Będzie nowy obowiązkowy przedmiot w szkołach. Minister edukacji potwierdza
Nowa decyzja resortu edukacji może wywołać spore emocje wśród rodziców i uczniów. Minister Barbara Nowacka ogłosiła zmiany, które już od nowego roku szkolnego, czyli 1 września 2026 roku wpłyną na codzienność w polskich szkołach. Przedmiot, który od miesięcy jest przedmiotem gorącej debaty, teraz staje się obowiązkowy.
- Przełom w szkołach od września. MEN zmienia zasady, uczniowie nie unikną nowych zajęć
- Co znajdzie się w programie i kto poprowadzi zajęcia? Są szczegóły
- Ten temat budzi największe emocje. MEN wskazuje na rodziców
Przełom w szkołach od września. MEN zmienia zasady, uczniowie nie unikną nowych zajęć
Minister edukacji Barbara Nowacka potwierdziła, że od 1 września edukacja zdrowotna stanie się obowiązkowym przedmiotem. Informację przekazała w programie "Rozmowa Piaseckiego” na antenie TVN24. To istotna zmiana względem obecnego roku szkolnego, w którym zajęcia są nieobowiązkowe i – jak pokazują dane – uczestniczy w nich tylko około 30 proc. uczniów.
Nowy model zakłada jednak pewien podział. Jak wyjaśniła minister, przedmiot będzie składał się z części obowiązkowej oraz niewielkiego modułu nieobowiązkowego.
Przedmiot będzie składał się tak naprawdę z dwóch przedmiotów, czyli przedmiotu edukacja zdrowotna takiego, jakim jest i nieobowiązkowego przedmiotu – prawdopodobnie około jednej dziesiątej całości przedmiotu – dotyczącego wiedzy o zdrowiu seksualnym
– powiedziała Barbara Nowacka w TVN24
Część obowiązkowa obejmie podstawowe zagadnienia związane ze zdrowiem. Minister wymieniła m.in. higienę, aktywność fizyczną, zdrowie psychiczne czy prawidłowe odżywianie. Jak podkreśliła, zmiany są zgodne z oczekiwaniami środowisk medycznych i mają odpowiedzieć na realne problemy zdrowotne młodego pokolenia.
Edukacja zdrowotna funkcjonuje w szkołach od 1 września 2025 roku, zastępując przedmiot wychowanie do życia w rodzinie. Dotychczasowa formuła – jako zajęć dobrowolnych – nie przyniosła jednak oczekiwanych efektów, co było jednym z głównych powodów decyzji o wprowadzeniu obowiązkowości.

Co znajdzie się w programie i kto poprowadzi zajęcia? Są szczegóły
Obowiązkowa edukacja zdrowotna ma mieć szeroki zakres i obejmować najważniejsze aspekty życia uczniów. Jak zaznaczyła minister, chodzi o "wszystkie niezbędne komponenty dotyczące higieny, ruchu, zdrowia psychicznego, odżywiania”. Program ma więc wykraczać poza tradycyjne nauczanie biologii i skupiać się także na praktycznych umiejętnościach.
Za przygotowanie szczegółowego programu odpowiadać będzie specjalny zespół ekspertów powołany przez resort edukacji. W jego skład wejdą lekarze, nauczyciele oraz specjaliści z różnych dziedzin. To oni zdecydują m.in., gdzie przebiega granica między treściami obowiązkowymi a tymi dotyczącymi edukacji seksualnej.
Będzie o tym decydować zespół ekspercki, który powołujemy w ministerstwie, złożony z lekarzy, specjalistów, nauczycieli, którzy pomogą nam to dobrze ułożyć, tak żeby było bezpiecznie
– podkreśliła Nowacka
Istotną kwestią jest także kadra. Minister zapewniła, że nie będzie potrzeby tworzenia nowych etatów ani zwiększania wydatków. Zajęcia mają prowadzić nauczyciele już pracujący w szkołach – m.in. biologii, przyrody, wychowania fizycznego czy dawnego WDŻ.
Dodatkowo w proces mają zostać włączeni przedstawiciele środowiska medycznego. Jak zapowiedziała Nowacka, Naczelna Izba Lekarska zadeklarowała wsparcie, w tym udział studentów i współpracę z uczelniami medycznymi. Równolegle uruchomiono studia podyplomowe przygotowujące nauczycieli do prowadzenia nowego przedmiotu – pierwsze osoby mają je ukończyć już w czerwcu.
Ten temat budzi największe emocje. MEN wskazuje na rodziców
Najwięcej emocji wokół edukacji zdrowotnej budzi jej komponent dotyczący zdrowia seksualnego. To właśnie w tym obszarze ministerstwo zdecydowało się na kompromis. Zajęcia z tej części nie będą obowiązkowe – decyzję o udziale podejmą rodzice, a w przypadku starszych uczniów – oni sami.
Jak tłumaczyła minister edukacji, to efekt zarówno uwarunkowań prawnych, jak i nacisku części środowisk społecznych.
Natomiast też respektując pewne konstytucyjne uwarunkowania i presję części środowisk, że oto chcą móc zdecydować, czy dzieci się dowiadują o zdrowiu seksualnym z fachowego źródła, czyli od nauczyciela, czy wolą zostawić dzieci swojej wiedzy lub internetowi, ta jedna lub dwie godziny w roku - w zależności jak nam przygotują eksperci program - będą do decyzji rodziców– wyjaśniła Nowacka w TVN 24
Jednocześnie szefowa MEN zapowiedziała, że będzie zachęcać do udziału w tych zajęciach.
Wiedza o zdrowiu seksualnym jest tak samo ważna, jak wiedza o każdym innym fragmencie zdrowia– podkreśliła
Kontrowersje dotyczą również granicy między edukacją seksualną a tematami takimi jak dojrzewanie. Minister wskazała jednak, że część tych zagadnień już teraz znajduje się w podstawie programowej, np. na lekcjach biologii.
Mimo sporów politycznych i społecznych, Nowacka przekonuje, że sam pomysł edukacji zdrowotnej ma szerokie poparcie.
W społeczeństwie jest zgoda społeczna wokół edukacji zdrowotnej. Ludzie wiedzą, że to jest przedmiot potrzebny
– oceniła
To jednak nie kończy debaty. Wprowadzenie obowiązkowego przedmiotu oraz sposób realizacji jego najbardziej wrażliwych treści najprawdopodobniej jeszcze długo będą przedmiotem publicznej dyskusji.