Wyszukaj w serwisie
Goniec.pl > Wiadomości > Nowa taktyka USA. Kolejny kraj na celowniku?
Wojciech Mulik
Wojciech Mulik 20.04.2026 13:10

Nowa taktyka USA. Kolejny kraj na celowniku?

Nowa taktyka USA. Kolejny kraj na celowniku?
Marek Stefan o nowej strategii USA Fot. Canva

Administracja waszyngtońska rewiduje swoje globalne plany militarne. Stany Zjednoczone wycofują się z ryzykownych koncepcji lądowej inwazji na Iran, stawiając na gospodarczą pętlę i blokadę morską. Prawdziwy punkt ciężkości amerykańskiej polityki siłowej przenosi się jednak na Karaiby. Szykowany upadek reżimu w Hawanie ma odtworzyć absolutną hegemonię USA na półkuli zachodniej i utorować drogę do władzy czołowym politykom Partii Republikańskiej. Na ten temat w programie “Punkty Zapalne” rozmawialiśmy z analitykiem Markiem Stefanem. 

  • USA rezygnują z ryzykownej inwazji lądowej na rzecz bezpieczniejszej blokady morskiej oraz zaostrzonych sankcji gospodarczych
  • Straty sprzętowe i trudności w szybkiej odbudowie precyzyjnego arsenału wymusiły na Waszyngtonie odejście od rozwiązań siłowych na Bliskim Wschodzie
  • Prawdziwy punkt ciężkości amerykańskiej polityki przenosi się na Karaiby w celu pełnego odzyskania hegemonii na półkuli zachodniej

Taktyczny zwrot w Zatoce Perskiej

Stany Zjednoczone zauważalnie redukują swoje pierwotne założenia dotyczące uderzeń militarnych na kluczowe irańskie węzły eksportowe ropy naftowej, takie jak wyspa Chark. Administracja w Waszyngtonie dostrzega niezwykle wysokie ryzyko uwikłania się w przedłużający, wyniszczający konflikt lądowy na Bliskim Wschodzie. Zamiast tego powraca koncepcja wykorzystania tradycyjnej, amerykańskiej przewagi oceanicznej.

– Rozpoczęcie konfliktu w Zatoce Perskiej było bardzo ryzykowne. Dlatego obserwujemy teraz zwrot w kierunku blokady morskiej, czyli środka półwojskowego – ocenia analityk Marek Stefan w “Punktach Zapalnych”. 

– Decydenci w Białym Domu i Pentagonie doszli do wniosku, że bezpośrednie zaangażowanie wojskowe wiąże się ze zbyt dużymi kosztami. Lepiej postawić na negocjacje i zwiększanie presji na Teheran poprzez inne narzędzia.

Nowa taktyka USA. Kolejny kraj na celowniku?
Donald Trump, fot.EastNews

Puste magazyny i powrót sankcji

Weryfikacja dotychczasowych planów uderzeniowych to efekt nie tylko politycznego pragmatyzmu, ale i twardych danych uderzających w logistykę amerykańskiej armii. Zmasowane użycie zasobów w początkowych fazach konfrontacji obnażyło słabości produkcyjne tamtejszej zbrojeniówki. Odtworzenie wysoce precyzyjnego arsenału pochłania olbrzymią ilość czasu, zwłaszcza w obliczu rosnącego uzależnienia od surowców takich jak wolfram, znajdujących się w dużej mierze w rękach Chin.

– Amerykanie ponieśli bardzo duże straty sprzętowe, przede wszystkim w wymiarze pocisków przechwytujących i broni dalekiego zasięgu, których nie są w stanie szybko odtworzyć – mówi Gońcowi Marek Stefan.

Zamiast rakiet, Waszyngton woli używać kapitału i gróźb finansowych, co wpisuje się w retorykę kluczowych doradców, takich jak finansista Scott Bessent. 

– Mamy powrót do nakładania sankcji i groźby sankcji wtórnych wobec chińskich instytucji finansowych, które rozliczają kupowane z Iranu towary. Kładzenie akcentu na ten instrument jest po prostu dużo bezpieczniejsze – dodaje Stefan.

Odnowiona doktryna Monroe

Zupełnie inny, znacznie bardziej radykalny kurs administracja Donalda Trumpa obiera w bezpośrednim sąsiedztwie Stanów Zjednoczonych. Planistyczna dyplomacja dąży do błyskawicznego wyeliminowania obcych wpływów na obu kontynentach amerykańskich. To nowoczesna i brutalna interpretacja historycznej doktryny Monroe, która na korytarzach obecnej władzy zyskała miano doktryny Donroe.

Obalenie nieprzychylnych USA dyktatorów w Wenezueli miało już swój druzgocący wpływ na Karaibach, niszcząc infrastrukturę logistyczną i zrywając łańcuchy dostaw dla reżimu kubańskiego.

– Najpoważniejszym ciosem była właśnie wenezuelska operacja z początku roku. Wenezuela dostarczała surowce, a kiedy została wyeliminowana, Kuba została od nich niemal całkowicie odcięta – zauważa rozmówca portalu Goniec.pl. 

– Półkula zachodnia ma się ponownie stać strefą wpływów Stanów Zjednoczonych, a amerykańska blokada z powodzeniem dusi kubańską gospodarkę. Podporządkowanie sobie wyspy i definitywne zakończenie żywotu tamtejszego reżimu byłoby ukoronowaniem tych starań.

Karaibska trampolina wyborcza

W przeciwieństwie do nierzadko zmilitaryzowanych, fanatycznych ugrupowań państw arabskich, pozbawiona taniego paliwa Kuba znajduje się w skrajnym otępieniu organizacyjnym. Ewentualne uderzenie polityczno-militarne w Hawanę – połączone z załamaniem tamtejszej władzy – niesie za sobą gigantyczny kapitał wizerunkowy w rywalizacji wewnątrz amerykańskiego rządu.

– Jeżeli sprawy irańskie będą szły źle, Donald Trump będzie miał pokusę, żeby przyćmić je małą, zwycięską interwencją na Kubie i pokazać spektakularny sukces – podsumowuje Marek Stefan.

Triumf w basenie Morza Karaibskiego to także potężny ukłon w stronę wpływowej diaspory zbiegów osiedlonych na Florydzie, niezwykle istotnej w układankach Partii Republikańskiej.

– Musimy pamiętać o kubańskich migrantach, którzy stanowią bazę wyborczą dla senatora Marco Rubio. Pozytywne zakończenie sprawy Kuby byłoby dla niego bardzo mocną odskocznią i ogromnym plusem przy ambicjach prezydenckich w 2028 roku.

Źródło: Goniec.pl

Bądź na bieżąco - najważniejsze wiadomości z kraju i zagranicy
Google News Obserwuj w Google News
Wybór Redakcji
Wybór Redakcji