Wyszukaj w serwisie
Goniec.pl > Wiadomości > Strzelanina na Dolnym Śląsku. Ekspert ocenia działania 27-latka. "Złamane znamiona obrony koniecznej"
Daniel Arciszewski
Daniel Arciszewski 06.05.2026 15:33

Strzelanina na Dolnym Śląsku. Ekspert ocenia działania 27-latka. "Złamane znamiona obrony koniecznej"

Strzelanina na Dolnym Śląsku. Ekspert ocenia działania 27-latka. "Złamane znamiona obrony koniecznej"
Fot. Canva, Goniec

Zabójstwo w Bystrzycy Kłodzkiej wstrząsnęło Polską, stawiając brutalne pytania o granice obrony koniecznej, powszechny dostęp do broni i skuteczność organów ścigania. Gdy 27-letni instruktor strzelectwa zabił z zimną krwią jednego z lokalnych chuliganów, rzekomo terroryzujących osiedle, oczy całego kraju zwróciły się na Dolny Śląsk. Czy ta tragedia to argument za uzbrojeniem obywateli, czy raczej krwawy dowód na bezradność państwa, które zmusza ludzi do brania spraw w swoje ręce?

Mit obrony koniecznej

Do dramatu doszło 10 kwietnia. Z relacji wynika, że Borys B., spacerując z psem, został zaczepiony przez agresywną grupę mężczyzn. Zamiast wezwać służby, wrócił do mieszkania, wziął karabinek, zszedł z powrotem i po kolejnej wymianie zdań pociągnął za spust. Choć linia obrony 27-latka najpewniej będzie opierać się na działaniu w afekcie i oddaniu strzałów ostrzegawczych, w świetle prawa sytuacja wydaje się jednoznaczna.

– W tym przypadku zostały złamane wszystkie ustawowe znamiona obrony koniecznej – mówi Gońcowi Marek Dyjasz, były oficer policji i ekspert kryminalny. 

– Fakt, że podejrzanego poniosły emocje i gniew, w żaden sposób go nie usprawiedliwia. To młody człowiek, ale jest instruktorem strzelectwa. Powinien doskonale znać przepisy i wiedzieć, z czym wiąże się użycie broni palnej wobec drugiego człowieka. Miał czas na ostudzenie emocji, a jednak zdecydował się po nią wrócić.

Amerykański sen o wolnym dostępie do broni

Wydarzenia z Doliny Kłodzkiej na nowo ożywiły polityczną dyskusję o liberalizacji prawa do posiadania broni w Polsce. Zwolennicy szerszego dostępu argumentują, że w niepewnych czasach obywatele muszą mieć narzędzia do samoobrony. Przeciwnicy wskazują jednak, że broń w rękach cywilów częściej prowadzi do tragedii niż zapobiega przestępstwom.

– Obecne przepisy w zakresie dostępu do broni i amunicji uważam za adekwatne i odpowiednie – podkreśla stanowczo Dyjasz. 

– Obawiam się, że gdyby ludzie mieli broń w domowych sejfach, tak jak w Ameryce, takich kazusów mielibyśmy dużo więcej – mówi w programie “Goniec Kryminalny”.

– Wystarczy spojrzeć na zachowania kierowców w godzinach szczytu, gdzie samochód staje się pociskiem, a agresja błyskawicznie rośnie. Posiadanie broni to ogromna odpowiedzialność, a nie sposób na podbudowanie własnego ego.

Teoria rozbitych szyb po polsku

Kluczowym wątkiem, który w tej sprawie bada prokuratura, jest tło konfliktu. Zastrzelony 26-latek wraz z kolegami miał od dawna nękać lokalną społeczność. Dlaczego zatem organy ścigania nie zareagowały wcześniej, pozwalając na eskalację patologii? Odpowiedzi – jak mówi Gońcowi Dyjasz – należy szukać w mechanizmach znanych z amerykańskiej "teorii rozbitych szyb" oraz w rosnącej niechęci obywateli do współpracy ze służbami.

– Jeżeli na samym początku nie ukróci się drobnych deliktów, takich jak picie alkoholu pod sklepem czy wulgarne zaczepki, to z czasem to towarzystwo czuje się bezkarne i przechodzi do poważniejszych przestępstw – tłumaczy ekspert, przywołując skuteczną politykę zera tolerancji stosowaną niegdyś przez burmistrza Nowego Jorku, Rudy'ego Giulianiego. 

– Z drugiej strony, policjanci często mają związane ręce. Obywatele informują o problemie, ale nie chcą oficjalnie zeznawać z obawy przed zemstą. Sama notatka urzędowa to za mało, by wszcząć postępowanie. Policjant zostaje z dylematem, a patologia rośnie w siłę.

Zobacz także:

Zrujnowane życia i państwo na cenzurowanym

Sprawa Borysa B. to wielowymiarowa tragedia. Młody instruktor, zamiast chronić lokalną społeczność, stał się podejrzanym o morderstwo, przebywającym w areszcie z perspektywą wieloletniego więzienia. Oczekuje się, że śledztwo wykaże nie tylko precyzyjny przebieg samej strzelaniny, ale także prześwietli ewentualną bierność lokalnego komisariatu.

– Kwestią pierwszoplanową będzie wyjaśnienie wszystkiego od początku do końca. Prokurator z pewnością zbada, czy były wcześniejsze sygnały o działaniach napastników, które zignorowano – podsumowuje były policjant. 

– Rzetelne poinformowanie społeczeństwa jest tu absolutnie kluczowe. Zatajenie czegokolwiek może stać się iskrą zapalną, która sprawi, że obywatele ostatecznie stracą resztki zaufania do organów ścigania.

Źródło: Goniec

Bądź na bieżąco - najważniejsze wiadomości z kraju i zagranicy
Google News Obserwuj w Google News
Wybór Redakcji
Wybór Redakcji