Informacje o tym, że białoruski reżim zdecydował się na wypuszczenie więźniów politycznych, zelektryzowały opinię publiczną. Analitycy wskazują, że ten gest Łukaszenki nie jest przypadkowy. W tle toczy się bowiem skomplikowana gra geopolityczna. Media informują o wypuszczeniu nawet 123 osób. Wiemy już, czy na liście znaleźli się obywatele Polski.
Korytarze waszyngtońskiej administracji stały się areną bezwzględnej walki o wpływy nad kształtem polityki zagranicznej. Negocjacje pokojowe w sprawie Ukrainy przestały być jedynie kwestią dyplomacji, a stały się elementem wewnętrznej rozgrywki frakcji. Nagłe zniknięcie kluczowego gracza z tego procesu sygnalizuje głębsze przetasowania na szczytach władzy i rodzi pytania o przyszły kurs Ameryki.
Sensacyjne informacje o rzekomych tajnych zapisach w amerykańskiej strategii bezpieczeństwa wywołały burzę po obu stronach Atlantyku. Wizja rozbicia Unii Europejskiej i stworzenia nowego sojuszu z udziałem Polski brzmi jak scenariusz filmu politycznego, jednak dla Białego Domu to jedynie kolejne „fake newsy”. Co dokładnie ujawniły media i jak na te rewelacje reaguje otoczenie prezydenta?
Oczy całego świata zwrócone są na nadchodzące negocjacje, jednak Waszyngton zachowuje dyplomatyczny dystans, balansując między nadzieją na pokój a twardym pragmatyzmem. Administracja jasno sygnalizuje, że amerykańskie zaangażowanie nie jest bezwarunkowe i wymaga realnych perspektyw na sukces, a nie tylko kurtuazyjnych gestów. W tym kontekście najnowsza wypowiedź Donalda Trumpa dodatkowo uwypukla, jak USA postrzegają nadchodzące rozmowy w sprawie Ukrainy.
Dynamika międzynarodowej polityki nabiera tempa, a kluczowe decyzje zapadają po obu stronach Atlantyku. Podczas gdy w Stanach Zjednoczonych trwają intensywne dyskusje o kształcie przyszłych negocjacji pokojowych, Kijów podejmuje własne inicjatywy dyplomatyczne. Równolegle amerykańscy ustawodawcy zabezpieczają finansowanie obronne, a w Polsce harmonogram wydarzeń politycznych i wojskowych pozostaje wyjątkowo napięty.
W sejmowych kuluarach doszło do jednej z najbardziej napiętych rozmów tej kadencji. Wymiana zdań między dziennikarką TVP Justyną Dobrosz-Oracz a senatorem PiS Wojciechem Skurkiewiczem wymknęła się spod kontroli i zakończyła skandalicznym gestem – próbą sięgnięcia przez polityka do mikrofonu reporterki. W tle toczył się jeden z najgorętszych obecnie tematów: możliwy plan pokojowy dla Ukrainy i rola Polski w międzynarodowych negocjacjach.
Donald Trump w obszernym wywiadzie nie zostawił suchej nitki na europejskich przywódcach i polityce migracyjnej UE. Jednym z nielicznych pozytywnych wyjątków w jego ocenie była Polska. Prezydent USA ponownie pozwolił sobie też na kontrowersyjne i błędne stwierdzenia geograficzne.
Miał to być mistrzowski ruch dyplomatyczny i dowód na skuteczność amerykańskiej presji. Zaledwie kilka tygodni po tym, jak Donald Trump z dumą ogłosił sukces mediacyjny między Tajlandią a Kambodżą, region znów stanął w płomieniach. Zamiast obiecanego pokoju, na pograniczu spadają bomby, a porozumienie, które prezydent USA firmował własnym nazwiskiem, legło w gruzach na oczach całego świata.
Donald Tusk w swoim najnowszym, anglojęzycznym wpisie, zwrócił się bezpośrednio do Donalda Trump. Słowa premiera poruszyły nawet ekspertów.
