Z kija czy z ręki? Marcin Kowalczyk o bezwzględnym świecie mediów plotkarskich
Współczesny rynek medialny przypomina drapieżny ekosystem, w którym najcenniejszą walutą jest cudza prywatność, a głównym towarem eksportowym – wykreowany sztucznie skandal. W czasach, gdy dla klikalności i taniej sensacji bezrefleksyjnie przekraczane są kolejne granice etyki dziennikarskiej, Marcin Kowalczyk – aktor doskonale znany polskiej publiczności z wyrazistej roli Magika w filmie Jesteś Bogiem – wybiera świadomy bojkot. W szczerej rozmowie w programie Gońca “Prześwietlenie”, artysta kreśli brutalny obraz portali plotkarskich, demaskuje mechanizmy manipulacji i tłumaczy, dlaczego konsekwentnie broni swojej niezależności przed bezwzględnym przemysłem pogardy.
Fabryki sztucznych skandali i fake newsów
Poważnym problemem współczesnego internetu stało się celowe i cyniczne preparowanie konfliktów, w których ofiarami z reguły padają osoby publiczne. W wyścigu po uwagę czytelnika nie trzeba wiele – wystarczy jedno nośne zdanie, by z niczego wykreować zjawisko, które w rzeczywistości nie ma racji bytu. Sytuację dramatycznie pogarsza proceder generowania fałszywych opinii, a nierzadko też komentarzy pisanych przez samych pracowników portali. Takie działania wprost podsycają medialny lincz i wymuszają reakcję ofiary, napędzając wyłącznie zysk z wyświetleń, przy całkowitym ignorowaniu szkód psychicznych.
– Z rozmowy wycina się z kontekstu atrakcyjne sformułowanie i robi z tego aferę – punktuje w wywiadzie dla serwisu Goniec.pl Marcin Kowalczyk. – Nikogo nie obchodzi, że to nieprawda, że to może zrobić komuś krzywdę – dodaje stanowczo.
Aktor nie kryje głębokiego zaniepokojenia kierunkiem, w jakim zmierza współczesne dziennikarstwo rozrywkowe, sprowadzone dziś często do poziomu rynsztoka.
– Jestem przerażony tym, jak dzisiaj media bezwzględnie żerują na prywatnym życiu ludzi – dodaje rozmówca.
Ucieczka przed różowym mikrofonem
Artysta od lat konsekwentnie odmawia kontaktów z przedstawicielami mediów specjalizujących się w taniej sensacji. Doskonale zdaje sobie sprawę z ich destrukcyjnego wpływu na dyskurs publiczny i kulturę. Drapieżne podejście redakcji tabloidowych skupia się wyłącznie na monetyzowaniu cudzej intymności, dlatego Kowalczyk wypracował własną, niezwykle skuteczną metodę dystansowania się od tego środowiska.
– Kino potrafię karmić z ręki, a telewizję jednak z kija – obrazowo tłumaczy swój stosunek do show-biznesu rozmówca Gońca. – Na pewno obawiam się różowych mikrofonów i w związku z tym ich unikam. Nie wróżę sobie nic dobrego ze spotkania z obiektem, który posługuje się plotką i wścibstwem – podkreśla aktor.
Przeraża go cynizm, z jakim dziennikarze tabloidowi próbują wyciągać z rozmówców intymne informacje, by następnie z premedytacją wykorzystać je przeciwko nim, generując fałszywy rozgłos.
Zobacz także:
Wolność od atencji
W odróżnieniu od wielu osób ze środowiska celebryckiego, Kowalczyk nie odczuwa najmniejszej potrzeby bycia w centrum uwagi poza planem zdjęciowym. Całkowicie odcina się od ekshibicjonizmu w mediach społecznościowych, słusznie zakładając, że nadmierna ekspozycja życia prywatnego jedynie utrudnia widzom późniejsze uwierzenie w kreowane przez niego na ekranie postaci.
– Interesowanie się tym, co aktorzy mają do powiedzenia, albo - jak dodaje w “Prześwietleniu” - nie daj Boże, ich życiem prywatnym, wydaje mi się totalnie absurdalne. Nie jest tak, że jakoś strasznie chronię swoje życie prywatne. Ja po prostu go nie sprzedaję, bo nie mam takiej potrzeby – ucina temat.
Aktor zwraca również uwagę na szerszy problem społeczny, jakim jest powszechna, bezrefleksyjna konsumpcja takich treści przez odbiorców.
– Są ludzie, którzy namiętnie śledzą tak zwane życie plotkarskie. Po pierwsze wynika to z braku własnego, ciekawego życia, a po drugie, życie plotką jest strasznie szkodliwe – ocenia surowo na łamach Gońca.
Brak stałej obecności w tabloidach to jego w pełni świadomy wybór. Zamiast budować rzekomą popularność na skandalach, stawia na etykę, autentyczność i profesjonalizm.
– Moją pobudką do kreowania ról nie jest chęć pozyskania atencji czy bycia w centrum uwagi, ale wykreowanie postaci, podzielenie się nią z ludźmi i przeżycie tej przygody – podsumowuje w rozmowie w “Prześwietleniu” artysta.
To właśnie to podejście pozwala mu tworzyć wiarygodne role i zachować artystyczną wolność w świecie, który na każdym kroku domaga się upadku i taniej sensacji.
Źródło: Goniec