Raporty Straży Granicznej od miesięcy przypominają wojenne meldunki, a najnowszy komunikat z 2-3 grudnia 2025 roku tylko potwierdza tę ponurą regułę. Mimo zimy i trudnych warunków atmosferycznych, presja na wschodnią granicę Polski nie słabnie. Funkcjonariusze musieli po raz kolejny stawić czoła nie tylko próbie nielegalnego wejścia do kraju, ale i bezpośredniej, fizycznej agresji.W najnowszym raporcie podsumowującym wydarzenia z ostatnich kilkudziesięciu godzin, Straż Graniczna poinformowała o incydencie, który mógł zakończyć się tragicznie. W rejonie odpowiedzialności jednego z podlaskich oddziałów doszło do siłowej próby forsowania zapory granicznej.
Sytuacja na akwenie czarnomorskim uległa gwałtownej zmianie. Otrzymaliśmy niepokojące doniesienia o bezpośrednim zagrożeniu dla żeglugi handlowej, które wymagają natychmiastowej uwagi opinii publicznej. Bezpieczeństwo szlaków morskich staje pod znakiem zapytania w obliczu najnowszych wydarzeń.
Sojusz Północnoatlantycki stoi w obliczu konieczności redefinicji swojej strategii obronnej. W obliczu narastającego zagrożenia hybrydowego ze strony Rosji, czołowi wojskowi sugerują odejście od dotychczasowej bierności. Nowe podejście zakłada nie tylko obronę, ale także aktywne wyprzedzanie ruchów przeciwnika, co może fundamentalnie zmienić układ sił w Europie.
Europa znajduje się pod stałą presją, a granica między pokojem a wojną zaciera się na skutek działań Moskwy. Obserwujemy systematyczny wzrost prób sabotażu oraz naruszeń przestrzeni powietrznej, które wymagają zdecydowanej reakcji. Czas bierności minął; chłodna analiza zagrożeń wymusza na państwach Sojuszu natychmiastową korektę strategii bezpieczeństwa i przejście do bardziej proaktywnej postawy. Politicio ujawnia, jak Europa chce przejąć inicjatywę ws. Rosji.
Czy Europa stoi u progu historycznego przełomu? Najnowsze słowa sekretarza generalnego NATO Marka Ruttego rozbudziły nadzieję na rychłe zakończenie wojny na Ukrainie - być może jeszcze przed końcem 2025 roku.
We wtorkowy poranek 25 listopada drony naruszyły przestrzeń jednego z państw NATO. W odpowiedzi pilnie poderwano w powietrze sojusznicze myśliwce. Aktualnie trwa ustalanie szczegółowych okoliczności incydentu. Lotnictwo w dalszym ciągu monitoruje sytuację.
Napięcie na wschodniej flance NATO nie słabnie, a niebo nad Europą Środkową stało się areną cichej gry wywiadów. Na niebie pojawiła się tajna broń, o której przelocie niewiele osób wiedziało. Choć uwaga świata skupia się na froncie ukraińskim, kluczowe manewry odbywają się również bezpośrednio nad Polską.
Wojna na Ukrainie nieustannie generuje nowe punkty zapalne, a ostatni atak dronów na przeprawę promową na Dunaju w Orliwce, tuż przy granicy z Rumunią, jest sygnałem, który może niepokoić rynki i polityków w całym regionie. Incydent ten, będący kolejnym uderzeniem w kluczową infrastrukturę, budzi pytania o bezpieczeństwo szlaków handlowych i ewentualne reakcje krajów NATO, w tym Rumunii, która w odpowiedzi poderwała myśliwce.
Rosja znów prowokuje nad Bałtykiem. Polskie Siły Powietrzne po raz trzeci w tym tygodniu interweniowały nad Morzem Bałtyckim. Dziś o godzinie 9:00, poderwano myśliwce dyżurne MIG 29 w celu przechwycenia rosyjskiego samolotu Ił-20. Właśnie pojawił się komunikat w sprawie.
