Wyszukaj w serwisie
Goniec.pl > Polityka > 73 godziny z telefonem w ręku i zastrzyki w szyję. Michał Marszał o ciemnej stronie pracy memiarza
Natalia Ziółkowska
Natalia Ziółkowska 01.06.2026 21:59

73 godziny z telefonem w ręku i zastrzyki w szyję. Michał Marszał o ciemnej stronie pracy memiarza

73 godziny z telefonem w ręku i zastrzyki w szyję. Michał Marszał o ciemnej stronie pracy memiarza
fot. Goniec

Sukces w internecie i status najpopularniejszego „admina” w Polsce mają swoją wysoką cenę, której nie widać na ekranach smartfonów. Michał Marszał w szczerym wywiadzie dla Gońca opowiada o fizycznym wycieńczeniu, uzależnieniu od pracy i filozofii „żołnierzy czasu”, która pcha go do ciągłego działania mimo… zdrowotnych problemów.

Fizyczna cena lajków

Marszał przyznaje, że jego codzienna praca to „ciągłe gapienie się w ekran”, co doprowadziło do poważnych kontuzji. Twórca zmagał się z zapaleniem nadgarstków, odciskami na kciukach oraz bólami kręgosłupa wymagającymi fizjoterapii i zastrzyków w szyję. Jego rekord to 73 godziny spędzone z telefonem w ciągu zaledwie pięciu dni, co pokazuje, że bycie „na bieżąco” z polskim absurdem to zajęcie na pełen etat. I wyniszczające organizm. 

– Gapienie się w ekran niesie ze sobą skutki psychiczne i fizyczne (...) miałem zastrzyki w szyję, miałem fizjoterapeutę na kręgosłup i już myślałem, że będę miał operację – wyznaje Marszał.

CAŁA ROZMOWA DOSTĘPNA NA NASZYM KANALE YOUTUBE:

Kult pracy i „żołnierze czasu”

Podejście Marszała do pracy wywodzi się z jego dzieciństwa w Raszynie, gdzie panował kult wysiłku fizycznego, a czytanie gazet nie było uznawane za „prawdziwą robotę”. Buntując się przeciwko temu, twórca przyjął filozofię, w której każda minuta życia jest jak żołnierz posyłany na front. Chce „wyciskać z życia jak najwięcej”, by na łożu śmierci móc powiedzieć, że dobrze wykorzystał dany mu czas, nawet jeśli wiązało się to z nieumiejętnością odpoczynku. 

– Dobrze jest poświęcać to życie, tych „żołnierzy” we właściwy sposób (...) żeby móc kiedyś spojrzeć na to życie wstecz i powiedzieć: „No było wesoło” – wyjaśnia swoją motywację.

Odpowiedź na „Kanał Zero”

Nowym polem bitwy Marszała o „żołnierzy czasu” stał się projekt Kanał Minus. Powstał on z przekonania, że liberalno-lewicowa strona polskiej debaty jest w defensywie i potrzebuje mocnej przeciwwagi dla projektów takich jak Kanał Zero. Dla Marszała nie jest to tylko sposób na biznes, ale próba szerzenia własnej wizji świata opartej na tolerancji i proeuropejskości, nawet przy ryzyku finansowym. 

– Brakuje czegoś takiego moim zdaniem po tej stronie naszych poglądów (...) chcemy trochę być odpowiedzią na to – mówi o swojej motywacji do wejścia na YouTube.

Oparcie w domowym zaciszu

Mimo wielkich zasięgów i ciągłego bycia w centrum politycznej burzy, Marszał podkreśla, że to życie prywatne jest jego prawdziwym fundamentem. Przyznaje, że jego wieloletnia partnerka (obecnie żona) musiała wykazać się nadludzką cierpliwością, znosząc jego uzależnienie od telefonu nawet podczas wspólnych podróży. Twórca uważa, że to właśnie stabilna relacja i oparcie w domu dają mu poczucie bezpieczeństwa, którego nie zastąpi żaden sukces zawodowy. 

– Na pewno ta osoba właściwa, z którą się jest, to najlepsze, co można mieć. Bo można nie mieć sukcesu zawodowego (...) a mimo to być człowiekiem szczęśliwym – podsumowuje Michał Marszał.

Źródło: Goniec

Bądź na bieżąco - najważniejsze wiadomości z kraju i zagranicy
Google News Obserwuj w Google News
Wybór Redakcji