Warszawska prokuratura oficjalnie wszczęła śledztwo w sprawie głośnej interwencji policji w mieszkaniu Tomasza Sakiewicza, redaktora naczelnego Telewizji Republika. Śledczy mają sprawdzić, czy funkcjonariusze podczas majowej akcji nie przekroczyli swoich uprawnień. Badane są trzy główne wątki sprawy, w tym kwestia bezprawnego skucia kajdankami asystentki dziennikarza.
Kolejne zatrzymanie w głośnej sprawie fałszywych alarmów i podszywania się pod inne osoby. Minister spraw wewnętrznych i administracji Marcin Kierwiński poinformował, że funkcjonariusze zatrzymali "znanego warszawskiego adwokata”. Według ustaleń TVN24 chodzi o 48-letniego mec. Macieja Z., który usłyszał siedem zarzutów i został tymczasowo aresztowany na trzy miesiące.
Tomasz Sakiewicz ponownie zabrał głos ws. policyjnej interwencji w swoim mieszkaniu. Redaktor naczelny TV Republika opublikował wpis, w którym stwierdził, że działania funkcjonariuszy miały charakter "napadu i bezprawnego pozbawienia wolności”.
Fałszywe alarmy dotyczące rzekomych pożarów i zagrożenia życia w mieszkaniach osób związanych z prawicą wywołały w ostatnich dniach ogromne poruszenie. Premier Donald Tusk poinformował właśnie, że w sprawie zatrzymano już czwartą osobę, a śledczy nie wykluczają kolejnych aresztowań. Służby badają serię zgłoszeń dotyczących m.in. posesji Jarosława Kaczyńskiego, mieszkania Tomasza Sakiewicza czy lokalu należącego do matki Karola Nawrockiego.
Premier Donald Tusk zapowiedział bezwzględną walkę z autorami fałszywych alarmów. Jak wynika z oficjalnego komunikatu Kancelarii Premiera z 28 maja 2026 roku, sprawcom grożą wieloletnie wyroki więzienia. Służby państwowe prowadzą już szeroko zakrojone śledztwo, aby powstrzymać paraliż ratowników.
Służby zatrzymały trzy osoby w związku z serią fałszywych alarmów, które dotyczyły m.in. polityków i mediów. Jak ustalił dziennik „Rzeczpospolita”, powołując się na informacje z prokuratury, tylko jeden z zatrzymanych usłyszy zarzuty za tegoroczne zgłoszenia. Śledczy badają obecnie powiązania podejrzanych oraz motywy ich działania.
Premier Donald Tusk zapowiedział bezwzględne ściganie autorów fałszywych zawiadomień o zagrożeniach. Jak przekazały służby podległe MSWiA, w sprawie zatrzymano pierwsze osoby odpowiedzialne za te cyberprzestępstwa. Szef rządu zadeklarował, że sprawcy muszą liczyć się z wieloletnimi karami pozbawienia wolności.
Służby podległe MSWiA zatrzymały trzy osoby w związku z serią fałszywych alarmów wymierzonych w polityków i osoby publiczne. Informację o działaniach organów ścigania przekazał szef resortu Marcin Kierwiński na antenie TVN24. Wobec jednego z podejrzanych sąd zastosował już środek zapobiegawczy w postaci tymczasowego aresztowania.
Prokuratura i policja poszukują sprawcy, który wywołał fałszywy alarm w gdańskim mieszkaniu matki prezydenta Karola Nawrockiego. Jak donosi „Rzeczpospolita", osoba stojąca za tym zdarzeniem wykazała się niezwykłą precyzją i do ukrycia swoich działań użyła zaawansowanych narzędzi technologicznych. Szczegóły całej akcji wskazują na starannie zaplanowany atak.
Po wejściu służb do mieszkania należącego do rodziny prezydenta Karola Nawrockiego w Gdańsku narasta polityczna burza. Do sprawy odniósł się rzecznik prezydenta Rafał Leśkiewicz, który w ostrych słowach skrytykował działania służb i kierownictwa MSWiA. W programie „Śniadanie Rymanowskiego” mówił o przekroczeniu "kolejnej czerwonej linii”, później opublikował także mocny wpis w serwisie X.
Polska scena polityczna wciąż żyje doniesieniami o interwencji służb w mieszkaniu należącym do rodziny prezydenta Karola Nawrockiego. Ogromne emocje wywołał szczególnie bardzo mocny wpis prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego, który ostro zaatakował obecną władzę.
Nagła odprawa premiera Donalda Tuska z udziałem ministrów i przedstawicieli służb odbyła się w niedzielny poranek w siedzibie Rządowego Centrum Bezpieczeństwa w Warszawie. To reakcja na sobotni fałszywy alarm dotyczący rzekomego pożaru w mieszkaniu należącym do członka rodziny prezydenta Karola Nawrockiego. Szef rządu przyznał, że jeszcze w nocy kontaktował się bezpośrednio z prezydentem.
