Kolejne zatrzymanie ws. fałszywych alarmów. MSWiA potwierdza
Kolejne zatrzymanie w głośnej sprawie fałszywych alarmów i podszywania się pod inne osoby. Minister spraw wewnętrznych i administracji Marcin Kierwiński poinformował, że funkcjonariusze zatrzymali "znanego warszawskiego adwokata”. Według ustaleń TVN24 chodzi o 48-letniego mec. Macieja Z., który usłyszał siedem zarzutów i został tymczasowo aresztowany na trzy miesiące.
Znany warszawski adwokat zatrzymany. Policja weszła siłowo do domu
Sprawa dotyczy śledztwa prowadzonego w związku z fałszywymi alarmami bombowymi oraz podszywaniem się pod inne osoby. Informację o zatrzymaniu przekazał w mediach społecznościowych szef MSWiA Marcin Kierwiński.
Kolejny zatrzymany ws. fałszywych alarmów i podszywania się pod inne osoby. Tym razem w innej sprawie niż te ostatnio. To znany warszawski adwokat – napisał minister na portalu X.
Jak ustaliła stacja TVN24, zatrzymanym jest 48-letni mec. Maciej Z. Funkcjonariusze mieli wejść do jego domu siłowo. Na miejscu zabezpieczono dużą liczbę przedmiotów, które obecnie analizują śledczy. Policja poinformowała o znalezieniu m.in. laptopów, telefonów komórkowych, pendrive’ów, kart pamięci oraz odznak służb.
Służby zabezpieczyły również broń, amunicję i dokumenty należące do innych osób. Według przekazanych informacji w mieszkaniu znajdowały się dowody osobiste, prawa jazdy oraz karty pobytu.
To są pendrive'y, nośniki pamięci, to jest broń biała, także broń palna, w tym także amunicja. Mężczyzna w domu posiadał spory arsenał, bo to jest 10 pocisków artyleryjskich – mówił jacek wiśniewski dla TVN 24.
Śledczy twierdzą, że część zabezpieczonych materiałów mogła służyć do kierowania służb na fałszywe tropy. Policja przekazała, że do wysyłanych zawiadomień dołączane były dokumenty i przedmioty mające obciążać inne osoby. W jednym z listów miała znajdować się amunicja.
Siedem zarzutów i tymczasowy areszt. 48-latkowi grozi do 8 lat więzienia
48-letni mężczyzna usłyszał siedem zarzutów. Jak przekazały służby, dotyczą one m.in. podszywania się pod osoby pełniące wcześniej wysokie funkcje publiczne, wysyłania fałszywych zawiadomień o planowanych zamachach oraz nielegalnego posiadania broni i amunicji.
Według śledczych zatrzymany miał wysyłać informacje dotyczące rzekomych przygotowań do zamachów na prezydenta oraz ministra spraw zagranicznych. Fałszywe zgłoszenia trafiały do służb i wywoływały konieczność podejmowania działań przez policję oraz inne instytucje odpowiedzialne za bezpieczeństwo.
Sąd zdecydował o zastosowaniu wobec 48-latka tymczasowego aresztu na trzy miesiące. Zgodnie z informacjami przekazanymi przez śledczych mężczyźnie grozi kara do 8 lat pozbawienia wolności.
Sprawa wpisuje się w szersze postępowanie dotyczące serii fałszywych alarmów pojawiających się w ostatnich tygodniach w całej Polsce. Zawiadomienia dotyczyły między innymi urzędów, szkół, szpitali, uczelni, centrów handlowych oraz prywatnych firm. Alarmy zgłaszano również w domu rodzinnym prezydenta Karola Nawrockiego, a także w domach Tomasza Sakiewicza i Jarosława Kaczyńskiego.
Śledczy podkreślają, że każde takie zgłoszenie wymaga zaangażowania dużych sił policyjnych i służb ratunkowych, nawet jeśli ostatecznie okazuje się fałszywe.

Służby zatrzymały już sześć osób. Śledztwo nadal się rozwija
Zatrzymanie warszawskiego adwokata to kolejny etap szeroko zakrojonego śledztwa dotyczącego fałszywych alarmów i działalności zorganizowanej grupy przestępczej. Jak poinformowały służby, do tej pory zatrzymano już sześć osób, a wobec pięciu zastosowano tymczasowy areszt.
Jak informuje Interia, jednym z wcześniej zatrzymanych był Bartosz R., który usłyszał aż 32 zarzuty. Według śledczych miał brać udział w zorganizowanej grupie przestępczej zajmującej się organizowaniem fałszywych alarmów bombowych przy wykorzystaniu internetu, poczty elektronicznej, komunikatorów oraz sieci TOR. Służby podkreślają, że sprawcy działali w sposób utrudniający identyfikację i starali się zacierać ślady swojej aktywności.
W sobotę poinformowano również o zatrzymaniu 29-latka, który miał zadzwonić na numer alarmowy i zagrozić detonacją ładunku wybuchowego w siedzibie jednej ze stacji telewizyjnych. Takie zgłoszenia każdorazowo uruchamiają procedury bezpieczeństwa, prowadzą do ewakuacji budynków i angażują znaczne siły policji, straży pożarnej oraz służb medycznych.
Śledztwo prowadzone jest wielowątkowo, a funkcjonariusze analizują zabezpieczone nośniki danych oraz korespondencję elektroniczną. Policja nie wyklucza kolejnych zatrzymań. Służby podkreślają również, że fałszywe alarmy bombowe są przestępstwem zagrożonym surowymi konsekwencjami karnymi, szczególnie gdy powodują zagrożenie dla bezpieczeństwa publicznego i dezorganizują pracę instytucji państwowych.