Wyszukaj w serwisie
Goniec.pl > Wiadomości > Znany adwokat zginął przed własnym domem. Policja siłą weszła do mieszkania sprawcy
Wiktoria  Klóska
Wiktoria Klóska 18.06.2026 19:40

Znany adwokat zginął przed własnym domem. Policja siłą weszła do mieszkania sprawcy

Znany adwokat zginął przed własnym domem. Policja siłą weszła do mieszkania sprawcy
Świeczka, fot. Canva

Tragiczny wypadek w Krakowie poruszył rodzinę i środowisko prawnicze. Nie żyje mec. Jerzy Sioła, który został potrącony na przejściu dla pieszych. Ostatnie chwile adwokata i dramat bliskich opisała jego żona w rozmowie z "Faktem".

Tragiczny wypadek w centrum Krakowa. 79-latek trafił do szpitala

Do dramatycznego zdarzenia doszło 14 czerwca około godziny 22.30 w Krakowie. Wypadek miał miejsce na skrzyżowaniu ulic Dietla i Sukienniczej, czyli w rejonie, w którym ruch pieszych i samochodów nawet wieczorem potrafi być duży. Z ustaleń policji wynika, że 79-letni mężczyzna znajdował się na oznakowanym przejściu dla pieszych, gdy został potrącony przez samochód.

Znany adwokat zginął przed własnym domem. Policja siłą weszła do mieszkania sprawcy
Policja (zdj. ilustracyjne), fot. Andrzej Kulpita/East News

Za kierownicą Mercedesa siedział 47-letni obywatel Ukrainy. Po uderzeniu w pieszego kierowca nie zatrzymał się, by udzielić mu pomocy. Według przekazanych informacji oddalił się z miejsca wypadku. Razem z nim samochodem podróżowała kobieta. Ona również po zdarzeniu opuściła pojazd i oddaliła się w nieznanym kierunku.

Na miejscu jako pierwsi zareagowali świadkowie. To oni udzielili rannemu pomocy i wezwali służby ratunkowe. 79-latek był w ciężkim stanie, dlatego został przewieziony do jednego z krakowskich szpitali. Mimo działań lekarzy jego życia nie udało się uratować. Jak podało 18 czerwca Radio Eska, ofiarą wypadku był znany krakowski adwokat Jerzy Sioła.

Kierowca Mercedesa zatrzymany na Ruczaju. Policja weszła do mieszkania siłowo

Krakowscy policjanci jeszcze tego samego wieczoru rozpoczęli działania, które doprowadziły do szybkiego ustalenia miejsca pobytu kierowcy Mercedesa. Funkcjonariusze zatrzymali 47-latka w jednym z bloków na krakowskim Ruczaju. Mężczyzna nie chciał otworzyć drzwi mieszkania, w którym przebywał, dlatego policjanci skorzystali ze wsparcia strażaków i weszli do lokalu siłowo.

Po zatrzymaniu mężczyzna został przebadany. Wstępne ustalenia wskazały, że znajdował się pod wpływem alkoholu. Ponieważ odmówił badania alkomatem, pobrano od niego krew do dalszych analiz. Narkotest wykazał dodatkowo obecność amfetaminy w organizmie.

Znany adwokat zginął przed własnym domem. Policja siłą weszła do mieszkania sprawcy
Policja (zdj. ilustracyjne), fot. Canva

47-latek trafił do Komisariatu Policji I w Krakowie. Tam przeprowadzono z nim czynności procesowe. Na podstawie zgromadzonych dowodów usłyszał zarzuty dotyczące spowodowania wypadku komunikacyjnego, którego skutkiem był ciężki uszczerbek na zdrowiu. Po śmierci poszkodowanego kwalifikacja sprawy ma jednak zostać zmieniona. Zarzuty wobec kierowcy mają zostać uzupełnione i zaostrzone.

Sąd przychylił się do wniosku prokuratury i zdecydował o zastosowaniu wobec 47-latka tymczasowego aresztowania. Mężczyzna spędzi w areszcie najbliższe trzy miesiące. Za czyn, o który jest podejrzewany, grozi mu kara nawet do 20 lat pozbawienia wolności.

Nie żyje adwokat Jerzy Sioła. Policja zatrzymała też pasażerkę auta

W sprawie pojawił się również wątek kobiety, która podróżowała Mercedesem razem z kierowcą. Jak poinformowała małopolska policja, 17 czerwca krakowscy funkcjonariusze zatrzymali 46-letnią pasażerkę. Do zatrzymania doszło na terenie powiatu sandomierskiego. To ta sama kobieta, która według ustaleń miała opuścić samochód po wypadku i oddalić się z miejsca zdarzenia.

Ofiarą tragicznego potrącenia był Jerzy Sioła, adwokat wpisany na listę adwokatów Izby Adwokackiej w Krakowie. Zawód wykonywał od 1983 r., co oznacza, że przez ponad cztery dekady był związany z krakowską palestrą. Prowadził indywidualną kancelarię adwokacką przy ul. Mogilskiej w Krakowie.