To już drugi taki przypadek w ciągu zaledwie dwóch dni. Polskie myśliwce MiG-29 poderwały się w czwartek rano, aby przechwycić rosyjski samolot rozpoznawczy, który wykonywał lot nad Morzem Bałtyckim bez włączonego transpondera i bez zgłoszonego planu lotu. Szef MON, Władysław Kosniak-Kamysz przekazał pilne informacje.
Polskie myśliwce MiG-29 wystartowały z jednej z baz NATO po tym, jak systemy obrony powietrznej wykryły niezidentyfikowany samolot zbliżający się do przestrzeni powietrznej sojuszu. Jak się okazało – był to rosyjski Ił-20, maszyna rozpoznawcza wyspecjalizowana w prowadzeniu misji szpiegowskich. Choć incydent zakończył się bez naruszenia granic Polski, eksperci nie mają wątpliwości: to kolejny test gotowości NATO i próba wywarcia presji na wschodnią flankę sojuszu.
Nad południową Estonią doszło do zdarzenia, które ponownie zwróciło uwagę świata na bezpieczeństwo wschodniej flanki NATO. 17 października nad amerykańskimi koszarami w rejonie Reedo wykryto dwa niezidentyfikowane drony.
Rosyjskie bombowce strategiczne pojawiły się nad Bałtykiem, wzbudzając zainteresowanie międzynarodowych obserwatorów. Maszyny nie były jednak same. W pewnych momentach towarzyszyły im myśliwce z innych krajów.
Napięcie między Rosją a krajami zachodnimi nieustannie rośnie. Tym razem to Niemcy głośno biją na alarm. Zdaniem tamtejszych służb sytuacja jest znacznie poważniejsza, niż wielu polityków chciałoby przyznać. Czy Europa powinna zacząć szykować się na konfrontację?
NATO coraz poważniej rozważa zbrojną odpowiedź na rosyjskie prowokacje i prowadzoną wojnę hybrydową. Tak donoszą zagraniczne media. Ze słów informatorów wynika, że potencjalny scenariusz zakłada uzbrojenie dronów obserwacyjnych na wschodniej flance sojuszu. To jednak nie wszystko. Mówi się także o otwieraniu ognia do rosyjskich samolotów.
Prezydent Białorusi wystosował groźbę w stronę NATO, a w swojej wypowiedzi zaznaczył również rolę Polski. Jego słowa wywołały falę komentarzy na forum międzynarodowym i w krajach sąsiednich.
Podczas 80. sesji Zgromadzenia Ogólnego ONZ Siergiej Ławrow skierował ostrą przestrogę wobec państw NATO i Unii Europejskiej. Szef rosyjskiej dyplomacji oskarża Zachód o prowokacje i przypisywanie Moskwie planów ataku na kraje sojuszu. Jednocześnie podkreślił, że każda próba naruszenia rosyjskiej przestrzeni powietrznej spotka się z reakcją.
Rosja ostro zareagowała na projekt stworzenia tzw. Straży Wschodniej Flanki, którego częścią ma być budowa "muru dronowego" wzdłuż granicy Unii Europejskiej. Moskwa ostrzegła, że takie działania mogą doprowadzić do eskalacji i pogłębić napięcia militarne oraz polityczne w Europie.
Amerykańsko-kanadyjskie dowództwo NORAD przechwyciło dwa bombowce Tu-95 i dwa myśliwce Su-35 w strefie identyfikacji obrony powietrznej (ADIZ) Alaski. W akcji wykorzystano samolot wczesnego ostrzegania E-3, cztery F-16 i cztery tankowce KC-135. Dowództwo poinformowało, że rosyjskie maszyny nie naruszyły przestrzeni powietrznej USA ani Kanady i nie stanowiły zagrożenia, a podobne incydenty w regionie są rutynowe.
Po raz kolejny mamy do czynienia z rosyjską prowokacją wymierzoną w sprawdzenie gotowości bojowej krajów członkowskich NATO. Tym razem rosyjskie samoloty pojawiły się nad Bałtykiem, co wpisuje się w działania tamtejszych wojsk na przestrzeni kilku ostatnich dni.
Szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego był gościem Bogdana Rymanowskiego na antenie Radia ZET. W trakcie rozmowy Sławomir Cenckiewicz odpowiedział na pytania dotyczącego ostatnich naruszeń przestrzeni powietrznej Polski i Estonii. Okazuje się, że szef BBN ma jasne stanowisko w sprawie zestrzeliwania rosyjskich myśliwców przez NATO.
Ostatnie wydarzenia w przestrzeni powietrznej Polski i Estonii rozpoczęły dyskusję na temat reakcji ze strony państw NATO. Z Czech i Litwy można usłyszeć głosy o zestrzeliwaniu samolotów należących do Rosji. Co jednak na ten temat sądzi znany generał Roman Polko? Znamy jego stanowisko.
Incydent z 19 września, kiedy estońskie władze poinformowały o wtargnięciu trzech rosyjskich myśliwców MiG-31 w swoją przestrzeń powietrzną, stał się kolejnym punktem zapalnym na wschodniej flance NATO. Tallinn nazwał zdarzenie „bezprecedensową prowokacją” i wezwał rosyjskiego dyplomatę do złożenia wyjaśnień. Jest odpowiedź Kremla.
Rosyjskie myśliwce kolejny raz naruszyły przestrzeń powietrzną kraju należącego do NATO, jednak spotkało się to z szybką reakcją. Chwilę po niebezpiecznym incydencie głos w tej sprawie zabrała rzeczniczka Sojuszu Północnoatlantyckiego. -To kolejny przykład lekkomyślnego zachowania Rosji – oceniła Allison Hart. Incydent unaocznia, jak napięta stała się sytuacja na wschodniej flance NATO.
Polska jednoznacznie staje po stronie USA w kluczowej sprawie bezpieczeństwa międzynarodowego. Wicepremier i szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz zadeklarował wsparcie dla działań prezydenta Donalda Trumpa w zakresie sankcji wobec Rosji. To wyraźny sygnał polskiej determinacji w kwestiach energetycznej niezależności i bezpieczeństwa wschodniej flanki sojuszu.
Premier Donald Tusk zabrał głos po decyzji NATO dotyczącej wzmocnienia wschodniej flanki Sojuszu. Podkreślił, że Polska odegrała kluczową rolę w uzyskaniu jednoznacznego stanowiska, a jedność wewnętrzna ma być fundamentem skuteczności wobec rosyjskich prowokacji.
Federalny rząd Niemiec poinformował, że misja monitorowania przestrzeni powietrznej Polski została rozszerzona. To odpowiedź na niedawne naruszenia polskiego nieba przez rosyjskie drony, do których doszło w trakcie ataku na Ukrainę. Obecność sojuszniczych samolotów została zwiększona, a ich działania będą prowadzone znacznie dłużej, niż pierwotnie planowano.
Po naruszeniu polskiej przestrzeni powietrznej przez rosyjskie drony w nocy z 9 na 10 września 2025 roku Polska zainicjowała nadzwyczajne posiedzenie Rady Bezpieczeństwa ONZ. Marszałek Sejmu Szymon Hołownia podkreślił, że incydent ten stanowi test jedności NATO i oczekuje zdecydowanej reakcji społeczności międzynarodowej.Najważniejsze informacje:Polska zainicjowała nadzwyczajne posiedzenie Rady Bezpieczeństwa ONZ w reakcji na naruszenie swojej przestrzeni powietrznej przez rosyjskie drony.Marszałek Sejmu Szymon Hołownia podkreślił, że atak dronów jest prowokacją wymierzoną w cały Sojusz Północnoatlantycki, testując jego jedność i zdolność do reakcji.Rosja obserwuje odpowiedzi państw na swoje działania, sprawdzając, które kraje będą reagować zdecydowanie, a które jedynie deklaratywnie.W posiedzeniu Rady Bezpieczeństwa ONZ Polskę reprezentować będzie wiceminister spraw zagranicznych Marcin Bosacki.Polski wniosek o nadzwyczajne posiedzenie poparły europejskie kraje, a sprawa naruszenia przestrzeni powietrznej przez Rosję będzie omawiana na forum międzynarodowym.