Wielkie sportowe galę często bywają okazją do podniosłych ceremonii i celebracji piękna futbolu. Tym razem jednak, jeszcze zanim padły pierwsze nazwy drużyn podczas losowania Mistrzostw Świata 2026, uwagę świata przykuło wydarzenie, które nie miało wiele wspólnego ze sportową rywalizacją. Decyzja najwyższych władz piłkarskiej federacji oraz zachowanie jednego z gości wywołały natychmiastową, gorącą i w przeważającej mierze negatywną reakcję.
Władimir Putin po raz pierwszy publicznie odniósł się do niedawnej wizyty delegacji Donalda Trumpa w Moskwie. Rosyjski prezydent, choć określił wielogodzinne spotkanie mianem "pożytecznego", otwarcie przyznał, że wizja pokoju według Waszyngtonu nie w pełni pokrywa się z interesami Kremla. Głównym winowajcą kontynuacji konfliktu w oczach Putina pozostaje jednak Ukraina.Wizyta bliskich współpracowników amerykańskiego prezydenta-elekta, Steve’a Witkoffa i Jareda Kushnera, była szeroko komentowana przez media, jednak dopiero teraz poznaliśmy perspektywę samego gospodarza Kremla. Wypowiedź Putina rzuca nowe światło na dyplomatyczne starania nowej administracji USA i twarde stanowisko Rosji.
4 grudnia 2025 r. może zapisać się w historii jako kluczowa data w procesie kończenia wojny na Ukrainie. Agencja Associated Press (AP) ujawniła szczegóły intensywnej „dyplomacji wahadłowej” prowadzonej przez najbliższe otoczenie Donalda Trumpa. W ciągu zaledwie 48 godzin wysłannicy byłego prezydenta odbyli bezpośrednie rozmowy z Władimirem Putinem w Moskwie, by natychmiast udać się na Florydę na spotkanie z ukraińskim rządem.Informacje podane przez Łukasza Boka (Kiks) rzucają nowe światło na strategię Trumpa, który – zgodnie ze swoimi zapowiedziami – dąży do szybkiego zakończenia konfliktu, wykorzystując do tego nieoficjalne, ale niezwykle wpływowe kanały dyplomatyczne.
Sytuacja w basenie Morza Karaibskiego gwałtownie eskaluje, stawiając region na krawędzi otwartego konfliktu. Decyzje o mobilizacji sił zbrojnych oraz bezprecedensowe ultimatum dyplomatyczne wskazują na wyczerpywanie się pokojowych rozwiązań. Wenezuela przygotowuje się na najgorsze scenariusze, podczas gdy presja międzynarodowa zaciska pętlę wokół administracji w Caracas.
W cieniu dyplomatycznych gabinetów toczy się gra, w której stawką nie są tylko granice państw, ale miliardowe kontrakty. Moskwa, dostrzegając szansę w zmianie władzy w Waszyngtonie, wyciąga na stół ofertę, która ma trafić w biznesowe instynkty nowej administracji USA. Zamiast gróźb nuklearnych – obietnica zysków. Zamiast ideologii – surowce i dostęp do rynków. To pragmatyczna, chłodna kalkulacja, mająca na celu przebicie muru zachodnich sankcji przy użyciu języka pieniądza.
W trosce o bezpieczeństwo obywateli polskich, Ministerstwo Spraw Zagranicznych wydało kluczowe zalecenia dotyczące podróży do Ameryki Południowej. Sytuacja w regionie jest dynamiczna i wymaga zachowania szczególnej ostrożności. Przedstawiamy szczegóły najnowszego ostrzeżenia oraz instrukcje postępowania dla osób planujących wyjazd lub przebywających na miejscu.
Wystarczyło jedno pytanie o odpowiedzialność administracji Bidena za wjazd sprawcy strzelaniny w Waszyngtonie, by w Mar-a-Lago zrobiło się naprawdę gorąco. Prezydent USA przerwał odpowiedź i… przeszedł do ataku. Co dokładnie padło, skąd ten wybuch i jakie są fakty o weryfikacji Afgańczyków po ewakuacji z Kabulu? To nie jest prosta historia — i właśnie dlatego warto ją opowiedzieć do końca.