Znany adwokat zginął przed własnym domem. Policja siłą weszła do mieszkania sprawcy
Świeczka, fot. Pexels

Z informacji samorządu adwokackiego wynika, że Jerzy Sioła był adwokatem praktyki ogólnej. Zajmował się szerokim zakresem spraw, w tym sprawami cywilnymi, karnymi i rodzinnymi. Reprezentował klientów zarówno przed sądami powszechnymi, jak i na etapie postępowań przygotowawczych. Jego kancelaria obsługiwała osoby prywatne oraz podmioty gospodarcze.

Przez lata był jednym z wieloletnich praktyków krakowskiej adwokatury. Działał w ramach samorządu adwokackiego, prowadząc indywidualną praktykę w tym samym miejscu przez znaczną część swojej kariery zawodowej. Jego śmierć jest tragicznym finałem wypadku, do którego doszło na przejściu dla pieszych w centrum Krakowa.

Żona Jerzego Sioły: "To jest największa ironia losu"

Po śmierci Jerzego Sioły głos zabrała jego żona, Ewa Kodymowska-Sioła. W rozmowie z "Faktem" opowiedziała o ostatnich latach życia męża i dramacie, który rozegrał się tuż pod ich domem. Jak podkreśliła, 79-letni adwokat przez cztery lata mierzył się z chorobą nowotworową. Leczył się onkologicznie, przeszedł poważną operację, chemioterapię, radioterapię i immunoterapię. Mimo wyniszczającej choroby zdołał wygrać walkę o zdrowie.

– Mąż od czterech lat leczył się onkologicznie. Walczył ze złośliwym rakiem płuc, usunięto mu prawy płat płuca, przeszedł chemioterapię, radioterapię i rok immunoterapii. Pokonał ten nowotwór… po to, żeby pod własnym domem zginąć pod kołami pijanego i naćpanego kierowcy. To jest największa ironia losu – mówi "Faktowi" Ewa Kodymowska-Sioła, żona znanego krakowskiego mecenasa.

Z relacji wdowy wynika, że tego wieczoru Jerzy Sioła wyszedł z mieszkania tylko na chwilę. Prawdopodobnie szedł do sklepu, który znajdował się niedaleko domu. Nie była to długa droga ani planowane wyjście na dłużej. Według słów żony chodziło o miejsce oddalone o około 150 metrów od mieszkania. Właśnie wtedy, gdy przechodził przez pasy, doszło do tragicznego potrącenia.

– Szedł prawdopodobnie do sklepu. To było dosłownie za rogiem, 150 metrów od naszego mieszkania. Gdy przechodził przez pasy, doszło do tej tragedii – mówi żona mecenasa w rozmowie z "Faktem".

Znany adwokat zginął przed własnym domem. Policja siłą weszła do mieszkania sprawcy
Świeczka, fot. Canva

Najbardziej poruszającym elementem tej historii jest to, że w domu na ojca czekał 13-letni syn Jerzyk. Ewa Kodymowska-Sioła przekazała, że w chwili wypadku była za granicą. To syn zadzwonił do niej zaniepokojony tym, że ojciec nie wraca do domu. Później okazało się, że Jerzy Sioła został ciężko ranny i trafił na Szpitalny Oddział Ratunkowy. Jak relacjonuje żona, był jeszcze przytomny i zdołał powiedzieć ratownikom, że dziecko czeka na niego w mieszkaniu, a klucze ma w kieszeni.

– Tej feralnej niedzieli ja byłam za granicą. Mój mąż wyszedł na sekundę do sklepu i już nie wrócił. Jerzyk dzwonił do mnie, że nie ma taty. Gdy mąż trafił na Szpitalny Oddział Ratunkowy, był jeszcze przytomny. Zdołał powiedzieć, że dziecko czeka na niego w domu, że ma klucze w kieszeni... – mówi łamiącym się głosem żona mecenasa w rozmowie z "Faktem".

Stan adwokata pogorszył się nad ranem. Obrażenia, których doznał, były bardzo rozległe. Żona mecenasa mówiła o licznych złamaniach i poważnych urazach wewnętrznych. W jej ocenie skala obrażeń pokazuje, z jak dużą siłą samochód musiał uderzyć w pieszego.

– Miał złamania wszystkiego, to musiała być ogromna szybkość, z jaką ten pijany kierowca w niego wjechał – dodaje żona mecenasa w rozmowie z "Faktem". – Złamania kości udowej, miednicy, kręgów szyjnych, rąk, wewnętrzne obrażenia, krwotok śródczaszkowy i krwotok w kości udowej.

Lekarze walczyli o życie Jerzego Sioły, ale obrażenia okazały się zbyt poważne. Mężczyzna zmarł w drugiej dobie po wypadku. Dla rodziny był to szok tym większy, że po latach walki z chorobą nowotworową jego życie zakończyło się w tak nagły i brutalny sposób.

– Do syna o drugiej w nocy przyjechała policja… – dodaje Ewa Kodymowska-Sioła w rozmowie z "Faktem". – Wie pani, na śmierć z powodu raka można się jakoś przygotować, ale na taki scenariusz nigdy – dodaje pani Ewa.

Bądź na bieżąco - najważniejsze wiadomości z kraju i zagranicy
Google News Obserwuj w Google News
Wybór Redakcji
Wybór Redakcji