Dziewięć osób w jednym aucie, cztery na dachu. Nie żyje 17-latek, apel policji
Jak poinformowała Komenda Powiatowa Policji w Kartuzach, w nocnym wypadku w Mściszewicach zginął 17-letni pasażer volkswagena. Auto zjechało z drogi i dachowało w przydrożnym rowie. Okoliczności tej jazdy, którymi zajmują się teraz śledczy, budzą poważne emocje, bo autem podróżowało dziewięć osób, a cztery z nich jechały na dachu.
Feralna jazda leśną drogą
Do zdarzenia doszło w sobotę, 11 lipca, kilkanaście minut po północy w Mściszewicach w powiecie kartuskim. Oficer dyżurny kartuskiej komendy otrzymał zgłoszenie o samochodzie, który wypadł z jezdni na leśnym odcinku drogi. Na miejsce natychmiast skierowano służby ratunkowe. Jak przekazała policja:
„Ze wstępnych ustaleń policjantów wynika, że 17-letni kierowca Volkswagena bez uprawnień i będący pod wpływem promila alkoholu jadąc drogą leśną z nieustalonych przyczyn zjechał na prawe pobocze, a następnie do przydrożnego rowu, gdzie doszło do dachowania pojazdu”.
Czterech pasażerów jechało na dachu auta
Podczas akcji ratunkowej i pierwszych rozmów ze świadkami policjanci ustalili, w jak niebezpieczny sposób przewożono ludzi.
„Jak ustalili funkcjonariusze, w momencie zdarzenia pojazdem podróżowało 9 osób, z czego 5 siedziało wewnątrz samochodu, a 4 osoby na dachu pojazdu” – przekazała Komenda Powiatowa Policji w Kartuzach.
Tak duże obciążenie i sposób przewożenia pasażerów sprawiły, że dachowanie okazało się tragiczne w skutkach.
„Na skutek zdarzenia 17-letni pasażer Volkswagena został przewieziony do szpitala, gdzie zmarł na skutek odniesionych obrażeń. Pozostałym osobom nic się nie stało” – precyzuje policja.
Pozostali nastolatkowie nie odnieśli obrażeń i wrócili do domów.
Nietrzeźwy kierowca bez uprawnień
Za kierownicą siedział rówieśnik ofiary, który od razu stał się głównym podejrzanym w sprawie. Badanie trzeźwości wykazało, że prowadził auto, mając około promila alkoholu w organizmie. Okazało się też, że nie miał żadnych uprawnień do kierowania pojazdem.
„17-letni kierujący został zatrzymany” – poinformowała policja.
Jak dowiedział się dziennikarz RMF FM Stanisław Pawłowski, śledczy gromadzą obecnie materiał dowodowy. Prokuratura zamierza postawić nastolatkowi zarzuty spowodowania wypadku, za co grozi mu wieloletnie więzienie.
Dalsze czynności i apel policji
Przez wiele godzin na miejscu pracowali policjanci pod nadzorem prokuratora, zabezpieczając ślady potrzebne do odtworzenia przebiegu wypadku. Wciąż nie wiadomo, dlaczego samochód zjechał z drogi.
Kartuska komenda zwróciła się też z apelem:
„Apelujemy do rodziców, opiekunów oraz wszystkich uczestników ruchu drogowego o zachowanie odpowiedzialności i przestrzeganie przepisów ruchu drogowego. Reagujmy gdy osoba bez uprawnień ma zamiar kierować pojazdem. Każda chwila nieuwagi i lekkomyślność może doprowadzić do tragedii. Dbajmy o bezpieczeństwo swoje i innych”.