Jedno dociekliwe pytanie, jedna słowna szpila i – jak to u Trumpa – cała scena polityczna znów patrzy tylko w jedno miejsce. Prezydent, stojąc na tle świątecznych dekoracji w Mar-a-Lago, przerwał wątek o bezpieczeństwie i wjechał z osobistym komentarzem. Co padło przed kamerami i dlaczego amerykańskie media mówią dziś tylko o tym?
Prezydent Stanów Zjednoczonych przedstawił plan gruntownych zmian w podejściu do cudzoziemców przebywających na terenie kraju. Nowa strategia opiera się na surowych kryteriach przydatności i bezpieczeństwa, a jej fundamentem ma być masowe odsyłanie osób uznanych za obciążenie dla państwa. Zapowiedzi te padły w szczególnym momencie i wiążą się z konkretnymi wydarzeniami w stolicy USA.
Dramatyczne wydarzenia w centrum Waszyngtonu wstrząsnęły mieszkańcami stolicy i całym krajem. Strzały w pobliżu Białego Domu zmusiły służby do natychmiastowej reakcji, wprowadzając podwyższony poziom bezpieczeństwa w całym rejonie.
Prezydent Donald Trump zareagował na tragiczne wydarzenia w centrum Waszyngtonu, gdzie kilku członków Gwardii Narodowej zostało postrzelonych.
W samym sercu Waszyngtonu doszło do dramatycznych wydarzeń, które wstrząsnęły mieszkańcami i opinią publiczną w całym kraju. Strzały padły tuż obok Białego Domu.
12 listopada 2025 roku opinia publiczna w USA zobaczyła kolejną ogromną transzę akt dotyczących Jeffreya Epsteina — około 20 tysięcy stron dokumentów. Wśród informacji o amerykańskich politykach i miliarderach pojawiły się również zaskakujące wątki dotyczące Polski. Sprawa dotyczy zarówno polskich korzeni samego Epsteina, jak i jego komentarzy na temat katastrofy smoleńskiej.
Władysław Kosiniak-Kamysz odpowiedział na plan Trumpa i wyjaśnił w rozmowie z dziennikarzem TVN24, jaka będzie rola Polski w negocjacjach Rosji i Ukrainy. Padła stanowcza deklaracja dotycząca stacjonowania wojsk w Polsce.
Władimir Putin reaguje na zmiany wprowadzone w planie pokojowym na Ukrainie. Po niedzielnym spotkaniu w Genewie, teraz głos zabrał rzecznik Kremla. Pojawiła się jasna deklaracja.
Dyplomatyczna cisza, która spowiła w ostatnich dniach Genewę, została przerwana komunikatem mogącym zmienić bieg historii. Po wielogodzinnych, owianych tajemnicą negocjacjach światło dzienne ujrzała informacja o osiągnięciu porozumienia. To jednak dopiero początek dyplomatycznego maratonu, którego finał rozegra się za oceanem.
Wojna w Ukrainie może zbliżać się do punktu zwrotnego szybciej, niż ktokolwiek przypuszczał. Choć oficjalne komunikaty wciąż są powściągliwe, zagraniczne media donoszą o nagłym przyspieszeniu zakulisowych działań. W grze są już nie tylko telefony i noty dyplomatyczne, ale tajne misje i bezpośrednie spotkania, o których opinia publiczna dowiaduje się z opóźnieniem. Nowa administracja USA postanowiła działać błyskawicznie, z pominięciem utartych szlaków.
Światowa dyplomacja wstrzymała oddech, gdy do opinii publicznej przeciekły informacje o tajnych negocjacjach w Genewie. Na stole ma leżeć kontrowersyjny plan pokojowy, który w Kijowie i europejskich stolicach wywołał falę emocji. W centrum geopolitycznego cyklonu znalazł się Donald Trump. Prezydent USA skomentował doniesienia o rzekomym przełomie.
Europa znów stoi na rozdrożu. Słowa Bertholda Kohlera z „Frankfurter Allgemeine Zeitung” rozbrzmiewają jak ostrzegawczy sygnał dla całego Zachodu. Komentator pisze, jeśli "twierdza Ukraina upadnie, droga do Polski stanie się otwarta”.