Zwrot w sondażu partyjnym. Podano wyniki dla KO, PiS, Lewicy, Polski 2025 i PSL
Najnowszy sondaż przynosi wyraźną zmianę na szczycie politycznej stawki. Koalicja Obywatelska zwiększa przewagę nad rywalami, a część obecnej koalicji rządzącej znalazła się w bardzo trudnym położeniu. Przeliczenie na mandaty pokazuje, że taki wynik mógłby mocno przetasować układ sił w Sejmie.
Sondaż partyjny. Koalicja Obywatelska wyraźnie umacnia pozycję
Nowe badanie Ogólnopolskiej Grupy Badawczej, przeprowadzone między 12 a 23 maja, pokazuje dalsze umocnienie Koalicji Obywatelskiej. Ugrupowanie Donalda Tuska może obecnie liczyć na 38,89 proc. poparcia. To wzrost o 2 punkty procentowe względem poprzedniego pomiaru realizowanego na przełomie kwietnia i maja, a jednocześnie największa zwyżka spośród wszystkich partii objętych sondażem.
Na drugim miejscu pozostaje Prawo i Sprawiedliwość. Partia Jarosława Kaczyńskiego notuje niewielki wzrost – o 0,4 punktu procentowego – i osiąga wynik 27,03 proc. Oznacza to, że dystans między dwiema największymi siłami politycznymi jeszcze się powiększył.

Trzecie miejsce utrzymuje Konfederacja z poparciem na poziomie 11,76 proc. W jej przypadku widać jednak spadek w porównaniu z wcześniejszym badaniem – o 1,3 punktu procentowego. Jeszcze mocniej cofa się Konfederacja Korony Polskiej Grzegorza Brauna. To ugrupowanie może liczyć na 9,32 proc., co oznacza spadek aż o 1,9 punktu procentowego. W tym badaniu to właśnie największa strata.
Pierwsza część sondażu pokazuje więc dość wyraźny obraz: Koalicja Obywatelska umacnia się najmocniej, PiS utrzymuje pozycję z lekkim wzrostem, a po prawej stronie sceny politycznej widać osłabienie obu ugrupowań konfederacyjnych.
Lewica przy progu. PSL i Polska 2050 znalazły się poza Sejmem
Wyniki badania szczególnie mocno uderzają w mniejsze partie obecnej koalicji rządzącej. Nowa Lewica utrzymuje się jeszcze nad progiem wyborczym, ale jej sytuacja robi się coraz bardziej napięta. Na ugrupowanie Włodzimierza Czarzastego chce głosować 5,2 proc. ankietowanych. To wynik niższy o 0,8 punktu procentowego niż dwa tygodnie wcześniej, a jednocześnie bardzo bliski granicy wejścia do Sejmu.
Jeszcze trudniej wygląda sytuacja PSL i Polski 2050. Ludowcy uzyskali 2,39 proc., natomiast partia Szymona Hołowni – 1,9 proc. Oba ugrupowania nie tylko nie dostałyby się do parlamentu, ale nie przekroczyłyby również poziomu gwarantującego finansowanie z budżetu państwa.

Na tle tych wyników wyróżnia się Partia Razem. Formacja zanotowała wzrost i może liczyć na 3,51 proc. poparcia. Taki rezultat dawałby jej możliwość uzyskania finansowania z budżetu.
Dla porównania warto przypomnieć wybory parlamentarne z 15 października 2023 roku. Wtedy PiS zdobył 35,38 proc. głosów i 194 mandaty, Koalicja Obywatelska 30,70 proc. i 157 mandatów, Trzecia Droga 14,4 proc. i 65 miejsc w Sejmie, Nowa Lewica 8,61 proc., a Konfederacja 7,16 proc.
Dzisiejszy sondaż pokazuje więc, jak mocno zmieniły się polityczne proporcje w zaledwie kilkadziesiąt miesięcy.
Podział mandatów w Sejmie. Możliwe nowe większości po wyborach
Najbardziej wyraźne konsekwencje widać po przeliczeniu wyników na mandaty. Z sondażu wynika, że Koalicja Obywatelska mogłaby zdobyć aż 214 miejsc w Sejmie. PiS miałby 143 mandaty, Konfederacja 53, a Konfederacja Korony Polskiej 43. Nowa Lewica wprowadziłaby zaledwie 7 posłów.
Taki układ oznaczałby bardzo poważne przemeblowanie parlamentu. Koalicji Obywatelskiej i Lewicy zabrakłoby 10 mandatów do większości bezwzględnej. Z kolei PiS razem z Konfederacją i Konfederacją Korony Polskiej mogłyby stworzyć większość liczącą 239 mandatów.

Możliwy byłby również inny wariant – porozumienie Koalicji Obywatelskiej z Konfederacją. Taki układ dawałby łącznie 267 mandatów. To wystarczyłoby do komfortowej większości parlamentarnej, choć wciąż brakowałoby 9 głosów do progu 3/5, który pozwalałby odrzucać prezydenckie weto.
W porównaniu z obecnym stanem w Sejmie Koalicja Obywatelska zwiększyłaby liczbę mandatów aż o 57. PiS straciłby 51 miejsc. Trzecia Droga straciłaby wszystkie 65 mandatów, bo PSL i Polska 2050 nie weszłyby do parlamentu. Sama Konfederacja zyskałaby 35 mandatów, a po doliczeniu wyniku Konfederacji Korony Polskiej oznaczałoby to wzrost całego tego środowiska aż o 78 miejsc. Z kolei Nowa Lewica miałaby o 19 mandatów mniej niż obecnie.
To pokazuje, że przy takim wyniku nie chodziłoby jedynie o korektę poparcia, ale o realną zmianę układu sił w polskiej polityce.