Trump blokuje cieśninę Ormuz. Prof. Mickiewicz ostrzega: "To potężne zagrożenie dla Polski"
Decyzja Donalda Trumpa o rozpoczęciu operacji morskiej blokady cieśniny Ormuz i przejęciu nad nią faktycznej kontroli to ruch, który fundamentalnie zmienia zasady globalnego handlu energią. Ten wąski przesmyk, łączący Zatokę Perską z Morzem Arabskim, jest kluczowym gardłem światowej gospodarki, przez które przepływa około 20% światowego spożycia ropy naftowej. Dla Polski, będącej importerem surowców energetycznych, sytuacja ta rodzi bezpośrednie zagrożenia ekonomiczne i dyplomatyczne. Ocenił to w rozmowie z naszym portalem prof. Piotr Mickiewicz, politolog i ekspert ds. bezpieczeństwa morskiego.
- Blokada cieśniny przez USA to precedens naruszający międzynarodowe prawo morza, co może uderzyć w stabilność globalnego handlu
- Działania te niosą ze sobą ryzyko eskalacji militarnej, w której Iran może atakować jednostki handlowe w odwecie za amerykańskie restrykcje
- Dla polskich kierowców i gospodarki oznacza to niemal pewny wzrost cen paliw na stacjach, wynikający z gwałtownej reakcji rynków na destabilizację regionu
Prawo morza pod znakiem zapytania i niebezpieczny precedens
Cieśnina Ormuz jest uznawana za międzynarodową drogę wodną, gdzie zgodnie z Konwencją Narodów Zjednoczonych o prawie morza (UNCLOS) obowiązuje prawo przejścia tranzytowego. Nawet jeśli państwo nadbrzeżne (Iran czy Oman) nie zgadza się na obecność obcych jednostek, statki handlowe mają prawo do swobodnej nawigacji. Próba militarnego kontrolowania tego przepływu przez Stany Zjednoczone, choć motywowana chęcią osłabienia Teheranu, stawia pod znakiem zapytania fundamenty międzynarodowej wymiany towarowej.
Zwraca na to uwagę prof. Piotr Mickiewicz:
- Z jednej strony jest to pewna formuła prób przejęcia kontroli, czyli udrożnienia żeglugi przez Stany Zjednoczone – czyli jakby wymuszenia tego, żeby ten ruch był niekontrolowany czy też nieograniczany przez Iran. Natomiast my powinniśmy się obawiać dwóch kwestii. Pierwsza jest taka, że jest to ewidentne naruszenie – tak jak w przypadku Iranu, tak i w przypadku obecnej zapowiedzi blokady – zapisów prawa morza i zasady swobody żeglugi. Mówiąc obrazowo: statek handlowy niebiorący udziału w konflikcie wojennym czy niebiorący towaru dla państwa zaangażowanego w działania wojenne, nawet w trakcie wojny powinien mieć prawo swobodnego przepływu.
Naruszenie tych zasad tworzy model działania, który mogą skopiować inne mocarstwa w innych zapalnych punktach świata, np. na Morzu Południowochińskim czy w cieśninie Bab al-Mandab. Jeśli swoboda żeglugi przestanie być nienaruszalną normą, każda większa potęga militarna będzie mogła arbitralnie decydować o tym, kto i z jakim towarem może przepłynąć przez kluczowe akweny.
– Jeżeli stworzymy precedens – a Iran już stworzył taki precedens, a teraz Amerykanie chcą go powtórzyć – że będzie można zablokować dowolny akwen, jeżeli chodzi o żeglugę statków handlowych, to jest to zagrożenie dla całego świata i globalnej wymiany towarowej. To jest jakby pierwszy kontekst – dodaje prof. Piotr Mickiewicz.
Widmo militarnej eskalacji i paraliż dostaw surowców
Przejęcie kontroli nad cieśniną przez US Navy nie gwarantuje bezpieczeństwa, lecz może sprowokować Iran do działań asymetrycznych. Teheran dysponuje szerokim arsenałem szybkich łodzi patrolowych, dronów oraz min morskich, które mogą skutecznie paraliżować ruch tankowców. Sytuacja, w której USA selektywnie przepuszczają jednostki, dzieli użytkowników akwenu na bezpiecznych i zagrożonych, co automatycznie zwiększa koszty ubezpieczeń morskich (tzw. war risk premiums).
Prof. Piotr Mickiewicz wskazuje na realne ryzyko bezpośrednich starć:
– Drugi kontekst to jest też sytuacja, w której może dojść do klasycznych działań militarnych skierowanych przeciwko statkom. To znaczy Amerykanie nie będą atakować czy przejmować jednostek, które według Iranu mają prawo płynąć, czyli z Chin, Indii, Japonii etc. Natomiast Irańczycy będą atakować pozostałe jednostki, które będą chronić czy też przepuszczać Amerykanie. W związku z tym mamy do czynienia z możliwością eskalacji konfliktu, co odbije się na cenach ropy i gazu, a to jest znowu potężne zagrożenie dla Polski.
Destabilizacja tego regionu uderza w Polskę poprzez mechanizm cen globalnych. Nawet jeśli polskie rafinerie (Orlen) dywersyfikują dostawy, kupując surowiec m.in. z Arabii Saudyjskiej czy USA, to cena baryłki ropy Brent reaguje na każdy incydent w Zatoce Perskiej.
- zablokowanie dostaw z regionu oznacza natychmiastowy niedobór podaży na rynkach światowych,
- spekulacje na giełdach paliwowych mogą wyprzedzić faktyczne braki surowca, prowadząc do gwałtownych wzrostów cen detalicznych,
- koszty transportu morskiego wzrosną ze względu na konieczność omijania stref niebezpiecznych lub płacenia wyższych stawek za ochronę.
Polska w kleszczach geopolityki i drożyzny na stacjach
Dla rządu w Warszawie ruch Donalda Trumpa jest wyjątkowo problematyczny. Z jednej strony USA są kluczowym gwarantem polskiego bezpieczeństwa, z drugiej – ich działania w cieśninie Ormuz uderzają w polską stabilność gospodarczą i bezpieczeństwo energetyczne. Polska, opierając swoją strategię na ścisłym sojuszu z Waszyngtonem, ryzykuje poparcie działań, które de facto zmieniają ład prawny na niekorzyść państw średniej wielkości, zależnych od wolnego handlu.
Wybór, przed którym stoimy, jest w istocie sytuacją bez wyjścia, co podkreśla prof. Piotr Mickiewicz:
– Nie ma tutaj dobrego rozwiązania, ponieważ opowiedzenie się za przestrzeganiem swobody żeglugi jest de facto wsparciem Iranu, a opowiedzenie się za blokadą żeglugi jest równoznaczne ze zmianą stanu prawnego, jeżeli chodzi o rzeczywistość żeglugi globalnej. No i oznacza to radykalny wzrost cen surowców.
Dla przeciętnego Polaka konsekwencje tej decyzji będą widoczne najszybciej na pylonach stacji paliw. Przedłużenie "cierpienia" przy dystrybutorach jest scenariuszem niemal pewnym, gdyż rynki energii nie znoszą niepewności, a zapowiedź militarnej kontroli nad kluczowym punktem przesyłowym jest definicją niepewności.
W dłuższej perspektywie oznacza to również wyższe koszty produkcji i transportu, co napędzi inflację, z którą polska gospodarka wciąż się zmaga. Operacja Trumpa w cieśninie Ormuz może zatem stać się katalizatorem kolejnego kryzysu energetycznego, w którym Polska znajdzie się w pierwszej linii kosztów ekonomicznych.
Źródło: Goniec.pl