Tragedia na Dolnym Śląsku. Nie żyje półtoraroczne dziecko, doszło do wypadku z udziałem konia
Do tragicznego wypadku doszło we wtorek 14 lipca w gminie Stoszowice na Dolnym Śląsku. Półtoraroczne dziecko doznało bardzo poważnych obrażeń po kontakcie z uwiązanym koniem. Mimo szybkiej reakcji rodziny i natychmiastowego przewiezienia do szpitala, życia malucha nie udało się uratować.
Ojciec sam ruszył do szpitala
Jak wynika z ustaleń służb, dziecko przebywało na podwórku jednego z gospodarstw rolnych, gdzie znajdował się uwiązany koń. W nieustalonych jeszcze okolicznościach doszło do kontaktu ze zwierzęciem, w wyniku którego półtoraroczne dziecko odniosło ciężkie obrażenia.
36-letni ojciec natychmiast przewiózł dziecko do Szpitala św. Antoniego w Ząbkowicach Śląskich. Lekarze podjęli próbę ratowania jego życia, jednak obrażenia okazały się zbyt rozległe. Około godziny 20 dyżurny lekarz poinformował policję o śmierci dziecka.
– Około godz. 20 dostaliśmy informację od lekarza dyżurującego z naszego szpitala w Ząbkowicach Śląskich o zgonie półtorarocznego dziecka przywiezionego przez 36-letniego ojca bezpośrednio do szpitala – mówi asp. szt. Katarzyna Mazurek z ząbkowickiej policji.
Policja i prokuratura zabezpieczają dowody
Po tragicznym zdarzeniu na terenie posesji w gminie Stoszowice na miejscu natychmiast pojawiły się służby. Policjanci oraz technicy kryminalistyki rozpoczęli oględziny i zabezpieczanie materiałów dowodowych pod nadzorem prokuratora rejonowego.
Jak przekazała oficer prasowa, czynności prowadzone były jeszcze tego samego dnia do późnych godzin nocnych w trybie artykułu 308 Kodeksu postępowania karnego. Zostały przerwane ze względu na porę i wznowione kolejnego dnia.
Policja wyjaśnia okoliczności zdarzenia
Śledczy sprawdzili m.in. stan trzeźwości osób obecnych na posesji w chwili zdarzenia. Z ustaleń policji wynika, że 36-letni ojciec oraz pozostali domownicy byli trzeźwi. Funkcjonariusze nie znaleźli również na tym etapie podstaw do ich zatrzymania.
– Nie dokonaliśmy zatrzymania, ponieważ ojciec i członkowie rodziny obecni w czasie tragedii byli trzeźwi. Cała sytuacja jest wyjaśniana. Nie było podstaw do zatrzymania – przekazała Katarzyna Mazurek.
Obecnie policja pod nadzorem prokuratury analizuje zebrany materiał dowodowy i ustala dokładny przebieg zdarzenia. Śledczy sprawdzają wszystkie okoliczności tragedii, aby wyjaśnić, czy doszło do ewentualnych zaniedbań.