Krzyczał „oze sroze”, a na dachu miał panele. 8 polityków, których przyłapano na hipokryzji
Zderzenie publicznej retoryki z prywatną rzeczywistością to problem, który dla polityka nader często kończy się kryzysem i utratą wiarygodności. W teatrze władzy największe dramaty nie zaczynają się od błędów, ale od momentu, w którym opada kurtyna, a widzowie dostrzegają, że główny aktor mówi jedno, a robi coś zupełnie odwrotnego. Oto galeria spektakularnych przypadków hipokryzji – z polskiego i światowego podwórka – która udowadnia, że nic tak nie kompromituje, jak własne słowa.
1. Przemysław Czarnek i darmowy prąd z „oze sroze”
Były minister edukacji z ramienia PiS podczas krakowskiej konferencji z niesmakiem kpił z odnawialnych źródeł energii, rzucając lekceważące „oze sroze” i pasując się na niezłomnego obrońcę polskiego węgla. Szybko jednak wyszło na jaw, że patriotyzm energetyczny kończy się tam, gdzie zaczyna się własny portfel. Od dobrych pięciu lat dach prywatnego domu polityka zdobią panele fotowoltaiczne, zakupione w ramach państwowego dofinansowania, które skutecznie i cicho obniżają jego rachunki za prąd.
2. József Szájer i ucieczka po brukselskiej rynnie
Węgierski europoseł Fideszu i jeden z głównych architektów konstytucji Orbána, w której z namaszczeniem cementowano „tradycyjne wartości” i definicję rodziny. Fasada konserwatywnego moralisty runęła z hukiem w grudniu 2020 roku, gdy brukselska policja wparowała na nielegalną imprezę w czasie pandemii. Udział w seksparty z udziałem kilkudziesięciu mężczyzn Szájer próbował zakończyć iście kaskaderską, choć mało dystyngowaną ucieczką po rynnie.
3. Jérôme Cahuzac i szwajcarskie tajemnice
To klasyczny przypadek lisa, któremu powierzono pilnowanie kurnika. Francuski minister finansów, którego sztandarowym zadaniem była bezwzględna walka z oszustwami podatkowymi, sam okazał się w tej dziedzinie weteranem. W 2013 roku media ujawniły, że urzędnik przez blisko dwie dekady ukrywał fortunę na tajnych kontach w Szwajcarii, a potem w Singapurze. Zanim przyznał się do winy i usłyszał wyrok za pranie brudnych pieniędzy, szedł w zaparte z miną niewiniątka.
4. Dominic Cummings i badanie wzroku w czasie lockdownu
Główny strateg Borisa Johnsona i architekt drakońskich obostrzeń covidowych, który twardo rugał Brytyjczyków, każąc im siedzieć w domach. Zasady, jak to bywa w przypadku elit, najwyraźniej go nie dotyczyły. W maju 2020 roku złamał własny lockdown, jadąc z rodziną ponad 400 km z Londynu do Durham. Szczytem absurdu było jednak jego tłumaczenie wycieczki do pobliskiego Barnard Castle – doradca premiera przekonywał z kamienną twarzą, że pojechał tam autem, aby „przetestować swój wzrok po przebytej chorobie”.
5. Eliot Spitzer i luksus za 4000 dolarów
Gubernator stanu Nowy Jork zbudował swoją polityczną potęgę na wizerunku bezkompromisowego „Szeryfa z Wall Street”, który żelazną ręką tępi przestępczość i zepsucie moralne. Jego krucjata zakończyła się kompromitacją w 2008 roku, gdy okazało się, że sam jest stałym klientem ekskluzywnej sieci świadczącej usługi seksualne, płacącym za schadzki rzędu 4000 dolarów. Jego gubernatorska kariera trwała zaledwie 14 miesięcy.
6. Bill Clinton i precyzyjne definicje słownikowe
Prezydent USA, którego do krawędzi upadku nie doprowadził sam romans z 22-letnią stażystką Monicą Lewinsky, ale to, co wydarzyło się później. Słynne telewizyjne oświadczenie „Nie miałem stosunków seksualnych z tą kobietą” oraz fałszywe zeznania pod przysięgą obróciły się przeciwko niemu. To właśnie próba zatuszowania prawdy i żonglowanie prawniczymi definicjami doprowadziły do uruchomienia procedury impeachmentu.
7. Stanisław Piotrowicz i „złogi” komunistycznej przeszłości
Jedna z najbardziej jaskrawych twarzy hipokryzji III RP. Poseł Prawa i Sprawiedliwości z sejmowej mównicy grzmiał o konieczności dekomunizacji, rozliczenia sędziów i zrzucenia jarzma dawnego systemu. Paradoks i tragikomedia tej sytuacji polega na tym, że w mrocznych latach 80., w samym środku stanu wojennego, Piotrowicz wiernie służył reżimowi jako prokurator aparatu państwowego PRL, a w archiwach zachowały się ślady jego działalności przeciwko ówczesnej opozycji.
8. Ryszard Petru i ewakuacja na Maderę
Lider ówczesnej Nowoczesnej, który w grudniu 2016 roku na sztandarach niósł obronę demokracji i wolności mediów. Gdy jego partyjni koledzy i koleżanki nocowali na sejmowej sali podczas głośnego protestu, wzywając obywateli do mobilizacji i obywatelskiego oporu, media obiegło zdjęcie lidera. Petru, w towarzystwie innej posłanki, beztrosko wsiadał do samolotu lecącego na słoneczną Maderę. Opuścił własną rewolucję w przerwie na urlop.
Źródło: Goniec