Kolejny kraj na celowniku? Pentagon przygotowuje się do nowej operacji militarnej
Amerykańska administracja rozważa podjęcie kroków militarnych wobec komunistycznych władz w Hawanie – wynika z ustaleń portalu Politico. Według dziennikarzy Pentagon od miesięcy koncentruje siły w regionie Karaibów, przygotowując zaplecze pod potencjalną operację wojskową. Ostateczna decyzja w tej sprawie ma zależeć wyłącznie od decyzji Białego Domu.
Znaczna koncentracja sił morskich i powietrznych
Z ustaleń amerykańskich mediów wynika, że obecność marynarki wojennej USA w tym regionie osiągnęła niespotykaną dotąd skalę, ustępując jedynie zgrupowaniom na Bliskim Wschodzie. Na Morze Karaibskie wpłynęła już grupa uderzeniowa lotniskowca USS Nimitz, wspierana przez krążowniki i niszczyciele rakietowe zdolne do rażenia celów lądowych. Przestrzeń powietrzną wokół wyspy monitorują zaawansowane drony oraz samoloty zwiadowcze.
Jednocześnie u wybrzeży Wirginii do nowego rozmieszczenia przygotowuje się okręt desantowy USS Kearsarge z kontyngentem 2,5 tysiąca żołnierzy piechoty morskiej. Politico zaznacza, że obecna mobilizacja jest mniejsza niż w styczniu bieżącego roku, kiedy Amerykanie przeprowadzili operację ujęcia wenezuelskiego przywódcy Nicolasa Maduro.
Scenariusze interwencji i przyczyny polityczne
Portal Politico wskazuje, że prezydent Donald Trump zaczął brać pod uwagę rozwiązanie siłowe po tym, jak dotychczasowa presja polityczna i gospodarcza nie przyniosła oczekiwanej zmiany władzy w Hawanie. Dziennikarze, powołując się na analizy Pentagonu, wymieniają kilka możliwych wariantów interwencji.
W grę wchodzą precyzyjne uderzenia w wybrane cele lub akcja sił specjalnych mająca na celu pojmanie kubańskich przywódców. Ewentualny atak na wyspę byłby trzecim konfliktem zbrojnym z udziałem USA za kadencji Donalda Trumpa. Zgromadzone zaplecze logistyczne ma umożliwiać natychmiastowe podjęcie działań bojowych, gdy tylko w Waszyngtonie zapadnie ostateczna decyzja polityczna.
Stanowisko dyplomacji i zarzuty wobec reżimu
Oficjalne stanowisko administracji przedstawił sekretarz stanu USA Marco Rubio podczas posiedzenia gabinetu, oświadczając wprost:
„Kuba ma duże kłopoty”.
Szef dyplomacji podkreślił geopolityczne zagrożenie płynące z bliskości wyspy.
„To, że upadłe państwo znajduje się 90 mil od naszego wybrzeża, jest zagrożeniem dla bezpieczeństwa narodowego Stanów Zjednoczonych” – oznajmił Rubio.
Choć dyplomata wspomniał o przyjęciu przez Hawanę pomocy humanitarnej wartej 100 milionów dolarów i wyraził nadzieję na pokojowe zmiany, nie wykluczył użycia siły. Jako główny powód wskazał militarne i szpiegowskie powiązania wyspy z innymi mocarstwami, podkreślając, że kubański reżim nie tylko dysponuje bronią pozyskaną od Rosji i Chin, lecz także gości na swoim terytorium służby wywiadowcze obu tych państw.