Fałszywe zgłoszenie dotyczące pożaru i zagrożenia życia w mieszkaniu należącym do rodziny prezydenta Karola Nawrockiego wywołało natychmiastową reakcję służb i pilną naradę w Ministerstwie Spraw Wewnętrznych i Administracji. Po spotkaniu resort wydał oficjalny komunikat, wcześniej głos zabrał także premier Donald Tusk.
Prezes Telewizji Republika Tomasz Sakiewicz opublikował oświadczenie, w którym zadrwił z niedawnej interwencji policji w swoim mieszkaniu i zarzucił funkcjonariuszom motywacje polityczne. Wcześniej Komenda Stołeczna Policji wydała komunikat, tłumacząc działania procedurą weryfikacji zgłoszeń o zagrożeniu. Stanowiska obu stron opublikowano w mediach społecznościowych oraz w oficjalnym oświadczeniu KSP.
W jednym z regionów Polski ogłoszono dziś komunikat dotyczący bezpieczeństwa, o czym poinformowały oficjalne źródła państwowe w swoich kanałach informacyjnych. Warto zapoznać się z instrukcjami przekazanymi przez ekspertów, aby uniknąć zaskoczenia w godzinach przedpołudniowych. Mieszkańcy powinni zachować czujność, ale przede wszystkim spokój, czekając na zaplanowane wydarzenia.Oficjalny komunikat Rządowego Centrum BezpieczeństwaHarmonogram ćwiczeń w powiecie kutnowskimZasady zachowania i opieka nad seniorami
W poniedziałek, 22 grudnia 2025 roku, mieszkańcy jednego województwa usłyszą dźwięki syren alarmowych. Choć wydarzenie ma charakter próbny, przypomina o znaczeniu systemów ostrzegania i alarmowania w sytuacjach kryzysowych.
Mieszkańcy Rudy Śląskiej i województwa mazowieckiego w najbliższych dniach usłyszą syreny alarmowe w ramach zaplanowanych ćwiczeń systemu alarmowania. Rządowe Centrum Bezpieczeństwa oraz lokalne władze apelują o zachowanie spokoju – uruchomienie syren nie oznacza realnego zagrożenia.
Poranny spokój w rejonie Ronda Starzyńskiego w Warszawie zakłóciło dziś tajemnicze znalezisko pod wiaduktem. Pozostawiony bagaż wzbudził poważne obawy i skłonił stołeczną policję do skierowania na miejsce specjalistycznych jednostek, w tym służb kontrterrorystycznych.
W sobotni poranek mieszkańcy Lubartowa zostali wybudzeni przez syreny alarmowe, które jak się okazało, okazały się pomyłką. Właśnie ujawniono szczegóły sprawy.
W niedzielę, 23 stycznia, służby ratunkowe otrzymały zgłoszenie o wybuchu butli z gazem w budynku wielorodzinnym w Legionowie. Na miejsce zadysponowano ogromne siły i środki służb ratowniczych. W akcji brała udział straż pożarna, policja, pogotowie oraz śmigłowiec Lotniczego Pogotowia Ratunkowego. Kilka godzin wcześniej miało w tym miejscu dojść do strzelaniny. Zgłoszenia okazały się fałszywe.Jako pierwsza o sprawie poinformowała Gazeta Powiatowa. Zgłoszenie wpłynęło w niedzielę po godzinie 20. Według informacji przekazanych służbom, drewniany budynek przy skrzyżowaniu ulicy Batorego i Słowackiego, miał się całkowicie zawalić, a w środku mieli znajdować się uwięzieni ludzie.- Otrzymaliśmy zgłoszenie, że budynek uległ całkowitemu zniszczeniu. Miało dojść do wybuchu gazu lub butli z gazem. W środku, według zgłoszenia miały znajdować się uwięzione osoby. Na miejsce zadysponowano sześć zastępów straży pożarnej, w tym trzy z JRG Legionowo. Po dojechaniu na miejsce i sprawdzeniu, okazało się, że jest to niestety fałszywy alarm - przekazał w rozmowie z Goniec.pl mł. bryg. Łukasz Szulborski z Komendy Powiatowej Państwowej Straży Pożarnej w Legionowie.W akcji brało udział sześć zastępów straży pożarnej z JRG Legionowo, OSP Jabłonna i OSP Chotomów oraz specjalistyczna grupa poszukiwawcza z Warszawy. Na miejsce zadysponowano także policję, karetki pogotowia oraz śmigłowiec Lotniczego Pogotowia Ratunkowego. Po zweryfikowaniu zdarzenia część jednostek będących w drodze, które zostały zadysponowane zostało zawróconych do koszar - w tym śmigłowiec LPR, który znajdował się już nad Legionowem.