Wyszukaj w serwisie
Goniec.pl > Polityka > „Byłem skazany na Urbana”. Michał Marszał o 15 latach rzemiosła w „NIE” i memie, który zbudował jego potęgę
Natalia Ziółkowska
Natalia Ziółkowska 01.06.2026 14:42

„Byłem skazany na Urbana”. Michał Marszał o 15 latach rzemiosła w „NIE” i memie, który zbudował jego potęgę

„Byłem skazany na Urbana”. Michał Marszał o 15 latach rzemiosła w „NIE” i memie, który zbudował jego potęgę
fot. Goniec, PRZEMYSLAW GETKA/REPORTER / East News

Michał Marszał, człowiek stojący za potężnymi zasięgami na Instagramie, w rozmowie z Natalią Ziółkowską w programie „Nagi Kadr” ujawnia, jak 15 lat szlifowania warsztatu dziennikarskiego pozwoliło mu stworzyć unikalny styl kpin z władzy. To historia o nauce rzemiosła u boku Jerzego Urbana, od którego ideologii Marszał wyraźnie się odcina, oraz o jednym zdjęciu, które na zawsze zmieniło jego zawodową ścieżkę.

Nauka rzemiosła bez ideologii

Marszał trafił do tygodnika „NIE” w 2008 roku, będąc – jak sam przyznaje – „skazanym” na to miejsce, ponieważ inne redakcje nie odpowiadały na jego zgłoszenia. Praca tam była dla niego przede wszystkim lekcją dziennikarskiego warsztatu i obserwacją doświadczonych reportażystów, których na początku starał się „małpować”, by z czasem wypracować własny styl. 

Podkreśla, że nauczył się tam przekory i robienia rzeczy „odwrotnie niż wszyscy”, ale stanowczo zaznacza, że nigdy nie chciał iść w stronę jakiejkolwiek władzy. 

– Nauczył mnie tego, żeby sobie robić żarty, żeby być przekornym – to znaczy robić odwrotnie niż wszyscy – wspomina okres pracy z Urbanem. Twórca zaznacza jednak, że jego światopogląd kształtował się w kontrze do religijnego wychowania, a praca w „NIE” pozwoliła mu po prostu znaleźć miejsce, gdzie mógł bezkarnie drwić z politycznego absurdu.

CAŁA ROZMOWA DOSTĘPNA NA NASZYM KANALE YOUTUBE:

Karambol, który zmienił wszystko

Przejście od tradycyjnego pisania artykułów do tworzenia memów było wynikiem czystego przypadku i nudy w mediach społecznościowych tygodnika. Gdy Marszał przejął profile „NIE”, jego posty początkowo generowały znikomą reakcję, dopóki nie wykorzystał głośnego wypadku limuzyn rządowych. Zestawienie zdjęcia stłuczki z ironicznym podpisem „Zjazd polityków Prawa i Sprawiedliwości” stało się viralem, który wyznaczył nową drogę jego kariery. 

– Miałem 10 000 lajków, 6000 udostępnień, jakieś chore liczby w ogóle. Więc uznałem, że to właściwa droga – opowiada o przełomowym momencie. Sukces ten sprawił, że Marszał przestał pisać teksty i w pełni poświęcił się formie memicznej, która dziś dociera do milionów odbiorców.

Własna droga na przekór ostrzeżeniom

Wchodząc do redakcji „NIE”, Marszał słyszał ostrzeżenia, że po pracy w tak kontrowersyjnym tytule już nigdy nie znajdzie zatrudnienia w mediach. Rzeczywistość okazała się przewrotna – twórca nie musiał szukać pracy u innych, ponieważ sam stworzył dla siebie unikalne miejsce w polskim internecie. Dziś zarządza sześcioosobowym zespołem i generuje zasięgi rzędu 300 milionów wyświetleń miesięcznie, udowadniając, że rzemiosło kpiarza może być potężną siłą informacyjną. 

– Sam sobie tę pracę zorganizowałem – podsumowuje z satysfakcją, zaznaczając, że choć nie potrafi pisać poważnych tekstów bez chęci zażartowania, to właśnie ta cecha stała się jego największym atutem.

Między kpiną a odpowiedzialnością

Choć Marszał z dystansem nazywa siebie po prostu „twórcą memów”, przyznaje, że czuje odpowiedzialność za treści, które publikuje. Stosuje wielokrotny filtr krytycznego myślenia, by nie podawać niesprawdzonych informacji i unikać wyrządzania krzywdy osobom postronnym. Jego profil stał się dla wielu młodych Polaków głównym źródłem informacji o kraju, co sam uważa za zjawisko fascynujące i jednocześnie nieco przerażające. 

– Krytyczne myślenie to jest podstawa czegokolwiek w życiu – wyjaśnia, podkreślając, że jego treści są wynikiem dogłębnej selekcji tego, co dzieje się w „idealnym kraju” do robienia memów.

Źródło: Goniec

Bądź na bieżąco - najważniejsze wiadomości z kraju i zagranicy
Google News Obserwuj w Google News
Wybór Redakcji