym się historią zawodowo, a nie przenosić całego ciężaru sporu na bieżącą politykę.
– Ministrowie Sybiha i Sikorski wspólnie nawiązali ten dialog. Chcielibyśmy, aby ponownie toczył się on na poziomie historyków i ekspertów, a nie polityków zajmujących się kwestiami historycznymi – wyjaśnił rzecznik MSZ Ukrainy.
W tym samym czasie pojawiła się informacja dotycząca ukraińskiej delegacji na Konferencję na rzecz Odbudowy Ukrainy w Gdańsku. We wtorek podano, że na jej czele stanie premier Ukrainy Julia Swyrydenko, a nie prezydent Wołodymyr Zełenski. Decyzja ta zapadła w momencie, gdy relacje Warszawy i Kijowa są uważnie obserwowane, a każda kolejna deklaracja przedstawicieli obu państw może być odczytywana jako sygnał dotyczący dalszego kierunku rozmów.